Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 30 gości.

Listy pożegnalne członków "grupy Manouchiana"

GroupeManouchian.jpg

Straceni 21 lutego 1944
Missak Manouchian
Urodzony w Turcji (1 wrzesień 1906 r.) Ormianin przed wojną był poetą i redaktorem pism politycznych i literackich. Przewodniczył ormiańskiej sekcji FTP-MOI, a w 1943 roku awansował na dowódcę paryskiej jednostki. Jego list pożegnalny jest najbardziej znany i m.in. zainspirował wiersz L. Aragorna, do którego muzykę napisał później Leo Ferre.
 
Moja droga Melinee, moja kochana sierotko,
 
Za kilka godzin nie będzie mnie już na tym świecie. Zostaniemy straceni o 3:00. Zdarza się to mi, niczym wypadek w moim życiu; nie wierzę w to, jednak wiem, że już cię nigdy nie zobaczę.
 
Co mogę ci napisać? Wszystko we mnie jest takie zagmatwane, lecz jednocześnie jasne.
 
Wstąpiłem do Armii Wyzwolenia jako ochotnik i umieram, gdy centymetry dzielą mnie od Zwycięstwa i ostatecznego celu. Życzę szczęścia wszystkim tym, którzy przeżyją i zakosztują słodyczy wolności i pokoju jutra. Jestem pewny, że naród francuski i wszyscy ci, którzy walczą o wolność, będą wiedzieli jak godnie uczcić naszą pamięć. W chwili śmierci oświadczam, że nie żywię nienawiści do narodu niemieckiego, ani w ogóle do nikogo; wszyscy otrzymają to, na co zasługują, karę jaki i nagrodę. Naród niemiecki i inne narody będą żyły w pokoju i braterstwie po wojnie, która już długo nie potrwa. Szczęście dla wszystkich… Jednego głęboko żałuję, a mianowicie, że nie uczyniłem cię szczęśliwą; tak bardzo chciałbym mieć z tobą dziecko, jak zawsze marzyłaś. Dlatego chciałbym bardzo, abyś po wojnie wyszła za mąż i, dla mojego szczęścia, miała dziecko i, aby spełnić moje ostatnie życzenie, wyszła za kogoś, kto cię uszczęśliwi. Wszystkie moje dobra i sprawy pozostawiam tobie i moim siostrzeńcom. Po wojnie możesz żądać renty wojskowej jako moja żona, ponieważ ginę jako żołnierz regularny francuskiej armii wyzwoleńczej.
 
Z pomocą przyjaciół, którzy chcieliby uczcić moją pamięć, powinnaś opublikować moje wiersze i pisma, które warte są przeczytania. Jeśli to możliwe, powinnaś zanieść pamięć o mnie do moich rodziców w Armenii. Wkrótce zginę z 23 moimi towarzyszami, z odwagą i spokojem człowieka z czystym sumieniem; bo osobiście nikomu nie uczyniłem nic złego, a jeśli uczyniłem, to bez nienawiści. Dzisiaj jest słonecznie. To właśnie patrząc na słońce i piękno natury, które zawsze kochałem, pożegnam się z życiem i wami wszystkimi, moją kochaną żoną i moimi kochanymi przyjaciółmi. Przebaczam wszystkim, którzy uczynili mi coś złego lub chcieli uczynić, z wyjątkiem tego, który zdradził nas, aby ratować swoją skórę i tych, którzy nas sprzedali. Gorąco cię całuję, a także twoją siostrę i wszystkich tych, którzy mnie znali, z bliska i daleka; trzymam cię przy mym sercu. Żegnaj. Twój przyjaciel, twój towarzysz, twój mąż.
 
Manouchian Michel
 
PS. Mam 15 000 franków w walizce na rue de Plaisance. Jeśli uda ci się ją zdobyć, spłać wszystkie moje długi i oddaj resztę Armene. MM

 
Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/manouchian.htm

 
Maurice (Mosze) Fingercwajg
Urodzony 25 grudnia 1923 roku w Warszawie, miał trzy lata, gdy rodzina emigrowała do Francji. Był członkiem Młodzieży Komunistycznej (młodzieżówki PCF), a w 1942 roku wstąpił do ruchu oporu. Jego rodzinę zabrali naziści, dlatego pożegnalny list napisał do sąsiadki.
 
