Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 102 gości.

Ryszard Rauba: Uwagi i refleksje Róży Luksemburg na wieść o wybuchu pierwszej rewolucji rosyjskiej w styczniu 1905 roku.

Róża Luksemburg

Dr Ryszard Rauba
Instytut Politologii
Uniwersytet  Zielonogórski
 
 
Dwudziestego  trzeciego stycznia 1905 roku Zarząd Główny Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy (ZG SDKPiL)  wystosował do  wszystkich uświadomionych klasowo i uodpornionych tym samym na wszelkie nacjonalistyczne infekcje polskich robotników w Kongresówce odezwę o następującej  wyjątkowo ważnej i niezwykle wymownej treści: „Robotnicy! W niedzielę, dnia 22 stycznia, wybuchła w Petersburgu rewolucja. Dziesiątki tysięcy robotników usiłowało przedostać się z dzielnic fabrycznych przed pałac carski. Wojsko zagrodziło robotnikom drogę do środka miasta i do pałacu carskiego. Pomimo to robotnicy przedarli się do miasta. Część wojska nie chciała strzelać do ludu i wbrew komendzie opuściła broń ku ziemi. Przez cały  dzień  od rana do późnej nocy, nie udało się rządowi stłumić ruchu. Polała się obficie krew robotnicza. Telegramy rządowe mówią o setkach zabitych i rannych, ale wiadomości nieurzędowe podają tysiące ofiar rewolucji. Widok zabitych i rannych ogromnie podnieca lud roboczy, zwiększając jego nienawiść do rządu carskiego, jego chęć walki i zemsty. Przed wieczorem robotnicy zaczęli stawiać barykady dla ochrony przed dzikim żołdactwem cara.
 
 
W chwili gdy to piszemy, nie ma więcej wiadomości z Petersburga. Rząd nie przepuszcza telegramów prywatnych. Gdy to czytać będziecie, być może rewolucja obejmie juz inne miasta i rozleje się po całej Rosji. A w tej rewolucji nie może, nie powinno zabraknąć robotników polskich. Polska   klasa robotnicza musi znaleźć się w szeregach rewolucji, w walce o wolność (...).
 
 
Robotnicy! Nie bądźmy ostatni w tej walce, jaką lud roboczy  w całej Rosji stoczyć musi z rządem cara. Od solidarnej walki ludu roboczego w Rosji i Polsce zależy, aby urzeczywistniona została wolność polityczna   dla ludu. Jak tego zażąda socjaldemokracja  w całym państwie, ludowi roboczemu potrzeba, aby Rosja zamieniona została  w republikę demokratyczną, w której klasa robotnicza będzie miała możliwie największą wolność, a każdy kraj w Rosji, a więc i nasz kraj, będzie miał swój samorząd, czyli autonomię. Klasa robotnicza musi zdobyć w Rosji republikę demokratyczną, opartą na powszechnym, równym i tajnym prawie głosowania na posłów do parlamentu i do wszystkich instytucji reprezentacyjnych. Rząd carski sam pokazał, nawet nieuświadomionej  części robotników, że między nim a ludem musi powstać bój na śmierć i życie.
 
 
Robotnicy! Bądźmy gotowi do ostatecznej walki. Do szeregów, do organizacji!
 
 
Niech żyje Zgromadzenie Konstytucyjne, oparte na powszechnym, równym i tajnym prawie wyborczym!
 
 
Niech żyje rewolucja !”[1].
 
 
Dwa dni później – dwudziestego piątego stycznia 1905 roku na łamach tygodnika „Die Neue Zeit” - czołowego, opiniotwórczego organu prasowego ówczesnej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) zamieszczony został  w reakcji na elektryzującą wieść o „krwawej petersburskiej niedzieli” okolicznościowy artykuł  pod  krótkim tytułem   Rewolucja w Rosji (Die Revolution in Russland)[2]. Jego autorką była Róża Luksemburg – wybitna, bezkompromisowa rewolucjonistka i działaczka polskiego, niemieckiego i międzynarodowego ruchu socjaldemokratycznego.
 
