Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 25 gości.

Ryszard Rauba: Róża Luksemburg o współpracy polskich i rosyjskich robotników – opinie i uwagi z lat 1893 – 1894.

Róża Luksemburg

Dr  Ryszard Rauba 
 
Instytut Politologii 
Uniwersytet Zielonogórski 
 
 
 
 
 
 
Róża Luksemburg o współpracy polskich i rosyjskich robotników – opinie i uwagi z lat 1893 – 1894. 
  
 
 
 

  
W opublikowanym w maju 1893 r.  na łamach „Przedświtu”[1], Szkicu programu Polskiej Partii Socjalistycznej, w części dotyczącej „taktyki partyjnej”, w ostatnim, siódmym jej punkcie zatytułowanym -  Stosunek do rewolucjonistów rosyjskich  stwierdzano: „Sądząc, iż wszelkie szczegółowe określenie stosunków z partiami socjalistycznymi rosyjskimi nie może być w danej chwili dopełnianym zjazd uważa za właściwe  1) przyjąć w zasadzie potrzebę wspólnej walki przeciwko caryzmowi z socjalistami rosyjskimi, 2) pozostawić oddzielne sformułowanie punktów jakiejkolwiek organizacyjnej łączności polskich socjalistów z rosyjskimi rozpatrzeniu partii,  3) zaznaczyć swą separatystyczną politykę”.
 
 

Program Polskiej Partii Socjalistycznej (P. P. S.) otwarcie zadeklarował i podkreślał  odrębność celów polskiego i rosyjskiego robotnika.  Dwa miesiące później, w lipcu 1893 r., Róża Luksemburg – czołowa wówczas reprezentantka  rewolucyjnego, marksistowskiego nurtu w polskim (później także w niemieckim) ruchu socjaldemokratycznym odrzucając błędne i wyjątkowo szkodliwe – jej zdaniem  - stanowisko wysunięte przez P. P. S. w kwestii stosunku do robotników rosyjskich zaznaczała i przypominała jednocześnie polskim robotnikom na łamach pierwszego numeru „Sprawy Robotniczej”[2], że robotnik rosyjski  to: „brat nasz w niedoli i towarzysz w walce. Zaczyna on rozumieć tak samo jak i my, że walki z rządem carskim nie minie. I jego zbudziła już nędza, i on chce  walki. Więc połączy się z nami robotnik rosyjski przeciw wspólnemu wrogowi.  Wtedy ten carat, co skuł nas, Polaków i  Rosjan , dla wspólnej niewoli, zginie od ręki złączonych swych wrogów – ludu robotniczego Polski i Rosji !” - podkreślała działaczka w publikacji zatytułowanej  Zadania polityczne polskiej  klasy robotniczej.
 
 

Róża Luksemburg kładąc szczególny nacisk, w odróżnieniu od programu P. P. S., na fakt istnienia w ówczesnej Rosji, w „państwie ponurego despotyzmu politycznego i reakcji”, wspólnych – jej zdaniem – interesów klasowych  pomiędzy  polskimi i rosyjskimi robotnikami, jednocześnie zwracała uwagę na konieczność ścisłej współpracy w walce przeciwko wspólnemu wrogowi. Zdaniem działaczki był nim przede wszystkim „rosyjski despotyzm” - „ostatnia opoka europejskiej reakcji”.
 
 

W lutym 1894 r. Róża Luksemburg z wyczuwalnym optymizmem pisała w artykule Święto 1 Maja w Łodzi zamieszczonym na łamach wspomnianej powyżej „Sprawy Robotniczej” : „Niedługo (...) panować już carom nad nami. Budzi się już i burzy robotnik rosyjski. I on już swe krzywdy wspomina. I on już łączy się z socjalistami i szykuje się do boju z wyzyskiem i niewolą. W samej stolicy ucisku pod samym tronem cara robotnicy tajnie świętują 1 Maja, grożą swym wrogom odwiecznym i wyciągają dłoń bratnią do nas (...) I my tę dłoń przyjmiemy! Razem do walki ze wspólnym wrogiem ! Niech zginie rząd samowładny !”.
 
