Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 24 gości.

Mateusz Birkut: Kapitalistyczna polityka bólu

Witold Gadomski

Znany z ultraliberalnych poglądów publicysta Gazety Wyborczej, Witold Gadomski, po raz kolejny - we właściwy sobie, cyniczny sposób – pogania premiera Tuska do „śmielszych” reform, tłumacząc jednocześnie, że „w polityce bólu nie da się uniknąć”. Z jego śmiałych słów obytego w świecie i pewnego siebie liberała, szermierza prężnego polskiego kapitalizmu, dowiadujemy się, że zapowiedź premiera przyspieszenia reform i naprawy finansów publicznych, wygłoszoną w exposee, przyjął z satysfakcją i nadzieją. Dowiadujemy się też, że czekały na nią niecierpliwie „rynki finansowe” i że gdyby wystąpienie premiera je „rozczarowało”, podniosłyby koszt obsługi polskiego długu. Entuzjasta bolesnych reform z satysfakcją odnotowuje ograniczenie przez rząd w poprzedniej kadencji wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, ale natychmiast zaznacza, że to stanowczo zbyt mało, by w pełni usatysfakcjonować liberałów całą gębą, czyli finansjerę.
Ze smutkiem stwierdza, że nie powrócono do zasad indeksacji emerytur i rent wprowadzonych za Hausnera i że teraz emerytury rosną wręcz zastraszająco – ponad inflację.

Zapewne emerytom z dobrobytu przewraca się w głowach.
Załamuje też ręce nad nauczycielami, którym zapewne też dobrobyt uderza do głowy i nad tym, że nie rozpoczęto dyskusji o likwidacji Karty nauczyciela, która jego zdaniem „jest nie do utrzymania”, gdyż trzeba i tak likwidować szkoły ze względu na niż demograficzny.

Zapewne od nadmiaru szkół poprzewraca się też w głowie uczniom, którzy nie będą musieli dojeżdżać kilku lub więcej kilometrów dziennie i będą mieć zbyt wiele czasu na takie głupstwa, jak nauka.

Dzielny i charyzmatyczny reformator - z właściwą sobie gracją boksera Gołoty - przywala też tym, którzy ośmielają się chorować i wyłudzać w ten sposób zasiłki; uważa, że należy „zmienić zasady ich przyznawania”. Tych zmian co prawda nie objaśnia, ale nie wykluczone, że jego zdaniem choroba to zwyczajna fanaberia w myśl przysłowia „paluszek i główka od pracy wymówka”.

Ubolewa też, że nie zlikwidowano tajemniczych zbędnych instytucji i równie „zbędnych” miejsc pracy w tychże, które „obciążają budżet.” Jeden Bóg ateistów wie, o jakie instytucje chodzi, ale zapewne nie o IPN.

Stwierdza więc surowo, unosząc oskarżycielsko wypielęgnowany palec: „Ekipa Tuska nie jest reformatorska!” I że sam premier najlepiej wygląda na boisku w piłkarskiej koszulce, z czym akurat się trudno nie zgodzić. Gdy już bowiem premier zdejmuje swą piłkarską koszulkę, czyni znacznie gorsze rzeczy, niż boiskowe faule – podnosi składkę rentową i planuje podniesienie wieku emerytalnego, co – zdaniem Gadomskiego – „za mało, by nadać gospodarce dynamikę.”

Srogiemu krytykowi „reformatorskich zaniedbań” Tuska zapewne marzyłaby się wizja kapitalizmu
z początku wieku XX – toż to dopiero raj i prawdziwie wolny rynek! Żadnych fanaberii z ubezpieczeniami i umowami o pracę, czy związkami zawodowymi, żadnych zasiłków chorobowych i innych udziwnień spowalniających gospodarkę i obciążających budżet!

Nie pozwólmy więc odebrać sobie tego, co ruch robotniczy już wywalczył, nie wierzmy w żadne „konieczne bolesne reformy”, bierzmy przykład z Greków – zamiast zaciskać pasa, zaciskajmy pięść.

Portret użytkownika Zajac
 #

Akurat moim skromnym zdaniem Grecja to zły przykład. Ich kraj upada, są bankrutami.

 
Portret użytkownika uno
 #

Cały system kapitalistyczny jest bankrutem. W Grecji nie daje się już tego ukryć (Islandia splajtowała oficjalnie jakiś czas temu). W Irlandii, Hiszpanii, Portugalii i Włoszech bankructwo ukryć coraz trudniej, a jak oni splajtują to pociągną na dno Francję i Niemcy, a później będzie ogólnoświatowy efekt domina. Dlatego Grecja to dobry przykład na to, co klasa robotnicza powinna robić, kiedy każe się jej płacić za bankructwo kapitalizmu.

 

Społeczność

BLOOD