Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 33 gości.

Ernest Mandel: O biurokracji - Rozdział II - część II

Biurokracja_idzie_pod_noz_3619704.jpg

POWRÓT DO POPRZEDNIEJ CZĘŚĆI

V. Leninowska interpretacja zdrady socjaldemokracji
Następny, piąty etap w ramach marksistowskich analiz poświęconych problemom biurokracji to leninowska interpretacja degeneracji II Międzynarodówki i zdrady socjaldemokracji w momencie wybuchu pierwszej wojny imperialistycznej.

Zdradę tę Lenin tłumaczy dwoma czynnikami:

- pojawieniem się w łonie związków zawodowych i partii biurokracji, która przejmuje kontrolę tych organizacji i która broni swych przywilejów tak wewnątrz organizacji, jak i na zewnątrz, w ramach burżuazyjnych instytucji państwowych (członkowie parlamentu, burmistrzowie, dziennikarze);

- faktem, że ta warstwa biurokratyczna jest głęboko zakorzeniona w społeczeństwie kapitalistycznym tego okresu. Opiera się na arystokracji robotniczej, to jest na części klasy robotniczej skorumpowanej przez burżuazję dzięki nadwyżkom kolonialnym – owocowi wyzysku kapitalistycznego.
Ta druga teoria była przez około pół wieku dogmatem dla rewolucjonistów marksistowskich; obecnie należy ją poddać analizie krytycznej z dwóch powodów:

a) Niektóre zjawiska nie dadzą się wytłumaczyć przy pomocy tej teorii: nie da się wytłumaczyć biurokracji związkowej w USA poprzez istnienie »arystokracji robotniczej skorumpowanej przez nadwyżki kolonialne«. Nadwyżki te oczywiście w USA istnieją, ponieważ kapitały amerykańskie są inwestowane za granicą w celu osiągnięcia zysku, lecz stanowią one niewielką część dochodów burżuazji amerykańskiej i nie mogą tłumaczyć pojawienia się biurokracji związkowej w organizacjach grupujących ponad 17
milionów pracowników. Francja w zasadzie nie posiada już dzisiaj kolonii, a jej dawne terytoria kolonialne
przynoszą zyski bardzo ograniczone; mimo to biurokratyzacja francuskiego ruchu robotniczego wcale się nie zmniejszyła.

b) Drugi z powodów jest bardziej przekonywujący: dzisiaj lepiej znamy ekonomiczne warunki, które kształtują sytuację klasy robotniczej na całym świecie. Możemy stwierdzić, że prawdziwej »arystokracji robotniczej« nie tworzą już pewne warstwy proletariatu w krajach imperialistycznych w
stosunku do innych warstw tegoż proletariatu, lecz że raczej linia podziału przebiega między proletariatem
tych krajów jako całością, a robotnikami w krajach kolonialnych i półkolonialnych: stosunek wynagrodzenia między czarnym robotnikiem z Południowej Afryki, a robotnikiem angielskim ma się, jak jeden do dziesięciu. Między dwoma robotnikami angielskimi stosunek ten waha się w skali jeden do dwóch lub co najwyżej jeden do dwóch i pół. Pierwsza z proporcji jest więc wyraźnie wyższa od drugiej. Skądinąd właśnie wyzysk imperialistyczny pozwolił na stworzenie tej ogromnej różnicy globalnej między krajami
imperialistycznymi, a krajami zacofanymi. Fakt ten jest o wiele istotniejszy niż korupcja pewnych warstw proletariatu w krajach imperialistycznych; w jego świetle ta ostatnia staje się faktem marginesowym.

Należy więc zachować daleko idącą ostrożność w odniesieniu do użytego przez Lenina terminu arystokracji robotniczej. Jeśli z pewnego dystansu spojrzeć na historię ruchu robotniczego, to stwierdzić można, że warstwy klasycznie określane jako arystokracja robotnicza były czołówką ruchu
komunistycznego: w Niemczech, na początku lat dwudziestych ruch komunistyczny stał się ruchem masowym dzięki pozyskaniu robotników przemysłu metalurgicznego, najlepiej płatnej warstwy w niemieckiej klasie robotniczej. O Francji można powiedzieć prawie to samo: rozwój ruchu robotniczego w
1935 r. był związany z pozyskaniem przez komunistów robotników z wielkich przedsiębiorstw, gdzie płace były jednymi z najwyższych (np. robotnicy z fabryk samochodowych Renault, w przeciwieństwie do robotników przemysłu tekstylnego, którzy do dzisiaj pozostali socjaldemokratami).
Należy więc zachować daleko idącą ostrożność w odniesieniu do pojęcia arystokracji robotniczej. Nie straciły natomiast teoretycznej mocy uwagi Lenina dotyczące pogłębiającej się współpracy (symbiozy) między związkową biurokracją, a państwem burżuazyjnym.

