Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 16 gości.

Ryszard Konieczko: Katorga w Teresinie

tesco_teresin.jpg

Do tej pory pisząc o Tesco, pisaliśmy o hipermarketach tej sieci. O problemach kasjerek, pracowników działów. Pora to zmienić. W podwarszawskim Teresinie znajduje się duży magazyn dystrubucyjny Tesco Polska. Pracujące tam osoby miały już dość poniżającego traktowania, dlatego przystąpiły do WZZ "Sierpień 80"
 
 
Zdaniem pracowników stamtąd, kierownictwo magazynu w Teresinie zachowuje się po prostu ordynarnie w stosunku do nich. Szefostwo daje nawet po kilkadziesiąt nagan dziennie! Powód: postoje. Ale za postój w teresińskim magazynie uznaje się wyjście pracownika do toalety, wymianę baterii w skanerze czy akumulatora w wózku. Według tamtejszego kierownictwa, powinno się te rzeczy robić w czasie wolnym.
 
Toalet nie ma na halach, gdyż – jak się tam mówi – o korzystaniu z nich nie ma mowy w umowieo pracę. By pójść za potrzebą, trzeba iść po klucz do ochroniarza.
 
Tesco uczy się od klasyków. Dużo bierze od Orwella i czerpie pomysły z „Big Brother'a”. Otóż,w szatniach, w których przebierają się pracownicy są kamery. Od nagan są odwołania, lecznie chcą ich przyjmować grupowo, a każą pracownikowi osobiście je złożyć w sekretariacie.Stanowi to duży problem dla pracowników pracujących na nocnych zmianach, kiedy to biuro jest nieczynne. Specjalnie muszą jechać za dnia, by złożyć odwołanie, które i tak raczej nie będzie uwzględnione...
 
Wątpliwości budzą też posiłki regeneracyjne, które są nakazane prawem, bo w magazynach panują niskie temperatury. Posiłki te są zimne i nieświeże. Do rangi legendy urosły też zmienne nastroje jednej z kierowniczek.
 
Według swego widzimisię potrafi zamknąć na klucz elektryczne paleciaki i pracownicy zmuszeni są  wówczas ciągnąć towar na paleciakach ręcznych. A normy są nieubłagane – 1200 kartonów na każdego pracownika np. nabiału w ciągu 8-godzinnego dnia pracy lub 1000 skrzynek na warzywachi owocach. Pracownicy płacą też z własnej kieszeni nawet za nieumyślne i niezawinione uszkodzeniesprzętu, i to nawet po kilka tysięcy złotych!
 
3 tys. zł zapłaciła ostatnio jedna z kobiet, której ze zbyt luźnej kabury wyleciał skaner i najechała na niego wózkiem elektrycznym. Kasa jest pobierana, lecz często sprzęt ten  nie jest naprawiany. – Gdzie znikają te pieniądze? – pytają ludzie. Pytają i o podstawę prawną nakładanego na nich obowiązku zapłacenia za sprzęt, skoro w umowach o pracę nie mają żadnej wzmianki o odpowiedzialności finansowej.
Skoro pracodawca twierdzi, że w umowach nie ma słówka o prawie pracownika do korzystania ztoalet, to na tej samej podstawie jakim prawem wyciąga swe łapska po pieniądze za feralny sprzęt?!
 
– O sytuacji w Teresinie poinformuję zarząd spółki w Krakowie – zapowiada Elżbieta Fornalczyk, szefowa „Sierpnia 80” w Tesco Polska. – To skandal co się tam wyprawia! – dorzuca.
Ludzie w pewnym momencie powiedzieli: dość! Mają dość wyśrubowanym normom i dość karania za byle jaki powód przeniesieniem do najcięższych prac. Dlatego też o pomoc zwrócili siędo „Sierpnia 80”. Gdy o ich uzwiązkowieniu dowiedziało się kierownictwo magazynu w Teresinie, jeden z jego bossów miał powiedzieć: „Wy chyba nie zdajecie sobie sprawy, jakie konsekwencjewas czekają wstępując do związku zawodowego”.
 
No, panie kierowniku, jakie konsekwencje pan miał na myśli? A może będzie pan na tyle odważnyi powie to oficjalnie? Wówczas chętnie zapoznamy pana z konsekwencjami u najbliższegoprokuratora, dobrze?!
Jak się dowiedzieliśmy, we wszystkich magazynach Tesco planuje zwolnienia grupowe.Objąć ma to nie tylko Teresin, ale i Bielsko-Białą czy Wałbrzych.

Jedyną szansą na zachowanie pracy i poprawę jej warunków jest wspólne, odważne działanie pod egidą WZZ „Sierpień 80”
 
Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" 9 lutego 2011
 

See video

Społeczność

che rebel