Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 24 gości.

Ryszard Rauba: Wątek niemiecki w zapomnianej korespondencji Róży Luksemburg

Rosa Luxemburg Platz

 
Dr Ryszard Rauba
Instytut Politologii
Uniwersytet Zielonogórski
 
 
 
 
 
 
Wątek niemiecki w zapomnianej korespondencji Róży Luksemburg
 
 
 
 
 
W maju 1898 r., po wcześniejszym uzyskaniu obywatelstwa niemieckiego, Róża Luksemburg przyjechała do Berlina. Jej pierwsze wrażenia dotyczące stolicy Niemiec były wyjątkowo negatywne. W liście do swojego przyjaciela Leona Jogichesa – Tyszki z 16 maja 1898 r. pisała: „Kupiłam już plan Berlina. Zmęczona jestem wprost nie po ludzku i już nienawidzę Berlina i Niemców, tak, że udusiłabym ich”1. Z kolei w liście z 26 maja 1898 r. uspokajała go : „Nie bój się, ja się tu nie zniemczę, nienawidzę Berlina i Szwabów z całej duszy, niech ich piorun.
 
 
Ale po niemiecku już gadam jak Bismarck”2 - podkreślała z wyczuwalna satysfakcją działaczka. W liście z 24 czerwca 1898 r. znalazła się dość wymowna uwaga o stolicy Niemiec: „Ty tam masz przecie , gdzie spacerować, a ja tu dokąd pójdę? Na śmierdzące ulice, albo do tego głupiego Tiergartenu, pełnego nianiek z dziećmi?”3.
 
 
 
 
W innym miejscu stwierdzała z kolei: „Jestem b. zmęczona. Berlin denerwuje mnie strasznie”4. W jednym, z listów do swoich szwajcarskich przyjaciół Roberta i Matyldy Seidlów , Róża Luksemburg opisywała Berlin w następujący sposób: „Berlin robi na mnie w ogóle jak najbardziej odstręczające wrażenie: zimny, bez gustu, masywny – prawdziwe koszary i kochani Prusacy z ich arogancją, jakby każdy kij połknął, którym go kiedyś karcono! (...) Na każdym kroku brakuje i teraz dobroczynnej przytulności i kultury Szwajcarii. A także czystości! Doprawdy nie wiem, skąd pochodzi bajeczka o czystych niemieckich gospodyniach, nie widziałam tu jeszcze ani jednej takiej”5 - zaznaczała z bardzo wyczuwalną ironią Róża Luksemburg.
Kilkanaście lat później w liście do Zofii Liebknecht z 7 lipca 1916 r. odnosząc się do innego niemieckiego miasta – mianowicie Lipska pisała: „Jest dzisiaj nieznośny, wilgotny upał, jak to przeważnie bywa w Lipsku - tak źle znoszę tutejsze powietrze”6.
 
 
 
Korespondencja Róży Luksemburg zawiera ponadto dość intrygujące opinie oraz uwagi o ówczesnych niemieckich socjaldemokratach. W liście do L. J. - Tyszki z 18 marca 1895 r. działaczka, mieszkająca wówczas w Paryżu podkreślała, odnosząc się do francuskich działaczy socjalistycznych, że: „żaden nie rozpocznie słowa bez komplementu dla Niemców, aż się mdło robi”7. Po osiedleniu się na terytorium Niemiec, Róża Luksemburg nadal odnosiła się do niemieckich socjaldemokratów z wyczuwalnym dystansem. W liście do L. J. - Tyszki z 6 marca 1899 r. pisała: „Od Niemców będziemy się zupełnie z daleka trzymali. Ja pomimo zaproszeń K. Kautskiego do Anschlussu będę się i teraz tak zawsze trzymała żeby oni lepiej ciągnęli i żeby czuli, że mnie samej wcale nie zależy na nich”8.
 
 
Karola Kautskiego – czołowego działacza i ideologa Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), Róża Luksemburg nazwała natomiast - „małpą”9.
 
 
 
Dość wyrazistą opinię o stosunkach panujących w łonie niemieckiej socjaldemokracji wyraziła działaczka w liście do L. J. - Tyszki z 27 kwietnia 1899 r.: „wszelkie zbliżenie się z bandą partyjną zostawia we mnie taki niesmak, że sobie za każdym razem postanawiam: trzymać się z dala od nich. Za każdym zetknięciem się z nimi wącham tyle brudów, widzę tyle słabości charakteru, marności etc., że spieszę nazad do mojej mysiej dziury”10.
 