Proszę Pani:
 
Piszę do pani te ostatnie słowa spod mojej ręki, aby powiadomić panią o moim rozstaniu z życiem, które pragnąłem lepszym niż było.
 
Gdyby moi rodzice i moi bracia mieli szczęście powrócić pewnego dnia żywymi z udręki, [wiedząc,] że umarłem jako dzielny człowiek i myśląc o nich. Życie, które prowadziłem wcześniej, nie było życiem i nie wiem , jak wyrazić wszystkie zagmatwane myśli, które krążą w mojej głowie. Wysyłam również pani kilka części odzieży, które powinna pani oddać moim rodzicom, którzy być może pewnego dnia wrócą. Pomyślałem o pani w związku z tymi ostatnimi sprawami, znając pani oddanie.
 
Dzwony biją dla mnie na dzień wybawienia, na tej ziemi, którą tak kochałem i w której teraz spocznę. Całuję panią z całego serca, włączając w tym pocałunku moich drogich rodziców i moich drogich braci; myślę również o pani mężu, który zawsze był dla mnie miły i do mojego szkolnego kumpla Roberta, który powie wszystkim swoim przyjaciołom ze szkoły, że nie zapomniałem dobrych chwil spędzonych razem. Moje myśli zatrzymują się na końcu pióra, mam nadzieję, że pomyśli pani od czasu do czasu o małym Maurisie.
 
P.S. Całuję również z całego serca pani małego Jean’a i Suzanne, którzy przynosili mi pani pyszne dania.

 
Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/fingerczwajg.htm

 
Leon (Lejb) Goldberg
Urodzony 14 lutego1924 roku w Łodzi, emigrował do Francji w 1929 roku. Jego rodzinę schwytano podczas obławy Vel d'Hiv. Ostatnie listy napisał do rodziców i do swojej narzeczonej.
 
Drodzy rodzice,
 
Jeśli wrócicie (a myślę, że tak), nie płaczcie za mną. Wypełniłem swój obowiązek walcząc, jak mogłem.
 
Chciałbym zobaczyć was po raz ostatni i trzymać w ramionach, ale to po prostu niemożliwe. Przynajmniej macie jeszcze dwóch synów, którzy staną się mężczyznami. Wałczyłem, abyście wy, Henri, Max mieli w zamian lepsze życie, a także żeby nie zobaczyli kolejnej wojny za 20 lat. Są młodzi; przyszłość jest ich. Nie wiem, co jeszcze napisać. Tyle jest rzeczy do powiedzenia.
 
Drodzy rodzice, Henri, Max, drodzy bracia, całuję was z całej mojej duszy.
 
Wasz syn,

 
Leon

 
 
Moja najdroższa:
 
Mój ostatni list i moje ostatnie wspomnienie dla ciebie; pójdę przed pluton egzekucyjny o 3:00. Jest 11:30. Po pierwsze chciałbym, żebyś nie płakała i była dzielna, ponieważ ja sam nie boję się śmierci. Nawet myślę, że to trochę dużo. Całkiem niezły prezent urodzinowy, nie sądzisz?
 
Wiesz od soboty, z gazet, co mnie czeka. Twoja zdjęcie jest przede mną tego poranka, jak zawsze. Zabieram je ze sobą na tą długą podróż, z której, tak myślę, nikt nigdy nie powrócił. Pociesz się szybko; znaliśmy się tak mało. Wypełniłem swoje zobowiązania wobec wszystkich, niczego nie żałuję. Wszystko, czego bym chciał to, żeby od czasu do czasu każdy z moich przyjaciół pomyślał o mnie.
 
Teraz całuję twoich rodziców, Fanny, ciebie, moja najdroższa, a także wszystkich moich przyjaciół. Kiedy wrócą moi rodzice, powinnaś przekazać im moje sprawy. Zajmij się tym, kiedy wszyscy wrócą.
 
Trochę dali się ponieść z moim prezentem urodzinowym, nie sądzisz? Nie piszę niczego bardzo ważnego, nie mam nic ważnego do napisania. Byłoby lepiej, gdybyśmy rozmawiali o naszych przyjaciołach…
 
Nie przestaję teraz jeść. Co chciałabyś, żebym powiedział, moja najdroższa, wszyscy musimy kiedyś umrzeć. Bardzo cię kochałem, ale to nie powinnaś z tego powodu zapominać, że życie trwa dalej.
 
