Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 27 gości.

Mateusz Kieran: Perfidna niewola imperializmu

Imperializm brytyjski

Robiąc zakupy w supermarkecie, czy kupując gdziekolwiek tanią odzież z Azji albo owoce z Afryki zastanawiam się, czy uczestniczę w wyzysku. Czy wyzyskującym jest tylko kapitalista, do kieszeni którego trafia zysk, czy także klient, w kieszeni którego zostaje trochę więcej pieniędzy, gdyż płace są nieuczciwe? Czy kasjerki w Biedronce, chińscy robotnicy lub nigeryjscy rolnicy pracują tylko na dobrobyt kapitalisty, czy także na mój i milionów innych obywateli, także tych wyzyskiwanych.
 
 
 
Czy globalizacja stworzyła już tak piętrowy system zależności, że można być jednocześnie wyzyskującym i wyzyskiwanym?
 
 
 
Nie od dziś wiadomo, że jakikolwiek wzrost kosztów pracy nigdy nie zostanie pokryty z kieszeni kapitalisty. Albo ograniczy on zatrudnienie, albo podniesie ceny przerzucając koszty na klienta (to samo dzieje się ze wzrostem podatków). Jeżeli zaczęto by respektować prawa pracownicze, podniesiono płace i zapewniono uczciwy handel z afrykańskimi rolnikami, to zapłaciliby za to zachodni – a zatem również polscy – konsumenci. Więc w interesie polskich konsumentów jest to, by chińscy pracownicy nadal pracowali niewolniczo, a afrykańscy rolnicy nadal dostawali ochłapy za produkowaną żywność.
 
 
 
Na pierwszy rzut oka moje słowa pachną trzecioświatowym maoizmem. Ale ich celem jest uzmysłowienie, do czego dąży kapitalizm w swojej najbardziej drapieżnej formie imperializmu. Tak jak stalinizm był systemem totalnym, tak samo imperializm stara się być systemem totalnym w dziedzinie ekonomii. Chce kontrolować życie milionów tak, aby zapewnić jak największy dopływ gotówki ludziom stojącym na szczycie tworzonej przez siebie piramidy. Imperializm tworzy niewolników, nadając temu słowu całkiem nowe znaczenia.
 
 
 
Nie tylko niewolnikiem są pracownicy, którzy nie mają realnej alternatywy wobec pracy,
 
 
która jest wyzyskiem. Bezrobocie sprawia, że pracownicy supermarketów boją się wyrazić sprzeciw wobec polityki wyzysku. Boją się, że nie będą mogli utrzymać swojej rodziny. Płaci się im mało nie tylko z prozaicznego powodu chciwości kapitalisty. Płaci się im mało, aby utrzymać ich wykluczenie społeczne. Przez wprowadzenie odpłatności za różne usługi (propozycje płatnych studiów) pozbawia się pracowników możliwości rozwoju, a także pozbawia się tej możliwości ich dzieci, zapewniając sobie tanią siłę roboczą na przyszłość.
 
 
 
Lecz także niewolnikiem są klienci i jest to perfidny sposób legitymizacji ucisku mas pracujących. Imperializm odbiera klientom alternatywę i zmusza ich do uczestniczenia w wyzysku.
 
 
 
 
Drapieżna konkurencja eliminuje z rynku małe podmioty gospodarcze, sprawiając, że coraz większa rzesza ludzi nie ma wyboru i musi kupować w supermarketach. Eliminuje się działające uczciwie fabryki odzieży, zmuszając ludzi do kupowania produktów będących owocem ciężkiej pracy pozbawionych praw pracowniczych ludzi, często nawet dzieci. Imperializm stara się pokazać, że nie ma dla niego alternatywy i że wszyscy tak naprawdę się z nim zgadzamy. Imperializm stara się tak zawładnąć życiem społecznym, aby nieuczestniczenie w nim oznaczało automatycznie usunięcie się poza społeczeństwo, życie nieomal pustelnicze.
 