 
 
Rzeczą charakterystyczną było, iż pomimo takiej negatywnej oceny, Róża Luksemburg nie miała najmniejszego zamiaru rezygnować z aktywnej działalności w niemieckiej socjaldemokracji. W kolejnym liście do L. J. - Tyszki z 1 maja 1899 r. pisała: „Co do tego, że być idealistą w niemieckim ruchu jest śmieszne, to z tym się nie zgadzam, gdyż po pierwsze i tu są idealiści – przede wszystkim ogromna masa najprostszych agitatorów z roboczej masy (...) Po drugie – to wszystko razem mnie nic nie obchodzi, gdyż suprema ratio, do której doszła przez całą moją polsko – niemiecką rewolucyjną praktykę jest: być zawsze samą sobą zupełnie bez względu na otoczenie i na innych. Ja zaś jestem i chcę zostać idealistą tak samo w niemieckim, jak i w polskim ruchu”11 - stwierdzała kategorycznie działaczka.
O tym, iż Róża Luksemburg pozostawała wierna temu stanowisku świadczyć może list do Franza Mehringa – wybitnego działacza lewego skrzydła SPD z 9 grudnia 1911 r. : „Nie mogę się powstrzymać od wysłania Wam pozdrowień z mojej podróży agitacyjnej (...) Teraz mam 1 XII juz dziewiąte zebranie” - podkreślała z duma autorka - „Na wszystkich przepełnienie i świadczą one o wspaniałym nastroju mas, na każdym z nich krytykuję ostro postępowanie Frakcji ( - mowa o socjaldemokratycznej frakcji poselskiej w Reichstagu- przyp. R. R.), bronię stanowiska strajku powszechnego i odmowy wykonywania rozkazów wojskowych, co wszędzie spotyka się z burzliwym, demonstracyjnym poparciem mas (...) masy są o wiele lepsze od parlamentarnych kretynów, uważających się za ich przywódców. W przyszłym tygodniu będę tak samo postępowała w Berlinie, oczekując, że być może, ściągnę na siebie w ten sposób najpiękniejsze pioruny z „Olimpu” (mowa o kierownictwie partyjnym SPD – przyp. R. R.). Byłaby to dla mnie rozkosz”12.
 
 
 
W podobnym duchu, Róża Luksemburg pisała, również u schyłku 1911 r. do przedstawicieli Związku Postępowej Młodzieży Polskiej. Działaczka odpowiadając na wystosowane przez nich zaproszenie na XI Zjazd Związku13 pisała: „Dziękuję Wam serdecznie za zaproszenie na zjazd Wasz, w którym niestety nie mam możliwości skorzystać, mamy teraz właśnie, jak wam pewno wiadomo w Niemczech najgorętszy czas kampanii wyborczej i każdy szeregowiec partii musi stać na stanowisku. W miesiącu grudniu np. Musiałam już przemawiać w czternastu zgromadzeniach ludowych i agitacja potrwa w tym samym tempie aż do dnia wyborów (.. .) Wobec tego opuszczanie placówki choćby na kilka dni jest w danym razie niemożliwe, czego mi tylko szczerze żałować pozostaje”14.
 
 
 
Warto podkreślić, iż Róża Luksemburg, oprócz Franza Mehringa i jego żony Ewy, darzyła spora sympatią także innego działacza SPD – Juliusa Bruhnsa – piastującego w latach 1903 – 1908 funkcję sekretarza okręgowej organizacji SPD na Górnym Śląsku15.
 
 
 
Wyjątkowo negatywne zdanie wyrażała natomiast o Eduardzie Bernsteinie - swoim głównym oponencie w sprawach ideologicznych16.
 
 
 
Oprócz pejoratywnych określeń typu : „Szwab” lub „Szwaby”, w swojej polskiej korespondencji działaczka używała następujących określeń: „ oni”17, „kute Niemcy”18, „moich Niemiaszków”19, „moim Niemcom”20, „moi niemieccy towarzysze”21, „z ramienia Niemców”22, „ci ludzie w Berlinie”23.
 
 
 
Określenia powyższe stanowią wyraźny dowód, iż pomimo posiadanego z konieczności obywatelstwa niemieckiego Róża Luksemburg z Niemcami się w ogóle nie identyfikowała , a terytorium Niemiec traktowała głównie jako miejsce zamieszkania i działalności politycznej24.
 