Mam nadzieję, że w krótkim czasie się wrócisz do siebie i życie będzie się toczyć jak przedtem.
 
Żegnam was wszystkich, życie będzie dla was lepsze; całuję was wszystkich, twoją rodzinę i ciebie, Ginette. Proszę o wybaczenie wszystkich przyjaciół, o których zapomniałem. Moja Ginette, odchodzę z twoim imieniem na ustach.
 
Niech żyje Francja!
 
Leon
 
 
Moja Ginette, jeszcze kilka słów. Przez chwilę miałem nadzieję, ale wiem, czym ryzykowałem. Nie powinniśmy niczego żałować. Żale nie mają celu. Mogliśmy być razem. Bądźcie silni, ty i twoi rodzice. Jeszcze raz was wszystkich całuję.
 
Po raz ostatni moje myśli idą ku wam wszystkim, moim przyjaciołom, rodzinie, wszystkim, których znam. Żegnajcie.
 
Wygraliśmy wojnę.
 
Bądźcie silni.
 
Leon Goldberg
 

Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/goldberg.htm

Szlama Grzywacz
Urodzony w Wołominie 8 grudnia 1909 roku. W wieku 16 lat został członkiem młodzieżówki komunistycznej, w 1931 roku skazany na 5 lat więzienia, po odbyciu kary emigrował. Uczestnik walk w Hiszpanii, internowany w Gurs i w Argeles, uciekł. Po napaści Niemiec na Francję organizator tajnych związków zawodowych w przemyśle futrzarskim, następnie w ruchu oporu. Brał udział w zamachu bombowym na siedzibę „Pariser Zeitung” – paryskiej gazety wydawanej przez nazistów.
 
Droga Janine,
 
Dzisiaj o 3 idę przed pluton egzekucyjny. Zachowałem spokój do ostatniej chwili, jak przystoi żydowskiemu robotnikowi.
 
Umrę, ale ty nigdy mnie nie zapomnisz.
 
Jeśli któryś z członków mojej rodziny jeszcze żyją, powiedz im o mnie.
 
Ja umieram, ale ty żyjesz. Przesyłam ci moje najlepsze życzenia. Żegnam ciebie i wszystkich moich przyjaciół.
 
Odwagi, odwagi i jeszcze raz odwagi.
 
Lepsze jutra są niedaleko.
 
Całuję cię po tysiąckroć Całuję wszystkich moich przyjaciół.
 
Twój ukochany,
 
Grzywacz Szlamek
 
PS: Moje sprawy pozostawiam w Villa Verlaine.
 

Tłumaczenie na podstawie: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/grzywacz.htm oraz http://lafficherouge.skyrock.com/2845644318-Szlama-Grzywacz.html

Stanisław Kubacki
Urodzony 2 maja 1908 roku w Siąszycach. Żołnierz Brygad Międzynarodowych podczas hiszpańskiej wojny domowej, podczas II wojny światowej członek FTP-MOI.
 
Moja kochana żono Genio i mój kochany synu Edrio,
 
Po raz ostatni piszę te kilka słow.
 
Zawiadamiam  was, że 18 lutego stanąłem przed niemieckim trybunałem wojskowym.
 
Zostałem skazany na śmierć i dzisiaj idę przed pluton egzekucyjny. Zachowałem spokój do ostatniej chwili i pozostałem wierny całej mojej rodzinie.
 
Moja droga Genio, proszę cię, abyś nie załamywała się moją śmiercią, ale dobrze wychowała syna, ponieważ wkrótce będzie na ciebie pracował i pozostanie z tobą jako pamiątka po mnie. Kochaj go ponad swoje życie. Ze mną koniec.
Całuję cię po raz ostatni, a także całą twoją rodzinę, moją i wszystkich naszych
przyjaciół.
 
Umieram za wolność.
 
Twój Stanisław Kubacki
 

Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/kubacki.htm

Marcel Rayman (Rajman)
Urodzony 1 maja 1923 roku w Warszawie, jego rodzina emigrowała, gdy miał 8 lat. Członek Młodzieży  Komunistycznej, od 1942 roku w ruchu oporu, gdzie został członkiem Equipe Speciale – Grupy Specjalnej. Napisał 2 listy pożegnalne. Podczas wojny jego matkę i brata deportowano, dlatego pierwszy list napisał do innych członków rodziny.
 