 

W kwietniu 1894 r. na krótko przed robotniczym świętem 1  Maja Róża Luksemburg pisała, że : „Świętując jednego i tego samego dnia, robotnicy wszystkich krajów, chcą pokazać,że uważają siebie wzajemnie za braci i że chcą wszyscy razem solidarnie walczyć ze wspólnym wrogiem -  fabrykantami wszystkich krajów. Czyż my robotnicy Królestwa Polskiego jesteśmy gorsi niż inni? Czyż  my nie chcemy walczyć z naszymi wyzyskiwaczami? Czyż my nie uważamy za swoich braci i towarzyszy walki  rosyjskich robotników? My chcemy walczyć z wyzyskiem, my wiemy, że musimy uważać robotników innych krajów za braci i solidarnie z nimi występować (...). A gdy robotnicy wszystkich krajów będą połączeni, wtedy dopiero będziemy mogli otrzymać to, czego żądamy i wtedy żaden rząd nam się nie oprze!”.
 
 

W innej odezwie przed majowej również z 1894 r. zatytułowanej Robotnicy, Towarzysze! pisała, że: „Święto 1 – go Maja – to dzień zbratania i solidarności robotników na całym świecie. Ten dzień łączy ich w jednym życzeniu i czyni ich siłą, która zwalczy kiedyś wszystkich wrogów. Dla zwycięstwa nad wszystkimi wrogami koniecznym jest połączenie robotników na całym świecie. Ale przede wszystkim koniecznym jest złączenie  robotników, dźwigających jarzmo jednego wspólnego rządu. Takie wspólne jarzmo dźwigają  polscy i rosyjscy robotnicy (...). I my i oni mamy wspólnego wroga – rząd carski. Dlatego musimy razem i zgodnie, jak bracia walczyć, z tym rządem. Tylko solidarność i łączność nasza z proletariuszami   rosyjskim może nam przynieść zwycięstwo”.
 
 

Róża Luksemburg ostrzegając polskich robotników przed poglądami, które – jej zdaniem – miały na celu wywołać w szeregach polskich robotników „nienawiść do wszystkich „moskali” bez różnicy – tak samo do waszych braci – robotników rosyjskich  jak i do bogaczy i ciemiężców” jednocześnie apelowała: „Robotnicy! (...) siła wasza  leży w zbrataniu się, w złączeniu z robotnikami rosyjskimi przeciw kapitalistom i rządowi”. Działaczka dodawała także, mając na uwadze, wszystkich tych, którzy – jej zdaniem starali się poróżnić polskich i rosyjskich robotników, wywołując w polskich robotnikach „nienawiść do wszystkich „Moskalów”: „Robotnicy, kto tak działa, ten jest nie socjalistą, nie przyjacielem waszym, lecz wrogiem!”.
 
 

Warto zauważyć, iż współpraca pomiędzy polskimi i rosyjskimi robotnikami stanowić miała – zdaniem Róży Luksemburg całkowicie naturalny skutek prowadzonej  wówczas przez  carat polityki. W lipcowym numerze „Sprawy Robotniczej” z 1893 r. w publikacji zatytułowanej O wynaradawianiu  Róża Luksemburg  podkreślała w związku z tym: „Podczas kiedy oni protegują kapitalistów polskich i dla wynaradawiania łączą ich swoją protekcją z rosyjskimi jak jedno grono dzieci swoich, uciskany robotnik polski połączy się z uciskanym robotnikiem rosyjskim, pasierby połączą się przeciw  srogiemu ojczymowi. Robotnik rosyjski, który ani potrzebuje, ani chce  wynaradawiania i duszenia innych, bo musi tak jak i my do swobody dążyć, poda nam rękę na lepszą sprawę niż ta,  dla której sobie moskiewscy fabrykanci z łódzkimi  dłoń podają. Poda nam on rękę dla wspólnej walki przeciw wszelkiemu uciskowi – kapitalistów i rządu” - zauważała  publicystka
 
 

Róża Luksemburg zwracała ponadto uwagę na wyjątkowo istotny element, niedostrzegany jednak – jej zdaniem – przez kierownictwo P. P. S. a stanowiący w jej opinii podstawę do ścisłej współpracy polskich i rosyjskich  robotników. Publicystka miała tu na myśli rozmiar rzucającego, się wówczas aż nazbyt w oczy upośledzenia ekonomicznego  polskich i rosyjskich robotników. „My, polscy robotnicy – podkreślała autorka – posiadamy wraz z rosyjskimi  najmarniejsze prawa i musimy się dobijać takich, które w innych krajach dawno są w użyciu. Nasze „prawodawstwo fabryczne” rząd wydał nie tyle dla ochrony robotników przed wyzyskiem, ile dla ochrony przed robotnikiem” - zaznaczała  z przekąsem w sierpniowym numerze  „Sprawy Robotniczej” z 1893 r.
 
 

W kwestii tzw. „prawodawstwa fabrycznego” działaczka z wyczuwalną ironią pisała w innym miejscu, że : „za panowania cara Aleksandra III polscy i rosyjscy robotnicy tyle doznali dobrodziejstw od rządu, że chcąc  je wyliczyć, nie wiadomo nawet, od czego zacząć (...) Zaczniemy od prawodawstwa fabrycznego. (...) Car Aleksander III (...) dal nam to prawo nie z dobrego serca i z dobrej woli, lecz z  musu i ze strachu przed nami – podkreślała  publicystka – to prawo nie poprawiło naszego losu i nie zmieniło największych naszych cierpień i braków (...) Nasze prawo fabryczne – to po prostu komedia: rząd nam zrobił niby to dobrodziejstwo, ale na celu miał nie poprawić nam los przez to, tylko zatkać nam usta. (...) To był cały cel i to jest cały sens naszego prawodawstwa fabrycznego” - konkludowała  autorka.
 
 

W zakresie ustawodawstwa pracy Rosja carska była wyjątkowo opóźniona w stosunku do państw zachodniej Europy.  W czerwcu 1882 r. ogłoszono ustawę o pracy małoletnich. W fabrykach nie wolno było zatrudniać dzieci poniżej 12 lat, a w wieku 12 – 15 najdłużej 8 godzin dziennie. Ustawodawstwo zabraniało pracy w niedziele i święta, a w nocy przy pracach uciążliwych dla zdrowia. Najważniejszy akt prawny z zakresu ustawodawstwa fabrycznego stanowiła ustawa z 3 czerwca 1886 r. o „nadzorze pomiędzy fabrykantami a robotnikami”. Dotyczyła ona zakładów pracy zatrudniających powyżej 15 robotników. Każdy robotnik przystępując do pracy otrzymywał książeczkę obrachunkową, która jednocześnie była umową o pracę. Obowiązywało wypowiedzenie 2 – tygodniowe. Ustawa zabraniała wypłat w towarach. Zwrócić należy uwagę, że strajki były całkowicie  zakazane, a udział w nich był traktowany jako przestępstwo karane więzieniem od 2 do 4 miesięcy. Za  „podżeganie” do strajku groziła kara od 4 do 9 miesięcy więzienia.
 
 

Oprócz powyższych względów, konieczność współpracy z rosyjskimi robotnikami podyktowana była – zdaniem działaczki – względami czysto praktycznymi, mianowicie słabością sił i środków jakimi dysponowali  polscy robotnicy w Kongresówce. „Rząd rosyjski jest silny i potężny, ma on wojska więcej, niż jest nas, robotników w Królestwie Polskim – zaznaczała działaczka – Ale oto podają nam rękę dla wspólnej walki z rządem robotnicy  rosyjscy. Oni    są tak samo przez rząd uciskani, jak i my, tak samo nie mają wolności zebrań, stowarzyszeń i dlatego takie same polityczne żądania wystawiają jak my. Jest ich dziesięć razy więcej niż nas. Musimy więc uważać rosyjskich robotników za braci i sprzymierzeńców  i stawiać te same żądania, co oni, bo tylko wtedy oni nas wspierać będą” - podkreślała publicystka na łamach jednej z odezw z kwietnia 1894 r.
 