 
W ostatnich latach mimo starań wielu organizacji lewicowych znikają polskie fabryki odzieży (w których prawa pracownicze znaczyły jednak coś więcej niż w Chinach), osiedlowe sklepiki, warzywniaki kupujące żywność od polskich rolników. Znikają dlatego, że wykończyła je krwiożercza konkurencja korporacji, które wygrały nie dlatego, że mają lepsze produkty, ale dlatego, że mają większy kapitał. Któż z nas nie wolałby kupować zdrowych polskich warzyw zamiast belgijskich pomidorów z metalicznym posmakiem z Carrefour?
 
 
 
 
 
 
Ale polskie produkty są droższe. Dlatego na rękę imperializmu jest ubóstwo społeczeństw, bo zmusza je ono do zaopatrywania się w korporacyjnych sieciach supermarketów, których niskie ceny są skutkiem nie tyle słabej jakości, co wyzysku zatrudnionych tam pracowników.
 
 
 
 Jednakże to nie wystarcza imperializmowi. Chce on również kontrolować umysły, dlatego tworzy nową religię – konsumpcjonizm. Wmawia nam poprzez reklamy i popkulturę, że musimy kupować. Zobaczmy jak wyglądają centra handlowe – niczym świątynie! Przeżycia bohaterów reklamy spowodowane obcowaniem z produktem można śmiało porównać do religijnej ekstazy!
 
 
 
 
Ponadto skierowanie całej uwagi na konsumowanie odciąga społeczeństwo od myśli na temat panującego systemu. Euforia wywołana zakupami odciąga nas od myśli, czy pani na kasie zarabia godziwe pieniądze i czy jest traktowana z szacunkiem. Zresztą pani na kasie musi się uśmiechać, musi udawać emocje, nawet to musi kontrolować imperializm!
 
 
 
 
Ruch antyimperializmu XXI w. musi uwzględnić ogrom zmian cywilizacyjnych, które przyniosło ostatnie półwiecze. Musi zapomnieć o prostym podziale my – oni i zobaczyć, jak skrzętnie utkaną siecią oplótł nas system wyzysku. Że czerpiąc z pracy milionów jednocześnie uczynił ich wyzyskiwaczami i odebrał możliwość bycia uczciwym. Odebrał nawet świadomość, wciskając milionom do głowy nową świecką religię.
 
 
 
 
Czy wobec tak wszechmocnego systemu antyimperializm może podjąć jakąkolwiek walkę?
 
 
Czy można domagać się podwyżek dla pracowników Biedronki, wiedząc, że to spowoduje wzrost cen i uszczupli koszyk zakupów milionów innych obywateli? Czy może jednak da się zmusić kapitalistów,  aby to oni wzięli na siebie koszty… no właśnie koszty tak naprawdę czego? Koszty uczciwości!
 
 
 
 
 
 
Tylko uderzając w sam szczyt piramidy można by zmienić panujący system. Inaczej zawsze ktoś będzie poszkodowany. Uczciwy handel z Afryką pozbawi wiele ubogich dzieci możliwość zjedzenia bananów, a przestrzeganie praw pracowniczych w Chinach pozbawi te same dzieci zabawek. Jak zmusić międzynarodowe korporacje do pomniejszenia swoich zysków w imię nie jakiejś utopijnej idei ale zwykłej ludzkiej uczciwości?
 
 
 
 
 
Jest na to tylko jedna możliwość. Argument dla kapitalisty jest tylko jeden – kapitał. Nie
żadne idee, wartości etyczne, ckliwe zdjęcia głodujących dzieci w Afryce. Jedynym, co może
przekonać kapitalistę, jest pieniądz. Mówiąc konkretnie – kapitalista tylko wtedy zmieni zasady, kiedy mu się to opłaci.
 
 
 
 
 
 
Jak sprawić, aby uczciwość była bardziej opłacalna? A może jak sprawić, żeby nieuczciwość
przestała się opłacać? Co zrobili protoplaści najbardziej imperialistycznego narodu na świecie w proteście wobec brytyjskiemu imperializmowi? Zatopili statek z herbatą. Antyimperializm powinien polegać na utrudnieniu kapitalistom działalności w takim stopniu – ale bez stosowania przemocy wobec ludzi! – aby nieuczciwość przestała być opłacalna. Protest, agitacja, a w rezultacie masowy bojkot – to argumenty, które mogą uderzyć w imperializm.
 