Drodzy ciociu, wujku i kuzyni,
 
W chwili, gdy będziecie czytać ten list mnie już nie będzie. Idę przed pluton egzekucyjny dzisiaj o 3:00. Nie żałuję niczego, co zrobiłem. Jestem całkowicie opanowany i spokojny. Kocham was i mam nadzieję, że będziecie żyć szczęśliwie. Proszę, oddajcie następny list mamie i Simonowi, jeśli kiedyś wrócą, tak jak mam nadzieję.
 
Moja droga ciociu, tak bardzo chciałbym cię znowu zobaczyć, podobnie jak moich małych kuzynów, których prawie nigdy nie widywałem. Jestem teraz razem z trzema moimi towarzyszami, których czeka taki sam los jak mnie. Właśnie dostaliśmy paczkę z Czerwonego Krzyża i jak dzieci jemy wszystkie moje ulubione słodycze. Całuję was wszystkich po raz ostatni: ciebie, moja ciociu, mojego wujka, mojego małego Fernande’a, moją małą Madeleine, a także moją małą Elise. Wszyscy jesteśmy…
 
Jestem pewny, że sprawi to wam więcej bólu niż mi.

 
Marcel

 
 
 
Mamo,
 
Kiedy przeczytasz ten list, jestem pewien, że sprawi ci on straszny ból, ale nie żyję już od pewnego czasu i będziesz pocieszana przez mojego brata, który będzie szczęśliwie z tobą żył i da ci całą radość, jaką ja chciałbym ci dać.
 
Wybacz mi, że nie piszę więcej, ale wszyscy jesteśmy tak weseli, że jest niemożliwym myślenie o bólu, jaki będziesz odczuwać. Mogę powiedzieć tylko jedno, mianowicie, że kocham cię bardziej niż cokolwiek na świecie i chciałbym żyć, choćby tylko dla ciebie. Kocham cię, całuję cię, ale słowa nie mogą opisać tego, co czuję.
 
Twój Marcel, który cię uwielbia i który będzie o tobie myślał do ostatniej chwili. Uwielbiam cię i niech żyje życie.
 
Mój drogi Simonie. Liczę, że zrobisz to, czego sam nie mogę zrobić. Całuję cię, uwielbiam cię, jestem zadowolony, żyj szczęśliwie i uczyń mamę szczęśliwą, tak jak ja bym to zrobił, gdybym żył. Żyj pięknym i radosnym życiem, które wszyscy będziecie mieli. Powiedz moim przyjaciołom i towarzyszom, że kocham ich wszystkich. Nie zwracaj uwagi, jeśli mój list jest szalony, ale nie mogę zachować powagi. Kocham wszystkich i niech żyje życie. Niech wszyscy żyją szczęśliwie.
 
Marcel

 
Mamo i Simonie, kocham was i chciałbym was znów zobaczyć.
 
 
Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/rayman.htm

Willy Szapiro
Salomon Wolf „Willy” Szapiro urodził się 25 maja1910 roku w polskiej Skale. Na początku lat 30. emigrował najpierw do Palestyny, gdzie działał w tamtejszej partii komunistycznej, a następnie do Austrii, gdzie organizował robotników przeciwko rządzącym „austrofaszystom”. Wkrótce po aneksji Austrii przez Trzecią Rzeszę zmuszony był znowu emigrować, tym razem do Francji. W 1943 roku wstąpił do ruchu oporu. Napisał 2 pożegnalne listy do ciężarnej żony.
 
Moje ukochane dziecko,
 
Po czterech miesiącach mogę w końcu do ciebie napisać piękny, ale, niestety, smutny list, ponieważ idę przed pluton egzekucyjny.
 
Miałem cztery ciężkie miesiące, ale nigdy nie zmiękłem, ponieważ wiem dla jakiej sprawy poświęciłem moje życie. Naturalnie, boleśnie jest porzucić piękne życie. Mam nadzieję, że do tej pory nasze dziecko przyszło już na świat i że nie może znać swojego ojca.
 
Przesyłam ci wiele snów, moja droga, jak również dla naszego małego skarbu.
 
Wychowaj nasze dzieci w tym samym duchu.
 
Nie ja jeden oddaję swoje życie w tej walce.

