Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 21 gości.

Ryszard Rauba: Kilka uwag Róży Luksemburg o dyscyplinie partyjnej

Okopy I wojny światowej

Dr Ryszard Rauba
Instytut Politologii
Uniwersytet Zielonogórski

Kilka uwag Róży Luksemburg o dyscyplinie partyjnej

Dwudziestego ósmego czerwca 1914 r. w Sarajewie, w stolicy Bośni, która od 1908 r. wchodziła w skład wielonarodowościowej monarchii austro – węgierskiej został zastrzelony przez Bośniaka Gawriło Principa następca tronu Austro – Węgier arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg .

Rząd Austro – Węgier od razu bez chwili wahania oskarżył władze sąsiedniej Serbii o to, iż to właśnie one i tylko one były inicjatorami zamachu .

W rezultacie równo w miesiąc po tragicznym sarajewskim zamachu – 28 lipca 1914 r. Austro – Węgry wypowiedziały Królestwu Serbii wojnę . Cztery dni później – tj. 1 sierpnia 1914 r. cesarskie Niemcy związane wówczas ścisłym sojuszem polityczno – militarnym z Austro – Węgrami wypowiedziały wojnę carskiej Rosji – tradycyjnej sojuszniczce Królestw a Serbii. Następnego dnia – 2 sierpnia 1914 r. Niemcy skierowały swoje doborowe dywizje do Luksemburga a dzień później – tj. 3 sierpnia 1914 r. wypowiedziały wojnę Francji będącej w sojuszu z Rosją.
W związku z powyższym 4 sierpnia 1914 r. Anglia – polityczna i miliitarna sojuszniczka republikańskiej Francji i carskiej Rosji wypowiedziała wojnę tak znienawidzonej przez nią Rzeszy Niemieckiej .
Rozpoczęła się mająca trwać ponad cztery lata trudna do ogarnięcia rozumem i opisania krwawa, bezmyślna rzeź.
W pierwszych dnia sierpnia 1914 r. uwaga wszystkich aktywistów i zwolenników ruchu socjalistycznego skupiła się wokół zasadniczej, kluczowej dla nich kwestii – jak zachowa się wobec ogarniającej Europę pożogi wojennej, jakie stanowisko zajmie wobec niej kierownictwo Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) - „największej, najsilniejszej i najlepiej zorganizowanej partii socjalistycznej w owych czasach, chluby Międzynarodówki Socjalistycznej” .

Zaryzykować można w tym miejscu stwierdzenie, iż stanowisko jakie zajęło wówczas względem postępujących wypadków wojennych kierownictwo SPD, w ową godzinę wielkiej, decydującej historycznej próby zaszokowało dogłębnie spore grono szczerze ideowych nie tylko w teorii, ale również w praktyce socjaldemokratów m. in. także i Różę Luksemburg – ściśle związaną z lewym, rewolucyjnym skrzydłem niemieckiej socjaldemokracji. Z ich ust padało nieustannie tylko jedno słowo – zdrada !
Jakie zatem stanowisko zajęło kierownictwo SPD w pamiętnych, pierwszych dniach sierpnia 1914 r. ? Otóż po kolei.
Drugiego sierpnia 1914 r. po wcześniejszym przeprowadzeniu przez część kierownictwa SPD (przede wszystkim posłów socjaldemokratycznych) poufnych rozmów z kanclerzem Theobaldem Bethmann – Hollwegiem, który uzyskał od nich zapewnienie, że: „niemieccy socjaldemokraci wypełnią swój obowiązek wobec ojczyzny, przeciwdziałając strajkom, sabotażom i innym masowym wystąpieniom” Centralna Komisja Związków Zawodowych wydała zakaz organizowania strajków oraz wezwała do poparcia rządu .

Trzeciego sierpnia 1914 r. odbyło się bardzo burzliwe wewnętrzne posiedzenie liczącej w Reichstagu 110 posłów frakcji parlamentarnej SPD. Wynik tego posiedzenia był wstrząsający. Szczególnie dla tych, którzy byli dotąd głęboko przekonani, że niemiecka socjaldemokracja w sferze ideowej nie miała i nigdy mieć nie będzie nic wspólnego ani z nacjonalizmem ani tym bardziej z szowinizmem.
Otóż zaledwie 14 posłów z Karolem Liebknechtem na czele zagłosowało podczas tego posiedzenia przeciwko postulowanym przez rząd kredytom wojennym . Uchwalono ponadto ogromną większością głosów co było tragiczne samo w sobie, że: „cała frakcja socjaldemokratyczna poprze ustawę o kredytach wojennych” . Wszystkich posłów SPD zasiadających w Reichstagu „wezwano (...) do zachowania (...) dyscypliny partyjnej i do nieujawniania rozbieżności” .

Czwartego sierpnia 1914 r. odbyło się uroczyste posiedzenie Reichstagu. W trakcie jego trwania jeden ze współprzewodniczących niemieckiej socjaldemokracji – Hugo Haase złożył w imieniu frakcji socjaldemokratycznej deklarację następującej treści: „SPD aprobuje kredyty wojenne i wzywa niemiecką klasę robotniczą do pokoju wewnętrznego” i dodawał z wyraźnie pobrzmiewającą nacjonalistyczną nutą w tle, że: „zwycięstwo rosyjskiego despotyzmu, który splamił się krwią najlepszych synów Rosji, zagraża naszemu narodowi i jego przyszłości” .
Czwartego sierpnia 1914 r. obowiązująca wszystkich bez wyjątku parlamentarzystów SPD narzucona im dzień wcześniej przez zatrute nacjonalizmem kierownictwo SPD wbrew uchwałom Drugiej Międzynarodówki dyscyplina partyjna podczas głosowania nad rządową ustawą o kredytach wojennych spowodowała rzecz charakterystyczna, że nie sprzeciwił się jej nawet znany z rewolucyjnego zapału Karol Liebknecht pomimo, iż decyzję kierownictwa partii w tej kwestii uważał za kompletnie nie do przyjęcia . Instrumentalnie wykorzystana przez kierownictwo SPD zasada dyscypliny partyjnej podziałała na niego i jego kolegów paraliżująco. Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki 4 sierpnia 1914 r. w Niemczech zniknęła tocząca się dotychczas walka klasowa a na jej miejsce zgodnie z intencjami jednego z prowodyrów pierwszej wojny światowej cesarza Wilhelma II objawiła się w pełnej krasie „zgoda narodowa” - „Burgfrieden”.

Warto w tym miejscu zauważyć tytułem dygresji, iż wiele racji miał radziecki historyk Eugeniusz Tarle stwierdzając w swojej pracy Dzieje Europy , że: „kierownictwo partyjne, jeżeli nawet nie chciało wojny, to – z drugiej strony – mało jej się też obawiało, zwłaszcza przez pierwsze cztery dni sierpnia, także sądzą, że wypadnie się bić tylko z Rosją i Francją. Zapewne, wojna niesie zło, ale wszystko skończy się przecież w ciągu ośmiu tygodni, jak przewiduje plan Schlieffena i cóż za promienna przyszłość stanie się potem udziałem niemieckiej klasy robotniczej” - stwierdzał w swojej pracy E. Tarle i dodawał, że: „część (i i to znaczna) klasy robotniczej oraz reprezentującej ją partii była w owych dniach politycznie bierna i absolutnie niezdolna powstrzymać rozwijających się wydarzeń; nie chciała nawet próbować tego czynić” - zauważał E. Tarle.
Niespełna cztery miesiące później – 2 grudnia 1914 r. miało miejsce w Reichstagu kolejne głosowanie nad nowymi kredytami wojennymi. Rozpędzona machina wojenna była przerażająco nienasycona.

