Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 71 gości.

Drastyczna podwyżka biletów komunikacji miejskiej w Warszawie?

ZTM

Stołeczny Zarząd Transportu Miejskiego szykuje pasażerom autobusów, tramwajów, metra i pociągów podwyżki biletów – informuje „Życie Warszawy”.

Gazeta dotarła do projektu podwyżek, które zapowiadają się drastycznie. W ciągu najbliższych trzech lat ceny niektórych biletów mają pójść w górę o 100 proc. I tak np. bilet jednorazowy miałby zdrożeć w ciągu trzech lat z 2,80 do 5,60 zł, a 90-dniowy na okaziciela z 360 do 760 zł. Planuje się też likwidację biletów 20-minutowych.

W projekcie pierwszy raz cennik biletów komunikacji miejskiej został rozpisany do końca kadencji samorządu, czyli aż do 2014 r. Ale skok cenowy urzędnicy chcieliby wprowadzić jeszcze w tym roku – od 1 września. Wtedy np. bilet jednorazowy kosztowałby już 3,60 zł, a potem co roku drożał o złotówkę. A 20-minutowy jesienią byłby nie za 2, ale za 3 zł, a 30-dniowy imienny zdrożałby ze 116 do 140 zł. Decyzję musi oczywiście podjąć Rada Warszawy.

Zdaniem wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza analizy dopiero trwają i jeszcze za wcześnie mówić o konkretnych cennikach.

Portret użytkownika Lord Dragon
 #

Jeśli wożą powietrze to muszą sobie jakoś to odbić.

 
Portret użytkownika tres
 #

Dragon

Rozumiem że z pozycji pasażera prywatnej limuzyny z własnym szoferem pewne rzeczy mogą wyglądać zupełnie inaczej. Nie wszyscy niestety mają ten przywilej i niektórzy muszą jeździć autobusami i tramwajami w godzinach szczytu. Przejechałbyś się parę razy, zmieniłbyś zdanie. Zwłaszcza jakby dowiedział się że twój bilet miesięczny podrożeje dwukrotnie, ale jak widać, takie zmartwienia są dla ciebie obce.

Jak mawiał Marks, byt kształtuje świadomość. Np. miłośnicy Korwina-Mikke to w przeważającej ilości gimnazjaliści i licealiści na utrzymaniu rodziców, którzy nie mają pojęcia jak wygląda dorosłe życie i dlatego wierzą w takie chore manipulacje, bo nie potrafią sobie się wyobrazić w pozycji pracownika, nie mówiąc już o skrajnej niewiedzy ekonomicznej.

 
Portret użytkownika LewySierpowy
 #

zwrócicie uwagę jak bananowa młodzież (taki lord dragon nie ma więcej niż 15 lat, siedzi na utrzymaniu tatusia i mamusi)przesiąka liberalną nowomową: transport publiczny to wożenie powietrza, urlop na żądanie coraz częściej określany mianem kacowego, nienormowany czas pracy = elastyczność...tak wymieniać można długo. Jeszcze 10 lat i żadne "reformy" nie będą potrzebne, ludzie sami będą chcieli utonąć w tym neoliberalnym bagnie.

 
Portret użytkownika Lord Dragon
 #

tres, ale ty nie wiesz wszystkiego. Na autobusach kursujących w centrach miast świat się jeszcze nie kończy. Oprócz tego są jeszcze linie podmiejskie wożące powietrze (z niską frekwencją pasażerów). Jak dla mnie lepiej żeby podrożały bilety niż likwidować komfortowe połączenia i odcinać nawet to wąskie gremium ludzi od świata.

 
Portret użytkownika norbo
 #

Typowe, autka słabo się sprzedają to trzeba ukrócić transport publiczny (a raczej to co z niego zostało); podobnie ukierunkowany jest pomysł przesunięcia środków unijnych z kolei na autostrady...

 

Społeczność

SIERP i MŁOT