 
Willy

­
 
Droga mała Henriette,
 
To mój ostatni list. Tego popołudnia zostaniemy straceni. Niezbyt przyjemnie, ale to jest walka. Naturalnie wolałbym pole bitwy, niestety nie miałem szczęścia. Szkoda, nie ma co płakać. Powierzam ci dwa moje maleństwa. Umieram spokojnie, bo wiem, że mamy wielu przyjaciół, zwłaszcza w tobie osobiście (sic!).
 
Żałuję, że nie mogę cię zobaczyć i pocałować cię przed śmiercią. Przez trzy ostatnie dni po moim skazaniu byłem z dwoma Francuzami i nauczyłem się kochać Francję nawet bardziej. Co za dobre dusze!
 
Żegnaj moje maleństwo, żegnajcie wszyscy moi przyjaciele, żegnaj piękna Francjo.
 

Nie mogę pisać, bo mi zbyt zimno i tysiąc buziaków dla ciebie.
 
 
Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/szapiro.htm

Robert Witchitz
Urodzony 5 sierpnia 1924 roku na północy Francji, syn polskiego górnika. Działał w młodzieżówce komunistycznej, od lutego 1943 roku członek FTP-MOI. Na „Czerwonym plakacie” błędnie określony jako „polski Żyd”.
 
Moi drodzy rodzice,
 
Chciałem tylko  powiedzieć kilka słów o moim wyroku śmierci oraz o tym, że zostanę stracony w to popołudnie o 3:00.
 
Poza tym i mimo tego wszystkiego, moje morale jest dobre i, nawet więcej, nie martwię się tym zbytnio.
 
Przysięgam wam, że w ogóle się nie boję, ponieważ wierzę, że zasłużyłem na to i oczekiwałem tego przez trzy miesiące. Więc się do tego przyzwyczaiłem. Mam nadzieję, że słyszeliście coś w gazetach (sic!). Liczę na was, błagam byście byli rozsądni, bo wszystko jest zapominane z czasem i wszystko co musicie zrobić to żyć dalej, jakby mnie nie skazano, a wkrótce życie będzie piękne.
 
Polegnę, ale żal niech was nie przygniata; musicie być silni, tak jak ja w tej chwili. Moja śmierć nie jest wyjątkowa i nikt nie powinien mnie żałować, bo tysiące giną w boju każdego dnia, na froncie lub gdzieindziej.
 
Wiem, że będzie ciężko wam, którzy mnie kochają, nigdy mnie znowu nie zobaczyć, ale trzeba to zaakceptować i trzeba wiedzieć jak zapłacić.
 
Błagam was, bądźcie dzielni i powtarzajcie sobie, że ginę jak mężczyzna oraz że śmierć mnie nie przeraża. Dużo o was myślałem, podczas mojej niewoli i miałem chwili słabości.
 
Mam nadzieję, że wy także będziecie mogli dowieść swojej odwagi; kończę, drodzy rodzice, całuję was z całego serca, żałując, że nie mogę was jeszcze raz wziąć w moje ramiona.
 
 Żegnaj tato, żegnaj mamo, odwagi…

 
Robert
 
 
Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/wichitz.htm

Georges Cloarec
Urodzony 22 grudnia 1923 roku w Saint-Rémy-sur-Avre, był apolitycznym robotnikiem rolnym. Po zajęciu przez Niemców północy Francji potajemnie przedostał się na południe, chcąc się zaciągnąć do Wolnych Francuzów. Odrzucono go ze względu na wiek. W 1942 roku zaciągnął się do marynarki, jednak wkrótce został uwięziony za bunt. Po zwolnieniu próbował wstąpić do ruchu oporu, ostatecznie został członkiem FTP-MOI.
 
Drodzy wujku i ciociu,
 
Piszę do was dwa słowa, abyście wiedzieli, że wkrótce idę przed pluton egzekucyjny, o 3:00. Ale nie płaczcie, bo nie ma na mnie wpływa, że za siedem godzin zostanę stracony. Wypełniłem swój obowiązek jako żołnierz.
 
Drogi wujku, chcę, żebyś wiedział, że napisałem do taty, ale nie napisałem, że zostanę stracony. Musicie tylko delikatnie dać im do zrozumienia; będzie im ciężko dowiedzieć się o tym brutalnie. Przede wszystkim bądź ostrożny, mówiąc mojemu wujowi Georges’owi i mojej ciotce Marie, aby ich nie zszokować.
 
