Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 74 gości.

Jarosław Tomasiewicz: Rewolucja w imię Ewangelii

CommunistJesus1.jpg

Tradycje radykalizmu chrześcijańskiego – nawet jeśli pominiemy jego prehistorię, tj. dzieje Braci Polskich – sięgają daleko w głąb naszej historii.Już pierwsza polska organizacja socjalistyczna czyli utworzone w 1835 r. Gromada Ludu Polskiego szukała inspiracji w „wiecznych prawdach Ewangelii”. Teoretyk Gromad Stanisław Worcell w swej pracy „O własności” (1836) własność prywatną uznał za „pogańską”, przeciwstawiając jej „chrześcijańską” własność wspólną.
 
Usiłuje on wszakże łączyć historyzmu i naukowości z bezwzględne wartościowanie moralne z racjonalizmem; wobec narastania w GLP tendencji mistycznych w 1840 r. Worcell opuszcza organizację. Świadectwem ewolucji Gromad w kierunku mistycyzmu były „Ustawy Kościoła Powszechnego” autorstwa Zenona Świętochowskiego, przyjęte w 1844 r. jako oficjalny program. Kościołem tym miało być zjednoczenie narodów zespolone jedną wiarą religijną oraz silną, scentralizowaną władzą. Władza polityczna miała być jednocześnie władzą religijną, nie tolerującą żadnej innej religii. Obowiązywać miała surowa moralność, za naruszenie której groziłyby wymierzane przez państwo kary. Świętochowski planował zniesienie wszelkich form własności prywatnej (łącznie z gminną i korporacyjną); rozwój gospodarczy miał być dokładnie planowany. Wszystkie narody miały być zupełnie równe a podział na nie miał charakter czysto administracyjny.
 
Inną drogą poszedł wówczas współpracownik Etienne Cabeta – Ludwik Królikowski, który na łamach pism „Polska Chrystusowa” i „Zbratanie” propagował zasady anarchizmu chrześcijańskiego opartego na powszechnym braterstwie i wspólnocie dóbr. Podobną ideologię wykładał inny chłopski syn, ks. Piotr Ściegienny, w latach 1840-1844 przywódca niepodległościowego sprzysiężenia chłopskiego na Kielecczyźnie. W swych pracach („Złota książeczka, czyli historia rodu ludzkiego”, „List Ojca Świętego Grzegorza papieża do rzemieślników i rolników”, „Krótki a prawdziwy wykład nauki Jezusa Chrystusa”) głosił, że Chrystusowi chodziło o zapewnienie ludziom szczęścia ziemskiego i potępiał wszelkie „osobnictwo” (indywidualizm) łącznie z dążeniem do indywidualnego zbawienia – praźródłem wszelkiego zła jest wyjście z pierwotnej wspólnoty. Drogą odrodzenia miał być powrót do zdradzonej przez Kościół nauki apostołów, radykalnie zrywający z dotychczasową historią jako Królestwem Szatana.
 
Najsłynniejszym spośród zbuntowanych księży był eks-jezuita ks. Stanisław Stojałowski. Wykupiwszy w 1875 r. pisma „Wieniec” i „Pszczółka” przystępuje do intensywnego propagowania katolickiej nauki społecznej wśród chłopów i robotników: tworzy kółka rolnicze, związki zawodowe, wreszcie (od 1887 r.) chłopskie komitety wyborcze. Uznany za burzyciela porządku społecznego przebywa często w celi więziennej, a w lecie 1896 r. władze kościelne okładają go klątwą. Stronnictwo Chrześcijańsko-Ludowe Stojałowskiego wchodzi wówczas w sojusz z socjaldemokracją: przekazuje pisma w ręce Daszyńskiego, czynnie popiera strajk górników na Śląsku w 1896 r., w rok później tworzy wspólnie z socjalistami „Bratnią Pomoc”. W sierpniu 1897 r. Stojałowski i Daszyński wzięli udział w tzw. Kongresie Obrony Robotniczej w Zurychu, współorganizowanym przez socjalistów i katolików.
 