 
 
 
 
 
Zastanawiam się jednak, czy uświadomienie tak wielkich rzesz i przekonanie ich do masowego bojkotu nie jest utopią? A może jedyną możliwą walką z imperializmem jest walka rewolucyjna? Sabotaż polegający na np. zniszczeniu kilkudziesięciu magazynów lub domów handlowych w taki sposób, aby żaden człowiek nie poniósł uszczerbku na zdrowiu? Jest to działalność terrorystyczna i daleki jestem od jej propagowania. Ale czy nie wystawia świadectwa imperialistom fakt, że tylko taka droga mogłaby ich przekonać do ustępstw? I czy jeżeli ta droga prowadzi do świata bez wyzysku, nie jest etyczna? Płonące domy handlowe zrobiłyby na telewidzach większe wrażenie niż dzieci umierające z głodu. Czy tylko dlatego, że domy towarowe płoną rzadko, a dzieci umierają z głodu każdego dnia?

Portret użytkownika Bartek
 #

"Jeżeli zaczęto by respektować prawa pracownicze, podniesiono płace i zapewniono uczciwy handel z afrykańskimi rolnikami, to zapłaciliby za to zachodni – a zatem również polscy – konsumenci. Więc w interesie polskich konsumentów jest to, by chińscy pracownicy nadal pracowali niewolniczo, a afrykańscy rolnicy nadal dostawali ochłapy za produkowaną żywność."
Klasa robotnicza centrum czerpie korzyści z imperializmu czyli wyzyskiwania peryferiów. Ruchy rewolucyjne peryferiów uderzają bezpośrednio w kapitalistów centrum, a pośrednio także w klasę robotniczą centrum. To sprawia, że jest ona materialnie zainteresowana utrzymaniem imperializmu, bo wyzwolenie peryferiów spowoduje wzrost cen dóbr konsumpcyjnych, wytwarzanych w krajach peryferyjnych, na co autor zwrócił uwagę.

"Uczciwy handel z Afryką pozbawi wiele ubogich dzieci możliwość zjedzenia bananów, a przestrzeganie praw pracowniczych w Chinach pozbawi te same dzieci zabawek. Jak zmusić międzynarodowe korporacje do pomniejszenia swoich zysków w imię nie jakiejś utopijnej idei ale zwykłej ludzkiej uczciwości?"
I do jakich wniosków doszedł ostatecznie autor tekstu? Po kolei sam odrzucił wszystkie zaproponowane przez siebie środki: Protest, agitacja, a w rezultacie masowy bojkot, działalność terrorystyczna, wskazując na ich nieskuteczność.
Maoiści głoszą Wojnę Ludową, czyli zbrojną walkę przeciw imperializmowi.

 
Portret użytkownika tomek
 #

Macie pretensje do natury ludzkiej.Korporacje tworzą ludzie a napędzane są przez ich żądze.Próba zmiany natury ludzkiej przyniosła jeszcze bardziej opłakane skutki.Problem polega na tym,że większość robotników chciała by być na miejscu kapitalistów i była by jeszcze gorsza niż dawni kapitaliści.To nie znaczy że system kapitalizmu korporacyjnego mi się podoba.Uważam też że jest on tak samo destrukcyjny dla jednostki ludzkiej jak wszystkie systemy totalne.Pierszą ofiarą korporacji jest indywidualna osobowość na rzecz fikcyjnego zawsze uśmiechniętego z określoną ścieżką kariery zawodowej i tu pytanie kogo.System korporacji kocha fikcję (fikcyjna produkcja,kreatywna księgowość,miliony impulsów elektrycznych stanowiących nienamacalne bogactwo).A hipokryzja to jest dopiero temat- ekologiczna produkcja ale tylko u nas,u chińczyka już nie.Czy uważacie że chińczycy zapomnieli wojnę opiumową i czy sympatia dla europejczyków kieruje ich chęcią zakupu europejskich papierów dłużnych.Zyjemy w ciekawych czasach i wydaje mi się że będą to czasy przełomu(tylko pytanie jakiego).A swoją drogą wielki szacunek i dla autora artykułu i autorów tej strony.Będę wam dopingował

 
Portret użytkownika uno
 #

"Byt określa świadomość" - to jedno z podstawowych odkryć K. Marksa. Ten sam człowiek, w odmiennych warunkach, może zachowywać się w całkowicie odmienny sposób.

