Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 131 gości.

Ryszard Rauba: Problematyka żydowska w opiniach, uwagach,refleksjach i politycznych komentarzach socjaldemokratki,rewolucjonistki i marksistki Róży Luksemburg.

6a00e551ef6300883400e55215f1358833-800wi.png

Róża Luksemburg urodziła się 5 marca 1870 r. w Zamościu. Wywodziła się ze zasymilowanej rodziny żydowskiej. Jeszcze w gimnazjum związała się z ruchem socjaldemokratycznym. Zagrożona aresztowaniem przez władze carskie, w 1889 r. opuściła Królestwo Polskie, udając się do Szwajcarii. Z pomocą przyszedł jej wówczas Marcin Kasprzak – działacz socjaldemokratyczny z Poznania. Przeprowadził ją przez granicę do zaboru pruskiego.
 
W latach 1889 – 1897 Róża Luksemburg przebywała głównie w Szwajcarii gdzie ukończyła studia na wydziale prawno – ekonomicznym Uniwersytetu w Zürichu.
 
W okresie szwajcarskim Róża Luksemburg wysunęła się na czoło rewolucyjnego, internacjonalistycznego odłamu polskiego ruchu robotniczego, który w roku 1893 ukonstytuował się jako Socjaldemokracja Królestwa Polskiego (SDKP, od roku 1899 – Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy – SDKPiL)[1]. Od roku 1893 począwszy, przez blisko dwadzieścia pięć lat Róża Luksemburg była jego czołowym ideologiem, teoretykiem oraz publicystą[2].
 
W roku 1898 po uzyskaniu obywatelstwa osiedliła się  w Niemczech i podjęła działalność w Socjaldemokratycznej Partii Niemiec – (SPD). Jej niezwykły temperament polityczny, głęboka bezkompromisowość połączona z wiarą w marksistowskie pryncypia oraz ostry ton wystąpień zarówno publicznych jak i prasowych[3] sprawiły, iż w krótkim czasie Róża Luksemburg zyskała miano jednego z najwybitniejszych (obok Karola Liebknechta, Klary Zetkin oraz Franza Mehringa) reprezentantów lewicowego skrzydła niemieckiej socjaldemokracji[4].
 
Za głoszone poglądy Róża Luksemburg wielokrotnie skazywana była na karę więzienia[5]. Aresztowana i uwięziona w dniu 15 stycznia 1919 r. przez  bojówkę oficerską biorącą udział w tłumieniu rewolucyjnych zamieszek w Berlinie, została tego samego dnia bestialsko zamordowana[6].
 
Róża Luksemburg po raz pierwszy przedstawiła swoje stanowisko w kwestii żydowskiej wiosną 1892 r. Działaczka, analizując postawę zajętą przez polskich robotników podczas tzw. buntu łódzkiego[7] zwracała się do nich w następujących słowach : „ Wyście obronili  honor sprawy robotniczej nie dając się wciągnąć przez rząd do hecy żydowskiej. Wyście pokazali całemu światu, że dla Was nie istnieje Żyd lub Niemiec. Że  znacie dobrze swych wrogów – kapitalistów wszystkich wyznań i narodowości. Że taki  Żyd jak Poznański, lub Szajbler są Waszymi śmiertelnymi nieprzyjaciółmi, a biedny blacharz żydowski lub tkacz niemiecki są Waszymi towarzyszami w nędzy i ucisku. Cześć wam obrońcy robotniczego honoru! (...) Wyście dowiedli i krwią swoją przypłacili prawdę słów naszych, które zawsze i wszędzie Wam powtarzamy, że najgłówniejszym robotników wrogiem na dzisiaj – rząd carski”[8] - konkludowała działaczka.
 
Zgodnie z wyznawanymi przez siebie zasadami socjaldemokratycznymi, Róża Luksemburg przyznawała pierwszorzędne znaczenie wspólnocie interesów klasowych, robotniczych, wobec której narodowość lub wyznanie robotnika odgrywały drugorzędną rolę. Rzeczą charakterystyczną było ponadto, zwrócenie uwagi przez Różę Luksemburg na realnie istniejące, w łonie społeczności żydowskiej wyraźne podziały klasowe. Dla żydowskiego  robotnika – zdaniem publicystki – wrogiem był nie tylko rząd carski, ale również żydowski kapitalista, fabrykant, który  ten rząd wspierał i korzystał z jego pomocy.
 
Róża Luksemburg wychodziła z założenia, iż uświadomieni robotnicy, złączeni wspólnymi interesami klasowymi oraz celami politycznymi odrzucają wszelką nienawiść narodowościową. W tej kwestii dobitnie podkreślała, że : „ nienawiść narodowościowa  może tak długo się utrzymać, dopóty na arenę polityczną nie wystąpi proletariat świadomy : klasa robotnicza, dojrzała do zrozumienia swego stanowiska politycznego, rozumie, iż lud roboczy ma jednego   wroga : kapitalizm i rząd go broniący, iż robotnicy wszystkich narodowości są braćmi i jednakowo cierpią pod panowaniem kapitalizmu, który wszędzie oparty jest na wyzysku, czy to będzie kapitał niemiecki, polski, rosyjski, żydowski”[9].
 
Należy podkreślić, iż działaczka dostrzegała w zjawisku antysemityzmu jedynie „przykrywkę” dla rzeczywistych – jej zdaniem – interesów klas posiadających[10].
 
U schyłku 1894 r. umarł po trzynastu latach panowania w Rosji car Aleksander III. W tym okresie ludność żydowska zamieszkująca obszar Imperium[11] znalazła się w wyjątkowo ciężkiej  sytuacji,  gdyż antysemityzm został w Rosji prawnie usankcjonowany[12]. Rzeczą charakterystyczną było iż, Róża Luksemburg analizując na łamach „Sprawy Robotniczej” okres panowania cara Aleksandra III wątkowi żydowskiemu poświęciła jedynie kilka słów na końcu drugiej części swojej publikacji : „Do rachunku należą krzywdy katolików, unitów, (...) i Żydów – zaznaczała autorka - (...) pastwienie się nad katolikami – chłopami, gwałtowne nawracanie unitów na prawosławie, (...) prześladowanie Żydów -  to są haniebne czyny Aleksandra III”[13].
 
Potępiając, co ważne, jako Polka[14] i socjaldemokratka jednocześnie - „haniebne czyny Aleksandra III”, Róża Luksemburg wysuwała postulat równouprawnienia wszystkich narodowości w państwie carów. Warunkiem jego realizacji było obalenie systemu carskiego. W związku z tym zwracała się do polskich robotników z apelem: „Jeśli nie chcecie, aby prześladowano ludzi za ich przekonania, za język, za religię – odbierzcie carowi samowładztwo i ustanówcie równouprawnienie wszystkich narodowości w państwie, swobodę  języka i sumienia”[15].
 
Należy podkreślić, iż z jednej strony Róża Luksemburg potępiając prześladowania Żydów przez władze carskie nie nadawała jednak temu zjawisku wyjątkowego ani też pierwszorzędnego charakteru[16]. Z drugiej natomiast, dostrzegając w tej polityce rzeczywiste – jej zdaniem – intencje przyświecające caratowi i kręgom politycznym go wspierającym postulowała jednak, aby „uświadomieni robotnicy stawali w obronie prześladowanych  Żydów”. Odnosząc sie do tej kwestii, podkreślała, że: „Każdy robotnik (...) doskonale czuje i rozumie, że ujmując się za prześladowanymi Żydami, broni nie obcej, tylko swojej własnej sprawy i kieruje się nie współczuciem jedynie lub „chrześcijańską” miłością bliźniego, tylko dobrze rozumianym interesem klasowym proletariatu. Pod tym względem bowiem, każdy świadomy proletariusz musi sobie w duchu powiedzieć: co dziś tobie się dzieje, musi się jutro przytrafić mnie. Rząd, który potrafi prześladować brutalnie Żydów za religię czy rasę, będzie jutro na pewno równie brutalnie prześladował socjalistów za ich przekonania. Po drugie, każde dziecko rozumie dziś to, że prześladowanie Żydów jest dla rządu carskiego tylko pozorem, środkiem do celu. (...) carat usiłuje odwrócić nienawiść i walkę ludności chrześcijańskiej od siebie samego, jako prawdziwego głównego sprawcy jej niedoli. Jednym słowem, prześladowanie Żydów to dla rządu carskiego po prostu środek dla osłabienia, ogłupienia i zdemoralizowania polskiego i rosyjskiego proletariatu” - zaznaczała działaczka[17].
 
Interesujące opinie dotyczące Żydów, Róża Luksemburg zaprezentowała w dwóch publikacjach: Krok za krokiem. Przyczynek do historii klas burżuazyjnych w Polsce z 1897 r. oraz Kartki z przeszłości z 1898 r.
 
W pierwszej z nich, publicystka uczyniła uwagę dotyczącą początków kształtowania się w I połowie XIX w. - „burżuazji polskiej” w Kongresówce. Stwierdzała mianowicie, że: „na początku panowanie rosyjskie w Polsce w pierwszej połowie naszego wieku opierało się nie na burżuazji. Jako przedstawicielka podrzędnej formy wytworzonej w kraju o naturalnej gospodarce, pozbawiona wszelkiego związku z narodem, gdyż importowana z zewnątrz i protegowana przez rząd, stanowiąc nadto pstre zbiegowisko rozmaitych niewyraźnych egzystencji: zbankrutowanych rękodzielników niemieckich, żydowskich lichwiarzy, holenderskich rycerzy szczęścia, belgijskich „geniuszów przemysłowych”, polskich awanturników spod ciemnej gwiazdy – bez przeszłości, tradycji, obca i pogardzana w kraju, burżuazja polska nie odgrywała w szlacheckiej Polsce do lat szóstego dziesiątka, naturalnie, żadnej roli. Polska przed reformą włościańską – to była właśnie szlachta”[18].
 
„Burżuazja polska” -  „pstre zbiegowisko niewyraźnych egzystencji”, „obcy intruz”, którego elementem współtworzącym w Kongresówce byli – zdaniem publicystki m. in. „żydowscy lichwiarze”,  uosabiać miała „zawisłość od Rosji” oraz co istotne „beznarodowość”. Upadek powstania styczniowego oraz przeprowadzona przez  władze carskie w 1864 r. reforma włościańska doprowadziły – zdaniem autorki – do zmiany istniejącego wcześniej układu: „Rząd rosyjski ściął drzewo szlacheckiego nacjonalizmu, polskiej burżuazji jako owoc dojrzały przypadło w udziale panowanie w kraju”[19].  Jej zdaniem około 15% majątków ziemiańskich wykupili Żydzi oraz Niemcy[20]. Publicystka poruszyła ponadto sprawę wizyty w Warszawie cara Mikołaja II (1 – 2  września 1897 r.). Róża Luksemburg otwarcie napiętnowała „żydowskich giełdziarzy” oraz „rabinów w czarnych kapotach atłasowych”, za wzięcie udziału w tym „wielkim syczącym fajerwerku lokajstwa” na cześć cara Mikołaja II[21].
 
W swojej publikacji, Róża Luksemburg zwracała jednocześnie uwagę, iż polskie drobnomieszczaństwo w obliczu utraty swojego znaczenia w polskim społeczeństwie zwróciło się w stronę antysemityzmu. Autorka  odczytywała taką postawę jako rozpaczliwą reakcję obronną[22].
 
W publikacji poświęconej 100 – rocznicy urodzin Adama Mickiewicza – Kartki z przeszłości, Róża Luksemburg umieściła jedną, aczkolwiek dość wymowną uwagę dotyczącą żydowskich warstw posiadających w Kongresówce: „we współczesnej Polsce – zaznaczała autorka – niemiecko – żydowsko – polska burżuazja jest najbardziej międzynarodowym i najbardziej antynarodowym typem klasy kapitalistycznej”[23].
Róża Luksemburg, piętnując z jednej strony zjawisko antysemityzmu, jednocześnie krytykowała serwilizm i ugodowość żydowskich warstw posiadających względem władz carskich. Do miana symbolu urastali w jej oczach łódzcy fabrykanci – Poznańscy[24].
W sierpniu 1908 r. na łamach „Przeglądu Socjaldemokratycznego”, w pierwszej części rozprawy Kwestia narodowościowa i autonomia działaczka poruszyła wątek żydowski w kontekście oceny leninowskiej formuły  o „prawie narodów do stanowienia o sobie”. Zarzucając jej przede wszystkim ogólnikowość, podkreślała, że: „nie daje ona żadnej praktycznej wskazówki dla polityki codziennej proletariatu ani żadnego rozwiązania praktycznego zagadnień narodowościowych. Formuła ta nie wskazuje (...) proletariatowi Rosji (...) w jaki sposób powinien domagać się załatwienia (...) sprawy żydowskiej (...) Jedyny praktyczny wniosek – zaznaczała – jaki się daje wyciągnąć z powyższej formuły dla codziennej polityki klasy robotniczej, jest to wskazówka, że obowiązkiem jej jest zwalczanie wszelkich przejawów ucisku narodowościowego”[25] - stwierdzała R. Luksemburg, dodając jednocześnie, że:”obowiązek zwalczania wszelkich postaci ucisku narodowościowego bynajmniej nie zawiera jeszcze wyjaśnienia, do jakich stosunków politycznych, do jakich form politycznych powinien dążyć świadomy  proletariat w Rosji w dobie obecnej dla załatwienia narodowościowej sprawy (...) żydowskiej”[26].
 
Zdaniem publicystki: „wobec kwestii narodowościowej w dzisiejszym społeczeństwie partia socjalistyczna musi (...) przede wszystkim rachować się z przeciwieństwem klasowym – podkreślała autorka, gdyż : „kwestia żydowska zgoła inaczej się odzwierciedla w umysłach burżuazji żydowskiej, inaczej w świadomości rewolucyjnego proletariatu żydowskiego. Kwestia narodowościowa jest to tak samo jak wszystkie inne kwestie społeczne i polityczne dla socjaldemokracji przede wszystkim kwestia interesów klasowych”[27].
 
Kierując się powyższym założeniem, w czwartej części wspomnianej rozprawy (grudzień 1908 r.) Róża Luksemburg poruszyła  następujące kwestie: „autonomii narodowej żydowskiej” oraz  „odrębności narodowej żydowskiej”. Przy tej ostatniej odniosła się również do kwestii asymilacji ludności żydowskiej. „Autonomia narodowa żydowska, nie w znaczeniu wolności szkoły, wyznania, miejsca zamieszkania oraz równouprawnienia obywatelskiego – podkreślała – tylko w znaczeniu politycznego samorządu ludności żydowskiej, z własnym prawodawstwem i administracją w pewnym zakresie, równolegle do samorządu Królestwa Polskiego jest ideą całkowicie utopijną”[28] - stwierdzała w kategoryczny sposób.
 
W równie negatywny sposób odniosła się do drugiej z wymienionych kwestii: „odrębność narodowa żydowska opiera się w Rosji i w Polsce głównie na zacofanym społecznie drobnomieszczaństwie, na drobnej produkcji, drobnym handlu, życiu małomiasteczkowym i dodajmy w nawiasie – na ścisłym zespoleniu danej narodowości z pierwiastkiem wyznaniowym” - podkreślała autorka, dodając, że: „Wobec tego odrębność narodowa Żydów, mająca być podstawą nieterytorialnej autonomii żydowskiej, objawia się nie w formie odrębności burżuazyjnej wielkomiejskiej kultury tylko w formie małomiasteczkowej niekulturalności”[29]. Wszelkie starania podejmowane : „w kierunku „rozwijania kultury żydowskiej” za inicjatywą garści publicystów i tłumaczów żargonowych” nie wchodziły zdaniem działaczki w rachubę. Jedyny bowiem – w jej oczach – objaw: „prawdziwej kultury nowoczesnej na gruncie żydowskim: socjaldemokratyczny ruch proletariatu żydowskiego, najmniej z natury swej” mógł zastąpić  - jej zdaniem - „brak historyczny burżuazyjnej kultury narodowej Żydów”. Sam bowiem ów stanowić miał objaw „kultury rdzennie międzynarodowej, proletariackiej”[30].
 
W związku z powyższym proces asymilacji Róża Luksemburg postrzegała jako następstwo obiektywnie zachodzącego rozwoju kapitalistycznego: „ rozwój kapitalistyczny prowadzi nie do wyodrębnienia burżuazyjnej kultury żydowskiej , lecz działa wręcz w odwrotnym kierunku – stwierdzała – prowadząc do asymilacji żydowskich warstw burżuazyjnych, miejskich, inteligencji, do wchłonięcia ich przez żywioł polski lub rosyjski”[31].
 
Dwa lata później, w listopadzie 1910 r. na łamach organu SDKPiL  -  „Młot”, w artykule pt. Dyskusja  działaczka, zabierając głos w „imieniu klasy robotniczej” wyraziła otwarcie wątpliwość co do istnienia „kwestii żydowskiej” jako „kwestii rasowej i religijnej”: „Dla całej socjaldemokracji międzynarodowej przepojonej duchem Marxa i Lasalla (...) istnieją w gruncie rzeczy na całym świecie dzisiejszym (...) dwie tylko religie: religia kapitału i ewangelia wyzwolenia pracy (...) - zaznaczała autorka, dodając, że „klasa robotnicza uznała (...), że kwestia narodowościowa – to kwestia systemu politycznego. (...) Dla klasy robotniczej wszystkie kwestie społeczne utonęły w jednej, znalazły w jednej rozwiązanie, wyrazem tej jedności był rok 1905 – ty. (...) Dla świadomej klasy robotniczej nie ma dziś „kwestii żydowskiej” jako kwestii rasowej i religijnej. Jest tylko jedna kwestia: społeczno – polityczna i jedno rozwiązanie najpilniejsze dla wszystkich bolączek społecznych”[32] - konkludowała publicystka.
 
„Kwestia żydowska” stanowiła zatem jedynie element znaczne szerszego problemu, mianowicie zmiany istniejącego w Rosji oraz w Kongresówce systemu politycznego. Wobec powyższego trudno zgodzić się z opinią brytyjskiego historyka Paula Johnsona, który stwierdził, iż Róża Luksemburg „sądziła, iż problem żydowski w ogóle nie istnieje”[33].
Ostatni raz,  publicystka poruszyła wątek żydowski w okresie I wojny światowej, w 1915 r. w  Broszurze Juniusa. Wykluczając już wcześniej, jakąkolwiek możliwość  ingerencji zewnętrznej celem usunięcia ucisku narodowościowego panującego w Rosji carskiej[34], dostrzegała w podjętej przez armię niemiecką „misji wyzwolicielskiej” względem uciskanych narodowości w Europie Wschodniej nowa formę ich zniewolenia. Publicystka stwierdzała, że : „Socjaldemokratyczna frakcja Parlamentarna ( - chodziło o frakcję parlamentarną niemieckiej socjaldemokracji – przyp. R. R. ) przystroiła wojnę w cechy obrony narodu niemieckiego i niemieckiej kultury, po czym z kolei prasa socjaldemokratyczna uzupełniała  te brednie – podkreślała autorka – nadając nawet wojnie rolę wyzwolicielki obcych narodów. Hindenburg stał się wykonawcą testamentu Marksa  i Engelsa” - stwierdzała z ironią dodając, że: „Misja wyzwolicielska kohort hindenburskich była dla „narodów” widocznie mniejszą przynętą niż dla niemieckiej socjaldemokracji. (...) Wszyscy -  Polacy, Żydzi czy Rosjanie – spostrzegli się niewątpliwie rychło, że „kolby niemieckich karabinów”, którymi roztrzaskuje się im głowy nie przynoszą wolności, lecz śmierć”[35]. Rzeczą charakterystyczną było, iż w publikacji tej autorka użyła wobec Żydów określenia: „ludzie praktyczni”[36].
 
Abstrahując od publicystyki Róży Luksemburg, należy odnotować obecność wątku żydowskiego w jej korespondencji z najbliższymi osobami. Trudno bowiem w tym miejscu zgodzić się ze stwierdzeniem Aliny Całej, że : „w listach najbardziej intymnych, bo kierowanych do długoletniego, acz nieślubnego męża, słowo „Żyd” pojawiło się raz tylko: gdy wspominała o zredagowaniu artykułu L. Jogichesa”[37]. W korespondencji do Leona Jogichesa – Tyszki – Żyda z pochodzenia napotykamy na uwagi świadczące o uprzedzeniu Róży Luksemburg względem Żydów. Brzmiały one następująco: „rachujesz się ze mną jak Żyd i ani jednego listu na forszus nie napiszesz”[38], „Posyłam ci w załączeniu artykuł tego aroganckiego Żyda Adlera, ocenisz go sam”[39], „gruby brodaty Żyd”[40] (o Karlu Albinie Gerischu – skarbniku SPD ), „Mam mianowicie jednego znajomego <<Rumuna>> (naturalnie Żyd z Odessy), ein alter Jahrgang (stary rocznik) (...) siedzi od stu lat w Rumunii, ale uwielbia niemiecką SD i bywa czasami  w Niemczech”[41], „Sprawozdanie Żydków z Rygi dostałam”[42], „sala była niewielka, może z 500 osób (SD), ale pełna po brzegi (...) Żydłaków (...), na których widok choroba bierze”[43], „Dziś wieczór idę na koncert sławnego skrzypka Hubermana (Żyd polski z Zamościa, ma 19 lat )[44], „Siedzę teraz w Pile i czekam na pociąg do Chodzieży. Wczorajsze zebranie w Trzciance było bardzo piękne (...) najmniej z 500 osób  było, między nimi naturalnie całe burżuazyjne żydostwo”[45].
 
Wyjątkowo negatywne opinie wyrażała Róża Luksemburg na temat partii Bund[46]. Całkowicie odrzucała ideę połączenia SDKPiL z tą partią. W liście do L. J. - Tyszki z 17 czerwca 1905 r. stwierdziła wprost: „Na żadne połączenia  z Żydami się nie zgadzam (...) ta hołota nas potrzebuje, my jej nie”[47].
 
Z kolei w korespondencji do działaczki SDKPiL – Cezaryny Wojnarowskiej znalazły się równie dobitnie brzmiące uwagi o działaczach żydowskich: „systematycznie żebrzących u Niemców”[48]. Przed Międzynarodowym Kongresem Socjalistycznym w Amsterdamie (1904 r.) Róża Luksemburg, poruszają kwestię sprawozdania na ten kongres stwierdziła: „Co do sprawozdań (...) ani jedna z poważnych narodowości jeszcze nie dała, jedynie takie narody jak Argentyna, Luksemburskie Księstwo, Żydowski Bund, Czesi i zdaje się PPS (Polska Partia Socjalistyczna – przyp. R. R. )”[49].
 