 
 
O dość specyficznym postrzeganiu „niemieckości” mogą świadczyć następujące uwagi z jej listów: „pokazałam mu niemieckim zwyczajem i kuchnię i wychodek”25, „tak się obecnie przyzwyczaiłam do rewolucyjnego milieu, że lęk mnie ogarnia ma wspomnienie spokojnego, niemieckiego kołowrotu, boje się, że nie wytrzymam tam długo”26, „to co piszecie mi o sytuacji finansowej PPS – u, znam także z innych (tutejszych) źródeł. Sprawa ma się rzeczywiście tak, ale wasze oczekiwania na „całkowite bankructwo” stanowią prawdziwy, niemiecki optymizm. Ulegacie widocznie niemieckiemu złudzeniu, że ten, kto nie posiada pieniędzy, nie może wydawać pisma. Mylicie się! „U nas” robi się to całkiem inaczej”27.
 
 
 
Wyjątkowo interesujące uwagi działaczka zaprezentowała w swojej korespondencji odnośnie niemieckich przedstawicieli świata kultury i sztuki. Johann Wolfgang Goethe działał na Różę Luksemburg „ogromnie uspokajająco” - „prawdziwy „olimpijczyk” z niego, a mnie ten światopogląd taki jest teraz bliski i pokrewny!” - pisała w liście do L. J. - Tyszki z 10 października 1905 r. - „niestety nie mam tylko tej żelaznej pracowitości, jaką Goethe miał mimo tego światopoglądu (bo o geniuszu przecież nie mówię). Coś dziwnego, jakie uniwersalne interesy duchowe ten człowiek posiadał! I to był „Szwab”.
 
 
Das Soll mir Einer erklären (Niech mi ktoś wyjaśni)”28. O jego wierszu Pieśń koftyjska pisała natomiast: „muzyka słów i dziwny czar wiersza napawały mnie spokojem. Nie wiem sama, jak to się dzieje, że piękny wiersz, zwłaszcza Goethego, tak głęboko mnie wzrusza przy każdym silnym wzburzeniu lub wstrząsie. Jest to wręcz fizjologiczne działanie jak gdybym spragnionymi ustami piła przepyszny napój, który ochładza mój umysł, uzdrawia ciało i duszę”29. Podobna opinię wyrażał w przypadku Friedricha Schillera. W liście do Franza Mehringa pisała: „muszę Wam (...) jako „osoba prywatna” podziękować za przyjemność, jaką sprawiła mi lektura Waszego Schillera, zmusiliście mnie do pokochania go”30.
 
 

W liście do L. J. - Tyszki z 27 maja 1899 r. działaczka uczyniła następującą uwagę o dwóch niemieckich kompozytorach : Siegfriedzie Wagnerze oraz Hermannie Götzu: „ w teatrze byliśmy 3 razy : na „Rienzi” Wagnera, „Bärenhäuter” młodego Wagnera i „Der Widerspänstigen Zähmung” Götza, co mnie bardzo odświeżyło”31.
 
 

W liście z 3 czerwca 1917 r. do Zofii Liebknecht, Róża Luksemburg uczyniła uwagę o Richardzie Wagnerze: „Czy zna Pani scenę w „Śpiewakach norymberskich” Wagnera, scenę ludową, gdzie różnobarwny tłum klaszcze w ręce: Św. Jana! Św. Jana! I wszyscy nagle zaczynają tańczyć biedermeierowskiego walca? W taki nastrój można by wpaść w tych dniach”32.
 
 

W innym miejscu zauważała,że : „Emanuel Quint Gerharda Hauptmanna jest najbardziej zabójczą satyrą na obecne społeczeństwo, jaką napisano od stu lat., Ale Hauptmann sam się przy tym nie śmieje” - podkreślała Róża Luksemburg - „na końcu stoi z drżącymi wargami i szeroko otwartymi oczyma, w których błyszczą łzy”33.
 
 

Równie ciekawa uwaga dotyczyła Tomasza Manna: „Czy Pfemfert nie mógłby mi przesłać jeszcze coś dobrego? Może coś Tomasza Manna. Nie znam dotychczas żadnej jego książki”34 - pisała w liście do Zofii Liebknecht z 18 lutego 1917 r.
 
