Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 15 gości.

Patryk Kosela: Niespotykany bunt w Tychach

Franciszek Gierot

W swojej 35-letniej pracy w Fiacie czegoś takiego jeszcze nie widziałem – mówi Franciszek Gierot, rzewodniczący WZZ „Sierpień 80” w Fiat Auto Poland. – Słyszałem o nawet 300
uszkodzonych samochodach. Na własne oczy na parkingu widziałem ich około 80 – opisuje zeszłotygodniowy sabotaż w fabryce.

PATRYK KOSELA

Auta zostały uszkodzone w nocy z 10 na 11 lutego po tym jak pracownicy odebrali paski z kwotami wynagrodzenia za pracę uzyskanego za pierwszy miesiąc 2011 roku. Można się tylko domyślać, że niskie pensje wywołały w nich złość, którą wyładowali na nowiutkich samochodach Fiat 500, Fiat Abarth, Fiat Panda i Ford Ka.

Uszkodzenia dotyczą np. porysowań karoserii, wgnieceń, przebicia tapicerki, wyrwania przewodów i wrzuceniu śrub do
silników. Związkowcy zwracają jednak uwagę, że skandalicznie niskie wypłaty tylko przechyliły czarę goryczy, a powodów sabotażu pracowników jest znacznie więcej. To między innymi mobbingowy stosunek kierowników do pracowników. Ludzi straszy
się zwolnieniami, nieprzedłużaniem umów o pracę, ciągłą zmianą stanowisk pracy zawsze na gorsze. To też ordynarne, wręcz chamskie odzywki.

Inna denerwująca kwestia to szarpane tempo linii produkcyjnej. Podkręcone jest ono maksymalnie, co potwierdziła nawet kontrola bardzo łaskawego dla Fiata Okręgowego Inspektoratu Pracy.

Jednak głównym czynnikiem, który wyzwolił bunt i gniew, co znalazło ujście w samochodach, spowodowany jest oczywiście sprawami finansowymi. To najbardziej interesuje pracowników i nie ma się temu co dziwić. Rodziny trzeba wyżywić, rachunki zapłacić i jeszcze mieć coś z ciężkiej pracy.

Stąd na zakładzie bulwersująca jest sprawa braku chęci dyrekcji Fiata w Tychach do przystąpienia do negocjacji płacowych na rok bieżący.

– Nasz zakład jest chlubą Fiata. Stawia się nas za wzór, a
płaci najsłabiej. Tak nie może być – zastrzega przewodniczący
zakładowego Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”,
Franciszek Gierot. – Nowy pracownik na rękę dostaje 1500-
1600 zł, doświadczony z dużym stażem 2500 zł.

Na dodatek pracownicy Fiata mają wrażenie, że zostali okradzeni z premii efektywnościowej.

Ludziom w końcu puściły nerwy - uważa F. Gierot. swej (600 zł), III transzy nagrody rocznej (500 zł) i że zapłacili za
za postoje premią świąteczną (700 zł w stosunku do 2009 r.).
Związkowcy zarzekają się, że nie zachęcali ani nie podburzali
pracowników do sabotażu.

– Ostrzegaliśmy dyrekcję, że ludzie mają już wyraźnie dość za-
ciskania pasa i parszywego traktowania. Nikogo więc nie
powinien dziwić ten spontaniczny wybuch złości – mówi
szef „Sierpnia 80” w fabryce.

Dyrektor FAP, Zdzisław Arlet na tyle wystraszył się zachowa-
nia pracowników, że wprowadził nakaz... milczenia. Bogusław
Cieślar, rzecznik prasowy spółki jak zaklęty mówi lub pisze w
tym temacie tylko: „Nie potwierdzam tych informacji”.

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” próbowali uzyskać informacje od kierowników. Pierwszy kierownik pytany o masowe uszkodzenia: – Nie chcę na ten temat rozmawiać – szepnął. Ale
miały miejsce takie przypadki?

– A co powiedział rzecznik? Że nie? No to nie – uciął. Drugi też odsyłał do rzecznika.

– Nie mogę rozmawiać z dziennikarzami - mówi.

Ale związkowcy mają dowody w postaci e-maili i zdjęć.

Zdjęcia ukazują ewidentne uszkodzenia samochodów.

Maile zaś adresowane są do kierowników zespołów technologicznych i kierowników zmian w fabryce. Jedna z wiadomości z oddziału karoseria-montaż wysłana o godzinie 3:20 nad ranem w piątek mówi: „No to się porobiło, to tylko parę zdjęć, u mnie pilnował KZT i lider zjeżdżających samochodów”. A o sprawcy zniszczeń: „Ten kretyn przecież dawał w d... swoim kolegom, czyż nie?”.

E-mail późniejszy od innego kierownika już z godz. 6:10 rozesłany do 11 osób zatytułowany „uszkodzenia nadwozi”: „Od zaraz KZT i liderzy sprawdzają, pilnują na swoich odcinkach (chodzą po linii) i każdy zwalniający zwraca szczególną uwagę na uszkodzenie nadwozi lub innych części samochodu, tak aby zawęzić miejsce ewentualnych uszkodzeń, bo na II i III zmianie było tego bardzo dużo”.

Zgnoić i zniszczyć

O tym, że atmosfera w tyskiej fabryce jest koszmarna mówią
już wszystkie działające w niej związki zawodowe. No, ale nie
ma się czemu dziwić. Są i takie historie:

Pracownik chciał wykorzystać przysługujący mu urlop na
żądanie. Zgłosił to telefonicznie, informacja została przyjęta. Jednak po 2 dniach jego urlop na żądanie został wykreślony. Został zwolniony z pracy za porozumieniem stron za niepojawienie się w pracy. Człowiek ten się załamał i trafił do szpitala psychiatrycznego w Rybniku!

Ten dramat jest niestety prawdziwy.

Mężczyzna był członkiem WZZ „Sierpień 80” i to było właśnie
powodem sponiewierania nim i wpędzenia w chorobę.

Inny z członków naszego Związku został zwolniony z art.
52 za to, że za późno przyniósł swoje zwolnienie chorobowe.
„Sierpień 80” negatywnie zaopiniował ten zamiar, ponieważ
prawo wyraźnie mówi o tym, że gdy pracownik nie jest w stanie
dostarczyć L-4 i nie ma możliwości, by ten dokument dostar-
czył kadrom ktoś z członków jego rodziny, to musi go złożyć w
dniu swego powrotu do pracy.

Fiat zmienił zatem tryb zwolnienia i dał za 3-miesięcznym wy-
powiedzeniem uzasadniając, że pracownik nawet nie poinfor-
mował telefonicznie o chorobie. Nikt jednak z kierowników nie
wpadł na to, że człowiek ten mógł być nieprzytomny i nie
miał jak zatelefonować.

Prokurator na tropie

Czy wymiar sprawiedliwości ukróci nieludzką politykę tyskiego Fiata? Pod kątem działania w zgodzie z obowiązującym prawem zostaną sprawdzone przez śledczych władze spółki.

Czynności w sprawie prowadzi już policja na wniosek i pod
nadzorem prokuratury.

– Dochodzenie w tej sprawie prowadzi komenda miejska pod
naszym nadzorem – przyznaje Agata Słuszniak, szefowa Proku-
ratury Rejonowej w Tychach.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
przez władze FAP złożył zakładowy WZZ „Sierpień 80”.

Chodzi o dyskryminowanie oraz szykanowanie członków
Związku.

Na terenie zakładu kierownicy zmian organizują masowe
akcje wypisywania ze związku.

Pracodawca miał uzależniać przedłużanie czasowych umów
o pracę od wystąpienia z „Sierpnia 80”. Pracownicy byli też
przymuszani do podpisywania wniosków o urlopy bezpłatne.

Dla oszczędności, by w czasie przestojów produkcyjnych nie
korzystali z przysługujących im płatnych urlopów. Za czyny, o
jakie oskarżają związkowcy dyrekcję tyskiej spółki grozi kara
pozbawienia wolności do 3 lat.

Sytuację między kierownictwem Fiata i „Sierpnia 80” zaogniło poparcie związku dla lewicowego związku zawodowego FIOM we Włoszech.

Sprzeciwiał się on umowie, jaką związki zawodowe zawarły z
kierownictwem koncernu w sprawie nowej organizacji pracy
w najstarszej obecnie fabryce Fiata w Turynie.

– My nie możemy się nadziwić bierności inspekcji pracy. Jej
protokół z przeprowadzonej kontroli w ogóle nie jest na
temat. Inspektorzy choć znaleźli wypisane in blanco wnioski o
urlop, zanim pracownik się zatrudnił, to nic sobie z tego nie
zrobili – mówi przewodniczący Gierot.

I ma nadzieję, że zupełnie inaczej zakończy się po-
stępowanie prokuratorskie.

Wspólnie o podwyżki

Na poniedziałek 14 lutego WZZ „Sierpień 80” zaprosił
wszystkie związki zawodowe działające w Fiat Auto Poland na
spotkanie, by zawiązać wspólny front w walce o podwyżki i szacunek.

– Mamy świadomość, że zarząd chciałby, aby podwyżki
płac nie przekroczyły 5 procent.

My chcielibyśmy, by wyniosły 500-850 zł, czyli w maksymal-
nej opcji do 25 proc. średniej krajowej – mówią przedstawi-
ciele „Sierpnia 80”.

– Byliśmy w zakładach Fiata w Turynie i tam średnia płaca robotnika jest o ponad 100 proc. wyższa niż w Tychach. A przecież nasz zakład w przeciwieństwie do turyńskiego nie boryka się z żadnymi problemami finansowymi.

Jeśli zarząd nie pójdzie na ustępstwa - będzie protest.

Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" 16 lutego 2011

Społeczność

Dobry kułak