Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 20 gości.

Pensje w Katowickim Holdingu Węglowym spadną nawet o 20%

katowicki_holding_węglowy.jpg

Górników z Katowickiego Holdingu Węglowego czeka ciężki rok. Jeżeli nie wyrobią limitów wydobycia, ich wynagrodzenia spadną nawet o 20 proc.
Zarząd Holdingu chce powiązać wydajność pracy z pen

Sytuacja w kopalniach należących do KHW jest nerwowa, a związkowcy straszą jeszcze, że w spółce może dojść do "niekontrolowanego wybuchu niepokojów społecznych".

Poszło o nowy pomysł szefów holdingu, którzy chcą, aby wynagrodzenia górników były ściśle powiązane z wydajnością pracy. Jeżeli górnicy nie wyrobią tegorocznych limitów wydobycia, ich wynagrodzenia mają spaść. I odwrotnie. Za przekroczenie planów pensje mają być nieco wyższe niż do tej pory (o 2,3 proc).

- Jeśli wydobycie w danym miesiącu będzie o 20 proc. niższe, to fundusz płac zostanie obcięty o 10 proc Jeśli wydobycie będzie niższe o 40 proc., to fundusz zmniejszy się o 20 proc. - mówi Piotr Bienek, szef "Solidarności" w kopalni Śląsk. Związkowcy obliczyli, że każdy z górników może stracić na takiej operacji od 500 do 800 zł miesięcznie (średnia płaca dla wszystkich kopalń KHW wynosi ponad 5 tys. 769 zł).

Srebrny Orzeł USA 2011 W zeszłym roku wydobycie węgla było w KHW o milion ton mniejsze, niż zakładano, co automatycznie zmniejszyło przychody spółki. Efekt? Długi wobec dostawców i firm pracujących w kopalniach (tzw. zobowiązania przeterminowane) wynoszą już w holdingu ponad 200 mln zł.

Właściciele holdingu jak widać zrzucają odpowiedzialność za długi na barki górników.

Jak starają się tłumaczyć KHW, już w zeszłym roku założono, że wydajność powinna wynieść tysiąc ton na każdego górnika rocznie. Tymczasem w zależności od kopalni jest to dziś od 717 do 828 ton.

Tymczasem Andrzej Grolik, szef "Solidarności" w kopalni Wujek, przekonuje, że tegoroczne plany wydobywcze są nierealne i aż kipią od kuriozalnych zapisów. Przykłady? - Plan zakłada, że dojście oraz powrót ze stanowiska pracy nie może górnikowi zająć więcej niż 80 minut w ciągu całej dniówki. Tymczasem są wyrobiska tak odległe, że dojście tylko w jedną stronę zajmuje im dwie godziny - denerwuje się Grolik i dodaje, że szefowie holdingu nie wzięli też pod uwagę wszelkiego rodzaju awarii i przestojów, które przez cały czas zdarzają się na dole.

- Wystarczy tylko, że ściana wydobywcza stanie na dwie godziny, a górnicy już nie wyrobią normy - mówi Grolik.

Jakby tego było mało, okazało się też, że holding ma kłopoty z wypłatą 14. pensji, czyli nagród od zysków. Firma zaproponowała, że w tym roku wypłaci nagrody w ratach, co jeszcze podgrzało atmosferę. - To lepsze niż całkowite zawieszenie 14. pensji na rok, jak zrobiono w innej ze spółek węglowych - mówi Wojciech Jaros z biura komunikacji KHW.

Ale związkowcy, którzy wczoraj spotkali się z przedstawicielami holdingu, nie chcą słyszeć o takim rozwiązaniu i przekonują, że obecne kłopoty firmy wynikają z nieudolności szefów KHW. - Powiązanie wynagrodzeń z produkcją jest logiczne, ale nie w taki sposób, jak założono to w planach techniczno-ekonomicznych. Od trzech lat holding jest na równi pochyłej. Ostrzegaliśmy, wskazywaliśmy błędy. Bez reakcji. I nie zgodzimy się, aby teraz za błędy zarządzających zapłaciła załoga - podkreśla Bienek.

System wynagrodzeń premiujący wydajność wprowadza też Jastrzębska Spółka Węglowa.

Społeczność

Lenin 666