Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 50 gości.

Relacja z 11 listopada: Faszyści zmieniają trasę przemarszu. Liberałowie się kompromitują.

Zdjęcie0069.jpg

11 listopada w Warszawie (odcinek ul. Marszałkowskiej między Pl. Konstytucji i ul. Wilczą) odbyła się blokada antyfaszystowska zorganizowana przez Porozumienie 11 Listopada.
 

Blokada rozpoczęła się o 12:00 happeningiem. Z ciężarówki-sceny przemawiała m.in. Kazimiera Szczuka. Na blokadzie pojawili się również politycy i publiciści, m.in. Janusz Palikot, Wanda Nowicka, Anna Grodzka, Robert Biedroń, Ryszard Kalisz, Piotr Najsztub, Jacek Żakowski. Uczestnicy śpiewali "Warszawiankę", "Zog nit kejn mol" (pieśń partyzantów z Getta Warszawskiego) oraz "Bella Ciao" (pieśń partyzantów włoskich z okresu II wojny światowej).
 

Happening zajmował połowę jezdni i otoczony był z trzech stron kordonem policji. Sytuacja uległa zmianie ok. 13:15, kiedy nastąpił atak prawicowych prowokatorów. Kordon uniemożliwił pogoń za napastnikami, z czego wynikły krótkie przepychanki z policją i nastąpiło przerwanie kordonu i zajęcie ulicy na całej szerokości przez demonstrantów. Zdarzeniu towarzyszyły pokrzykiwania Szczuki, że blokoda ma "charakter pokojowy".
 

Właściwa blokada rozpoczęła się o godzinie 15, kiedy rozpoczął się Marsz Niepodległości, którego pierwotna trasa przewidywała przemarsz z Placu Konstytucji Marszałkowską w stronę Ronda Dmowskiego, a następnie Alejami Jerozolimskimi i Ujazdowskimi pod pomnik Dmowskiego. Kibice uczestniczący w przemarszu narodowców rozpoczęli od rzucania petardami i racami w stronę uczestników blokady i kordon policji. Spotkało się to z odpowiedzią policji, która użyła armatek wodnych.
 

Akcja policji oraz blokada na całej szerokości ulicy zmusiła narodowców do zmiany trasy przemarszu i skręcenia w ul. Piękną. Ok. 15:50 nastąpił atak faszystowskich bojówek od strony Wilczej. Doszło do rzucania gruzem między faszystami a anarchistami. Do miejsca zdarzenia podjechała policja z armatkami wodnymi, ale napastnicy zdążyli się wycofać, a sytuacja się uspokoiła. Po tym zdarzeniu Szczuka ogłosiła ze sceny, że w ramach uspokojenia nastrojów nie będzie już odśpiewywana "Warszawianka", podrzucała również do skandowania hasła "To jest protest pokojowy" i "Nie chcemy się naparzać", na które jednak zgromadzeni odpowiedzieli w najlepszym razie obojętnością.
 

Kiedy narodowcy ostatecznie opuścili Plac Konstytucji, organizatorzy wezwali zgromadzonych do pozostania na miejscu. W tym czasie policja de facto odcięła antyfaszystów. Nie nastąpiła żadna próba pogoni za faszystami. Organizatorzy ogłosili sukces blokady, a Szczuka skandowała "Faszyzm nie przejdzie Marszałkowską", nawiązując do skandowanych podczas starć haseł "No pasaran!" i "Faszyzm nie przejdzie". Postawa organizatrów wywołała dezorientację i rozgoryczenie wśród części demonstrantów.
 
Ostatnią osobą przemawiającą na wiecu była Ellisiv Rognlien z Pracowniczej Demokracji. Przekazała ona pozdrowienia w Norwegii i przytoczyła masakrę na wyspie Utoya jako przykład do czego prowadzi faszyzm, zwróciła również uwagę na wzrost fizycznych napaści ze strony skrajnej prawicy w Polsce.
 

Blokada zakończyła się przed godziną 17, kiedy to do organizatorów dotarło policyjne pozwolenie na rozejście się. Na zakończenie Szczuka powiedziała, że Kolorowa Niepodległa nie wyklucza nikogo i że jest "miejsce dla prawicy w Kolorowej Niepodległej", wyrażając nadzieję, że być może za rok narodowcy "do nas dołączą". W blokadzie uczestniczyli również antyfaszyści z zagranicy m.in. z Niemiec i Rosji.
 
Marsz Niepodległości dotarł pod pomnik Dmowskiego.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Sierp i młot