Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 34 gości.

Ogromny wzrost rat kredytów mieszkaniowych

dom.jpeg

Jeszcze przez niespełna dwa tygodnie bezrobotni kredytobiorcy mogą występować o pomoc w spłacie kredytu mieszkaniowego. Na szczęście od wybuchu kryzysu finansowego przed dwoma laty z tej pomocy skorzystały zaledwie 1402 osoby. Zła wiadomość: Zadłużenie przeszło 100 tys. rodzin, które wzięły kredyty we frankach szwajcarskich między kwietniem a wrześniem 2008 r. może przewyższać o 50 proc. wartość kupionych nieruchomości.

Od wybuchu kryzysu finansowego z tej pomocy skorzystały 1402 osoby. To bardzo dobra wiadomość, bo to tylko co setne z prawie 1,5 mln gospodarstw domowych spłacających tego typu kredyt. Dwa lata temu szacowano, że budżetowego wsparcia - do 1,2 tys. zł miesięcznie przez rok - może potrzebować nawet 45 tys. kredytobiorców.

Jednak mamy też i złą wiadomość - zadłużenie przeszło 100 tys. rodzin, które wzięły kredyty we frankach szwajcarskich między kwietniem a wrześniem 2008 r., może przewyższać o ponad 50 proc. wartość kupionych nieruchomości. W tamtym okresie złoty był rekordowo mocny. Karol Wilczko z serwisu Comperia.pl policzył, że jeśli ktoś np. w lipcu pożyczył na 30 lat równowartość 400 tys. zł, to obecnie - na skutek osłabienia naszej waluty - do spłacenia ma ponad 600 tys.!

Controlling tańszy o 50%
Gwarantujemy redukcję kosztów stałych! Dowiedz się więcej już teraz =>
www.c-online.pl
Rachunek dla spółdzielni
Wywinduj korzyści do 4,0%. Otwórz rachunek lokacyjny Korzyść!
PKOBP.pl
DB Schenker
Transportujemy towary na terenie Polski i w obrocie międzynarodowym.
www.schenker.pl
Gazeta Biznes
Analityk:Program pomocy miał sporo wad

Ci kredytobiorcy, gdyby stracili pracę, nie mogliby się ratować, sprzedając mieszkanie w celu spłacenia kredytu. W dodatku od stycznia przestanie obowiązywać ustawa, która gwarantuje bezrobotnym kredytobiorcom pomoc państwa.

Przypomnijmy, że są nią objęci nie tylko zwolnieni pracownicy, ale też przedsiębiorcy prowadzący jednoosobowe firmy. Zgodnie z ustawą skala pomocy nie zależy od dochodów rodziny. Nawet gdy pracę straci tylko jedno z małżonków, a mieszkanie kupione na kredyt jest ich wspólną własnością, to i tak dostaną dopłatę. Wypłacanie potrwa najwyżej 12 miesięcy.

W Banku Gospodarstwa Krajowego dowiedzieliśmy się, że dopłaty dla 1402 kredytobiorców pochłonęły do tej pory ok. 7,7 mln zł, średnio po 771 zł miesięcznie. Tymczasem statystyki Związku Banków Polskich pokazują, że od wybuchu kryzysu grupa kredytobiorców mających problemy z terminową spłatą długu wzrosła z 1 do 1,8 proc., czyli o blisko 14 tys. osób. Dlaczego zaledwie co dziesiąta z nich sięgnęła po dopłatę? Ekspert w dziedzinie finansowania nieruchomości Andrzej Saniewski przypuszcza, że po pierwsze, część kredytobiorców może o niej nie wiedzieć. Po drugie, ustawa wymaga spełnienia kilku warunków, np. trzeba zarejestrować się w powiatowym urzędzie pracy - uzyskać status bezrobotnego i prawo do zasiłku. Na pomoc nie mają co liczyć ci, którzy mają więcej niż jedno mieszkanie lub dom. Może też być trzeci powód - pieniądze trzeba zwrócić w ciągu ośmiu lat.

Jedno jest pewne - problemy ze spłatą kredytu nie wynikają ze wzrostu miesięcznych rat, bo te w ciągu ostatnich dwóch lat zmalały. O ile? Cofnijmy się do lutego 2009 r. To wtedy premier Donald Tusk ogłaszał plan pomocy dla kredytobiorców. Ich sytuacja była dramatyczna, gdyż w powodu osłabienia złotego miesięczne raty wzrosły - w podanym przez nas przykładzie z ok. 2 tys. do prawie 2,5 tys. zł. Na szczęście z pomocą kredytobiorcom przyszły szybko spadające rynkowe stopy procentowe. Dwa lata temu oprocentowanie kredytu we frankach przekraczało 4 proc. Przez ten czas spadło do poziomu 1,6 proc. - Ten fakt wpłynął na neutralizację wzrostu kursu franka do złotego - mówi Karol Wilczko.

O sporym szczęściu mogą mówić ci, którzy wzięli droższy kredyt złotowy. W połowie 2008 r. decydowało się nań zaledwie dwóch na dziesięciu kredytobiorców, bo miesięczne raty były o blisko 40 proc. wyższe. Np. w naszym przykładzie różnica sięgała 800-900 zł. Spadające stopy procentowe sprawiły, że - jak policzył nam analityk Comperii.pl - obecnie miesięczna rata jest niższa niż w przypadku kredytu we frankach. Poza tym stopniało zadłużenie.

Nie oznacza to, że ci, którzy mają kredyt we frankach, powinni go przewalutować. Taka operacja oznaczałaby, że klient zrealizowałby stratę w wysokości ponad 200 tys. zł. Lepszym rozwiązaniem jest więc oczekiwanie na umocnienie złotego i regularne spłacanie rat kredytowych. Z danych Związku Banków Polskich wynika, że obecnie na rynku kredytów mieszkaniowych niepodzielnie rządzi złoty. Po naszą rodzimą walutę sięgało w trzecim kwartale niemal trzech na czterech kredytobiorców. Co piąty wybierał euro. Najpopularniejsze przed dwoma laty franki praktycznie zniknęły z rynku.

Frank najsilniejszy

Wczoraj frank szwajcarski był najsilniejszy w historii względem euro i najsilniejszy względem złotego od pięciu miesięcy. Około godziny 17 na rynku międzybankowym notowania franka skoczyły do 3,165 zł.

Masowo spłacamy kredyty w tej walucie, stąd większy popyt na nią. Na krótką metę euro traci względem franka także z powodu nasilenia obaw o kondycję europejskiej gospodarki i perspektywy państw peryferyjnych Eurolandu.

- Nie bez znaczenia są też oczekiwania co do terminu pierwszych podwyżek stóp procentowych. Rynek prognozuje, że na początku drugiej połowy 2011 r. Narodowy Bank Szwajcarii zacznie podwyższać stopy procentowe, które na koniec roku wzrosną do 0,75 proc. z obecnych 0,25 proc. A pierwsza podwyżka stóp w Eurolandzie spodziewana jest w czwartym kwartale 2011 r. Przy czym z uwagi na trwający kryzys fiskalny termin ten może się jeszcze nieco odsunąć w czasie - komentuje Marcin Kiepas, analityk XTB Brokers.

Zdaniem Marcina Zawiślaka, dilera walutowego Banku Zachodniego WBK, w przyszłym roku frank może kosztować nawet 3,40-3,50 zł.

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci