Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 72 gości.

Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski: Pretorianie „prekariatu”

Dość umów śmieciowych

Czy nie wydaje się charakterystyczne, że jeszcze nie tak dawno wieszczono koniec ery industrialnej powołując się na rosnące znaczenie sektora usług? Wydawało się, że konflikty klasowe, nawet jeśli kiedykolwiek miały sens, w co powątpiewali niedogmatyczni uczeni grzebiący Marksa po raz setny i tysięczny, zostały nareszcie przezwyciężone w sposób jakże odbiegający od złowrogich proroctw jego i jego wyznawców. Hossanna i radujmy się!

Dziś, zaledwie kilkadziesiąt lat później, okazuje się, że radość była przedwczesna.

Mówią nam dziś o kształtowaniu się „nowej klasy” – prekariatu. Klasy żyjącej w ciągłym chwytaniu się dorywczych zajęć, nie mogącej stać się jakąś grupą o wykrystalizowanej pozycji społecznej, zawodowej. Konsekwencją tego nieokreślonego statusu zawodowego jest niedostateczny dochód. Grupa ta rośnie liczebnie, a jej problemy powodują, że staje się ona potencjalnie najbardziej wybuchową grupą społeczną.

Należy zauważyć, że ta grupa, związana głównie z działalnością w sektorze pozaprodukcyjnym, nie stanowi rezerwowej armii pracy w klasycznym rozumieniu. Nie stanowi ona bowiem elementu mechanizmu produkcyjnego współczesnego społeczeństwa. Jej powstanie było wynikiem wysokiego poziomu rozwoju sił wytwórczych współczesnych społeczeństw, który to poziom umożliwił tak gwałtowny przyrost znaczenia sektora wymiany i usług. Stanowiły one świadectwo wysokiego poziomu rozwoju cywilizacyjnego współczesnych społeczeństw, pewnego naddatku „luksusu” ponad prostą potrzebę reprodukcji w dotychczasowej skali.

Z chwilą, kiedy dynamiczny wzrost produkcji napotyka na różnego rodzaju bariery, pierwszym elementem ciętym jako „luksus” są właśnie usługi nieprodukcyjne. W społeczeństwie dobrobytu praca w pewnych działach usług staje się zaledwie formalnym tytułem do domagania się dochodu bardziej niż rzeczywistą zapłatą za pracę. Tak jest, np. w pracach urzędniczych wszelkiego typu, w obsłudze nadbudowy związanej z państwem. Można sobie pozwolić na rozwijanie tego typu miejsc pracy, ponieważ produkcja przynosi wystarczającą ilość wartości dodatkowej, którą dzieli się według kryteriów arbitralnych i wynikających z oceny stanu państwa bardziej niż z szacunku efektywności.

Pojawienie się „prekariatu” jest kolejnym w historii kapitalizmu przejawem kryzysu strukturalnego tego systemu. Tym razem kryzys manifestuje się na poziomie relacji między społecznym sposobem wytwarzania a prywatnym sposobem zawłaszczania. Wielu badaczy związanych z lewicą słusznie zauważa, że wartość dodatkową należałoby inaczej dzielić – tzn. zgodnie z wymogami uspołecznionego systemu produkcji. Problem w tym, że system produkcji nadal pozostaje prywatny i nie widać, aby coś się w tym względzie zmieniało. Ba, owa lewica, ignorując Marksowskie analizy, nie widzi związku między owymi członami jednej całości i w praktyce uważa, że kwestia własności środków produkcji jest współcześnie bez pierwszorzędnego znaczenia. Tymczasem właśnie w ten sposób lewica uniemożliwia sobie wykonanie zadania stworzenia sposobu podziału odpowiadającego sposobowi produkcji. W efekcie pozostaje tylko jedyne możliwe rozwiązanie: troskliwe hodowanie „własnych” kapitalistów, w opozycji do kapitalistów obcych państw, i ostrożne, niedopuszczające do ich „wykrwawienia się”, dojenie ich wykorzystując prośby i groźby, zależnie od sytuacji. Czyli, polityka kija i marchewki wykorzystująca możliwości, jakie daje manewr między socjaldemokracją a populizmem.

Widzimy więc, że stara sprzeczność między kapitalistami a robotnikami nie umarła śmiercią naturalną, ale przeobraziła się, dostosowując do świata globalizacji i nowego etapu sprzeczności między światem pracy a światem kapitału. Mechanizm owej sprzeczności pozostał nie zmieniony.

Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski

4 sierpnia 2011 r.

http://www.dyktatura.info/?p=1347

Portret użytkownika Bartek
 #

Widzimy więc, że stara sprzeczność między kapitalistami a robotnikami nie umarła śmiercią naturalną, ale przeobraziła się, dostosowując do świata globalizacji i nowego etapu sprzeczności między światem pracy a światem kapitału. Mechanizm owej sprzeczności pozostał nie zmieniony.

Czy możecie rozwinąć ten wątek: na czym polega te "przeobrażenie" i "dostosowanie" oraz "nowy etap sprzeczności" między pracą, a kapitałem?

Jej powstanie było wynikiem wysokiego poziomu rozwoju sił wytwórczych współczesnych społeczeństw, który to poziom umożliwił tak gwałtowny przyrost znaczenia sektora wymiany i usług.

Do tego trzeba dodać jeszcze relokację przemysłu z centrum na peryferia, co łączy się z deindustrializacją i deproletaryzacją. W rezultacie kurczy się baza społeczna ruchu komunistycznego. Jak długo będzie trwała taka tendencja w gospodarce kapitalistycznej? Na ile zmiany w strukturze klasowej są trwałe? Jakie są widoki na reindustrializację i reproletaryzację?
I na koniec pytanie o stosunek klasy robotniczego do grup pracowniczych prekariatu/working poor w kontekście walki o socjalizm.

 
Portret użytkownika Lord Dragon
 #

Prekariat - to ci co nie zdobyli odpowiedniego wykształcenia, którzy odpadli w wyścigu szczurów, bo dziś dobre posady są tylko dla najlepszych. Zgadzam się że jego powstanie jest związane z upadkiem socjalizmu w ZSRR i Chinach, co za tym idzie z odpływem przemysłu na wschód.

 
Portret użytkownika tres
 #

Prekariat i "working poor" nie pokrywają się jako grupy społeczne ponieważ ludzie zatrudnieni na stałe umowy też w wielu wypadkach żyją w biedzie.

Co do rzekomego "kurczenia się bazy ruchu komunistycznego" to dosyć przekonująca wg. mnie jest argumentacja Chrisa Harmana zawarta w książce pt. Kapitalizm Zombie gdzie udowadnia on że proletariat nigdy nie był tak liczny jak teraz (głównie wskutek uprzemysłowienia Trzeciego Świata), a ubytek liczebny wielkoprzemysłowej klasy robotniczej w krajach rozwiniętych ma ograniczony charakter i i tak np. w USA robotników wielkoprzemysłowych jest dziś znacznie więcej niż przed II wojną światową.

Harman pisze też że kapitaliści nie mogą sobie pozwolić na zbyt duży rozwój liczebny prekariatu bo przemysł potrzebuje pewnej ilości wykwalifikowanych robotników

O podobnych zjawiskach jak prekaryzacja pisali już Marks i Lenin:

Lumpenproletariat, ten bierny wytwór gnicia najniższych warstw starego społeczeństwa, bywa tu i ówdzie wtrącany do ruchu przez rewolucję proletariacką, wskutek całego jednak swego położenia życiowego jest skłonniejszy do sprzedawania się jako narzędzie knowań reakcyjnych.

Marks, Engels - "Manifest Partii Komunistycznej"

http://1917.net.pl/?q=node/562

Kapitalizm nie byłby kapitalizmem, jeżeliby „czystego” proletariatu nie otaczały masy nadzwyczaj różnobarwnych typów przejściowych od proletariusza do półproletariusza (tego, kto do połowy zdobywa sobie środki do życia za pomocą sprzedaży siły roboczej), od półproletariusza do drobnego chłopa (i drobnego rzemieślnika, chałupnika, w ogóle majsterka), od drobnego chłopa do średniego itd. -jeżeliby wewnątrz samego proletariatu nie było podziału na warstwy bardziej i mniej rozwinięte, podziałów według miejscowości, skąd pochodzą, zawodowych, niekiedy religijnych

Lenin - "Dziecięca choroba >>lewicowości<< w komunizmie" ]

http://1917.net.pl/?q=node/3583

Temat jest ciekawy jak widać i możemy zapewnić że nie zostanie w naszych publikacjach pominięty

 
Portret użytkownika Bartek
 #

I na koniec pytanie o stosunek klasy robotniczego do grup pracowniczych prekariatu/working poor w kontekście walki o socjalizm.

 
Portret użytkownika uno
 #

Nam - w przeciwieństwie do ciebie - klasa robotnicza nie dała jeszcze upoważnienia do wypowiadania się w jej imieniu i określania jej stosunku do stosunków.