Obecny system promuje indywidualizm i egoizm - konkuruj z kolegą o miejsce pracy, bo jeśli nie, to zostaniesz bez środków do życia. To, że każdy (ja też) chce zostać kapitalistą, nie oznacza, że każdy może nim zostać, bo niby kto miałby na nas wszystkich pracować?

Naszym zadaniem jest przełamanie dominującej propagandy i uświadomienie robotnikom, że dla skutecznej obrony swoich interesów muszą działać kolektywnie. Ilekroć w historii bronili się w sposób solidarny i zorganizowany, tylekroć wygrywali.

Podsumowując - kiedy zmieni się system i warunki życia, zmieni się mentalność społeczna. Zachowania dziś promowane i nagradzane staną się naganne i nieakceptowane społecznie. Te zachowania - dziś powszechne - będą nieistotnym marginesem społecznym.

 
Portret użytkownika norbo
 #

Chce kontrolować życie milionów tak, aby zapewnić jak największy dopływ gotówki ludziom stojącym na szczycie tworzonej przez siebie piramidy. - po co tyle "gotówki" tym "stojącym na szycie piramidy"? (tylko tak z ciekawości)

Mateusz Kieran pisze:
Drapieżna konkurencja eliminuje z rynku małe podmioty gospodarcze, sprawiając, że coraz większa rzesza ludzi nie ma wyboru i musi kupować w supermarketach. Eliminuje się działające uczciwie fabryki odzieży, zmuszając ludzi do kupowania produktów będących owocem ciężkiej pracy pozbawionych praw pracowniczych ludzi, często nawet dzieci.

uno opowiada:
Nie widzę potrzeby walki z supermarketami skoro społeczeństwo preferuje tę formę zakupów. (...) A kto powiedział, że drobny handel musi istnieć. Takie są brutalne prawa rynku i drobnica ma szanse przekonać się o urokach wolnego rynku. Czyje interesy są ważniejsze- milionów konsumentów, czy tysięcy drobnych handlarzy? (...) Kto powiedział, że mali producenci rolni mają rację bytu. Są i będą nieefektywni ekonomicznie. Chłopkowie zablokowali kolektywizację ale niewidzialnej ręce rynku nie dadzą rady. Niech powstają latyfundia. Łatwiej będzie je upaństwowić. [http://www.1917.net.pl/?q=node/4403]

dalej Mateusz pisze:
Jednakże to nie wystarcza imperializmowi. Chce on również kontrolować umysły, dlatego tworzy nową religię – konsumpcjonizm. Wmawia nam poprzez reklamy i popkulturę, że musimy kupować. Zobaczmy jak wyglądają centra handlowe – niczym świątynie! Przeżycia bohaterów reklamy spowodowane obcowaniem z produktem można śmiało porównać do religijnej ekstazy!
Ponadto skierowanie całej uwagi na konsumowanie odciąga społeczeństwo od myśli na temat panującego systemu. Euforia wywołana zakupami odciąga nas od myśli, czy pani na kasie zarabia godziwe pieniądze i czy jest traktowana z szacunkiem. Zresztą pani na kasie musi się uśmiechać, musi udawać emocje, nawet to musi kontrolować imperializm!

uno opowiada:
teraz:
Podsumowując - kiedy zmieni się system i warunki życia, zmieni się mentalność społeczna. Zachowania dziś promowane i nagradzane staną się naganne i nieakceptowane społecznie. Te zachowania - dziś powszechne - będą nieistotnym marginesem społecznym.
a wcześniej:
I co z tego? Ludzie chcą konsumpcyjnego stylu życia a zadaniem komunistów jest przygotować program polityczny i gospodarczy, który pozwoli te aspiracje zrealizować - wszystkim
[http://www.1917.net.pl/?q=node/4403]

Sen wariata....