 

Z kolei w liście z 24 listopada 1917 r. stwierdziła kategorycznie: „Myli się Pani sądząc, że jestem w ogóle przeciwniczką współczesnych pisarzy. Około piętnastu lat temu czytałam z entuzjazmem Dehmla, jakiś jego utwór prozą, przy łożu śmierci ukochanej kobiety – mam tylko niejasne wspomnienie - wzbudził we mnie zachwyt. „Phantasusa” Arno Holza umiem jeszcze teraz na pamięć. „Wiosna” Johanna Schlafa (proza poetycka) porwała mnie wówczas i oczarowała. Później od tego odeszłam i powróciłam do Goethego i Mörikego. (...) Georgego nie znam. To prawda, boje się trochę u nich wszystkich mistrzowskiego, doskonałego opanowania formy, poetyckiego środka wyrazu, a zarazem braku wielkiego szlachetnego światopoglądu” - zauważała w swoim liście autorka - „Ten rozdźwięk brzmi w mojej duszy tak pusto, że wskutek tego piękna forma staje się dla mnie figlem. Ci pisarze zwykle oddają świetnie nastroje. Ale nastroje nie tworzą jeszcze ludzi”35 - konkludowała działaczka.
W liście z połowy grudnia 1917 r. Róża Luksemburg stwierdziła z kolei: „wróciłam do „Historii materializmu” Langego, która zawsze działa na mnie pobudzająco i odświeżająco”36.
 
 

Podsumowując, warto podkreślić, iż język niemiecki – język Goethego i Schillera, otaczany był przez Różę Luksemburg szczególna estymą. Jak bardzo była ona wyczulona w kwestii należytej poprawności w posługiwaniu się tym językiem, świadczyły słowa wypowiedziane w liście do L. J. - Tyszki po jej publicznym wystąpieniu w Magdeburgu pod koniec listopada 1899 r. : „Poznałam tam kilku Genosów, m. in. adwokata partyjnego Landsberga, który podziwiał moją niemiecką mowę, referat był rzeczywiście pięknym językiem napisany,z dowcipami, wierszami etc.”37.


Przypisy:
 
 

1Zob. R. Luksemburg, Listy do Leona Jogichesa – Tyszki, t. 1 (1893 – 1899) (dalej: Listy do Tyszki...). Listy zebrał, słowem wstępnym i przypisami opatrzył Feliks Tych, Warszawa 1968, s. 145.
 
 

2Ibidem, s. 180.
 
 

3Ibidem, s. 221.
 
 

4List do Tyszki z 16 sierpnia 1899 r., Ibidem, s. 490.
 
 

5Cyt. za: A. Kochański, Róża Luksemburg, Warszawa 1976, s. 62;
 
Charakterystyczne przeciwstawienie Szwajcarii – Berlinowi znalazło się w liście Róży Luksemburg do polskiej działaczki socjaldemokratycznej Cezaryny Wojnarowskiej z 18 sierpnia 1902 r. Róża Luksemburg pisała wówczas do niej ze stolicy Niemiec: „Ja osobiście żałuję, żeście tu nie przybyła i straciłam przez to okazję widzenia się z Wami, ale wobec Waszych wiadomości, że macie teraz na krótko niezły zarobek, rada jestem,żeście go dla tej konferencji (- autorka miała tu na myśli konferencję Berlińską SDKPiL – przyp. R. R.) nie przerwała i że swój wypoczynek w Szwajcarii odbędziecie, która Wam na zdrowie lepiej podziała niż podły Berlin” (Zob. SDKPiL. Materiały i dokumenty, Pod redakcją Feliksa Tycha, t. 2 (1902 – 1903); Opracował Bronisław Radlak, Warszawa 1962, s. 115.).
 
 

6Zob. R. Luksemburg, Listy z więzienia (dalej:Listy z więzienia...),Przełożyła Maria Bilewiczowa, przedmową opatrzył Feliks Tych, Warszawa 1982, s. 17.
 

7Zob. Listy do Tyszki..., t. 1, s. 69.
 

8Ibidem, s. 402.
 
 

9List z 20 marca 1899 r., Ibidem, s. 405.
 
 

10Ibidem, s. 436.
 
 

11Ibidem, s. 448; Dwa miesiące wcześniej, wyraziła równie interesującą uwagę: „Biedna ta partia (- SPD – przyp. R. R.) jeżeli taki fuszer i nieuk jak ja może w niej grać rolę...Mówię to zupełnie na serio” (Zob. Listy do Tyszki..., t. 1, s. 397 – list z 4 marca 1899 r. ).
 
 

12Zob. Listy Róży Luksemburg do Franciszka Mehringa ( w 50. rocznicę śmierci)(dalej: Listy do Mehringa...), „Z pola walki” 1969, nr 1, s. 160 – 161.
 
