Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 24 gości.

Krzysztof Wójcicki: "Kapitalizm Zombie” a „Kapitalizm bez znieczulenia”

kapitalizm związany

 
 
 
 
 
 
 
Kapitalizm Zombie” a „Kapitalizm bez znieczulenia”
 
W minionym 2011 roku ukazały się na polskim rynku księgarskim dwie znaczące pozycje z dziedziny marksistowskiej ekonomii politycznej - „Kapitalizm Zombie” Chrisa Harmana oraz „Kapitalizm bez znieczulenia „Michela Hussona”. Książki te łączy deklarowane przywiązanie autorów do marksizmu, znacząco różni natomiast tematyka i kwestie na które kładą nacisk autorzy. Książka Harmana była streszczana już m.in. w październiku 2011 na łamach „Pracowniczej Demokracji”[1] gdzie też pojawiła się znacząca krytyka Hussona.[2]
 
 
 
 
Między autorami, a raczej między Hussonem a zwolennikami Harmana (bo ten umarł niebawem bo napisaniu książki, pod koniec 2009 roku) toczy się polemika dotycząca stosowalności marksowskiego „prawa zniżkowej stopy zysku” w kapitalizmie.
 
 
 
Według Harmana, z powodu ograniczenia w wydłużaniu długości dnia roboczego i braku ograniczenia na techniczne uzbrojenie pracy kapitalizm cechuje się immamentną tendencją do spadku stopy zysku kapitalisty, które co ujęte jest w charakterze „fundamentalnego prawa przyrody”
 
 
 
 
Trzeba przyznać. „Kapitalizm Zombie” Harmana wymaga od czytelnika znacznie mniej niż praca Hussona, jest to raczej popularny wykład podstaw marksistowskiej ekonomii politycznej okraszonej dość dyskusyjną teorią Cliffa-Harmana, której krytykę podejmowałem już w innym tekście [3]. Rzutuje to dość negatywnie na całej książce. „Kapitalizm Zombie” można tutaj porównać do stalinowskiego „Krótkiego kursu historii WKP(b)”. Jedno i drugie jest „podręcznikiem” „jedynie słusznej” wykładni marksizmu różniącymi się tylko tym, że Stalin koncentruje się na treściach historycznych a Harman – ekonomicznych i rzecz jasna u Harmana dawka absurdu sprowadza się do mechanicznego powielania cliffowskich dogmatów (pojawiają się nawet takie pojęcia jak „radziecki imperializm”). Jedno i drugie nie należy do pozycji totalnie bezwartościowych, zawierając fragmenty godne polecenia przeplatane z bezmyślnym doktrynerstwem, które u Harmana przejawia się w nieco łagodniejszej formie.
 
 
„Jedynie słuszne” wtręty sprowadzają się jedynie do przyjęcia za dobrą monetę że „w ZSRR był państwowy kapitalizm i pokrętnych prób udowadniania tych tez, natomiast „Krótki kurs” idzie jednak nieco dalej pisząc własną wersję historii w służbie stalinowskiej machiny propagandowej. Serwuje czytelnikowi bardziej pikantny wykład o rozwoju zbrodniczej trockistowskiej zdrady, zakończony wygrażaniem „karłom białogwardyjskim o sile nędznego robaka”[4]. Ta różnica powoduje jednak że w przeciwieństwie do „Historii WKP(b)” „Kapitalizm Zombie” wart jest przeczytania nie tylko dla znawców literatury przedmiotu i dla „żółtodziobów” ale dla wszystkich marksistów.
 
 
 
 
„Krótki kurs” jest książką, która osoba nieobeznana z marksizmem może czytać do poduszki, podobnie „Kapitalizm Zombie” Harmana. Przynajmniej w pierwszych rozdziałach nie pojawiają się tam stwierdzenia wymagające od czytelnika choć pobieżnej znajomości „Kapitału” Marksa. Natomiast już we wstępie do pracy Hussona autor tłumaczy różnicę między technicznym a organicznym składem kapitału, co nie jest zrozumiałe dla żółtodziobów. Inaczej należy jednak oceniać krótkie, propagandowe broszurki a inaczej poważniejsze prace o aspiracjach naukowych. A mam mimo wszystko wrażenie, że Harman stara być tym drugim, mimo iż bliżej mu do tego pierwszego.
 
 
To co jest wielkim walorem u Harmana w broszurce „Marksizm w działaniu”, czyli prosty, nieskomplikowany język i klarowne tłumaczenie podstaw[5], w wypadku „Kapitalizmu Zombi” jest poważną wadą. Szkopuł bowiem w tym że Harman nie tylko dobrze tłumaczy podstawy marksizmu, ale że tylko podstawy marksizmu tłumaczy dobrze. W wypadku bardziej zaawansowanych zagadnień popada bowiem w wykreślony przez Cliffa szablon i dogmatyzm.
 
 
 
Choć sam Husson nie zaprzecza temu, jakoby „prawo zniżkowej tendencji stopy zysku” miało charakter ogólny, zwraca on uwagę na to jak należy je interpretować. Według Hussona, prawo zniżkowej tendencji stopy zysku należy przeformułować w ten sposób: nie spada ona w sposób ciągły ale mechanizmy które zmuszają ją do spadku, w końcu zawsze biorą górę nad tym co Marks nazwał tendencjami przeciwdziałającymi”[6]. Okresowo pojawia się więc konieczność przebudowy ładu produkcyjnego, co widzimy jako „długie fale” w rozwoju gospodarczym (cykle Kondratiewa).[7]. Harman, tłumacząc obszernie fundamentalny charakter tego rzadko używanego przez ekonomistów marksistowskich prawa [8] nie objaśnia jednak dialektyki jego działania, cytuje natomiast argumentację polsko-austriackiego marksisty Henryka Grossmana, twierdzącego iż „nastąpiłaby absolutna nadmierna akumulacja” oraz „stan nasycenia kapitałem, w którym nadmiernie zakumulowany kapitał ma za mało okazji do inwestowania i coraz trudniej przezwyciężyć mu to zacofanie” [9]. Chociaż Harman nie zgadza się z wnioskiem Grossmana o nieuchronności samoczynnego upadku kapitalizmu[10], traktuje to prawo statycznie jako rodzaj absolutu, twierdząc że „stopa zysku spada i tak jest bo tak Marks powiedział” i że jest to dla kapitalistów „problem”, po czym kończy swój wywód.
 
 
 
Nie odpowiada natomiast na pytanie jak kapitaliści radzą sobie z tym. Czy idą niczym „bezmyślne barany na rzeź”? Czy jednak temu „problemowi” próbują stawić czoła wprowadzając nowy model akumulacji np. przechodząc do gospodarki wysokiego bezrobocia i deregulacji po fiasku opartego o wysoką konsumpcję modelu keynesowskiego? Harman czuje że teza o „nieuchronności samoczynnego upadku kapitalizmu” jest bzdurna. Jest tak dlatego (choć Harman nie raczy o tym wspomnieć), ponieważ teza ta pomija czynnik subiektywny, to iż historia gospodarcza świata kształtowana jest nie przez wymyślone przez ekonomistów metafizyczne mechanizmy „prawa”, ale kształtowana jest przez walkę klas. Harman nie dowodzi jednak gdzie leży „kość niezgody” pomiędzy nim a fatalistyczno-katastroficzną wisją Grossmana
 
 
 
Filip Ilkowski w swojej październikowej recenzji zarzuca Hussonowi że Analiza Hussona może skłaniać ku „reformistycznym” rozwiązaniom, zgodnie z którymi wystarczy inaczej podzielić bogactwo, by kapitalizm funkcjonował sprawniej
 
 
 
Twierdzenie że „kapitalizm może funkcjonować sprawniej” nie zakłada wyrzeczenia się walki rewolucyjnej, jest po prostu stwierdzeniem prostego faktu że kapitalizm może być realizowany za pomocą różnych modeli gospodarczych.
 
 
 
Ku „reformistycznym „ rozwiązaniom skłania natomiast fatalistyczno-katastroficzna wizja „nieuchronności upadku kapitalizmu”. Jeśli byłaby ona prawdziwa, oznaczałoby to, że przestraszona kolapsem gospodarki burżuazja powinna „pokojowo wrosnąć w socjalizm” które to stwierdzenie stanowi właśnie istotę utopijnego reformizmu i różnych form „socjalizmu etycznego”. Przypomina to nieco „pokojowe wrastanie kułaka w socjalizm”. Tymczasem, jak wiemy z historii nic takiego nie może mieć miejsca. Husson pisze natomiast że
 
 
krytyka kapitalizmu nie polega na roztaczaniu katastroficznych wizji, gdyż nie zakłada żadnej nieuchronności kryzysu, ani tym bardziej krachu „ostatecznego”. Nie zależy też od prognoz (…) ani od tego czy stopa zysku wykazuje tendencję zwyżkową czy zniżkową. Wynika natomiast z bieżących realiów kapitalizmu cechującego się odmową zaspokojenia elementarnych potrzeb ludzkości [10]
 

 
Dalej, Ilkowski odwraca natomiast kota ogonem i twierdzi że przywoływana przez tego ostatniego „teoria długich fal” to … „metafizyka kryzysu” [2]. Krytyka Ilkowskiego to wzorcowy przykład retorycznego majstersztyku pozbawionego treści i sensu. „Nie buduje się wczorajszych domów dzisiejszymi cegłami” - ten „okrzyk bojowy” powiela Ilkowski za Harmanem ale problem w tym że Husson nigdzie nie popiera argumentacji Okshio (twierdzącej iż stopa zysku w kapitalizmie nie spada), przeciwko której Harman kieruje swój oręż. Kolejny raz nasuwa się tutaj złośliwe stwierdzenie że Ilkowski nie przeczytał albo nie zrozumiał tego co Husson pisze jasno i wyraźnie: Istnieje wyraźna różnica, wynikająca z najbardziej elementarnej logiki między stwierdzeniem że stopa wartości może nie spadać a twierdzeniem Okishio żę ona nie może spadać. To dwie różne debaty.[11]
 
 
 
Mimo swojej oczywistej sprzeczności z elementarną logiką, akapit o spadającej stropie zysku wydaje się być najbardziej treściwy z całej krytyki – reszta to iście kościelna w treści litania o tym czego to teoria państwowego kapitalizmu nie obala, co w drastyczny sposób obniża wiarygodność tej krytyki. Że Ilkowski nie przeczytał dokładnie książki Hussona a tylko spreparowany przez jego macierzysta tendencję bryk o tej książce, to można by jeszcze przeboleć, jeśli tylko jego argumentacja miałaby poparcie w powszechnie uznanych tezach, a nie opierała się na stwierdzeniu że „w ZSRR był państwowy kapitalizm” .
 
 
 
Zarzut „że wielkim nieobecnym (u Hussona) jest państwo” nie jest trafny, ponieważ Husson przyznaje że organizacja gospodarki światowej nie zrodziła się żywiołowo: rozmyślnie skonstruowały ją rządy i instytucje finansowe [12] Faktem jest że Husson nie jest zwolennikiem tezy o omnipotentnej roli państwa i nie przypisuje „kapitalizmowi państwowemu” roli niemalże nowej formacji społeczno-gospodarczej, jak czyni to np. Harman. Państwo u Hussona występuje jako „specjalna siła do ujarzmiania klas wyzyskiwanych” przez który burżuazja walczy o swoje interesy, a nie słowo-klucz wokół którego buduje się swoją teorię.
 
 
 
 
 
Ilkowski na koniec pisze
 
 
Dlatego ważne jest wyjaśnienie, dlaczego kapitalizm nie może w dłuższej perspektywie skutecznie działać bez podważania standardu życia pracowników Niestety, teoria Hussona, mimo wszystkich lepszych stron jego książki, nie wiedzie nas w tym kierunku.
 
 
 
To pokazały już fakty, pokazuje też Husson opisując mechanizm wzmożonego wyzysku w warunkach kapitalizmu neoliberalnego. Ciężko stwierdzić więc co Harman-Ilkowski mają na myśli , choć raczej bliżej im do stworzenia „ogólnej teorii wszystkicego pozwalającej obliczyć datę ostatecznego kryzysu i światowej rewolucji”. O tym że „kapitalizm nie działa” - co jest częstym „hasłem” ludzi o organizacji powiązanych z brytyjską SWP możemy twierdzić w tym sensie, że system kapitalistyczny, oparty na maksymalizacji zysków nie jest w stanie zaspokoić potrzeb społecznych, że miliardy na świecie cierpią głód, nędzę i niedostatek mimo niebywałego rozwoju technologii i sił wytwórczych i ten problem nie może być w ramach kapitalizmu zażegnany.
 
 
Nie jest natomiast prawdą, że „nie-działanie” kapitalizmu przejawia się przez to że w pewnym momencie pojawi się fizyczne ograniczenie dla którego działalność kapitalistów stanie się niemożliwa. Kapitalizm na śmietnik historii może wysłać bowiem tylko globalna rewolucja socjalistyczna i dyktatura proletariatu.
 

Krzysztof Wójcicki

Styczeń 2012
 
 
 

Przypisy:
 
 
[1]Pracownicza Demokracja, nr 143 (196), październik 2010
 
[2] http://pracowniczademokracja.org/strony/gazeta1011/rozszerzona.recenzja....
 
[3] http://pracowniczademokracja.org/strony/gazeta1011/rozszerzona.recenzja....
 
[4] Historia WKP(b), Krótki Kurs, Warszawa 1949, wyd. „Książka i wiedza”
 
[5] Marksizm w działaniu, Chris Harman,
 
[6] Michel Husson, Kapitalizm bez znieczulenia, wyd. Książka i Prasa, Warszawa 2011, str.69
 
[7]tamże, str.63-68
 
[8] Chris Harman, Kapitalizm Zombie, str.100-115
 
[9] tamże, str.113
 
[10] Michel Husson, Kapitalizm bez znieczulenia, wyd. Książka i Prasa, Warszawa 2011, str.15-16
 
[11] tamże, str. 211
 
[12] tamże, str. 96

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

USRR