Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 20 gości.

Kuba: Zjazd partii komunistycznej przyjął nową strategię rozwoju

Fidel i Raul Castro

W Hawanie obradował pierwszy od 1997 r. zjazd Komunistycznej Partii Kuby. W zjeździe uczestniczyło około tysiąca delegatów reprezentujących 800 tys. członków partii zrzeszonych w 61 tysiącach organizacjach partyjnych. Referat sprawozdawczy wygłosił prezydent Raúl Castro, który w 2006 r. przejął władzę w państwie od swojego starszego brata Fidela.

Obrady zjazdu rozpoczęły się 16 kwietnia w 50 rocznicę amerykańskiej inwazji w Zatoce Świń (Playa Girón). Jednak, jak stwierdził w swym przemówieniu Raúl Castro, zjazd faktycznie rozpoczął się 9 listopada ubiegłego roku, kiedy to ogłoszono i poddano po dyskusję Projekt Założeń Gospodarczej i Społecznej Polityki Partii i Rewolucji. Od tego momentu zorganizowano ponad 163 tysiące zebrań, spotkań i seminariów otwartych nie tylko dla członków partii. W tej powszechnej, trwającej trzy miesiące, dyskusji wzięło udział niemal 9 milionów obywateli Kuby. Jak mówił Castro, "w trakcie obszernej, prawdziwie demokratycznej dyskusji ludzie swobodnie wypowiadali swoje poglądy, mówili o swoich wątpliwościach, proponowali poprawki oraz sugerowali rozwiązania problemów również tych, które nie znalazły się w zaproponowanym dokumencie". W rezultacie dokonano zmian w pierwotnej wersji Założeń, które po analizie kierownictwa partii, rządu, organizacji młodzieżowej, związków zawodowych i innych masowych organizacji społecznych zostały przedstawione delegatom.

Mówiąc o konieczności przeprowadzenia reform Castro podkreślił, że zbyt długo ignorowano problemy i nie podejmowano zasadniczych decyzji. "Powinniśmy naprawić błędy popełnione w okresie pięciu dziesięcioleci budowy socjalizmu na Kubie i będziemy to czynić z całą energią, której, na szczęście, mamy po dostatkiem" - oświadczył Castro. Kierunek reform będzie jednak zgodny z założeniami socjalizmu. Zmiany będą następować bez pośpiechu ale też i bez zahamowań, natomiast - cytując słowa Castro - nigdy nie będzie miejsca na tzw. szokową terapię. Zmiany dotyczą m.in. rozszerzenia pola działania dla sektora prywatnego. Według oficjalnych danych, pracą na własny rachunek zajmuje się około 300 tysięcy osób na 12 milionów obywateli. Od października ub.r. zaczęto wydawać zezwolenia na prowadzenie 187 rodzajów działalności prywatnej. Rolnicy oraz właściciele działek przyzagrodowych otrzymali prawo wolnej sprzedaży warzyw i owoców. Stopniowo też łagodzono ograniczenia w działalności prywatnych restauracji i kawiarni. W sektorze usług, np. fryzjerskich czy taksówkarskich wprowadzane są formy spółdzielcze. Zgodnie ze słowami Castro, "rozwój sektora niepublicznego w gospodarce daleki od rzekomej prywatyzacji własności społecznej staje się aktywnym elementem ułatwiającym budowę socjalizmu na Kubie".

Zaznaczył jednak, że podstawą polityki ekonomicznej państwa będzie gospodarka planowa. Przedsiębiorstwa państwowe mają zyskać większą samodzielność przy jednoczesnej redukcji zatrudnienia w sektorze publicznym. Castro skrytykował nadmiernie centralistyczny model gospodarki. W takim systemie, jak mówił, "przedsiębiorcy, z pewnymi wyjątkami, czują się komfortowo bezpieczni oraz mają alergię do ryzyka w podejmowaniu decyzji". Zapowiedział przejście do modelu zdecentralizowanego uwzględniającego zarówno planowanie, jak i aktualne trendy rynkowe. Od stycznia br. w sektorze państwowym zredukowano zatrudnienie o 500 tysięcy miejsc pracy, co stanowi około 10 procent liczby osób zdolnych do pracy.

Odnosząc się do systemu opieki społecznej Castro stwierdził, że zostanie on zreorganizowany w celu zapewnienia racjonalnego i zróżnicowanego wsparcia dla tych, którzy go rzeczywiście potrzebują. Zapewnił też, że rewolucja nie pozostawi żadnego Kubańczyka bez pomocy. Na Kubie bezpłatna jest powszechna opieka lekarska a ceny niektórych leków są dotowane przez państwo. Subsydiowane są także opłaty za czynsz, elektryczność, wodę i gaz. Dotacje obejmują również niektóre artykuły spożywcze, jak cukier, ryż, ryby, jaja, drób, kawa, oleje roślinne.

W sferze politycznej najistotniejszą zmianą będzie wymóg kadencyjności. Najwyższe funkcje państwowe, w tym głowy państwa oraz I sekretarza partii, będzie można pełnić jedynie przez dwie pięcioletnie kadencje. Ma to prowadzić do systematycznego odmładzania kierowniczych stanowisk w partii i państwie. Zostanie także znacznie zredukowana liczba tzw. stanowisk nomenklaturowych, których obsada wymaga zgody ze strony komitetów partyjnych. Castro odniósł się też do stosunków z kościołem katolickim mówiąc, iż przedstawiciele kościoła przedstawiają swój punkt widzenia, który choć nie zawsze zgodny z naszym, jest na pewno konstruktywny.

Omawiając kwestie stosunków międzynarodowych Raúl Castro stwierdził, iż obecna administracja amerykańska podjęła wobec Kuby pewne pozytywne, lecz niezwykle ograniczone, działania. Nadal pozostaje w mocy ekonomiczna, handlowa i finansowa blokada Kuby. Mimo to, jak mówił Castro, Kuba ponownie wyraża chęć dialogu i nawiązania normalnych, cywilizowanych stosunków z USA w oparciu o wzajemne poszanowanie i nie ingerowanie w sprawy wewnętrzne.

W trakcie zjazdu głos zabrał również Fidel Castro. Oświadczył, że nie będzie kandydował do nowego Komitetu Centralnego, choć widzi potrzebę obecności w nim niektórych wiekowo zaawansowanych i zasłużonych działaczy. Sam zamierza w najbliższym czasie poświęcić się pisaniu historii walki w Zatoce Świń. Wiem, że mój stan zdrowia jest poważny, lecz jestem spokojny: rewolucja będzie kontynuowana i doskonalona - oświadczył Castro.

Lewica.pl, Bolesław Jaszczuk

Portret użytkownika uno
 #

[Od stycznia br. w sektorze państwowym zredukowano zatrudnienie o 500 tysięcy miejsc pracy, co stanowi około 10 procent liczby osób zdolnych do pracy]

Jakby tego nie czytać, oznacza, że stworzyli 10 procentowe, jawne bezrobocie, choć to słowo nie pada. Co dalej? Będą dla bezrobotnych jakieś zasiłki, czy też każdy z nich ma sobie otworzyć jakiś biznes? No a jeśli nie otworzy, to znaczy, że powinien zatrudnić się u prywaciarza.

Generalnie to taka Kubańska wersja NEP-u, nie pierwsza zresztą. Małej,zacofanej i izolowanej gospodarki nie stać po prostu na utrzymywanie najlepiej rozwiniętego w Ameryce Łacińskiej systemu opieki społecznej (edukacja, służba zdrowia, pełne zatrudnienie). Lepsze to niż pełna restauracja kapitalizmu, ale jeśli w ciągu kilku lat, może dekady, nie zajdą na świecie jakieś zasadnicze zmiany, to model "socjalizmu w jednym kraju" zbankrutuje - bo musi, skoro w sąsiednich krajach ludzie pracują dłużej, za mniejsze pieniądze, bez dostępu do oświaty i lekarzy.

W tej sytuacji Kuba, nie wytwarzająca dób unikalnych, a jedynie towary typowe w tej części świata, musi konkurować na ryku globalnym z takimi samymi, ale tańszymi produktami sąsiadów. Dobrze życzę Kubie i Kubańczykom, ale same zaklęcia nie wystarczą. Ich model jest nie do utrzymania w świcie zdominowanym przez kapitał, którego jedynym celem jest maksymalizacja zysku - za wszelką cenę.

 

Społeczność

Ochotnik