 
„Świat kapitalistyczny i wraz z nim międzynarodowa walka klas przekraczają nareszcie jak sie zdaje, okres zastoju, (...) aby wstąpić znowu w epokę żywiołowych walk masowych. Lecz tym razem, wbrew oczekiwaniom Marksa, nie kogut galijski swym zuchwałym pianiem zwiastuje nową zorzę rewolucji w Europie. (...) Punkt wyjścia najbliższej fali rewolucyjnej przesunął się z zachodu na wschód”[3] - stwierdzała z aż nazbyt wyczuwalną ulgą, ale także nadzieją i  optymizmem działaczka  we wstępie swojego okolicznościowego artykułu.
 
 
Róża Luksemburg nie omieszkała   zwrócić swoim czytelnikom uwagę  również we wstępie, że: „wielkie zdarzenia rewolucyjne chociaż mogą być na ogół przewidziane i oczekiwane, to jednak, gdy się dokonują, stają  przed nami w swej złożonej formie konkretnej jak sfinks, jak problemat, który należy w każdym jego włóknie  pojąć, zgłębić, badać. I jest rzeczą zupełnie jasną, że do obecnej rewolucji  rosyjskiej nie można w żadnym razie przystąpić z  frazesami (...) i (...) hałaśliwymi tyradami w duchu dziennikarzy burżuazyjnych, którzy całą  swą  znajomość Rosji zawdzięczają (...) paru powieściom Tołstoja i którzy z równie dobrotliwą ignorancją prześlizgują się po wszystkich zagadnieniach społecznych obu półkul  ziemskich”[4] - zauważała ze zgryźliwą ironią autorka publikacji po czym dodawała następnie w formie przestrogi  juz bez cienia jakiejkolwiek ironii będąc w pełni świadoma całej powagi, całego dramatu i złożoności rewolucyjnej sytuacji politycznej w ówczesnej Rosji, że: „byłoby rzeczą zupełnie chybioną, gdyby zachodnio – europejska socjaldemokracja chciała patrzeć na rewolucję rosyjską z niesmacznym kiwaniem głowy na sposób Ben – Akiby i widzieć w niej tylko historyczne małpowanie  tego, co  w Niemczech i Francji dawno „już było”. Wbrew zdaniu Hegla można raczej z większą słusznością  powiedzieć, że w historii nic się po dwakroć nie powtarza. Rewolucja rosyjska, która formalnie przynosi Rosji to samo, co dla Europy zachodniej i środkowej zdziałała przed pół wiekiem rewolucja lutowa i marcowa, stanowi jednak w samej sobie zupełnie szczególny typ właśnie dlatego, że jest mocno spóźnionym  maruderem rewolucji europejskiej”[5]-  stwierdzała  i przestrzegała jednocześnie z pełną powagą rewolucjonistka zorientowana w specyfice funkcjonowania ówczesnego rosyjskiego społeczeństwa.
 
 
Działaczka przypominała swoim czytelnikom, że; „Rosja  występuje na rewolucyjną scenę świata jako kraj politycznie najbardziej zacofany z punktu widzenia burżuazyjnego rozwoju  klasowego (...) Jednakże  właśnie dlatego” - podkreślała z naciskiem publicystka „Die Neue Zeit” - „wbrew wszystkim utartym poglądom, dzisiejsza rewolucja rosyjska  nosi najwyraźniejszy z wszystkich dotychczasowych rewolucji klasowy charakter proletariacki (...) jest tak czysto proletariacka , jak żadna z poprzednich”[6] - podkreślała dobitnie autorka artykułu.
 