 
Portret użytkownika Bartek
 #

"Naszym zadaniem jest przełamanie dominującej propagandy i uświadomienie robotnikom, że dla skutecznej obrony swoich interesów muszą działać kolektywnie."

Problem polega na tym, że imperializm skomplikował sytuację światowej klasy robotniczej, przez związanie ze sobą klasy robotniczej centrum. Rewolucje antyimperialistyczne w peryferiach muszą uderzyć bezpośrednio w burżuazję, a pośrednio w robotników centrum. To sprawia, że mogą oni solidaryzować się z własną burżuazją, a nie z robotnikami krajów peryferyjnych, zwłaszcza, że oprócz kwestii ekonomicznej, dochodzą tu jeszcze sprawy ideologiczne i kulturowe. Obiektywny interes światowej klasy robotniczej znajdujący swój wyraz w dyktaturze proletariatu, wywłaszczeniu światowej burżuazji i budowie socjalizmu, jest abstrakcyjny i nie przemawia do wyobraźni robotników, tak jak interes doraźny. Na jednej szali jest więc doraźny interes materialny (wzrost cen dóbr konsumpcyjnych, pozyskiwanych tanio dzięki imperializmowi), a na drugiej idea internacjonalizmu proletariackiego. Czy w imię idei robotnicy poprą wzrost cen? Czy raczej poprą zmiażdżenie antyimperialistów, którym nadane zostanie miano "terrorystów"? Pytanie brzmi, czy środkami agitacyjno-propagandowymi możliwe jest rozerwanie związku klasy robotniczej centrum z imperializmem? Czy środkami natury ideologicznej można spowodować, że klasa robotnicza centrum przejdzie od kolaboracji klasowej do walki klasowej z imperializmem, z którego czerpie korzyści?

 
Portret użytkownika norbo
 #

Ja tam myślę raczej, że uno nie bardzo ma pojecie o czym pisze. Ot, tak sobie gada... [klasyczny polityk?]

 
Portret użytkownika uno
 #

Bartek

Interes doraźny zawsze będzie bliższy ludziom niż abstrakcyjne idee, dlatego trzeba przedstawiać zarówno program maksimum (socjalizm), jak i cele taktyczne, zestaw żądań i działań dających przynajmniej szansę na doraźną poprawę bytu.

Związanie klasy robotniczej z imperialistycznym centrum właśnie się kończy. Obecny kryzys przypieczętowuje kres systemu "państwa dobrobytu", a to co działo się na zachodzie Europy: Grecja, Hiszpania - pokazuje, że potencjał buntu jest ogromny.

Ceną za tanie towary z Azji jest likwidacja miejsc pracy w państwach wysoko-rozwiniętych i klasa robotnicza centrum powoli to sobie uświadamia. Robotnicy w Azji też nie będą wiecznie pracować za przysłowiową "miskę ryżu". Świat zmierza ku wielkim zmianom. I dobrze.

Norbo
Problem w tym, że ty raczej nie myślisz i zupełnie nie masz pojęcia o tym, o czym piszesz.

 
Portret użytkownika norbo
 #

a to co działo się na zachodzie Europy: Grecja, Hiszpania - pokazuje, że potencjał buntu jest ogromny - dobra, w Grecji palili opony i??? jaki wynik buntu? brak wyniku, a dlaczego? bo nikt nic nie zaproponował w zamian - wszyscy byli tylko przeciw a nikt nie miał pomysłu jak zmienić to przeciwko czemu protestują!
Może mnie ktoś oświecić co takiego działo się w tej Hiszpanii? Dlaczego raptem wszyscy przekonują mnie, że współczesna Hiszpania to "kolebka rewolucji"? Bo ja tutaj żadnego buntu nie widzę!

Problem w tym, że ty raczej nie myślisz i zupełnie nie masz pojęcia o tym, o czym piszesz.
Jasne, najpierw gotujesz się do obalania burżuazji w postaci małego handlu i rolnictwa i wychwalasz wielkie sieci handlowe a chwile później przedstawiasz się jako obrońca "wszystkich uciśnionych". Cholernie to podobne do kazań ojca R.

 

Społeczność

Lenin 666