VI. Lew Trocki i jego teoria degeneracji biurokratycznej państwa radzieckiego

Szósty etap marksistowskiego ujęcia problemu stanowi teoria wypracowana przez Trockiego i Lewicową Opozycję. Dotyczy ona zarówno konkretnego przypadku degeneracji państwa radzieckiego, jak i w sensie ogólniejszym, biurokratyzacji społeczeństwa przejściowego od kapitalizmu do socjalizmu.
Teoretyczny wkład Trockiego polega głównie na przeniesieniu w sposób wyczerpujący i usystematyzowany teorii biurokratyzacji organizacji robotniczej na zjawisko o nieporównanie szerszym zasięgu, jakim jest biurokracja w państwach proletariackich. Należy tu podkreślić szczególnie jeden aspekt ujęcia problemu przez Trockiego: uwzględniając w pełni udział określonych, obiektywnych i nieuniknionych przyczyn pewnej biurokratyzacji państwa radzieckiego i partii bolszewickiej [10], dopuszczając więc konieczność pewnych deformacji biurokratycznych, Trocki zrozumiał jednocześnie, że degeneracja, przerost tych deformacji nie był wcale nieunikniony. Partia bolszewicka mogła i powinna była proces degeneracji świadomie zwalczać. Fakt, że w decydującym momencie większość kierownictwa tej partii nie uświadomiła sobie zjawiska biurokratyzacji i jego
niebezpieczeństw, zadecydował o tragedii Związku Radzieckiego.

Gdyby zjawisko to zostało jasno zrozumiane wcześniej, w latach 1922/23, powiada Trocki, wówczas, gdy można jeszcze było mu się skutecznie przeciwstawić, historia mogła się potoczyć innym torem: uprzemysłowienie kraju mogło wówczas nastąpić wcześniej i za cenę dużo mniejszych poświęceń,
liczba robotników byłaby znacznie wzrosła, demokracja robotnicza mogła być stopniowo rozszerzana, rewolucja mogłaby zwyciężyć w szeregu innych krajów (w Niemczech, Chinach, Hiszpanii): historia mogła przybrać inny bieg.
Jeśli się pomija ten właśnie aspekt analizy Trockiego, jeśli się uważa cały ten proces biurokratyzacji
za nieunikniony, za coś w rodzaju historycznego fatum, niezrozumiały staje się wówczas cały sens walki,
jaką podjęła Lewicowa Opozycja przeciwko rosnącemu w siły stalinizmowi.

Drugim ważnym aspektem teorii biurokratyzacji radzieckiego państwa proletariackiego są koncepcje Trockiego dotyczące problemów uprzemysłowienia, planifikacji i samorządu robotniczego.

Na początku lat dwudziestych doszło do pierwszego ostrego konfliktu między kierownictwem partii bolszewickiej (przywódcami byli wtedy Lenin i Trocki), a tendencją reprezentowaną przez tzw. Opozycję robotniczą, na której czele stali Szliapnikow i Kołłontaj. Wielu z dzisiejszych spadkobierców ideowych tej tendencji sądzi, iż jej ówczesne zwycięstwo pozwoliłoby na uniknięcie biurokratyzacji. Pogląd to fałszywy, a argumenty Trockiego z tamtego okresu nie straciły swojej aktualności, wystarczy tylko uzmysłowić sobie, jak wyglądały radzieckie fabryki w 1921 r. Fabryki w trzech czwartych opustoszałe, w których pracowało niewielu tylko uczestników rewolucji 1917 r., nie produkowały w tym
momencie prawie niczego. W tej katastrofalnej sytuacji nie były one zdolne do przeciwstawienia się procesom ekonomicznym zachodzącym w całym kraju: powrót do produkcji i wymiany towarowej między słabymi wysepkami przemysłu, a rosnącymi w siłę indywidualnymi chłopami.

Teza, że w tych warunkach i w tego typu fabrykach oddanie władzy niewielkim grupom robotników, którzy w nich jeszcze pracowali, było skutecznym środkiem rozwiązania problemu biurokracji jest równoznaczna z wiarą w cudotwórcze właściwości samorządu robotniczego. Świadczy ona o
niezrozumieniu problemu podstawowego, będącego punktem wyjścia dla rozwiązania następnych: aby klasa robotnicza mogła zarządzać fabrykami, te ostatnie muszą funkcjonować, aby klasa robotnicza mogła kierować państwem, musi ona istnieć, być wystarczająco liczna, a jej większość nie może być bezrobotna. Aby robotnicy byli w stanie zdobyć się na pewne minimum aktywności politycznej w zarządzaniu
państwem i rzeczywiście w nim uczestniczyć, muszą oni, rzecz na pozór trywialna, mieć zapełnione żołądki i pewien margines wolnego czasu. Muszą mieć umysły uwolnione (przynajmniej częściowo) od kłopotów materialnych i biurokratycznych. Słowem, potrzebne jest pewne minimum rozwoju sił wytwórczych i pewne minimum demokracji robotniczej, aby przedsięwziąć minimum walki antybiurokratycznej [11].

Trocki zdawał sobie z tego sprawę. I choć błędnie nie doceniał instytucjonalnego aspektu walki z biurokracją (czynnik subiektywny, zależny od decyzji kierownictwa partii), to rozumiał problem podstawowy: rzeczą w tym czasie najistotniejszą było maksymalne rozwijanie uprzemysłowienia, wzrost ilościowy proletariatu, zwalczanie tendencji do akumulacji prywatnej i rozszerzenie się gospodarki towarowej, osiągnięcie zadowalającego poziomu spożycia (głównie artykułów żywnościowych), a przede wszystkim stworzenie demokracji robotniczej i politycznej, tak by mogły odgrywać coraz to większą rolę w systemie zarządzania państwem i gospodarką.

Wszystko inne jest demokratycznym pustosłowiem, dobrym na papierze, lecz nie mającym nic wspólnego z rzeczywistym sprawowaniem władzy przez klasę robotniczą zdziesiątkowaną i wyczerpaną, borykającą się z trudnościami materialnymi i już wtedy prześladowaną przez potężniejszą biurokrację.

VII. Rewolucja kubańska

Koncepcje dotyczące biurokracji wypracowane w ramach rewolucji kubańskiej stanowią siódmy i ostatni etap uświadomienia sobie tego problemu przez ruch robotniczy. Można powiedzieć, nie umniejszając przez to zasług rewolucji kubańskiej, że kierownictwo (głównie Fidel Castro, Ché Guevara) nie uświadomiło sobie tego problemu niezależnie od doświadczenia ruchu robotniczego. Jego koncepcje nie są wyłącznie wynikiem konkretnych doświadczeń tej rewolucji, w przeciwnym wypadku znaczyłoby to, że
Kubańczycy odkryli na nowo jeden z podstawowych rozdziałów marksizmu w sposób autonomiczny, niezależnie od doświadczeń historycznych klasy robotniczej.

Rewolucjoniści kubańscy przypuszczalnie wiele czytali, nie wykluczając tekstów trockistowskich publikowanych od kilkudziesięciu lat; ta konfrontacja ich własnych doświadczeń z historycznym doświadczeniem ruchu robotniczego pomogła im w sformułowaniu w sposób niezwykle jasny licznych podstawowych punktów. W szczególności wyciągnęli oni wnioski z analizy procesu biurokratyzacji ZSRR i innych państw robotniczych; przedstawili je w terminach bardzo zbliżonych do tych, jakimi posługiwał się od wielu lat ruch trockistowski.

Liczne wypowiedzi na temat biurokracji znajdują się w przemówieniach Fidela Castro:

– trzy przemówienia przeciw Escalante [12] podejmują atak przeciwko biurokracji stalinowskiej w kubańskim państwie robotniczym.

– przemówienie Fidela z 1 stycznia 1965 r., w którym wzywa on masy do podjęcia walki antybiurokratycznej.

W tekstach tych Fidel rozwija kilka podstawowych idei:

a) po rewolucji kubańskiej proletariat jest podwójnie zagrożony:
• przez kontrrewolucję imperialistyczną;
• przez niebezpieczeństwo biurokratyzacji. Fidel zajmuje i formułuje tu jasno postawę, którą jak dotychczas reprezentował ruch trockistowski. Castro dorzuca nawet, że groźba biurokratyzacji jest jeszcze niebezpieczniejsza, ponieważ działa ona w sposób niewidoczny, zachowując pozory rewolucji i zagraża jej sparaliżowaniem od wewnątrz.

b) przeciwstawiając się kategorycznie metodom stalinowskim i postalinowskim, Fidel podkreśla z naciskiem, że obiektywną podstawą biurokracji jest istnienie grupy ludzi uprzywilejowanych; nie używa terminu kasta, jak trockiści, a posługuje się sformułowaniem grupa ludzi uprzywilejowanych, co świadczy o zrozumieniu podstawowej roli zjawiska przywileju w tworzeniu się biurokracji.
W ten sposób zwycięska rewolucja kubańska, po rewolucji chińskiej i jugosłowiańskiej dokonała poważnego kroku naprzód w zrozumieniu, a więc i w walce przeciwko biurokratycznej degeneracji.

Potwierdza ona na nowo, że jedyną skuteczną bronią przeciwko biurokracji jest upolitycznienie i mobilizacja mas, które mogą przetrwać i być utrzymane jedynie w perspektywie rozwoju rewolucji światowej.

Przypisy:

[10] Chodzi tu głównie o trzy czynniki: 1. niski poziom sił wytwórczych; 2. zacofanie kulturalne, intelektualne i po prostu mała liczebność proletariatu; 3. brak towarów, a w szczególności artykułów pierwszej potrzeby.

[11] Przykład jugosłowiański dowodzi, że pseudosamorząd robotniczy wyłącznie na szczeblu przedsiębiorstwa nie jest
wystarczający w walce z biurokracją.

[12] Anibal Escalante, stary działacz stalinowski, sekretarz wydziału organizacji w Kubańskiej Partii Komunistycznej, wielokrotnie usiłował wprowadzić biurokratyczną kontrolę nad rewolucją kubańską.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Dobry kułak