Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 15 gości.

Dariusz Zalega: Grecja - kto niszczy kraj?

Demonstracja w Atenach luty 2012


Kilkadziesiąt osób zostało rannych w wyniku zamieszek w Atenach w nocy z niedzieli na poniedziałek, które wybuchły po 100-tysięcznej demonstracji pod greckim parlamentem. Spłonęło m.in. 10 banków. Do protestów doszło też w wielu innych miejscach – w Salonikach i na wyspie Korfu demonstranci spalili biura posłów, którzy głosowali za kolejnym planem cięć. Premier Papademos potępił te wydarzenia, oceniając, że „w demokracji nie ma miejsca na przemoc i zniszczenia”.
 
 
Te słowa to szczyt arogancji i bezczelności, bo przemoc i zniszczenia są przede wszystkim dziełem greckiego rządu, realizującego narzuconą przez Trojką – Unię Europejską, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny, antyspołeczną politykę masowych cięć. Parlament grecki przegłosował właśnie kolejny projekt reform wymaganych przez Trojkę, by odblokować kolejne miliardy „pomocy” dla Grecji – a tak naprawdę dla zachodnich banków. Na liście reform: obniżka płacy minimalnej o 22 proc., cięcia emerytur, masowe zwolnienia w budżetówce, deregulacja rynku pracy. Właściwie to plan reform taki sam jak poprzednie – który uderza ponownie w tych samych ludzi, a ma zapewnić zyski tym samym instytucjom. Tym razem jednak przestraszyli się nawet politycy – których przeraża myśl o zbliżających się wyborach parlamentarnych w Grecji: w ciągu kilku godzin podało się do dymisji sześciu ministrów, a z kolacji rządowej wyszła skrajnie prawicowa partia Laos (warto podkreślić, że drastyczny program antyspołecznych reform wdrażała dotychczas w Grecji egzotyczna koalicja składająca się z prawicy – Nowa Demokracja, socjaldemokratów – PASOK i właśnie skrajnej prawicy - Laos. Jak widać obecność skrajnie prawicowej, autorytarnej i rasistowskiej partii w rządzie Grecji nie przeszkadzała Brukseli, o ile realizowała ona jej gospodarcze wytyczne).
 
 
 
 
Podczas debaty w parlamencie 74 deputowanych sprzeciwiło się rządowym planom oszczędnościowym. Ci, którzy byli członkami rządzących partii, zostali natychmiast z nich wykluczeni.
 
 

 
 
Policja na masową skalę użyła gazu łzawiącego przeciwko demonstrantom, którzy protestowali przed gmachem parlamentu. Ranny został m.in. Manolis Glezos, legenda greckiego ruchu oporu z czasów II wojny światowej, który w 1941 r. ściągnął hitlerowską flagę z Akropolu.
 

Ruch społecznego oporu przeciwko narzuconym reformom nie słabnie. Tym bardziej, że gołym okiem widać absurdalność tych reform – według greckich polityków w efekcie reform dług publiczny zostanie sprowadzony do poziomu 120 proc. PKB w 2020 r., czyli do poziomu z roku... 2009 r., gdy zaczęto wprowadzać te wszystkie reformy! Reformy nie polepszyły więc sytuacji kraju, przyniosły recesję gospodarki, a przede wszystkim spowodowały prawdziwą katastrofę społeczną. Na masową skalę pojawiło się niedożywienie dzieci w szkołach, w szpitalach nie ma nawet podstawowych leków, czy bandaży, bezrobocie osiągnęło 20 proc., a wśród młodzieży nawet 50 proc., poobcinano tak płace, jak i emerytury. I po co to wszystko? Żeby zaspokoić apetyty zachodnich finansistów.
 
 

Grecki rząd straszy, że bez reform Grecja zbankrutuje. Ale ten kraj już zbankrutował społecznie – tak biorąc pod uwagę wspomniane koszty społeczne, jak i kompletny brak demokracji przy podejmowaniu decyzji o reformach, wbrew 90 proc. społeczeństwa.
 

Nie dziwi więc, że według najnowszych sondaży, aż 48 proc. Greków opowiada się za... bankructwem kraju. I wbrew pozorom to ma sens. W momencie bankructwa rząd przestanie w końcu przelewać kasę na konta zachodnich banków, dając oddech gospodarce – i ludziom. Podobnie postąpiła 10 lat temu Argentyna, gdy przestała spłacać wierzycieli, a dzięki temu jej wzrost gospodarczy wkrótce sięgał 6-7 proc. rocznie. Coraz większego znaczenia nabiera też w Grecji kampania na rzecz audytu długu, czyli zbadania, kto odpowiada za ten dług, komu był on na rękę i w jaki sposób można go anulować.
 