 

13Zob. Akta Róży Luksemburg – Korespondencja do Róży Luksemburg – rękopisy, Archiwum Akt Nowych w Warszawie (dalej: AAN), sygn. 63/II b, t. 1, poz. 26. (List od „Związku Postępowej Młodzieży Polskiej” Kraków, 13 grudnia 1911 r.).
 
 

14Zob. Akta Róży Luksemburg – Korespondencja od Róży Luksemburg – rękopisy (1911 r.), AAN, sygn. 63/II a, t. 27, poz. 63, k. 10. („Do Związku Postępowej Młodzieży Polskiej).
 
 

15W liście do Minny Kautskiej – matki Karola Kautskiego z 30 grudnia 1900 r. Róża Luksemburg charakteryzował swoją znajomość z Mehringami następująco : Oboje okazują mi, moim zdaniem, niczym nie umotywowaną życzliwość - zresztą sympatia innych ludzi zawsze wydaje mi się czymś nieoczekiwanym, po prostu podarunkiem. Pani Mehring gra bardzo pięknie na fortepianie i kocha Beethovena i Chopina, punktów stycznych jest w każdym razie bardzo wiele”. (Zob. Nowe listy Róży Luksemburg z Archiwum Międzynarodowego Instytutu Historii Społecznej w Amsterdamie (dalej: Nowe listy...),”Z pola walki” 1963, nr 4, s. 277.); W listach do L. J. - Tyszki – Juliusa Bruhnsa określała natomiast kilkakrotnie jako: „ogromnie zacnego chłopa” i „bardzo porządny egzemplarz” (Zob. Listy do Tyszki..., t. 1, s. 197, 233); W innym z kolei liście do niego podkreślała, że Julius Bruhns: „to zacne proste chłopisko i jesteśmy już za pan brat”. (Ibidem, s. 191). Szerzej o Juliusie Bruhnsie – Zob. F. Hawranek, Julius Bruhns na Górnym Śląsku (1903 – 1908) (w:) Klasa robotnicza na Śląsku, tom III, Opole 1977, s. 287 – 307.
 
 

16W liście do Franza Mehringa z 31 sierpnia 1915 r. Róża Luksemburg pisała: „Dla pokrzepienia czytuję (...) trochę Lassalle'a, ale pomóżcie mi bogowie, abym przy komentarzach Bernsteina nie wyskoczyła ze skóry. Plącze się wciąż Lassalle'owi przy nogach, jak głupi kundel. Kiedy ten bierze najpiękniejszy rozmach, aby Schulzowi wymierzyć siarczysty policzek, ten bydlak chwyta go za rękaw by podniósłszy palec, zauważyć, iż „właściwie” Schulze „o tyle o ile”, „nie całkiem” nie ma racji , jako że ... itd. (...) ów nieunikniony Ede (...) O niech cię diabli wezmą! - Muszę wołać co chwila. Obrzydza człowiekowi całkowicie przebywanie sam na sam z Lassallem” (Zob. Listy do Mehringa...,s. 179). Na marginesie warto odnotować, iż Karol Kautsky w liście do Eduarda Bernsteina podkreślał, że : „Luksemburg, ta straszna kobieta, nie zgodzi się w żadnym wypadku na zawieszenie broni. Każdego dnia w swoich artykułach wsadza Ci ona głębokie szpilki”. (Cyt. za: J. Zawadzki, Dzieła Zebrane Róży Luksemburg. Uwagi i refleksje (w:) „Ekonomista” 1977, nr 5, s. 1134.).
 
 

17Zob. Listy do Tyszki..., t. 1, s. 402.
 
 

18Zob. Listy Róży Luksemburg do Cezaryny Wojnarowskiej (1896 – 1905), „Z pola walki” 1971, nr 1 (53), s. 213.
 
 

19Ibidem, s. 215; Działaczka pisała także: „Dla nas do agitacji w Poznańskiem jest korzystniej, aby to Niemcy ze swojej strony przeciw swojemu rządowi protestowali jako „panująca nacja” . (Ibidem, s. 216.).

 
 
 
20Ibidem, s. 223.
 
 

21Ibidem.
 
 

22Zob. Nieznane listy Róży Luksemburg do działaczy SDKPiL (w:) Archiwum Ruchu Robotniczego, t. III, red. F. Tych (dalej: Nieznane listy...), Warszawa 1976, s. 190.
 
 

23Zob. Listy do Tyszki..., t. 3, s. 231.
 