W innym miejscu zaznaczała  z kolei, że: „bez robotników rosyjskich pozbawieni jesteśmy jedynych i naturalnych sprzymierzeńców w walce z rządem, bez nich stajemy sami oko w oko z potężną  przemocą carską. Dlatego,  wołając o konstytucję, wyciągamy dłoń do naszych towarzyszy rosyjskich, dlatego w dniu 1 – go Maja jednym z pierwszych naszych haseł jest:  braterstwo z robotnikami rosyjskimi”. 
 
 
 
Dysproporcje ilościowe pomiędzy polskimi a rosyjskimi robotnikami w istocie były wówczas dosyć znaczne[3]
 
 
 
U schyłku 1894 r. Róża Luksemburg zwracając się kolejny raz do polskich robotników na łamach „Sprawy Robotniczej” (wrzesień – październik 1894 r., nr 15 – 16, publikacja zatytułowana   Z Rosji) przypominała  im, aby cały czas przy ocenianiu otaczającej ich rzeczywistości społeczno – politycznej mieli na względzie oczywisty i niepodważalny fakt, że: „kapitaliści i rząd tak samo wyzyskują i ciemiężą  rosyjskich robotników, jak u nas”. Polscy robotnicy kierując się zasadą „bratniej solidarności” z robotnikami rosyjskim pamiętać mieli ponadto cały czas, że: „nasi towarzysze w Rosji (...) walczą (...) jak i my o wyższą płacę, o krótszy dzień roboczy, bronią się przeciw oszustom i nadużyciom (...) Towarzysze nasi rosyjscy (...) stoją w walce politycznej na tym samym gruncie co i my (...) rozumieją (...) ważność (...) obalenia caratu i zdobycia konstytucji”. 
 
 
 
Niech powyżej przytoczone  słowa Róży Luksemburg posłużą za najlepsze podsumowanie niniejszych rozważań.   
  
 
 
 
 

 
 
 
[1]    „Przedświt” - polskie czasopismo socjalistyczne. Wydawane w Genewie, a następnie w Londynie i w Krakowie. Ukazywało się  od sierpnia 1881 r.  początkowo nieregularnie, później jako miesięcznik. W latach 1884 – 1886 organ prasowy I Proletariatu. Wydawcą  i głównym redaktorem czasopisma był Stanisław Mendelson. Pełnił te obowiązki do sierpnia 1893 r. Od maja 1893 r. do grudnia 1899 r. „Przedświt” ukazywał się jako organ prasowy Związku Zagranicznego Socjalistów Polskich (ZZSP). Od stycznia 1900 r. do czerwca 1905 r. „Przedświt” pełnił rolę organu prasowego Polskiej Partii Socjalistycznej (P. P. S.).

 
 
 
[2]    „Sprawa Robotnicza” - polskie czasopismo socjalistyczne ukazujące się nieregularnie  w latach 1893 – 1896 w Paryżu. Organ prasowy Socjaldemokracji Królestwa Polskiego (SDKP). Czasopismo to odegrało istotną rolę w kształtowaniu programu i założeń organizacyjnych tej partii.
 
 
 

[3]    W przemyśle fabrycznym na obszarze Kongresówki w 1850 r. pracowało 50 066 robotników, w 1870 r. - ok. 80 000 robotników, w 1882 r. - 119 900 robotników, w 1897 r. - 243 733 robotników, w 1910 r. - 400 922 robotników. W 1870 r. 1 robotnik w Kongresówce przypadał na 95 mieszkańców, w 1882 r. - na 62 mieszkańców, w 1897 r. - na 38, a w 1910 r. - juz na 30 mieszkańców. Przy ok. 12 milionach mieszkańców Kongresówki stanowiło to 3,3%. Analogicznie, w Rosji liczba robotników zatrudnionych w przemyśle zwiększyła się w latach 1865 – 1890 dwukrotnie, z  760 tysięcy do 1 miliona 430 tysięcy. W 1890 r. sam tylko Petersburg skupiał 100 tysięcy robotników, w tym 30 tysięcy metalowców.  

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci