Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 27 gości.

Toby Abse: Logika rynku zakwestionowana przez ośmiogodzinny strajk generalny

 Silvio Berlusconiego

W tym tygodniu pogrążony w agonii rząd premiera Włoch Silvio Berlusconiego stanął w obliczu ataku na dwu frontach: ze strony spekulantów i Europejskiego Banku Centralnego z jednej strony; oraz ze strony strajku generalnego najbardziej bojowej części zorganizowanej klasy robotniczej Włoch, z drugiej. Donosi Toby Abse.

W strajku z 6 września wzięła udział głównie konfederacja związków zawodowych CGIL, dawnej zdominowana przez Włoską Partię Komunistyczną, a także bardziej wojownicze, ale raczej rozdrobnione syndykalistyczne sindicati di base – Cobas, Sincobas, USB i inne – oraz dysydenccy robotnicy przemysłu maszynowego ze związków zrzeszonych w znacznie bardziej umiarkowanych konfederacjach związkowych – FIM z CISL i UILM.

Nacisk ze strony EBC wsparty przez Angelę Merkel i Nicolasa Sarkozy’ego, a także rodzimy kapitał w postaci głównej organizacji pracodawców, Confindustria, oraz Banca d’Italia, o mocniejsze zaciśnięcie pasa i dalsze ataki na prawo pracownicze w chwili obecnie przeważa nad naciskiem klasy robotniczej. Ośmiogodzinny strajk, który wg CGIL zmobilizował 60% siły roboczej w różnych regionach i sektorach, jest wynikiem jej rosnącego niezadowolenia z powodu przymusu płacenia za kryzys oraz żądania mniejszej oszczędności i więcej sprawiedliwości społecznej w jakichkolwiek ofiarach, które trzeba byłoby ponieść.

Niemniej jednak strajk generalny, któremu towarzyszyły licznie uczęszczane marsze i wiece, zmienił układ sił, dzięki masom ludowym, a nie słabej opozycji parlamentarnej, która pojawia się na środku sceny po raz pierwszy od czerwcowego referendum dającego zdecydowanie negatywną ocenę nie tylko Berlusconiemu, ale całemu projektowi neoliberalnemu, którego najbardziej znienawidzonym symbolem była prywatyzacja wody - projekt, w którym w dużej mierze post-„oficjalnie komunistyczna” Partito Democratico ma swój współudział.

Jak ujmuje to kolumna Lex „Financial Times”: „Włochy, nie Hiszpania, zadecydują o losie strefy euro”, bo „Włochy są ‘zawiasem’” (6 września). Włochy rzeczywiście znajdują się w centrum kryzysu strefy euro, nawet jeśli trwające problemy znacznie mniejszej gospodarki greckiej – której jednoroczne obligacje państwowe z 82,1% yieldem pokazują jak blisko jest ona bankructwa – są czynnikiem składowym. Po kilku dniach raczej powolnego i słabego ożywienia pod koniec sierpnia, na mediolańskiej giełdzie po raz kolejny ma miejsce swobodny spadek. W piątek 2 sierpnia spadły o 3,89%, a w poniedziałek 5 sierpnia byliśmy świadkami jeszcze bardziej spektakularnego 4,83% spadku i tylko spóźniona mobilizacja podczas ostatniej pół godziny podniesiono indeks z katastrofalnego pułapu 5,5%.

Niezmiernie ważny spread między 10-letnimi obligacjami rządowymi Włoch i Niemiec wyniósł 370 punktów w chwili zamknięcia parkietu, w pewnym momencie osiągnął 372 punkty, a yield włoskich obligacji wzrósł do 5,56%, jedenasty wzrost w kolejnych 11 dniach notowań (dla hiszpańskich obligacji wzrastał tylko przez ostatnie 7 dni).Wielkie włoskie banki po raz kolejny znalazły się wśród głównych ofiar – akcje Unicredit spadły o 7,3% (akcje Unicredit spadły o 42% od 1 lipca), a Intesa Sanpaolo o 6,96%. Podczas gdy posiadane przez banki bardzo duże portfele obligacji rządowych sprawiają, że są szczególnie narażone, włoski kryzys nie jest tylko kryzysem sektora finansowego - Fiat Industrial również spadł o 6,74%.

W ciągu ostatniego miesiąca EBC wydawał ogromne sumy, aby wesprzeć włoskie obligacje państwowe (choć brak danych konkretnie dla obligacji włoskich, hiszpańskich czy innych, EBC wydał 54,8 mld euro w ciągu czterech tygodni, do 2 września, w ramach programu wykupu papierów wartościowych) w przekonaniu, że Berlusconi zobowiązał się wprowadzić pakiet oszczędnościowy jakiego zaradzano od niego w ich liście z 5 sierpnia. Nieustanne – niemal codzienne – zmiany w pakiecie oryginalnie nakreślonym w nadzwyczajnym dekrecie z 12 sierpnia sprawiają, że szef EBC Jean-Claude Trichet i Mario Draghi (obecnie dyrektor Banca d'Italia, ale wyznaczony został jako nowy szef EBC od listopada) tracą cierpliwość wobec włoskiej administracji.

Staje się coraz bardziej oczywiste, że jeśli to nieustanne roztrząsanie nie dojdzie do końca bardzo szybko, spotkanie zarządu EBC w czwartek 8 września może powiedzieć dość i odmówić dalszego wspierania cen obligacji rządowych (np. zakup obligacji był już w zawieszeniu na pięć miesięcy przed 4 sierpnia). To ledwo zawoalowane ultimatum doprowadziło prezydenta Włoch Giorgio Napolitano do wysłania pilnej publicznej wiadomości zarówno do rządu, jak i opozycji parlamentarnej, 5 września, żądając, aby pakiet zastał zatwierdzony natychmiast, ale wzmocniony w sposób, który gwarantowałby „skuteczność” i „wiarygodność”. Najnowsza wersja tego pakietu została przegłosowana przez Senat w dniu 7 września w dążeniu do odzyskania przychylności EBC przed decydującym spotkaniem następnego dnia. Było jeszcze więcej zmian przed ostatecznym głosowaniu w Izbie Deputowanych, dodanie cięć i podatków o wartości 4 mld euro, w tym także podniesienie wieku emerytalnego kobiet do 65 od 2014 do 2016 roku.

Jeżeli naciski ze strony kapitału krajowego i międzynarodowego są ogromne, nie należy lekceważyć przeciwstawnego nacisku na rząd Berlusconiego wywołanego decyzją CGIL o strajku generalnym. Źle przemyślana oraz prawdopodobnie nielegalna i niekonstytucyjna próba ataku na emerytury w sektorze publicznym wzbudził silny gniew, nie tylko wśród członków CGIL, ale także CISL i w rzeczy samej UIL - która, mimo że zawsze był najbardziej służalczą wobec mainstreamu centalą, ma nieproporcjonalnie dużą liczbę członków w administracji publicznej. Proponowano, aby retrospektywnie anulować ważności lat spędzonych na studiach uniwersyteckich lub służby w siłach zbrojnych jako kwalifikacji wymaganych do uzyskania świadczeń emerytalnych w uznaniu 40 lat pracy, ale rząd wycofał ten wniosek w celu uniknięcia ryzyka przystąpienia przez CISL i UIL z CGIL akcji protestacyjnej. Podobnie decyzja o wycofaniu proponowanego zniesienia trzech świeckich świąt - 1 Maja, Dnia Wyzwolenia oraz rocznicy proklamowania republiki - był wyrazem kapitulacji w obliczu zbliżającej się mobilizacja klasy robotniczej - zniesienie Święta 1 Maja, o centralnym znaczeniu dla tradycji europejskiego ruchu robotniczego, to pomysł, którego realizacja wymaga całkowicie zatomizowanego i uśpionego proletariatu.

Warto również zauważyć, że kolaboracyjna linia sekretarza generalnego CISL Raffaele Bonanniego i jego odpowiednika z UIL, Luigiego Angelettiego, została podważona przez sekretarzy generalnych zrzeszonych z nimi związków przemysłu maszynowego, Giuseppego Farina z FIM i Rocco Palombellę z UILM, którzy obaj żądają wykreślenia artykułu 8 budżetu nadzwyczajnego, artykułu, który skutecznie uniemożliwia krajowe negocjacje płacowe na rzecz uzgodnień na poziomie zakładu lub firmy, w przeciwnym razie, jak twierdzą, ich członkowie sprawią, że będzie on nieegzekwowalny. Jest to oczywiście wynikiem nacisków CGIL w ogóle, a FIOM w szczególności - kilka miesięcy temu ci oficjele byli bardzo szczęśliwi, gdy robili maślane oczy w związku z ofertami Fiata w Turynie i Pomigliano. Pod wpływem CGIL niektórzy szeregowi pracownicy przemysłu maszynowego z tych dwóch związków posunęli się dalej niż ich tymczasowo zbuntowani sekretarze generalni. W Bolonii, w Treviso i różnych miastach Piemontu członkowie FIM oraz UILM oświadczyli wcześniej, że przyłączają się do strajku CGIL (nawet jeśli czasami twierdzili oni, że organizowali równoległy strajk, którego zbieżność czasowa była czysto przypadkowa lub ograniczają swój strajk do czterech godzin, a nie ośmiu).

Strajk generalny wydaje się być tak udany, jak można było się spodziewać w obliczu oficjalnej wrogości innych centrali. Wydawał się być szczególnie skuteczny w doprowadzeniu Rzymu do zastoju - metro był zamknięte rankiem 6 września i, wg rzymskiego przedsiębiorstwa autobusowego Atac, 50% kierowców strajkowało. Odpowiedź na kolei wydaje się być trochę rozczarowująca, nawet jeśli dane zarządu o 94% pociągów dalekobieżnych i 60% pociągów regionalnych jeżdżących bez zakłóceń, mogą być nieco przesadzone.

Uczestnictwo w różnych demonstracjach i wiecach zorganizowanych przez CGIL we wszystkich głównych miastach wydaje się być godna szacunku – 60 000 maszerowało w Mediolanie, 30 000 w Neapolu, 25 000 w Turynie, 15 000 w Genui, 15 000 we Florencji, 20 000 w Palermo, 50 000 w Mestre. Podczas gdy w Turynie maszerowało wielu emerytów i pracowników sektora publicznego, było tam również tysiące robotników fabrycznych, głównie członków FIOM wyraźnie niezastraszonych próbą zniszczenia przez Fiata związku w Mirafiori.

Jest to sprzeczne z oszczerstwami w komunikacie prasowym FIM-CISL, że „po raz kolejny, jeśli chodzi o udział w strajku, mieliśmy do czynienia z sytuacją piazza antagonista [wrogiego rynku], z wieloma studentami oraz grupami z centrów kultury niezależnej i niewieloma metalowcami”. W rzeczywistości turyńscy zwolennicy USB, bynajmniej nie dominującego na głównej demonstracji, odbyli osobny marsz, którego część uczestników rzuciło czerwoną farbą w siedzibie Banca d'Italia. W Palermo niektórzy autonomiści, co zrozumiałe, ale nierozważne, spalili transparenty CISL i UIL w celu pokazania ich wstrętu wobec współpracy tych centrali z pracodawcami i rządem, ale CGIL wyraźnie odciął się od tych działań.
Choć Partito Democratico z opóźnieniem oficjalnego poparła strajk i liderem PD Pier Luigi Bersani wziął udział w rzymskiej demonstracji (nawet jeśli niektóre kobiety z tłumu krzyczały do niego: „Zablokujmy budżet nadzwyczajny”), jej prawe skrzydło nadal się sprzeciwia. Oczywiście wrogość byłych chadeków w PD, którzy pozostają blisko związani z CISL, nie jest zaskoczeniem - Matteo Renzi, bardzo zapatrzony w siebie burmistrz Florencji, który jest znany z antyzwiązkowej polityki zmuszania pracowników sklepów do pracy 1 maja, ostentacyjnie zbojkotował lokalny marsz z udziałem wszystkich innych regionalnych przywódców PD.

Chociaż na wiele sposobów przemówienie lider CGIL Susanny Camusso na rzymskiej demonstracji uczyniła słuszne uwagi, atakując Maurizio Sacconiego jako „najgorszego ministra pracy w historii republiki”, broniąc Święta 1 Maja i domagając się unieważnienia artykułu 8 budżetu nadzwyczajnego, chwaliła apel Napolitano, co sugeruje, że nie wyzbyła się gotowości do kompromisów z pracodawcami, nawet wtedy, kiedy jest popychana na lewo przez wojowniczy tłum.

Jednodniowy strajk, jakkolwiek może być udany pod względem frekwencji, to ostatecznie za mało. Dalsze strajki - branżowe, skoordynowane lub generalne – będą potrzebne, jeżeli zwolennicy oszczędności mają być pokonani i biorąc pod uwagę, że Włochy są ofiarą europejskiego pędu ku zaciskaniu pasa koordynowanego przez EBC, skuteczny opór wymaga podjęcia działań przez ruch robotniczy na skalę europejską. Choć warto zauważyć, że Rifondazione już rozpowszechnia program dla „Europejskiego Dnia Akcji przeciw Cięciom” 15 października, a Cobas wysyła Piero Bernocchiego do Londynu w dniu 1 października do udziału w konferencji „Europa w walce z cięciami” zorganizowanej przez Coalition of Resistance, będzie potrzeba o wiele więcej niż kilka przemówień na wiecach ze słabą frekwencją, jeśli mamy rzucić wyzwanie bankierom i przemysłowcom – którzy są zorganizowani w poważny sposób na szczeblu kontynentalnym.

Tekst oryginalny ukazał się w czwartek 8 września 2011 roku w 880. numerze „Weekly Worker” i jest dostępny na: http://www.cpgb.org.uk/article.php?article_id=1004527

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

rot front