Karol Liebknecht pozostając wierny pomimo nader niesprzyjających okoliczności swoim radykalnie lewicowym przekonaniom i chcąc się niejako zrehabilitować za kompromitujące go sierpniowe głosowanie tym razem na znak protestu przeciwko prowojennej polityce zainfekowanego nacjonalizmem kierownictwa SPD zignorował otwarcie nadal obowiązującą wszystkich parlamentarzystów SPD dyscyplinę partyjną i jako jedyny zagłosował przeciw nowym kredytom wojennym . Reszta posłów SPD (z wyjątkiem 19, którzy powstrzymali się od głosu) kolejny raz, karnie, „bez mrugnięcia powieką” podporządkowała się nacjonalistycznej większości i zagłosowała za nowymi kredytami wojennymi.
Czwartego grudnia 1914 r. Róża Luksemburg będąc pod silnym wrażeniem okazanej dwa dni wcześniej w Reichstagu przez K. Liebknechta odważnej, nonkonformistycznej , właściwej w jej przekonaniu postawy zamieściła na łamach założonego w grudniu 1913 r. przez siebie, Juliana Marchlewskiego oraz Franza Mehringa czasopisma „Sozialdemokratische Korrespondenz” reprezentującego redykalnie lewicowe skrzydło SPD i tym samym konsekwentnie antywojenny i anty nacjonalistyczny kurs artykuł pod krótkim aczkolwiek nad wyraz wymownym w kontekście sierpniowego i grudniowego głosowania nad kredytami wojennymi tytułem: Parteidisziplin ( Dyscyplina partyjna ).

Zaryzykować można stwierdzenie, iż Róża Luksemburg poprzez ten artykuł chciała wyraźnie dać do zrozumienia, że miała serdecznie dość tego co wyczyniało wówczas kierownictwo SPD z zasadą dyscypliny partyjnej. W szczególności miała serdecznie dość niebezpiecznego, przynoszącego w praktyce opłakane i tym samym fatalne skutki instrumentalnego traktowania tej zasady.

Róża Luksemburg nie mogła i nie chciała milczeć. Nie leżało to w jej bojowej naturze. Musiała czując wewnętrzną potrzebę przedstawić zdezorientowanej, oszukiwanej i zmanipulowanej niemieckiej klasie robotniczej swoje stanowisko w tej jakże ważnej kwestii.
„Posiedzenie Reichstagu z 2 grudnia wysunęło znowu na czoło sprawę dyscypliny partyjnej; towarzysze partyjni muszą (...) sprawą tą poważnie się zająć” - stwierdzała na wstępie swojego artykułu z aż nazbyt wyczuwalną troską R. Luksemburg dodając przy tym, że : „trzeba ją zbadać dogłębnie, a nie zatrzymywać się na jej powierzchni” .
Róża Luksemburg wychodziła z oczywistego dla niej założenia, że : „każde ciało zbiorowe, każda większa wspólnota opierająca się na współdziałaniu większej ilości jednostek wymaga dyscypliny, tj. podporządkowania jednostki, bez którego wspólne działanie jest niemożliwe” .

Równie oczywistą rzeczą było dla niej, że: „bez dyscypliny nie mógłby istnieć żaden zakład fabryczny, żadne nauczanie w szkole, żadne wojsko i żadne państwo” .
W związku z powyższym R. Luksemburg stawiała nad wyraz istotne pytanie: „Czy na takiej samej dyscyplinie opiera się partia socjaldemokratyczna?”. Z odpowiedzią na to pytanie autorka publikacji nie miał żadnego problemu : „Bynajmniej! Między naszą socjaldemokratyczną dyscypliną a dyscypliną fabryczną czy wojskową istnieje zasadnicza sprzeczność, dotycząca zarówno jej istoty, jak i źródeł jej powstania. Dyscyplina wojskowa oraz dyscyplina panująca w przemyśle kapitalistycznym opierają się na przymusie zewnętrznym, socjaldemokratyczna zaś – na dobrowolnym podporządkowaniu się” - podkreślała z naciskiem R. Luksemburg po czym dodawała, że: „dyscyplina pierwszego rodzaju służy despotyzmowi mniejszości w stosunku do mas ludowych, dyscyplina drugiego rodzaju – demokracji tj. woli uświadomionych mas ludowych w stosunku do jednostki” .

Zwracając się do wszystkich członków SPD Róża Luksemburg przypominała im,że: „do partii socjaldemokratycznej wstępuje się dobrowolnie, podporządkowując się dobrowolnie zbiorowej woli tej partii, by w dziedzinie politycznej i społecznej wolę tę zmieniać w czyn. Na czym ta wola każdorazowo polega, podaje jasno i niedwuznacznie program partii, o tym informują uchwały zjazdów partyjnych i kongresów międzynarodowych, w których partia brała udział” - przypominała wszystkim zapominalskim członkom SPD oczywiste i nie budzące dla niej żadnych wątpliwości rzeczy.

Wszystkim członkom SPD przypominała ponadto, że: „to, i tylko to, stanowi właściwą podstawę, wewnętrzne uzasadnienie i historyczny sens socjaldemokratycznej dyscypliny. Jest ona historycznym narzędziem i niezbędnym środkiem pomocniczym służącym do tego, by wolę wyrażoną w programie partii robotniczej, w uchwałach zjazdów partyjnych i kongresów międzynarodowych zmieniać nieustannie w czyn polityczny” - stwierdzała R. Luksemburg.
Jako, że Karol Liebknecht był członkiem frakcji parlamentarnej SPD w Reichstagu, Róża Luksemburg nie omieszkała zauważyć także, że: „dyscyplina frakcji parlamentarnej (...) ma tylko na celu przestrzeganie dyscypliny partyjnej, tzn. realizację programu partyjnego i uchwał partii” .
Tym parlamentarzystom z SPD wyłączając oczywiście z tego grona zrehabilitowanego w pełni Karola Liebknechta, którzy nie rozumieli bądź też zapomnieli pod wpływem panującej nacjonalistycznej psychozy wojennej na czym polegał istota oraz sens dyscypliny partyjnej Róża Luksemburg poświęciła następujący fragment swojego artykułu: „czym dla każdego obywatela państwa i żołnierza jest przymus prawa, tym dla każdego socjaldemokraty jest wiążąca moc programu partyjnego. I żadna grupa 100 towarzyszy – bez względu na to, czy byłoby nią zebranie lokalne, związek spożywców, czy też frakcja parlamentarna – nie ma w partii demokratycznej, jaką jest socjaldemokracja, prawa zmuszania jednostki do zdrady partii. Dyscyplina całej partii tj. podporządkowanie się programowi partii ma pierwszeństwo przed dyscypliną jakiegokolwiek ciała zbiorowego i tylko ona może stanowić jej uzasadnienie i zakreślać jej naturalne granice” - stwierdzała wprost, bez ogródek nieukrywająca przed nikim swojego głębokiego przywiązania do ideologicznych pryncypiów R. Luksemburg.
Wszystkim zapominalskim członkom SPD Róża Luksemburg przypominała także odnoszą się do kwestii tzw. „miarodajnych poglądów”, że: „w partii demokratycznej, jaką jest nasza partia, miarodajne są poglądy i wola nie garstki literatów, funkcjonariuszy partyjnych czy parlamentarzystów, lecz przeważającej większości proletariuszy – milionów, które podejmują swe uchwały po dojrzałej rozwadze, po otwartej , wyczerpującej dyskusji” - zaznaczała R. Luksemburg. „Poglądy 110 posłów do Reichstagu i trzech czy czterech tuzinów redaktorów” nie były dla niej w ogóle miarodajne.
W konkluzji swojego artykułu Róża Luksemburg w pełni świadoma, że jej głos może pozostać „dzisiaj, w warunkach stanu oblężenia, bez wolności prasy, bez prawa do zgromadzeń, bez wolnego, nieskrępowanego życia partyjnego i bez opinii publicznej” jedynie „głosem wołającego na puszczy” zaapelowała mimo to do „szerokich mas towarzyszy partyjnych”, które nie miały „zupełnie możliwości dania wyrazu swym poglądom” a stanowiących dla niej jako ortodoksyjnej marksistki i socjaldemokratki cały czas niezmiennie zasadniczy punkt odniesienia w działalności politycznej i publicystycznej, aby w oparciu o nadal tkwiącą w nich „moc własnej dyscypliny” bez względu na okoliczności przede wszystkim wiernie, z żelazną konsekwencją służyły „woli zbiorowej tj. programowi partyjnemu” a nie „poszczególnym organom partii”, które „na własną rękę tę wolę zbiorową naruszają” .
Powyższemu stanowisku Róża Luksemburg pozostała osobiście wierna do samego tragicznego dla niej końca. Do samego końca głęboko wierzyła także, że: „gdy żelazna dyscyplina stanu oblężenia zostanie zlikwidowana, szerokie masy towarzyszy partyjnych (...) będą mogły pociągnąć do odpowiedzialności winnych (...) łamania dyscypliny partyjnej” .

Społeczność

BLOOD