Prześlijcie pozdrowienia wszystkim towarzyszom w moim imieniu.
 
Odchodzę na zawsze.
 
Wasz bratanek i kuzyn, który kocha was
 
Georges

 
Nie ma nic piękniejszego, niż umrzeć za Francję. Żegnajcie.
 
 
Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/cloarec.htm

Rino Della Negra
Urodzony w 1923 roku w włoskiej rodzinie w Vimy, w 1926 roku przeprowadzili się do Argenteuil. Od 1937 roku pracował w fabryce autobusów. Później debiutował jako piłkarz paryskiego klubu Red Star Olimpique. W 1942 roku został skierowany do pracy przymusowej w Niemczech, co sprowokowało go do wstąpienia do FTP-MOI.
 
Drodzy rodzice:
 
Te dwie linijki tekstu powiedzą wam, że zostałem skazany na ciężką karę. Bardzo żałuję, że nie powiedziałem wam, co zrobiłem, ale tak musiało być. Udawajcie, że byłem na froncie i bądźcie jak dzielni jak ja.
 
Tatusiu i mamusiu, zawsze byliście dla mnie rajem… Całuję wszystkich w Argenteuil.

 
Wasz drogi syn, który was kocha do ostatniej minuty swojego życia
 
 
Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/della-negra.htm

Thomas Elek
Urodzony 7 grudnia1924 roku w Budapeszcie, rodzina emigrowała do Francji w 1930 roku. Sympatyzował z Młodzieżą Komunistyczną, w sierpniu 1942 roku wstąpił do FTP-MOI. Napisał 2 listy pożegnalne – do przyjaciółki rodziny i do swoich przyjaciół.
 
Droga Pani Verrier:
 
Przesyłam pani ten pożegnalny list z nadzieją, że znajdzie pani pewnego dnia moją rodzinę. Proszę im powiedzieć, że nie cierpiałem i że umarłem myśląc o nich, a przede wszystkim o moich braciach, którzy będą mieli piękniejszą młodość ode mnie.
 
Umieram, ale proszę was o życie.

 
Żegnam; niech moja pamięć pozostanie w sercach tych, którzy mnie znali. Moi wszyscy przyjaciele powinni żyć pełnią życia, a moim ostatnim życzeniem jest, żeby nie czuli żalu z powodu mojego losu, ponieważ umieram, żeby oni byli szczęśliwi.

 
 
Drodzy przyjaciele,
 
Piszę do was ten pożegnalny list, aby potwierdzić wam, jeśli była kiedykolwiek taka potrzeba, że moje intencje były czyste.
 
Nie mam czasu na długie, puste zdania.
 
Wszystko, co chciałbym powiedzieć to, że nie powinniście się smucić, ale wprost przeciwnie – cieszyć, ponieważ dla was jest jutrzejszy śpiew.
 
Żegnajcie; zachowajcie pamięć o mnie w waszych sercach i powiedzcie o mnie od czasu do czasu swoim dzieciom.
 

Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/elek.htm


Spartaco Fontano
 
Urodzony 7 stycznia 1922 roku w Monfalcone we Włoszech w rodzinie antyfaszystów, która zmuszona była emigrować w 1924 roku ze względów politycznych. Podczas okupacji niemieckiej wstąpił do FTP-MOI.
 
Moja droga mamo:

 
Wiem, że spośród wszystkich, ty będziesz cierpiała najbardziej i to tobie posyłam swoje ostatnie myśli… Wstąpiłem do Armii Wyzwolenia i umieram, gdy zbliża się zwycięstwo. Takie było moje przeznaczenie. Wkrótce pójdę przed pluton egzekucyjny wraz z moimi 23 towarzyszami. Moje osobiste sprawy prześle ci więzienie. Zatrzymuję sweter taty, żebym nie trząsł się z zimna…
 
 
 
Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/fontano.htm

­­­Imre Glasz
Urodził się 14 lipca 1902 roku w Budapeszcie. We Francji znalazł się jako żołnierz 39. Pułku uczestniczącego w inwazji na Francję, który rozwiązano po kapitulacji Francji. Związał się z ruchem oporu – najpierw z Groupe de Sabotage et de Destruction(Grupą na rzecz Sabotażu i Zniszczenia, GSD), a następnie z FTP-MOI. Ostatni list napisał do żony i ich dziecka– również członków FTP-MOI.
Uwaga: Imre Glasz późno nauczył się francuskiego, stąd trudności w wysławianiu się i pewne błędy językowe w jego liście. Specyfikę tą uwzględniono w angielskim tłumaczeniu i które uwzględniono również w poniższym tłumaczeniu na polski – red. WR
 