 

24Róża Luksemburg uważała się cały czas za Polkę i nie identyfikowała się w żaden sposób z Niemcami. W związku z tym wielokrotnie w okresie swojej działalności politycznej stawała otwarcie w obronie zagrożonej germanizacją polskości. Charakterystyczną uwagę o Polakach na Górnym Śląsku zawierał jej list do Luizy i Karola Kautskich z końca 1899 r. : „Z mego pobytu tu moi tutejsi ziomkowie są bardzo zadowoleni, a ja nie mniej, podróż była bardzo potrzebna, polskie słowo działa jednak zupełnie inaczej niż to obce niemieckie. (...) Są oni ( - górnicy – przyp. R. R.) ludźmi wrażliwymi jak wszyscy Polacy”. (cyt. za: A. Kochański, op. cit., s. 98); W liście do L. J. - Tyszki z 3 grudnia 1899 r. z wyraźnym entuzjazmem pisała natomiast: „Na Górnym Śląsku czeka mnie straszny kawał roboty, ale szykuję się na to , jak na wielkie święto. Nareszcie coś polskiego!!!”.(Zob. Listy do Tyszki...,t. 1, s. 564 – 565.).
 
 

25Zob. Listy do Tyszki..., t. 2 , s. 196; Równie interesująca była uwaga Róży Luksemburg dotycząca niemieckich zwyczajów kulinarnych: „Twoje krytyczne uwagi co do rzodkiewek w moim menu są „wybacz mój drogi” zupełnie chybione: Tu, w Niemczech rzodkiewki podają tylko do sera po jedzeniu” (Ibidem, s. 210.).
 
 

26Zob. Listy do Mehringa..., s. 159 – 160.
 
 

27Zob. Nie opublikowane listy Róży Luksemburg w sprawie Górnego Śląska. Listy Róży Luksemburg do Juliusa Bruhnsa (grudzień 1902 – kwiecień 1905) ( w:) Ruch robotniczy na Śląsku Opolskim, „Zeszyty naukowe”, nr 8, Opole 1977, s. 92.
 
 

28Zob. Listy do Tyszki..., t. 2, s. 474 – 475.
 
 

29Zob. Listy z więzienia..., s. 45 – 46.
 

30Zob. Listy do Mehringa..., s. 156.
 

31Zob. Nieznane listy..., s. 175; Siegfried Wagner był synem sławnego Richarda Wagnera, Hermann Götz był natomiast autorem opery : Poskromienie złośnicy.
 

32Zob. Listy z więzienia..., s. 41 – 42.
 
 

33Ibidem, s. 24 – 25 (List z 18 lutego 1917 r.); Gerhard Hauptmann (1862 – 1946) – jeden z najwybitniejszych dramaturgów europejskich przełomu XIX i XX wieku. Czołowy przedstawiciel niemieckiego naturalizmu, członek Pruskiej Akademii Sztuk.
 

34Ibidem, s. 26.
 

35Ibidem, s. 57 – 58; Richard Dehmel (1863 – 1920) liryk niemiecki, Arno Holz (1863 – 1929) niemiecki poeta, dramaturg i krytyk literacki, Johannes Schlaf (1862 – 1941) pisarz niemiecki, Stefan George (1868 – 1933) liryk niemiecki.
 

36Ibidem, s. 63; Friedrich Albert Lange (1828 – 1875) – filozof niemiecki, czołowy przedstawiciel neokantyzmu, który łączył z socjalizmem etycznym i socjalizmem „z katedry”. Warto nadmienić, iż w liście do Luizy Kautskiej z 15 kwietnia 1917 r. Róża Luksemburg wyraziła podobną opinię, lecz dotyczącą twórczości niemieckiej pisarki Ricardy Huch (pseudonim - „Richard Hugo”) (1864 – 1947): „Zaczęłam dziś „Wallensteina” Ricardy Huch i jestem Ci bardzo wdzięczna za tę książkę. Działa na mnie niezmiernie odświeżająco żywotnością myśli i radością, jaką sprawia jej opis losu ludzkiego, co wyczuwa się w każdym wierszu” . (Zob. Nowe listy..., s. 279).
 

37Zob. Nieznane listy..., s. 188; W liście do Fanny Jezierskiej przypuszczalnie z końca marca lub kwietnia 1916 r. znalazło dość intrygujące sformułowanie Róży Luksemburg dotyczące języka niemieckiego: „Załączam z serdecznym podziękowaniem list, który przeczytałam z dużym zainteresowaniem, chociaż muszę przyznać, że ta oryginalna niemczyzna nieco utrudniła mi zrozumienie” - zaznaczała autorka (Zob. Nowe listy..., s. 277).

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

SIERP i MŁOT