Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 12 gości.

"Sierpień 80" przeciwko niskim płacom w PZL Świdnik

PZL Świdnik

Wrze w zakładzie PZL-Świdnik S.A, należącym od roku do włosko-brytyjskiego koncernu Agusty-Westland. Wszystkie działające w firmie organizacje związkowe, w tym WZZ “Sierpień 80″, domagają się podwyżek płac.

Z najbardziej konkretnymi postulatami wystąpiła Komisja Międzyzakładowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”, która zwróciła się do władz spółki o wprowadzenie w 2011 roku podwyżki płac w wysokości 15 proc. funduszu płac obecnej 3-tysięcznej załogi. Ponadto działacze „Sierpnia 80” domagają się zapewnienia pracownikom możliwości cywilizowanego używania wyrobów tytoniowych, poprzez adaptację pomieszczeń na tzw. „palarnie”, przynajmniej jedną w każdym obiekcie. Przewodniczący KM WZZ „Sierpień 80”, Andrzej Borys poinformował, że obecnie średnia płaca w zakładzie jest o około 500 zł niższa niż średnia krajowa. Związek ostrzegł, że jeśli jego postulaty nie zostaną zrealizowane, to wykorzysta wszelkie przysługujące mu prawa wynikające z przepisów o sporze zbiorowym z pracodawcą ze strajkiem włącznie.

Jak pisze „Sierpnia 80” w swoim zakładowym biuletynie „Przegląd Związkowy” w 2010 r. w ramach Pakietu Gwarancji Pracowniczych pracownicy otrzymali w lutym 5 proc. podwyżki płac, jednocześnie po kilku miesiącach roku zaprzestano załodze wypłacać Fundusz F1 w wysokości 8 proc. wynagrodzenia oraz dodatkowo dużej grupie pracowników zaprzestano wypłacać Fundusz F2 w wysokości do 8 proc. wynagrodzenia. – Przez ostatnie kilkanaście lat załoga PZL otrzymywała pobory na poziomie 75-85 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w Polsce. Chwilowa poprawa nastąpiła w 2008 roku, po ciężko wywalczonej podwyżce płac w wysokości 350 złotych średnio na jednego zatrudnionego pracownika. Za cały 2010 rok średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw w Polsce wyniosła 3 430, 73 zł., przy naszej zakładowej o ponad 500 złotych niższej. Idzie nowe, stare wraca chciałoby się powiedzieć – stwierdzają związkowcy.

Z kolei postulat palarni ma związek z wprowadzonymi w listopadzie ub.r. przepisami, zgodnie z którymi na terenie zakładów i instytucji można palić tylko w wyznaczonych, specjalnie przystosowanych miejscach. Wtedy związkowcy rozmawiali z zarządem, żeby wyznaczyć takie miejsca. – Nie udało nam się porozumieć i trzy związki: NSZZ „Solidarność”, ZZ „Metalowcy” i ZZ Inżynierów i Techników podpisały dokument całkowicie zakazujący palenia w zakładzie – mówi Andrzej Borys. W wyniku tej decyzji w PZL-Świdnik pracownicy zmuszeni są palić po kryjomu

– Palarnie są, ale tajne. Każdy znajduje sobie jakiś kącik. Kierownictwo wychodzi przed halę na papierosa. Ale szeregowy pracownik nie może przecież tak sobie odejść ze stanowiska – powiedział „Dziennikowi Wschodniemu” jeden z zatrudnionych w świdnickim zakładzie. – Jesteśmy dorosłymi ludźmi w firmie, w której pali jakieś 30-50 procent pracowników. Trudno od nich oczekiwać, żeby kryli się z papierosami po ubikacjach jak gówniarze – dodaje z kolei przewodniczący Borys.

Przedstawiciele pozostałych działających w firmie związków zawodowych są już mniej zdecydowani w swoich żądaniach. – Wystosowaliśmy do zarządu pismo z postulatami podwyżek. Nie mogę mówić o konkretnych kwotach, bo to będzie przedmiotem negocjacji. Musimy być profesjonalni, nie będziemy zdradzać naszych żądań i argumentów, zanim nie siądziemy do rozmów. Mogę tylko powiedzieć, że 29 stycznia otrzymaliśmy już 6 proc. podwyżki z zgodnie z zapisem w pakiecie gwarancyjnym – powiedział „Dziennikowi Wschodniemu” Jan Borys z „Metalowców”. – Ja się nie będę do tego odnosił. My wystąpiliśmy do zarządu z konkretnym żądaniami, ale nie ujawnię ich. Będziemy o nich rozmawiać we wtorek (22 lutego rozpoczną się rozmowy w tej sprawie między zarządem, a związkowcami – przyp. Sz.M.). Mamy przygotowane cztery punkty do negocjacji. Równocześnie mamy świadomość, że sytuacja jest bardzo skomplikowana. W ubiegłym roku z PZL-Świdnik odeszła duża grupa pracowników. Musimy w sposób dyplomatyczny prowadzić rozmowy, aby uzyskać oczekiwany efekt – mówił z kolei Ryszard Kość z „Solidarności”.

Do Agusty-Westland, która jest największym producentem helikopterów w całej Europie, należy 87 proc. akcji świdnickiej fabryki, za które zapłacili Agencji Rozwoju Przemysłu 339 mln zł. Początkowo z nowym właścicielem wiązane były duże nadzieje, a w pakiecie socjalnym zapewniono pracownikom 6-letnie gwarancje zatrudnienia, podwyżki pensji, premie świąteczne oraz bony prywatyzacyjne. Jednak jeszcze w 2010 roku doszło do znacznego ograniczenia zatrudnienia. Z zakładu odeszło w sumie ok. 800 osób z których część przeszła na wcześniejsze emerytury, część skorzystała z programu dobrowolnych odejść, zaś reszta została zwolniona, w wyniku czego załoga PZL-Świdnik S.A. liczy niespełna 3 tysiące osób.

Szymon Martys, Sierpień 80

Społeczność

BLOOD