 
Sam Stojałowski deklaruje się wówczas jako „przebywający poza partią socjalny demokrata” i powiada, że „Wszystko, co pisali uczeni Marks i Lassalle, nie zawiera nic nowego, jest to tylko obrona, (...) Chrystusowych prostych, jasnych, w Ewangelii zapisanych zasad”. Program wyborczy stojałowszczyków zakładał m.in. zupełny samorząd Kościoła z przywróceniem wyborów biskupów i proboszczów przez wiernych, bezpłatną naukę i autonomię zakładów naukowych, daleko idące wolności obywatelskie, swobodę prasy, rewizję spraw serwitutowych, sprawiedliwa zmiana ustawodawstwa cywilnego, bezpłatne sądownictwo, rozwój ustawodawstwa robotniczego, 8-godzinny dzień pracy, wreszcie „uspołecznienie wszystkich skarbów przyrody”. Pozwoliło to odnieść ruchowi chrześcijańsko-ludowemu wielki sukces w wyborach 1897 r. – zblokowany z socjalistami zdobywa 6 mandatów (wobec 3 socjalistów i tyluż ludowców). I choć od ugody z władzami w 1897 r. stojałowszczyzna stopniowo przesuwa się w prawo, to jeszcze w latach 1906 i 1907 Stowarzyszenie Chrześcijańsko-Społeczne przewodzi strajkom włókniarzy w Bielsku i Białej.
 
 
W zaborze rosyjskim podobną rolę odgrywał ks. Andrzej Rogoziński, otoczony kultem duszpasterz łódzkich robotników, który z powodu swego radykalizmu został pod koniec 1906 r. przeniesiony przez kurię z Łodzi do Warszawy.
 
 
Jeszcze radykalniejsze tendencje występują wówczas w ruchach religijnych, które oderwały się od Kościoła rzymskokatolickiego. W 1906 r. działające dotąd w ramach katolicyzmu zgromadzenie mariawitów wyodrębniło się w samodzielny kościół. Mariawici starali się realizować zasadę „świętych kapłanów żyjących z ludem” i swych proboszczów wybierali na zgromadzeniach parafialnych (dodajmy, że od 1929 r. kapłanami mogły być także kobiety!). Jeden z katolickich publicystów tak pisał o nowym ruchu: „Mariawityzm powstał w chaosie rewolucyjnym i jakkolwiek z rewolucją nie miał nic wspólnego, uległ do pewnego stopnia jej hasłom i przeobraził się w rodzaj mistycznego socjalizmu religijnego... Ich praca energiczna i pomysłowość (...) potrafiła powołać do życia szereg domów zarobkowych, warsztatów, sklepów spożywczych, domów robotniczych, szkół ochronek i kas pożyczkowych.” Przełożony kościoła ks. M. M. Kowalski głosił: „Dewizą naszą jest wolność. Nasz program społeczny polega na podniesieniu kultury ludu, podniesieniu poziomu życia jednostki”; jeszcze w latach 30. wieścił nastanie „świętego komunizmu Bożego”, w którym bogacze będą musieli się podzielić swymi dobrami z ubogimi.
 
 
Jeszcze radykalniejszy program reprezentował zrazu Polski Narodowy Kościół Katolicki, który powstał 1897 r. w środowisku polskich imigrantów w USA. Organ PNKK „Straż” głosił: „W ostatnich czasach głębsi myśliciele (...) z zupełnym przekonaniem łączą socjalizm z chrześcijaństwem...” Socjalizm i chrześcijaństwo stanowić miały dwa aspekty przemiany świata, zaś kościół narodowy i organizacja ludzi pracy to dwie formy ruchu, którego celem ostatecznym jest wolność polskiego robotnika. Co więcej, PNKK uznawał walkę klasową (rozumianą jako odwieczne ścieranie się dobra i zła) za motor dziejów, czego konsekwencją było poparcie dla rewolucji socjalistycznej urzeczywistniającej Królestwo Boże na ziemi.Po odzyskaniu niepodległości Kościół Narodowy rozpoczął też działalność w Polsce – jednym z jego emisariuszy był ks. Andrzej Huszno, sportretowany przez Kadena-Bandrowskiego w „Czarnych skrzydłach”. W swej pracy „Syn Człowieczy” (Kraków 1917) pisał on: „Gdy ludzkość zrozumie naukę Chrystusa i w czyn ją zamieni, znikną wówczas tyranie władców, wszelkie zmory społeczno-państwowe jak militaryzm, kapitalizm, zniknie szowinizm plemienny i nienawiść rasowa. Religia przestanie być wędzidłem i klapą bezpieczeństwa w ręku państw czy warstw uprzywilejowanych, a stanie się tą dobrą, radosną nowiną...” A zarazem: „Błędem zasadniczym wszystkich kościołów chrześcijańskich było utożsamienie religii z kultem zewnętrznym...”
 