Moja żonko Ilo i Borsi:
 
To ostatnie godziny mojego życia. Idziemy przed pluton egzekucyjny o 3:00 po południu. Jedna strona nie wystarczy do napisania wszystkiego czego bym chciał. Moja mała Ilo, całuję cię i kocham cię nieskończenie. Mam nadzieję, że jeszcze ci się polepszy i będziesz jeszcze mogła być zdrowa. Bądź tak optymistyczna jak ja. Nie mam sobie nic do zarzucenia; żyłem jak mężczyzna i chcę tak umrzeć. Życie nie ma wielkiej bez wolności, a ci którzy nie walczą o życie nie zasługują na nie. Co do mnie, chciałbym lepszego życia. Wychowaj i naucz swoje dzieci aby pokazać im życie takie jakie jest. Nie jestem poruszony, ale jest tak zimno że nie mogę pisać. W tej chwili otrzymaliśmy paczkę z Czerwonego Krzyża i jemy żeby nie iść na tamtą stronę o pustym żołądku. Wszystkim czego żałuję jest niespełnienie marzeń o uczynieniu świata lepszym. Proszę cię o zatrzymanie moich spraw Ila może z nimi zrobić co chce. Jeśli możecie, wyślijcie trochę pieniędzy na Węgry dla mojego ojca który jest bardzo biedny i ma 80 lat. Moi drodzy, całuję was tysiąc razy i życzę wam wszystkiego dobrego. Ila nie zapomnij mnie tak jak ja nie zapomnę o niej. To śmieszne, jestem biedną duszą, w celi nie możemy pisać. Mam tysiące i tysiące przyjaciół, nie mogę podać ich imion nie ma wystarczająco miejsca. Całuję ich wszystkich, wszystkich. Polegliśmy w walce, ale oni będę mieli inne życie niż my. Wybacz mi niebycie mężczyzną płaczącym u kresu swojego życia, ale dzielnym i gotowym umrzeć. Moja mała Ilo, Borsi, mali Andre i Odette, wszyscy ci, którzy są mi drodzy. Niech cała dobroć którą mam w sobie będzie z wami w waszym życiu. Całuję was po raz ostatni. Tysiąc pocałunków.
 
Glasz Imre
 

Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/glasz.htm
 

Cesare Luccarini
Urodzony w 1922 roku w Castiglione we Włoszech. Emigrował w 1937 roku i niemal natychmiast został członkiem Młodzieży Komunistycznej. Walczył w ruchu oporu od samych jego początków, w 1943 roku wstąpił do FTP-MOI.
 
Drogi ojcze, siostro i wy wszyscy,
 
Dwa słowa, aby wam powiedzieć, że właśnie zostałem skazany na śmierć. Nie możecie tracić nadziei. Nie możecie tracić nadziei. Miejcie nadzieję, aż do końca. Drogi ojcze, przekieruj miłość, którą miałeś dla mnie na mojego małego bratanka.
 
Co można zrobić? Takie jest życie. Proszę o wybaczenie za zło, które uczyniłem zarówno tobie jak i rodzinie.
 
Przede wszystkim, ojcze, nie rób niczego głupiego. Proszę cię, żebyś był dzielny do samego końca.
 
Ucałuj ode mnie wszystkich moich przyjaciół i całą rodzinę.
 
 Kończę, życząc wam lepszej przyszłości i całując was wszystkich z całego serca.
 
Bądźcie wszyscy dzielni i miejcie nadzieję.
 
Wasz syn i brat, który kocha was wszystkich z głębi swojego serca do ostatniej chwili
 
Cesare
 
Największym dowodem miłości jest oddać swoje życie za tych, których się kocha. Bądźcie dzielni jak ja.
 

Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/luccarini.htm

Roger Rouxel
Urodzony 3 listopada 1925 roku w Paryżu. Pracował jako tokarz w fabryce, podczas wojny wyznaczono go do wysłania do pracy przymusowej w Niemczech, co przekonało go do wstąpienie d FTP-MOI w 1943 roku.
 