 
Dla Róży Luksemburg jako klasowo uświadomionej marksistki i konsekwentnej w działaniu  rewolucyjnej  socjaldemokratki było rzeczą oczywistą, że: „cała  suma uświadomienia klasowego, dojrzałości politycznej i idealizmu, która znalazła wyraz i stała się czynem w masowym powstaniu  proletariatu petersburskiego, jest wynikiem wieloletniej, niezmordowanej agitacji socjalistycznej, mówiąc ściślej, agitacji socjaldemokratycznej. A suma ta, gdy jej się bliżej przyjrzymy, jest olbrzymia”[7] -  pisała  z nieskrywaną  satysfakcją wręcz dumą autorka  publikacji i od razu dodawała tytułem swoistego koniecznego w tym miejscu wyjaśnienia, że: „Co prawda, pierwsze  wystąpienie petersburskiej masy robotniczej wyrzuciło na powierzchnię  różne elementy obce, złudzenia carosławne, nieznanych, przypadkowych przywódców z wczorajszego dnia. Jak we wszystkich wielkich wybuchach rewolucyjnych, płonąca lawa wyrzuca z głębiny na brzegi krateru przede wszystkim szlam. Lecz wśród tych przypadkowości chwili i szczątków przestarzałego światopoglądu, które zresztą w ogniu sytuacji rewolucyjnej zmiecione zostaną z szybkością burzy, wychodzą wyraźnie na jaw silne, zdrowe, rozwinięte zalążki czysto proletariackiej świadomości klasowej, a  także ten prosty, bohaterski idealizm, bez pozy i bez gestów teatralnych, cechujących wielkie dziejowe momenty burżuazyjne, który jest niewątpliwym , typowym objawem wszystkich ruchów klasowych nowoczesnego, uświadomionego proletariatu”[8] - konstatowała w swojej publikacji z 25 stycznia 1905 roku przepełniona autentycznym rewolucyjnym optymizmem Róża Luksemburg.
 
 
Warto podkreślić w tym miejscu, iż jej autentyczny bo mocno krytyczny i zarazem wybitnie zdroworozsądkowy rewolucyjny optymizm nie miał nic wspólnego z tanim, pretensjonalnym, oderwanym od  kapitalistycznej rzeczywistości społeczno – politycznej przerażająco krótkowzrocznym, dziecinnym drobnomieszczańskim idealizmem gdyż jak stwierdzała sama autorka artykułu odwołując się czy może raczej przypominając czytelnikom o zasadniczej istocie rewolucji socjalnej: „planowo inscenizowane i prowadzone, krótko mówiąc, „zrobione” rewolucje, istnieją tylko w bujnej wyobraźni (...) dusz policyjnych tudzież pruskich i rosyjskich prokuratorów. (...) rewolucja w swym burzliwym potoku wytyka sobie cele daleko przekraczające wszelkie oczekiwania(...)”[9] -  zaznaczała  Róża Luksemburg dając tym samym wyraźnie do zrozumienia czytelnikom jak powinni i jak nie powinni  podchodzić do wyjątkowo skomplikowanego zagadnienia rewolucji socjalnej.
 
 
W podobnym mocno krytycznym i zdroworozsądkowym duchu co powyżej przytoczona uwaga brzmiała  również inna. Mianowicie, że: „bezpośrednie cele dzisiejszego powstania w Rosji, nie sięgają poza burżuazyjno – demokratyczny ustrój konstytucyjny, a ostateczny wynik przesilenia, które może  trwać i  będzie prawdopodobnie trwało jeszcze całe lata z kolejnym następstwem przypływów i odpływów, może nawet przynieść w końcu tylko mizerną konstytucję”[10]-  kwitowała z „brutalną” szczerością autorka artykułu dając tu wyraźnie z kolei do zrozumienia, że zwycięstwo socjalizmu – punkt kulminacyjny marksowskiej rewolucji socjalnej  w ówczesnej Rosji stanowiło bardzo, bardzo daleką perspektywę.
 
 
Róża Luksemburg usilnie przekonywała w swoim artykule nie owijając w przysłowiową bawełnę, że: „nagłe masowe powstanie proletariatu petersburskiego było gromem z jasnego nieba (...) dla bezmózgich kretynów panującej bandy złodziejskiej caratu (...) dla zakutej, ciemnej tłuszczy złotych worków przemysłowych . Było ono nim nie mniej dla liberałów rosyjskich, (...) którzy jeszcze w przededniu rewolucji petersburskiej traktowali ruch rewolucyjny rosyjskiego proletariatu właściwie jako „kategorię abstrakcyjną” i sądzili, że liberalne miauczenie i skomlenie „wysoko postawionych osobistości” najpewniej potrafi zwalić jerychońskie mury absolutyzmu. Na koniec gromem z jasnego nieba było powstanie petersburskie także dla owej luźnej, ruchomej warstwy rewolucjonistów z inteligencji. Chwiejąc się ciągle jak trzcina pod wiatrem w jedną lub druga stronę, wierzyli bądź to w zbawienny wpływ bomby albo rewolweru z wyrytymi na nich strasznymi słowami, bądź w ślepe rozruchy chłopskie, bądź też w nic już więcej w ogóle nie wierzyli. Wpadając na przemian w zapał, który sięgał nieba, to znów w śmiertelne przygnębienie, fruwali na kształt lotnego piasku rewolucji od terroryzmu do liberalizmu i na odwrót – tylko silnej wiary w samodzielną akcję klasową rosyjskiego proletariatu nigdy zdobyć nie mogli”[11] - otwarcie zauważała z wyczuwalnym przekąsem autorka artykułu mając tu na myśli przede wszystkim bezsensowną de facto z politycznego punktu widzenia i przy tym anty proletariacką, mocno skażoną skrajną drobnomieszczańskością  i najzwyklejszą naiwnością „działalność” tak zwanych eserowców[12].
 
 
Róża Luksemburg w swojej codziennej trudnej pracy socjaldemokratycznej  - zarówno praktycznej (agitacyjnej – podczas wystąpień publicznych) jak i publicystycznej (teoretyczno – ideologicznej)  potępiała, piętnowała i całkowicie odrzucała wszystkie baśniowe, metafizyczne, religijne i parareligijne a przez to z gruntu niedorzeczne, absurdalne, bezwartościowe i po prostu kłamliwe opinie i opisy dotyczące istniejącej, otaczającej kapitalistycznej rzeczywistości społeczno – politycznej, które jedynie zniekształcały i bezwstydnie, ewidentnie fałszowały z ogromną szkodą dla proletariatu obraz tej rzeczywistości.
 
 
W związku z powyższym działaczka nie mogła nie zaznaczyć w swojej  okolicznościowej publikacji w kontekście dramatycznych, krwawych petersburskich wydarzeń rewolucyjnych z 22 stycznia 1905 roku z jednej strony, że: „socjaldemokracja jest dziś jedynym czynnikiem życia politycznego w państwie carów, któremu wypadki petersburskie nie wyrosły ponad głowę, który (...) zupełnie panuje nad sytuacją”[13]. Z drugiej natomiast strony rzeczą oczywistą było dla niej jako wnikliwej badaczki i krytyka kapitalistycznej rzeczywistości społeczno – politycznej a rosyjskiej w szczególności, że: „”Dogmat” marksowski sprawił, rosyjska socjaldemokracja potrafiła, poza dziwaczną swoistością stosunków społecznych Rosji (...) przewidzieć z matematyczna niemal dokładnością wielkie linie rozwoju kapitalistycznego i w planowej działalności zdyskontować z góry i realizować jego konsekwencje rewolucyjne. „Dogmat” marksowski pomógł socjaldemokratom  w Rosji odkryć w imperium carskim proletariat jako klasę polityczna, jako jedynego przyszłego bojownika o polityczne wyzwolenie Rosji spod absolutyzmu, a następnie w własne wyzwolenia spod panowania kapitału. Ten sam dogmat marksowski kazał socjaldemokracji rosyjskiej bronić niezmordowanie przeciwko wszystkim i każdemu z osobna samodzielnych zadań klasowych i polityki klasowej rosyjskiego proletariatu – w chwili gdy trzeba było dopiero wyczytywać fizyczne istnienie robotników w Rosji z suchej mowy urzędowych statystyk przemysłu, obliczać fabryki rosyjskie, nieomal wywalczać wprost, że tak powiemy, w gorących polemikach każdego matematycznego proletariusza”[14] - stwierdzała  na łamach swojego okolicznościowego artykułu rewolucjonistka okazując przy tej okazji otwarcie swój głęboki podziw i szacunek dla rosyjskiej socjaldemokracji, która zmuszona była funkcjonować i rozwijać się w nad wyraz trudnych i wyjątkowo niesprzyjających warunkach politycznych.
 
 
Podsumowując swoją publikację Róża Luksemburg nie ukrywająca wówczas swojej głębokiej wiary w gigantyczny rewolucyjny, antykapitalistyczny i antycarski potencjał, który tkwił – jej zdaniem w wielonarodowościowej  zniewolonej przez carat klasie robotniczej, a którego próbkę ujawniła  ona w Petersburgu  22 stycznia 1905 roku  uczyniła w związku z tym taką oto przepełnioną wielkim optymizmem jak również głębokim politycznym realizmem uwagę: „Dzień 22 stycznia zrobił słowo ciałem i ukazał całemu światu proletariat rosyjski w samodzielnej rewolucji politycznej. To duch Marksa  stoczył na ulicach Petersburga pierwszy  wielki bój o wolność Rosji i on to prędzej czy później, z nieodwołalnością prawa naturalnego wywalczy zwycięstwo”[15] - konkludowała Róża Luksemburg.
 
 
Za swoje  ostateczne zwycięstwo nad  absolutystycznym caratem klasa robotnicza Rosji m. in tłamszona przez niego polska klasa robotnicza zapłacić miała w następnych latach jeszcze wieloma krwawymi ofiarami...
 
 
Cześć ich Pamięci !!!
 
 
 

Przypisy:
 
[1]    Cyt. za:  SDKPiL w rewolucji 1905 roku. Zbiór publikacji, Warszawa 1955, s. 65 – 67.

[2]    Zob. J. Kaczanowska, F. Tych, Bibliografia pierwodruków Róży Luksemburg, „Z pola walki” 1962, nr 3, pozycja 311, s. 200.

[3]    Zob. R. Luksemburg, Rewolucja w Rosji (dalej: Rewolucja...) (w:) R. Luksemburg, Rok 1905 (Wybór artykułów), Warszawa 1951, 13.

[4]    Ibidem, s. 13 – 14.

[5]    Ibidem, s. 14 – 15.

[6]    Ibidem, s. 15.

[7]    Ibidem.

[8]    Ibidem, s. 15 – 16.

[9]    Ibidem, s. 16 – 17.

[10]  Ibidem, s. 15.

[11]  Ibidem, s. 17 – 18.

[12]  Eserowcy – socjaliści – rewolucjoniści, właściwie Partia  Socjalistów -  Rewolucjonistów (PSR). Utworzona w 1901 roku z połączenia kilku grup późno narodnickich, uważali chłopstwo rosyjskie za przodującą siłę rewolucji. Terror indywidualny uważali za główny środek walki z caratem. Organizacja Bojowa PSR dokonała wielu często krwawych zamachów na carskich dygnitarzy państwowych  m. in. - 2. 04. 1902 – (Petersburg)  śmiertelne postrzelenie ministra spraw wewnętrznych w carskim rządzie – Dymitra Sipiagina; 28. 07. 1904 (Petersburg) – zabójstwo ministra spraw wewnętrznych generała von  Plehwe (Szerzej o eserowcach i ich działalności – Zob. B. Bankowicz, M. Bankowicz, A. Dudek, Słownik historii XX wieku, Kraków 1993, s. 120 – 121.). 

[13]  Rewolucja...,s. 17.

[14]  Ibidem, s.  18.

[15]  Ibidem, s. 20.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

marks