Ostatnie dwie charakterystyczne uwagi dotyczące wątku żydowskiego, Róża Luksemburg zawarła na łamach swojej  korespondencji z 1917 r.
 
W liście z 16 lutego 1917 r. Róża Luksemburg zarzucała swojej przyjaciółce Mathildzie Wurm zbytnie zatroskanie sprawami specyficznie żydowskimi. Swoją postawę działaczka ujęła w następujących słowach: „Cierpię nie mniej z powodu nieszczęsnego losu Indian w Putamayo i Murzynów w Afryce (...) Nie mogę znaleźć w mym sercu specjalnego miejsca dla getta. Domem moim jest cały świat - gdziekolwiek są chmury, ptaki i ludzkie łzy”[50].
W liście datowanym na połowę grudnia 1917 r. i skierowanym do Zofii Liebknecht (żony Karola Liebknechta – działacza SPD) Róża Luksemburg odnosząc się do ówczesnej sytuacji w Rosji pisała: „Co się zaś tyczy pogromów żydowskich, to wszystkie takie pogłoski są po prostu zmyślone. W Rosji czasy pogromów skończyły się raz na zawsze. Na to siła robotników i socjalizmu jest tam za wielka  -  podkreślała autorka – Rewolucja tak oczyściła tam powietrze od miazmatów i zaduchu reakcji, że Kiszyniów  jest na zawsze passé. Mogę sobie raczej wyobrazić jeszcze pogromy żydowskie w Niemczech...W każdym razie jest odpowiednia do tego atmosfera podłości, tchórzostwa, reakcji i tępoty”[51]. Ostatnie słowa tego listu brzmiały niemalże jak złowieszcze proroctwo.
 
Róża Luksemburg, jako działaczka socjaldemokratyczna przyznawała na łamach swojej publicystyki pierwszorzędne znaczenie wspólnocie interesów klasowych, robotniczych. Wobec tych interesów narodowość lub wyznanie robotników odgrywały – jej zdaniem rolę całkowicie drugorzędną. Podkreślając swoje klasowe stanowisko Róża Luksemburg zwracała przede wszystkim uwagę na realnie istniejące i przebiegające w łonie społeczności żydowskiej podziały: na „żydowską burżuazję” oraz „żydowski proletariat”. W przypadku tego ostatniego należy mieć poważne wątpliwości co do głębszej znajomości jego położenia oraz potrzeb ze strony Róży Luksemburg[52].
Potępiając brutalne prześladowania Żydów przez władze carskie Róża Luksemburg jednocześnie wysuwała oraz propagowała w swojej publicystyce politycznej  postulat równouprawnienia społeczno – politycznego wszystkich narodowości (łącznie z Żydami) zamieszkujących ówczesne państwo rosyjskie. Warunkiem sine qua non jego pomyślnej realizacji było obalenie systemu carskiego.
 
Rzeczą charakterystyczną  było, iż potępiając prześladowania Żydów w państwie carów, Róża Luksemburg nie nadawała temu zjawisku wyjątkowego ani też pierwszorzędnego charakteru. „Kwestia żydowska” stanowiła -  jej  zdaniem jedynie fragment znacznie szerszego i bardziej skomplikowanego  problemu – zmiany istniejącego w Rosji carskiej oraz  w Kongresówce systemu politycznego. Pokusić się można o stwierdzenie, iż w swojej publicystyce w gruncie rzeczy bagatelizowała to zagadnienie, unikając wyraźnie podejmowania jego rzetelnej, głębszej analizy.
 
Charakterystyczne było jej negatywne stanowisko w kwestiach: „autonomii narodowej żydowskiej” oraz  „odrębności narodowej żydowskiej”. Zwraca także uwagę jej niechętna, miejscami wręcz wroga postawa względem Bundu – politycznej reprezentacji żydowskich robotników.
 
Z poglądami wyrażanymi przez Różę Luksemburg na łamach publicystyki kolidowały natomiast jej uwagi dotyczące Żydów wyrażane w korespondencji z najbliższymi osobami. Uwagi te, świadczyły z kolei o uprzedzeniu, swoistej wręcz niechęci Róży Luksemburg względem Żydów.
 
Podsumowując - postawa  socjaldemokratki, rewolucjonistki  i marksistki Róży Luksemburg względem problematyki żydowskiej miała zatem charakter wybitnie niejednoznaczny.
 
 
 
 
 

[1]    Zob. Międzynarodowy Ruch Robotniczy, tom 1, Wiek XIX – 1945, Warszawa 1976, s.168; Należy podkreślić, iż w okresie szwajcarskim Róża Luksemburg prowadziła aktywną działalność publicystyczną. W  roku 1893 była jednym z założycieli (obok Adolfa Warskiego i Juliana Marchlewskiego) wydawanego w Paryżu miesięcznika „Sprawa Robotnicza” - oficjalnego organu prasowego Socjaldemokracji Królestwa Polskiego (SDKP). Łącznie ukazało się 25 numerów czasopisma (od lipca 1893  do lipca 1896 r.). (Por. J. Kaczanowska, F. Tych, Bibliografia pierwodruków Róży Luksemburg,”Z pola walki” 1962 nr 3, s. 181 – 184.).

[2]    Po 1896 r. Róża Luksemburg zamieszczała swoje publikacje w następujących  organach prasowych związanych z polską socjaldemokracją (SDKPiL): „Czerwony Sztandar” (lata 1903-1913), „Gazeta Robotnicza”(1913r.),„Młot”(1910r.),„Przegląd Robotniczy” (lata 1904-1905), „Przegląd Socjaldemokratyczny” (lata 1902-1904, 1908-1910), „Trybuna Ludowa” (1905 r.), „Wolny Głos” (1911r.), „Z pola walki” (1905r.). (Zob. J. Kaczanowska, F. Tych, Bibliografia pierwodruków Róży Luksemburg, op. cit., s. 169 – 171.).

[3]    Róża Luksemburg  zamieszczała swoje publikacje w następujących organach SPD : „Die Neue Zeit”(lata 1896-1913), „Die Gleichheit”(lata 1905- 1913), „Leipziger Volkszeitung”(lata 1898-1913), „Sächsische Arbeiterzeitung”(lata 1896-1907), „Schwäbische Tagwacht”(lata 1911-1914), „Vorwärts”(lata 1896-1916). (Por. J. Kaczanowska, F. Tych, Bibliografia pierwodruków Róży Luksemburg,op. cit., s. 169-171.).

[4]    Por. L. Kołakowski, Główne nurty marksizmu,cz. II – Rozwój, Warszawa 1989, s. 407.

[5]    Róża Luksemburg odbywała karę więzienia w Zwickau (Saksonia) – 26 VIII – 24 X 1904, w Warszawie – 4 III – 8 VII 1906, w Berlinie (3 razy) – 12 VI – 12 VIII 1907, 18 II – 1915 – 18 II 1916, 10 VII 1916 – koniec X 1916, we Wronkach – X 1916 – VII 1918, we Wrocławiu – VII 1918 – 8 XI 1918 r .( Zob. A. Kochański, Róża Luksemburg, Warszawa 1976, s. 399 – 400.).

[6]    Por. G. Wigoder, Słownik biograficzny Żydów,Warszawa 1998, s. 324.

[7]    Tzw. bunt łódzki – pierwszomajowy żywiołowy strajk powszechny (ok. 70 tysięcy robotników ) zorganizowany przez Związek Robotników Polskich. Władze carskie w odpowiedzi ogłosiły stan wojenny. W wyniku trwającej od 2 do 11 maja 1892 r. akcji strajkowej po stronie robotników było około 200 osób zabitych i rannych. Aresztowano ok. 1000 osób. (Por. J. Buszko, Historia Polski 1864 – 1948, Warszawa 1989, s.102.; W. Kurkiewicz, A. Tatomir, W. Żurawski, Tysiąc lat dziejów Polski. Przegląd ważniejszych wydarzeń z historii i kultury, pod redakcją A. Tatomira, Warszawa 1967, s. 234; Ruch robotniczy na ziemiach polskich, Warszawa 2002, s. 57 – 58).

[8]    Zob. R. Luksemburg, Święto 1 Maja 1892 w Łodzi, B . m. w. [w maju 1892], s. 8- 9.; W innym miejscu z kolei stwierdzała, że : ”Dla nas, robotników kapitalista Polak czy Niemiec, Żyd czy katolik to jeden i ten sam wróg, zaś proletariusz świadomy i walczący z nami pod wspólnym sztandarem jest nam bratem, bez różnicy mowy i wyznania”.(Zob. R. Luksemburg, Święto majowe,”Czerwony Sztandar” IV 1912 nr 185, s.1).

[9]    Zob. R. Luksemburg, Kto winien ?, „Czerwony Sztandar” VI 1903 nr 6, s. 2 -3.

[10]  W broszurze „W obronie narodowości” pisała, że :”Tacy ludzie jak szlachta, przemysłowcy, kapitaliści, znają tylko jeden cel w polityce – to zysk pieniężny, ich bożkiem jest złoty cielec, a ich wiarą : wyzysk. Wszystkie inne hasła i frazesy, które wygłaszają ich rozmaite partie, jak (...) „antysemityzm”(...) to są li tylko płaszczyki rozmaitego koloru i fasonu, pod którymi ukrywa się zawsze jeden i ten sam cel: chciwość zysku, żądza  zbogacenia się”.(Zob. R. Luxemburg, W obronie narodowości, Poznań 1900, s. 6.).

[11]  Pod koniec XIX w. żyło w Rosji ok. 5 milionów Żydów (ok. 20 % całej ówczesnej populacji żydowskiej na świecie), z czego większość zamieszkiwała ziemie polskie i dawne kresy Rzeczypospolitej. (Por. J. M. Roberts, Ilustrowana historia świata, t. III, Łódź 1991, s. 230 – 231).

[12]  Zob. L. Bazylow, Historia Rosji, Wrocław 1985, s. 367 – 368; J. Pajewski, Historia powszechna  1871 – 1918, Warszawa 1994, s. 63; N. Davies,  Boże Igrzysko. Historia Polski, t. II – Od roku 1795, Kraków 1998, s. 268 – 269; M. Waldenberg, Narody zależne i mniejszości narodowe w Europie Środkowo – Wschodniej. Dzieje konfliktów i idei, Warszawa 2000, s. 164 – 168.

[13]  Zob. R. Luksemburg, Panowanie cara Aleksandra III, „Sprawa Robotnicza” XI – XII 1894 nr 17 -18 (w:) SDKPiL. Materiały i dokumenty,(dalej : SDKPiL. Materiały i dokumenty...), t. I (1893 – 1903), cz. I (1893 – 1897), Wydali H. Buczek i F. Tych, Warszawa 1957,s. 352.

[14]  Tamże, s. 351 -352.

[15]  Tamże, s. 353.

[16]  Róża Luksemburg wyraźnie unikając skupienia swojej uwagi jedynie na prześladowanych Żydach, równocześnie obok nich wymieniała także inne prześladowane przez carat grupy ludności zamieszkujące państwo rosyjskie. Wychodząc z takiego założenia, działaczka podkreślała, że „car – morderca” miał „na sumieniu tysiące zbrodni względem katolików, unitów, duchoborów, Żydów”. (Zob. R. Luksemburg, Dwa obozy, (w:) R. Luksemburg, Wybór pism, t. I, Warszawa 1959, s. 411. (dalej: Wybór pism...).

[17]  Zob. R. Luksemburg,Rzecz o Konstytuancie i o Rządzie Tymczasowym,  Warszawa 1906, s. 17 – 18.

[18]  Zob. R. Luksemburg, Krok za krokiem...(w:) Wybór pism..., t. I, s. 70 – 71.

[19]  Tamże, s. 71 – 72.

[20]  Zob. R. Luksemburg, Socjalpatriotyzm w Polsce, (w:) SDKPiL. Materiały i dokumenty..., t.I , cz. I, s. 446 – 447.

[21]  Zob. Krok za krokiem, op. cit., s. 82.

[22]  Tamże, s. 76.

[23]  Zob. R. Luksemburg, Kartki z przeszłości,(w:)Wybór pism..., t. I, s. 113.

[24]  W 1910 r. Róża Luksemburg zauważała, że :”Poznańscy (...) wspólnie z siepaczem Kaznakowem postanowili całkowicie zgnieść robotników, doprowadzić nas do najgłębszej nędzy, zdeptać naszą godność ludzką, zrobić z nas zupełnych niewolników. (...) Panowie Poznański (...) i inni wyrazili gotowość pokrywania wszystkich kosztów i wypłacania swemu przyjacielowi Kaznakowowi 100 000 rubli rocznie z własnej kieszeni. Ci krwiopijcy, urywający każdy grosz z płacy robotników, gotowi są z radością płacić setki tysięcy, byle tylko stale mieć u siebie przeciwko robotnikom krwawego kata robotników”. (Zob. R. Luksemburg, Odezwa Zarządu Głównego SDKPiL wzywająca robotników niemieckich do wspólnej walki z proletariatem polskim i rosyjskim (1 maj 1910 r.).(w:) Wspólne tradycje. Współdziałanie polskiego i niemieckiego ruchu robotniczego. Wybór dokumentów i materiałów, t. I (1847 – 1950), Warszawa 1983, s. 147 – 148.).

[25]  Zob. R. Luksemburg, Kwestia narodowościowa i autonomia, „Przegląd Socjaldemokratyczny' VIII 1908 nr 6 (w:) Wybór pism..., t.II, s. 122.

[26]  Tamże, s. 123.

[27]  Tamże, s. 150.

[28]  Zob. R. Luksemburg, Kwestia narodowościowa i autonomia,”Przegląd Socjaldemokratyczny” XII 1908 nr 10, s. 804.

[29]  Tamże, s. 805.

[30]  Tamże, Tadeusz Radwański – działacz SDKPiL wspominał, ze Róża Luksemburg mocno oburzała się na Feliksa Dzierżyńskiego oraz na niego, nazywając obu działaczy „wariatami” za to, że nauczyli się języka żydowskiego, który Róża Luksemburg określała jako „żargon”. Zwracał przy tym uwagę, że literaturę w tym języku uważała za „drwiny”, a Icchokowi Perecowi (1852 – 1915) – klasykowi literatury żydowskiej w Polsce zarzucała nawet „znieważanie” Heinricha Heine tłumaczeniem jego utworów na język żydowski. (Zob. A. Kochański, op. cit., s. 236.). Z kolei analizując narodowe i socjalne położenie proletariatu żydowskiego Róża Luksemburg nazwała go „pariasem pariasów”.(Zob.  Historia polskiego ruchu robotniczego 1864 – 1964, t. I (1864 – 1939), Warszawa 1967, s. 120.).

[31]  Zob. R. Luksemburg, Kwestia narodowościowa i autonomia, op. cit., s. 805; W 1910 r. na łamach organu SDKPiL - „Młot”, działaczka zaznaczała, że pod pojęciem „asymilacja” rozumiała przede wszystkim „przyswojenie kultury polskiej przez masy żydowskie”, nie interesowało jej natomiast „zespolenie się burżuazji żydowskiej z obozem polskiej reakcji”. (Zob. R. Luksemburg, Odwrót na całej linii, „Młot” 15 X 1910 nr 11, s. 9 – 10.).

[32]  Zob. R. Luksemburg, Dyskusja, „Młot” 5 XI 1910 nr 14, s. 7.

[33]  Zob. P. Johnson, Historia Żydów,  Kraków 1998, s. 444; Warto zaznaczyć w tym miejscu, iż inny autor, mianowicie Edmund Silberner podkreślał w swojej pracy, że „kwestia żydowska jest dla Róży Luksemburg produktem społeczeństwa klasowego” („Die Judenfrage ist für Rosa Luxemburg ein Produkt der klassengesellschaft”). (Zob. E. Silberner, Rosa Luxemburg. Ihre Partei und die Judenfrage. Jahrbuch des Instituts für Deutsche Geschichte,VII 1978, Universität Tel – Aviv, s. 308.).

[34]  „Z piekła carskich rządów może wyzwolić klasę robotniczą wszystkich narodowości w państwie rosyjskim tylko zaprowadzenie republiki, 8 – godzinnego dnia roboczego w całym państwie, które zarazem dadzą całemu proletariatowi możność ukrócić trochę bezmierny wyzysk kapitalistyczny i przyśpieszyć swe ostateczne wyzwolenie – ustrój socjalistyczny”. (Zob. R. Luksemburg, Rzecz o Konstytuancie...,op. cit., s. 15.).

[35]  Zob. R. Luksemburg, Broszura Juniusa (Kryzys Socjaldemokracji) (w:) Wybór pism...,t.II, s. 327 – 335.

[36]  Tamże, s. 334.

[37]  Zob. A. Cała,  Asymilacja Żydów w Królestwie Polskim (1864 – 1897). Postawy, konflikty, stereotypy, Warszawa 1989, s. 123;  W swoich przemyśleniach autorka ta poszła tak daleko, że stwierdziła, iż Róża Luksemburg „nigdzie (...) nie zostawiła śladów zainteresowań kwestią żydowską „. (Tamże).

[38]  Zob. R. Luksemburg, Listy do Leona Jogichesa – Tyszki, t. I, Listy zebrał, słowem wstępnym i przypisami opatrzył Feliks Tych, Warszawa 1968, s. 364. (Berlin, 25 – 26 I 1899 r.) (dalej: Listy do Tyszki).

[39]  Tamże, s. 413. (Berlin, 5 IV 1899 r.).

[40]  Tamże, s. 185. (Berlin, 29 V 1898 r.).

[41]  Tamże, t. III, s. 138. (Berlin, 13 lub 14 VII 1910 r.).

[42]  Tamże, s. 274. (Berlin, ok. 20 II 1912 r.).

[43]  Tamże, T. II, s. 183. (Berlin, 28 I 1902 r.).

[44]  Tamże, s. 228. (Berlin, 24 II 1902 r.).

[45]  Tamże, s. 269. (Piła, 29 V 1903 r. ).

[46]  Partia Bund (właściwie Powszechny Żydowski Związek Robotniczy) powstała w 1897 r. jako pierwsza żydowska partia polityczna w państwie rosyjskim. Działała w Królestwie Polskim oraz  w zachodnich guberniach carskiej Rosji. W kwestii narodowej Bund domagał sie autonomii narodowo – kulturalnej dla ludności żydowskiej (ze względu na zbyt duże rozproszenie tej ludności, autonomia ta siłą rzeczy nie mogła mieć charakteru terytorialnego). (Zob. Ruch robotniczy na ziemiach polskich, Warszawa 2002, s. 136 -137; Wielka Encyklopedia Świata. Educational Oxford, t. II, Warszawa 2003, s. 237; H. Haumann, Historia Żydów w Europie Środkowej i Wschodniej, przełożył Cezary Jenne, Warszawa 2000, s. 176 – 177; Szerzej o tym ugrupowaniu – Zob. F. Tych, Bund: 100 lat historii 1897 – 1997, Warszawa 2000.

[47]  Zob. Listy do Tyszki, t. II, s. 397.

[48]  Róża Luksemburg pisała, że : „ten cały Bund (...) i wszyscy ich adlatusi są za swoje polityczne postępowanie wobec naszej partii, jak i za swe metody postępowania w ogóle warci co najmniej, aby ich każdy porządny człowiek natychmiast po otworzeniu drzwi zrzucił ze wszystkich schodów (...) są to osobniki złożone z dwóch czynników: idiotyzmu i chytrości. Oni wprost nie umieją mówić z człowiekiem dwóch słów, spojrzeć na niego, aby nie mieć w tym ukrytego zamiaru okradzenia go (moralnie ma się rozumieć). Tego samego systemu trzyma się cała polityka bundowska (...) Jakiekolwiek stosunki z nimi naszej partii są wobec tego wprost niemożliwe. W szczególności ów pakt wzajemnych usług między Wami a nimi (...) jest taką samą żydowską chytrością z ich strony”. (Zob.  Listy Róży Luksemburg do Cezaryny Wojnarowskiej (1896 – 1905), „Z pola walki” 1971 nr 1(53), s. 214.). (dalej: Listy do Wojnarowskiej ). W 1907 r. podczas V Zjazdu  ogólnorosyjskiej partii socjaldemokratycznej (SDPRR) w Londynie Róża Luksemburg zaatakowała bundowców mówiąc, że: „jak przekupnie żydowscy siedzą przy wadze, czyhając na odpowiednią chwilę, by móc oszukać kupującego”. (Zob. E. Młodzianowski, Róża Luksemburg . Kobieta – wódz, Warszawa 1935, s. 44; Jednocześnie podkreślała, że: „cała polityczna mądrość Bundu sprowadza się (...) do niezwykle prostej tezy: nie opierając się na żadnych stałych i określonych zasadach, wykorzystywać dogodne strony każdej sytuacji. Tą nędzną mądrością polityczną towarzysze z Bundu chcą się kierować zarówno w stosunku do frakcji wewnątrz naszej partii, jak i do różnych klas w rewolucji rosyjskiej”. (Zob. R. Luksemburg, W sprawie stosunku do partii burżuazyjnych (przemówienia w dyskusji na V londyńskim zjeździe SDPRR 25 i 27 maja 1907 r. (w:) Wybór pism, t. I, s. 608.).

[49]  Zob. Listy do Wojnarowskiej, s. 224.

[50]  Zob. Rosa Luxemburg. Herausgegeben von Kristine von Soden, Berlin 1995, s. 10; S. E. Bronner, Rosa Luxemburg. A Revolutionary for our Times, New York 1987, s. 112; J. P. Nettl, Rosa Luxemburg,vol. II, London -New York – Toronto 1966, s. 860.

[51]  Zob. R. Luksemburg, Listy z więzienia. Przełożyła Maria Bilewiczowa, przedmową opatrzył Feliks Tych, Warszawa 1982, s. 60.

[52]  Paul Johnson podkreślał w tej kwestii, że: „mas żydowskich w ogóle nie znała (...) nie znała klasy robotniczej, nawet żydowskiej i (...) nigdy nie usiłowała nadrobić swej niewiedzy”. (Zob. P. Johnson, op. cit., s. 444).

Społeczność

jednolity front