Droga mała Mathilde:
 
Piszę do ciebie pierwszy i ostatni list, który nie jest zbyt radosny. Mówię ci o moim wyroku śmierci i egzekucji w to popołudnie o 3:00, razem z kilkoma towarzyszami.
 
Proszę cię o wiele odwagi. Umrę, myśląc o tobie, aż do ostatniej chwili, jak zawsze… Wybierz dobrego, uczciwego mężczyznę, który uczyni cię szczęśliwą.
 
Zachowaj wspomnienia o mnie, tak długo jak chcesz, ale muszę ci powiedzieć jedną rzecz: nikt nie żyje z zmarłymi. Miałem piękne plany dla ciebie i mnie, ale los zadecydował inaczej.
 
Przyrzekam ci, że nigdy nie miałem chwili słabości. Umieram jako żołnierz wyzwolenia i francuski patriota.
 
Jeśli chcesz, możesz poprosić moich rodziców, których opuszczam z wielkim żalem, o pamiątkę po mnie, która nie powinny nigdy cię opuścić.
 
Kończę całując cię z całego serca, a wspomnienia o tobie towarzyszą mi do samego końca.
 
Twój narzeczony, który opuszcza cię na zawsze
 
Roger Roxuel
 
NIECH ŻYJE FRANCJA!
 

Na podstawie: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/rouxel.htm oraz http://lafficherouge.skyrock.com/2842381224-Roger-Rouxel.html

Stracona 10 maja 1944 roku
Olga Bancic
Urodzona 10, 15 lub 28 maja 1912 roku w żydowskiej rodzinie w besarabskim Chişinău, wówczas na terenie Imperium Rosyjskiego, od 1918 roku na terytorium Rumunii. W wieku 12 lat rozpoczęła pracę w fabryce zapałek, wkrótce potem za udział w strajku została aresztowana i pobita. Niedługo potem wstąpiła do Rumuńskiej Partii Komunistycznej. W latach 30. kilkakrotnie była więziona za swoją działalność. W 1938 roku wyruszyła do Francji, gdzie organizowała transport broni dla republikanów podczas hiszpańskiej wojny domowej. Wstąpiła do paryskiej sekcji FTP-MOI. W odróżnieniu od jej towarzyszy, których rozstrzelano w Mont Valerian, 21 lutego 1944 roku, przetransportowano ją do Stuttgartu ,ponieważ francuskie prawo zabraniało rozstrzeliwania kobiet. Została ścięta 10 maja 1944 roku. Jej ostatni list adresowany był do jej córki, Dolores, którą ukryła u francuskiej rodziny. Wyrzuciła go podczas transportu przez okno z karteczką: „Droga Pani: Proszę o przekazanie tego listu do mojej córeczki Dolores Jacob po wojnie. To ostanie życzenie matki, która przeżyje jeszcze tylko 12 godzin.”
 
Moja droga córeczko, mój kochany skarbie
 
Twoja matka pisze ostatni list, moja droga córeczko; jutro o 6:00, 10 maja, już mnie nie będzie.
 
Nie płacz, moje kochanie; twoja matka też już nie płacze. Umieram ze spokojnym sumieniem i mocnym przekonaniem, że jutro będziesz miała lepsze życie i przyszłość niż twoja matka. Nie będziesz już musiała cierpieć. Bądź dumna ze swojej matki, moje kochanie. Zawsze mam twój obraz przed oczami.
 
Będę wierzyć, że zobaczysz swojego ojca i mam nadzieję, że spotka go los odmienny od mojego. Powiedz mu, że zawsze o nim myślałam, tak jak zawsze myślałam o tobie. Kocham was oboje z całego serca. Oboje jesteście mi drodzy. Moje drogie dziecko, twój ojciec jest dla ciebie również matką. Bardzo cię kocha. Nie poczujesz straty swojej matki. Moje drogie dziecko, kończę ten list z nadzieją, że będziesz szczęśliwa przez całe swoje życie, z twoim ojcem, ze wszystkimi.
 
Całuję cię z całego serca, bardzo bardzo.
 
Żegnaj, moje kochanie.
 
 Twoja matka
 

Na podstawie angielskiego tłumaczenia na: http://www.marxists.org/history/france/resistance/manouchian/letters/bancic.htm

Społeczność

dzierżyński