 

Tymczasem związek zawodowy greckich policjantów wydał list gończy za Trojką (UE, MFW, EBC), która narzuca kolejne antyspołeczne reformy ich krajowi. Obiecana nagroda: 1 euro, bo – jak piszą policjanci - „więcej nie są warci”.

Tekst ukazał się na stronie internetowej Polskiej Partii Pracy

Portret użytkownika karolg12345
 #

Coś czuję, że tam prędzej czy później KKE i ludzie z nią związani chwycą za broń - i bardzo dobrze! Gratuluję Grekom ich walki, widać, że Grecja się budzi... Oby i polska kiedyś na oczy przejrzała.

 
Portret użytkownika Zajac
 #

Chciałbym wszystkich powitać. Właśnie się zarejestrowałem, ale na stronę wchodzę od jakiegoś czasu. Interesuję się komunizmem, jednak mam trochę wątpliwości.
Co do Grecji, to uważam, że jakby nie patrzeć, sami sobie to wszystko zgotowali. Mało pracowali, za praktycznie wszystko co się chyba dało, ciągnęli zasiłki, które nie były potrzebne, wydawali więcej niż mieli i oszukiwali arenę międzynarodową odnośnie stanu finansów. Kapitalizm, czy nie kapitalizm, gospodarki się nie oszuka. Wydawać można to, co się ma. Fakt, nie jest im teraz lekko, ale gdyby wcześniej oszczędzali, to teraz by tego nie było. Byłaby względnie stabilna sytuacja. I to wszystko teraz już nie jest kwestią bycia społecznym czy nie społecznym. Jest bardzo realna groźba bankructwa i trzeba tą groźbę jak najszybciej zlikwidować.
Przynajmniej takie jest moje zdanie. Proszę nie uznawać tego jako próby trollowania, ja tylko mówię, co myślę i liczę na konstruktywną dyskusję teraz albo przy innej okazji.
Pozdrawiam,
Zając

 
Portret użytkownika uno
 #

[Co do Grecji, to uważam, że jakby nie patrzeć, sami sobie to wszystko zgotowali.]

Raczej ich rząd i banki im to zgotowały i to bez większych sprzeciwów oburzonej dziś Unii Europejskiej.

Niemieckie banki chętnie pożyczały Grecji pieniądze, a niemieckie koncerny zbrojeniowe zarabiały krocie na dostawach uzbrojenia. Grecja, kraj praktycznie bez przemysłu, realizowała gigantyczne programy zbrojeniowe na czym zarabiali głównie Niemcy.

[Mało pracowali,....] Masz do tego jakieś twarde dane porównawcze np. z Wołochami, Hiszpanią, Portugalią. O.k. wszystko to "leniwi" południowcy ale w Irlandii i na Islandii też nastąpiła katastrofa gospodarcza. W tych krajach jest tylko ciut lepiej niż w Grecji, ale nikt myślący nie powie, że połowa mieszkańców europy sama jest sobie winna, bo to lenie.

[za praktycznie wszystko co się chyba dało, ciągnęli zasiłki, które nie były potrzebne]

A Ty byś nie wziął pieniędzy gdyby ci dawali. Wszędzie tam, gdzie dają, ludzie biorą i jest to z punktu widzenia jednostki całkiem racjonalne zachowanie.

[wydawali więcej niż mieli i oszukiwali arenę międzynarodową odnośnie stanu finansów]

Amerykanie robią tak od dziesięcioleci. Mają tylko tę przewagę, że drukują dolara, a cały świat oddaje im za te papierki realne towary i usługi. Gdyby świat zażądał od Ameryki płacenia złotem, to by dopiero było spektakularne bankructwo.

To co dzieje się w Grecji i innych krajach UE ( w Ameryce też bo, tam się wszystko zaczęło)to kryzys systemu kapitalistycznego, a nie małego kraju zamieszkiwanego przez leniwych ludzi. Dlatego właśnie propaganda chce odwrócić uwagę społeczeństw od prawdziwych przyczyn katastrofy i kreuje obraz leniwego Greka żyjącego ponad stan.

 
Portret użytkownika MARCIN
 #

Szkoda,że polskie media nie piszą o tym,że Grecja za część otrzymanej pomocy musi zakupić broń między innymi od Niemiec i Francji.W Grecji panował ten sam system,ktory panuje obecnie u nas socjalizm dla bogatych.Kilkuset milionowe zapomogi dla "inwestorów" plus ulgi podatkowe dla nich itp.

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Ochotnik