Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 16 gości.

Mateusz Birkut: Kapitalistyczna polityka bólu

Witold Gadomski

Znany z ultraliberalnych poglądów publicysta Gazety Wyborczej, Witold Gadomski, po raz kolejny - we właściwy sobie, cyniczny sposób – pogania premiera Tuska do „śmielszych” reform, tłumacząc jednocześnie, że „w polityce bólu nie da się uniknąć”. Z jego śmiałych słów obytego w świecie i pewnego siebie liberała, szermierza prężnego polskiego kapitalizmu, dowiadujemy się, że zapowiedź premiera przyspieszenia reform i naprawy finansów publicznych, wygłoszoną w exposee, przyjął z satysfakcją i nadzieją. Dowiadujemy się też, że czekały na nią niecierpliwie „rynki finansowe” i że gdyby wystąpienie premiera je „rozczarowało”, podniosłyby koszt obsługi polskiego długu. Entuzjasta bolesnych reform z satysfakcją odnotowuje ograniczenie przez rząd w poprzedniej kadencji wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, ale natychmiast zaznacza, że to stanowczo zbyt mało, by w pełni usatysfakcjonować liberałów całą gębą, czyli finansjerę.
Ze smutkiem stwierdza, że nie powrócono do zasad indeksacji emerytur i rent wprowadzonych za Hausnera i że teraz emerytury rosną wręcz zastraszająco – ponad inflację.

Zapewne emerytom z dobrobytu przewraca się w głowach.
Załamuje też ręce nad nauczycielami, którym zapewne też dobrobyt uderza do głowy i nad tym, że nie rozpoczęto dyskusji o likwidacji Karty nauczyciela, która jego zdaniem „jest nie do utrzymania”, gdyż trzeba i tak likwidować szkoły ze względu na niż demograficzny.

Zapewne od nadmiaru szkół poprzewraca się też w głowie uczniom, którzy nie będą musieli dojeżdżać kilku lub więcej kilometrów dziennie i będą mieć zbyt wiele czasu na takie głupstwa, jak nauka.

Dzielny i charyzmatyczny reformator - z właściwą sobie gracją boksera Gołoty - przywala też tym, którzy ośmielają się chorować i wyłudzać w ten sposób zasiłki; uważa, że należy „zmienić zasady ich przyznawania”. Tych zmian co prawda nie objaśnia, ale nie wykluczone, że jego zdaniem choroba to zwyczajna fanaberia w myśl przysłowia „paluszek i główka od pracy wymówka”.

Ubolewa też, że nie zlikwidowano tajemniczych zbędnych instytucji i równie „zbędnych” miejsc pracy w tychże, które „obciążają budżet.” Jeden Bóg ateistów wie, o jakie instytucje chodzi, ale zapewne nie o IPN.

Stwierdza więc surowo, unosząc oskarżycielsko wypielęgnowany palec: „Ekipa Tuska nie jest reformatorska!” I że sam premier najlepiej wygląda na boisku w piłkarskiej koszulce, z czym akurat się trudno nie zgodzić. Gdy już bowiem premier zdejmuje swą piłkarską koszulkę, czyni znacznie gorsze rzeczy, niż boiskowe faule – podnosi składkę rentową i planuje podniesienie wieku emerytalnego, co – zdaniem Gadomskiego – „za mało, by nadać gospodarce dynamikę.”

Srogiemu krytykowi „reformatorskich zaniedbań” Tuska zapewne marzyłaby się wizja kapitalizmu
z początku wieku XX – toż to dopiero raj i prawdziwie wolny rynek! Żadnych fanaberii z ubezpieczeniami i umowami o pracę, czy związkami zawodowymi, żadnych zasiłków chorobowych i innych udziwnień spowalniających gospodarkę i obciążających budżet!

Nie pozwólmy więc odebrać sobie tego, co ruch robotniczy już wywalczył, nie wierzmy w żadne „konieczne bolesne reformy”, bierzmy przykład z Greków – zamiast zaciskać pasa, zaciskajmy pięść.

Portret użytkownika Zajac
 #

Akurat moim skromnym zdaniem Grecja to zły przykład. Ich kraj upada, są bankrutami.

 
Portret użytkownika uno
 #

Cały system kapitalistyczny jest bankrutem. W Grecji nie daje się już tego ukryć (Islandia splajtowała oficjalnie jakiś czas temu). W Irlandii, Hiszpanii, Portugalii i Włoszech bankructwo ukryć coraz trudniej, a jak oni splajtują to pociągną na dno Francję i Niemcy, a później będzie ogólnoświatowy efekt domina. Dlatego Grecja to dobry przykład na to, co klasa robotnicza powinna robić, kiedy każe się jej płacić za bankructwo kapitalizmu.

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Amerykańska gospodarka 2008