Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 47 gości.

Ikonowicz uratował honor polskiej lewicy 1 Maja 2011 r.

Ikon.jpg

Na przekór likwidatorom robotniczej tradycji. Pomimo złej pogody, gigantycznej presji psychologicznej, kapitulanckich postaw OPZZ - ulicami Warszawy przeszedł czerwony pochód pierwszomajowy, prowadzony przez Piotra Ikonowicza.

- Dość już cofania się, dość obrony, przechodzimy do ataku – mówił Piotr Ikonowicz podczas wiecu przy rondzie de Gaulle'a.

Kilkaset metrów dalej na wiecu OPZZ, pozostający szefem tego związku Jan Guz mówił o papieżu. W tym roku OPZZ zrezygnował z dorocznego pochodu ze względu na beatyfikację Jana Pawła II. - Nie wydaje nam się, aby związki zawodowe musiały czy chciały konkurować z obchodami świąt kościelnych" Tak oto, kolejny duży związek zawodowy zamienił święto pracy, upamiętniające mord dokonany na amerykańskich robotnikach walczących o ośmiogodzinny dzień pracy, w święto kościelne. Hańba!

Na efekty idiotycznej polityki nie trzeba było długo czekać. Kara boska dosięgła sprzedawczyków proletariackiej tradycji natychmiast. Impreza zorganizowana przez OPZZ po raz pierwszy zgromadziła mniej uczestników niż - uważany przez lata za niszowy - pochód radykalnej lewicy organizowany przez Piotra Ikonowicza.

- To my, czerwoni, myślimy tak naprawdę o papieżu, o tym, co papież powiedział. Oni tylko klęczą. My chcemy spełnić jego postulaty ogólnoludzkie. Ale nie można ich realizować w tym systemie. Ten system trzeba zmienić - mówił Jarek Niemiec, górnik z Lublina.

- My jesteśmy za sprawiedliwością społeczną, o której mówił Karol Wojtyła. Tylko że my nie chcemy tej sprawiedliwości wymodlić. My chcemy ją wywalczyć - tłumaczył Piotr Ikonowicz.

I przypominał słowa innego duchownego - brazylijskiego biskupa Hélder Pessea Câmara: "Kiedy daję biednym chleb, nazywają mnie świętym. Kiedy pytam, dlaczego biedni nie mają chleba, nazywają mnie komunistą".

Flaga z sierpem i młotem powiewała w powietrzu. Siąpił deszcz. Była czerwień na szturmówkach, na koszulkach z Che Guevarą, na apaszkach, kokardach, transparentach i sztandarach. Na jednej z czerwonych flag - żółty sierp i młot (tych, którzy przynieśli symbol jedności robotniczo-chłopskiej, legitymowała policja).

Pojawiły się też flagi syryjskie: "Precz z dyktaturą" (po południu odbyła się manifestacja pod ambasadą Syrii, gdzie prezydent Baszar al-Asad krwawo tłumi masowe protesty).

- Pozdrawiamy gorąco ludzi pracy! Assad terrorysta! – wołali Syryjczycy

See video

Potem prawie dwustuosobowy czerwony pochód ruszył w stronę placu Grzybowskiego. - Mieszkanie prawem, nie towarem! Dość wyzysku! Dajcie chleba! – wołali manifestanci.

Piotr Ikonowicz, stojąc na samochodowej przyczepie, zakrzyknął: - Nie lękajcie się! Nie lękajcie się! Dzisiaj Warszawa jest czerwona!

W pochodzie wzięli udział działacze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, Komunistycznej Partii Polski, Komunistycznej Młodzieży Polski, Racji Polskiej Lewicy, Polskiej Partii Pracy, Pracowniczej Demokracji a także spartakusowcy, syndykaliści, redaktorzy "Dalej" i „Dyktatury Proletariatu”.

Piotrowi Ikonowiczowi, jedynemu z liderów polskiej lewicy, który nie zawahał się stanąć w obronie tradycji robotniczego święta, oraz wszystkim bohaterom, którzy nie ulegli presji i przybyli na pochód pierwszomajowy – serdecznie dziękujemy!

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

LENIN - rocznica