 
Portret użytkownika tres
 #

Nie za bardzo zrozumiałem o co chodzi Bartkowi szczerze mówiąć

 
Portret użytkownika Bartek
 #

Głupich udajecie? Czego tu nie rozumiecie? Celem jest socjalizm i pytanie o sojuszników klasy robotniczej w walce o socjalizm. Jaki powinien być waszym zdaniem stosunek rewolucyjnego ruchu robotniczego do warstw pracowniczych?

 
Portret użytkownika uno
 #

Każdy ma prawo dołączyć do rewolucyjnego ruchu robotniczego o ile akceptuje jego cele i program. Ciebie Bartek też zapraszamy. Dołącz w końcu do jakiegoś ruchu albo sam stwórz ten jednie słuszny, ideowo czysty i niepokalany.

 
Portret użytkownika tres
 #

W kwestii różnych sojuszy o których Bartek mówi czy sojuszu robotniczo-chłopskiego to przypomnę co Lenin pisał na ten temat

Rzecz miała się jak następuje. Poruszając kwestię sojuszu robotników-bolszewików z lewicowymi eserowcami, którym teraz ufa wielu chłopów, dowodziłem w swej mowie, że sojusz ten może być «uczciwą koalicją», uczciwym sojuszem, nie ma bowiem zasadniczej rozbieżności między interesami robotników najemnych a interesami pracujących i wyzyskiwanych chłopów. Socjalizm może całkowicie uczynić zadość interesom zarówno pierwszych jak drugich. Jedynie socjalizm może uczynić zadość ich interesom. Stąd możliwość i niezbędność uczciwej koalicji» między proletariuszami i pracującymi i wyzyskiwanymi chłopami

http://1917.net.pl/?q=node/2013

 
Portret użytkownika Bartek
 #

Trzeba zbadać przemiany klasowe na polskiej wsi od 1989 roku i zobaczyć na ile stanowisko Lenina zachowało aktualność.
Tyle na temat chłopstwa. A miejskie warstwy pośrednie?

 
Portret użytkownika uno
 #

Jakie miejskie warstwy pośrednie? Drobna burżuazja, inteligencja? O tym też było u klasyków. Drobna burżuazja skazana jest w kapitalizmie na proletaryzację. Żyjąc w strachu miota się, raz stając po stronie proletariatu, innym razem stanowi filar faszystowsko-populistycznych reżimów. Inteligencja to warstwa usługowa - zawsze służy temu kto płaci. Jeśli pensje z budżetu będzie wypłacał rząd robotniczy inteligencja będzie służyć sprawie socjalizmu z równym oddaniem jak obecnie głosi pochwałę kapitalizmu.

 
Portret użytkownika Bartek
 #

Jeśli pensje z budżetu będzie wypłacał rząd robotniczy inteligencja będzie służyć sprawie socjalizmu z równym oddaniem jak obecnie głosi pochwałę kapitalizmu.

Doświadczenie historyczne jakoś tego nie potwierdza. Inteligencja zachowała poczucie wyższości w stosunku do klasy robotniczej. Z poparciem dla socjalizmu też różnie było. Sprzeczność między klasą robotniczą, a inteligencją czasami prowadziła do wzajemnej wrogości. Inteligencja domagała się większego udziału w wartości dodatkowej wytworzonej przez klasę robotniczą, wychodząc z założenia, że praca umysłowa wymaga wyższych kwalifikacji i jest obarczona większą odpowiedzialnością. Można to wyjaśnić przede wszystkim utrzymywaniem się i odradzaniem w nowej formie reakcyjnej-burżuazyjnej ideologii wśród inteligencji, której istotnym elementem jest pogląd o wyższej wartości pracy umysłowej nad pracą fizyczną.

 
Portret użytkownika uno
 #

Polecam teledysk do piosenki Kazika "Wszyscy artyści to prostytutki" ładnie pokazujący jak elity intelektualne karnie maszerują przed trybuną Gierka szczerząc zęby w wiernopoddańczym uśmiechu.

Antagonizmy kulturowe mają mniejsze znaczenie. Robotnicy też uważali się w PRL za coś lepszego niż chłopi i jako miastowi odnosili się często z pogardą do wieśniaków. Inteligencja może sobie kaprysić ale zwykle robi to co każe pracodawca, albo ze swoim poczuciem wyższości idzie pracować na zmywak i tam uczy się pokory oraz szacunku wobec ciężkiej pracy robotnika.

 
Portret użytkownika Bartek
 #

Drobna burżuazja skazana jest w kapitalizmie na proletaryzację. Żyjąc w strachu miota się, raz stając po stronie proletariatu, innym razem stanowi filar faszystowsko-populistycznych reżimów.

Z programu PPP:

75% polskiego dochodu narodowego wypracowywane jest przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Polska Partia Pracy stoi na straży interesów tego sektora pracodawców i będzie wspierać jego interesy w często nierównej konkurencji, w której przegrywają oni z wielkimi koncernami i firmami międzynarodowymi. Dla przykładu w konsekwencji ekspansji wielkich międzynarodowych sieci handlowych upada rocznie ok. 6 tysięcy polskich sklepów. Stoimy na stanowisku, iż silny sektor małych i średnich przedsiębiorstw jest podstawą tworzenia silnej klasy średniej, która powinna być fundamentem siłą napędową polskiej gospodarki.

Jak widać PPP nie liczy na proletaryzację drobnej burżuazji, ale jej rozwój. Drobna burżuazja ma według programu PPP stać się wręcz "siłą napędową polskiej gospodarki". A nie klasa robotnicza i uspołeczniony przemysł?

 
Portret użytkownika uno
 #

Wręcz na odwrót. PPP w programie wyborczym kokietuje tę wystraszona grupę. W końcu lepiej żeby związali się z ruchem robotniczym niż z faszystami.

A tak od kuchni. Program "Godność i Praca" to stary kwit, o którego istnieniu zapomniała już większość członków partii. Jest w dużej mierze sprzeczny z tezami manifestu Sierpnia i PPP. Problem w tym, że wyłoniona przez zjazd komisja programowa nie zdołała się zebrać i napisać nowego programu (nawet dzielny rewolucjonista z GPR, członek tej komisji, nie popisał się pracowitością). Na wybory trzeba było coś powiesić na stronie więc na szybko odkurzono i nieznacznie zmodyfikowano "Godność i Pracę", czyli dokument z poprzedniej epoki. Dokonał tego w ramach specjalnych uprawnień sztab wyborczy i dlatego jest to dokument kampanijny A.D 2011 i jako taki jest akceptowalny. Program partii nadal czeka na napisanie w duchu zgodnym z tezami manifestu.

 
Portret użytkownika Bartek
 #

Dopóki takiego programu nie ma obowiązuje zapis:

Polska Partia Pracy odwołuje się w swej działalności do koncepcji społecznej gospodarki rynkowej, którą zgodnie z Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej powinny realizować władze państwowe. Pod koncepcją społecznej gospodarki rynkowej rozumiemy poparcie dla gospodarki opartej na rynku z jednoczesnym zabezpieczeniem socjalnym obywateli i sprawiedliwym podziałem dochodu narodowego.

To program typowo socjaldemokratyczny, pod którym podpiszą się chyba wszystkie ugrupowania parlamentarne.

 
Portret użytkownika uno
 #

W partii takiej, jak PPP (bez pieniędzy, stanowisk urzędowych i sejmowych, a więc bez możliwości wywarcia jakiejkolwiek odgórnej presji na aktyw) obowiązuje to, co skłonni są poprzeć ludzie, bo to dzięki ich aktywności ta partia funkcjonuje.

Dla mediów PPP i tak jest formacją skrajnie goszystowską, wystarczy poczytać tytuły prasowe: "Ziętek wróg burżujów", czy wypowiedzi samego Ziętka, jak ta

Bogusław Ziętek: Przyszłością świata jest socjalizm!
Myślę, że to jest przyszłością świata - nowy porządek, który ja nazywam socjalizmem – powiedział w wywiadzie dla PAP lider Polskiej Partii Pracy – Sierpień 80, Bogusław Ziętek. Podstawowe elementy programu wyborczego PPP to stanowcza walka z procederem zatrudniania na umowy śmieciowe, państwowe wsparcie dla taniego budownictwa mieszkaniowego, podniesienie płacy minimalnej i zaostrzenie progresji podatkowej z najwyższą stawką równą 50% przy jednoczesnym podniesieniu kwoty wolnej od podatku, oraz walka z prywatyzacją, w szczególności najgroźniejszym jej aspektem – prywatyzacją służby zdrowia..

http://www.1917.net.pl/?q=node/6450

To oczywiście nie jest program werbalnie rewolucyjny, ale jego realizacja oznaczałaby de facto zmianę systemu.

Ty tego nie rozumiesz, ale burżuazja doskonale zdaje sobie sparwę z tego, jak bardzo wywrotowe są te - z pozoru niewinne - treści.

 
Portret użytkownika Bartek
 #

A ja tego nie rozumiem ponieważ...?

 
Portret użytkownika tres
 #

Nasz tekst poświęcony prekariatowi

http://www.1917.net.pl/?q=node/10214

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci