Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 35 gości.

Hasta la victoria siempre!

Ruch robotniczy

Nigdy w historii kapitalizm nie był tak bezradny i słaby, a zarazem brutalny, agresywny i cyniczny, jak dziś. Już bowiem w II połowie XIX wieku robotnicy stanowili siłę, z którą trzeba było się liczyć, a która była rezultatem budzenia się świadomości klas i początkami rosnącego – od 1848 roku, w którym głoszono Manifest Komunistyczny – szybko w siłę ruchu komunistycznego. Po Europie poczęło „krążyć widmo komunizmu”, wybuchały strajki i protesty, żądano poprawy warunków pracy, skandalicznych i tragicznych, często prowadzących do śmierci robotników, żądano ubezpieczeń i lepszych płac. Rodzący się opór burżuazyjne reżimy i kapitaliści próbowali złamać siłą – strzelając do protestujących robotników. Przerażające dla nich doświadczenia Komuny Paryskiej, 1905 roku i zwycięskiej Rewolucji Październikowej zmusiły ich do częściowych ustępstw i pewnej poprawy warunków pracy klasy robotniczej.

  Po II wojnie światowej kapitaliści i burżuazyjne rządy w krajach Zachodu – chcąc nie chcąc – musieli jeszcze bardziej poprawić położenie robotników, gdyż obawiano się wzrostu siły ruchu komunistycznego i tego, że lud pracujący Zachodu zapragnie rewolucji i przystąpienia do obozu socjalistycznego. Obawiano się Związku Radzieckiego i Układu Warszawskiego, działających we Włoszech Czerwonych Brygad, a w Niemczech Frakcji Czerwonej Armii, więc relatywnej poprawie życia proletariatu towarzyszyło pohamowanie imperialistycznych apetytów NATO i USA. Gdyby tylko kapitaliści robili to, co robią dziś, nie licząc się z nikim, starto by ich w proch.

  Po 1989 roku w Europie Wschodniej  obalono panujący tam kulawy i biurokratyczny socjalizm i restytuowano  kapitalizm. O upadku socjalizmu, a właściwie jego wykoślawionej przez stalinizm i poststalinizm wersji, zadecydowały starania dawnych kamieniczników i właścicieli (takich jak np. Vaclav Havel, który po „aksamitnej rewolucji” stał się jednym z najbogatszych ludzi w kraju, odzyskując nieruchomości „należące” do jego rodziny przed nacjonalizacją), działania CIA, które finansowało, wspierało i kontrolowało Solidarność w Polsce i opozycję w innych krajach bloku, działalność Kościoła, zainteresowanego odzyskaniem swych gruntów i nieruchomości sprzed nacjonalizacji, a także postawa czerwonej nomenklatury, która zdradziła całkowicie socjalistyczne   ideały na rzecz korzyści, które przyniosła im restauracja kapitalizmu: intratnych stanowisk, profitów czerpanych z prywatyzowanego, a dotychczas państwowego, majątku i innych możliwości szybkiego wzbogacenia się, których po 1989 roku ludziom związanym z nomenklaturą nie brakowało.

  Po upadku Europy Wschodniej i Związku Radzieckiego kapitalizm stracił groźnego rywala i przeciwwagę; NATO pozbyło się wroga, z którym dotychczas musiało się liczyć, a tzw pracodawcy oraz banki i  mogli łupić klasę robotniczą i ludzi pracy nie licząc się z niczym. Szczególne ku temu warunki zaistniały w Polsce i innych krajach dawnego bloku, w których brakowało – okrzepłego na Zachodzie – społecznego oporu przed wyzyskiem i silnych związków zawodowych, troszczących się o los robotników, a nie o cele polityczne, do realizacji których ograniczyła się Solidarność po 1989 roku. Leszek Balcerowicz tłumaczył, że trzeba zaciskać pasa, gdyż najpierw musi być gorzej, żeby potem było lepiej. Wspierały go dzielnie burżuazyjne media, które jakiekolwiek próby – podejmowane zresztą bardzo sporadycznie – poprawy losu ludzi pracy dyskredytowały i ośmieszały, nazywając  populizmem. Wyprzedano w ekspresowym tempie majątek narodowy i banki, wprowadzono „elastyczne formy zatrudnienia”, czyli umowy śmieciowe, zastępujące tradycyjne umowy o pracę umową o dzieło i umową – zlecenie, które pozbawiają pracownika jakichkolwiek praw, w tym prawa do bezpłatnej opieki zdrowotnej (umowa o dzieło). Natychmiast po wprowadzeniu kapitalizmu pojawiło się – znane w socjalizmie jedynie z filmów i historii – bezrobocie, będące konsekwencją tzw cięcia kosztów, czyli obciążaniem obowiązkami mniejszego, niż by należało, zespołu pracowników, zwalniając część z nich. Wszystko to działo się i dzieje przy wprost zdumiewającej bierności społeczeństwa, manipulowanego przez burżuazyjne media, sugerujące, że pierwszoplanowymi problemami jest obecność – czy też jej brak – krzyża w przestrzeni publicznej i – proponowane bądź zwalczane – małżeństwa gejów. Należy do tego dodać agresywną, krzykliwą i kłamliwą propagandę antykomunistyczną, prowadzoną zarówno przez media, jak i powołany do tego celu, a kosztujący podatników miliony, Instytut Pamięci Narodowej. W propagandzie tej oskarża się komunistów o wszelkie możliwe zbrodnie, a idealizuje Piłsudskiego, Dmowskiego, Narodowe Siły Zbrojne, organizację WiN, a nierzadko nawet Pinocheta i generała Franco.

  USA i NATO po upadku Europy Wschodniej w swej imperialistycznej polityce poczuły się zupełnie bezkarne: w 1999 zbombardowały socjalistyczną Serbię, w 2001 roku zaatakowano Afganistan, a w 2003 roku – Irak. USA stworzyły więzienie Guantanamo, będące de facto obozem koncentracyjnym, w którym przetrzymuje się ludzi bez wyroku sądu i torturuje w imię tzw walki z terroryzmem.

  Wydawać by się mogło, że w takich warunkach kapitalizm powinien być u szczytu swej potęgi – nic bardziej mylnego. W 2008 roku chciwość banków i prowadzone przez nie spekulacje doprowadziły do niespotykanego dotąd w historii kryzysu światowego, z którym kapitalizm nie jest w stanie się uporać, pomimo wpompowania miliardów dolarów podatników w podupadające banki i koncerny. Kryzys nakręcają wewnętrzne sprzeczności kapitalizmu, polegające na tym, że „pracodawcy”, oszczędzając na pracownikach i płacąc im tak mało, jak to tylko możliwe, nie znajdują zbytu dla produkowanych towarów – tzw konsumenci nie mają pieniędzy, by je kupić, a banki – po ostatnich doświadczeniach – nie przyznają tak chętnie kredytów, jak dawniej (do tej pory ludzie pracy mogli nabywać od kapitalistów towary, korzystając z wysoko oprocentowanych bankowych kredytów, które napędzały koniunkturę). W samych USA narodził się Ruch Okupuj Wall Street, którego uczestnicy nazywają siebie "99 procentami" – w opozycji do 1% burżujów i protestują przeciwko nierównościom społecznym, chciwości korporacji i banków oraz przeciwko ich wpływom na rząd. W Polsce tysiące ludzi protestowały przeciwko podpisaniu przez rząd umowy ACTA, będącej zmową korporacji i rządów przeciwko obywatelom i pozbawiającej ludzi gorzej sytuowanych internetowego dostępu do  kultury i oświaty, a także mającej na celu infiltrację i cenzurę internetu. Unia Europejska biurokratyzuje się coraz bardziej i dzieli, postulując ograniczenia deficytu, cięcia w wydatkach, które jeszcze bardziej pogorszą położenie ludzi pracy.

 
  Warunki te sprzyjają odrodzeniu ruchu robotniczego jako jedynej alternatywy dla konającego kapitalizmu. Wszyscy, którzy marzą o lepszym świecie, świecie sprawiedliwym, w którym człowiek nie jest przedmiotem, a podmiotem, świecie, w którym nie ma brutalnego wyzysku i niesprawiedliwości, świecie, którym nie sterują banki i korporacje i w którym nie ma bezrobocia, wyzysku, klas, głodu, nędzy, a jest praca, powszechna opieka zdrowotna i możliwość edukacji, świecie, w którym ludzie są wolni i równi i mogą godnie żyć, powinni przystąpić do walki o taki świat, bo na pewno korporacje, banki i imperialiści dobrowolnie nam go nie oddadzą. Do walki, jaką toczyli nasi towarzysze z Komuny Paryskiej, rewolucji 1905 roku, Rewolucji Październikowej,Rewolucji Hiszpańskiej i Rewolucji Kubańskiej, walki nie narodów, lecz klas. Jak powiedział Ernesto Che Guevara – Bądźmy realistami, żądajmy niemożliwego. Hasta la victoria siempre!

Społeczność

front