 
W II Rzeczpospolitej radykalizm społeczny cechował też czasem kapłanów rzymskokatolickich, czego przykładem jest ks. Eugeniusz Okoń. Był on współtwórcą tzw. „Republiki Tarnobrzeskiej”, która w listopadzie 1918 r. podjęła próbę realizacji rewolucyjnych przemian społecznych. Na wielkim wiecu chłopskim w Tarnobrzegu wołał on: „Żołnierze, robotnicy i ty, biedoto wiejska! Zaświtał wreszcie dla was dzień wyzwolenia... Właśnie dzwonią, ale już nie na Anioł Pański, ale na twój Anioł Chłopski!” Wybrany posłem do Sejmu z ramienia PSL-Lewicy niebawem tworzy własną partię – Chłopskie Stronnictwo Radykalne. W programie ChSR uchwalonym na II Kongresie w Lublinie we wrześniu 1924 r. czytamy m.in., że stronnictwo „stać będzie mocno przy wierze ojców i religie jako rzecz nadziemską szanować, lecz nie pozwoli, by miejsca święte przeznaczone dla modlitwy i chwały Bożej miały być przez niegodne jednostki nadużywane dla niskich celów propagandy polityczno-partyjnej”. Okoń domaga się całkowitego wywłaszczenia dóbr dworskich i kościelnych a zarazem znacznego obniżenia opłat za posługi religijne, nic więc dziwnego, że zawieszony został w czynnościach kapłańskich przez władze duchowne. Niepohamowane ataki na inne partie ludowe sprawiły, że w 1926 r. większość członków ChSR przystąpiła do Stronnictwa Chłopskiego. Osamotniony Okoń w dwa lata później podporządkował się Kościołowi.
 
W tym samym jednak czasie płomyk chrześcijańskiego radykalizmu pojawił się w Stowarzyszeniu Katolickiej Młodzieży Akademickiej „Odrodzenie”. Organizacja ta krytykowała kapitalizm z pozycji katolickiego korporacjonizmu, radykalizując swe poglądy w latach Wielkiego Kryzysu. W 1928 r. prezesem wileńskiej sekcji SKMA został Henryk Dembiński głoszący, że „chce robotników prowadzić do Chrystusa, chce, by każdego ranka przed udaniem się do fabryk połączyli się z Nim w Komunii św.” W artykule z 1929 r. dowodził, że „mistyczna wiara” teoretyków socjalizmu, iż „przeznaczeniem człowieka jest ofiara z siebie (...), jakże jest bliska chrześcijańskiej koncepcji człowieka, zapatrzonego w cel ostateczny, a tutaj na ziemi pracującego nad ciągłym przerabianiem materii, uduchowianiem jej ku chwale Bożej i w służbie Bożej”. Dembiński wywarł pewien wpływ na linię „Odrodzenia”, ale na dłuższą metę jego poglądy były nie do pogodzenia z ideologią SKMA – w sierpniu 1932 r. doszło do secesji wileńskiej „lewicy” (także m.in. Władysław Borysewicz, Maria Żeromska, Henryk Chmielewski). Współtworzyli oni później Związek Lewicy Akademickiej „Front”, współpracując z komunistami w redakcji „Po Prostu”. Dembiński pozostał jednak praktykującym katolikiem – w czasie swego procesu w 1937 r. pisał, że jego rewolucyjność jest „tylko nędznym, dwudziestowiecznym odbłyskiem rewolucyjności Tego, którego wizerunek na krzyżu stoi na stole sędziowskim”.
 
Dembiński zginął rozstrzelany w 1941 r. Jego dawni koledzy z „Odrodzenia” (Michał Sobański, prof. Ludwik Górski, prof. Czesław Strzeszewski) znaleźli się natomiast w szeregach utworzonej latem 1940 r. „Unii”, a wraz nią – w chadeckim Stronnictwie Pracy. Program SP-Unii przyjęty w grudniu 1944 r. cechowało odejście od korporacjonizmu w kierunku samorządowego socjalizmu, opartego na „powszechnym i przymusowym” samorządzie gospodarczym. Opracowana przez K. Studentowicza doktryna ekonomiczna daleko posunięty interwencjonizm państwowy (ograniczenie – lecz nie zniesienie – wolnej konkurencji przez centralne planowanie typu „parametrycznego”) oraz nacjonalizację kluczowych gałęzi przemysłu i rozwój spółdzielczości przy zachowaniu prywatnej własności w przemyśle lekkim, handlu i rzemiośle. Przywódca „Unii” Jerzy Braun po latach podkreślał zbieżność „unionizmu” z marksizmem w wersji G. Lucacs’a i R. Garaudy’ego (oczywiście bez ich determinizmu ekonomicznego), nazywając swą ideologię „socjalizmem chrześcijańskim”.
 
 
Przy narodzinach Polski Ludowej także nie mogło zabraknąć przedstawiciela duchowieństwa. Był to ks. Marian Borowiec, który został posłem do Krajowej Rady Narodowej i na jej forum zwalczał klerykalizm („Klerykalizm nadużywa religii do celów politycznych”, mówił w styczniu 1946 r.). Ale to nie on stał się sztandarem nowego ruchu „społecznie postępowych katolików”, lecz Bolesław Piasecki, przedwojenny przywódca Ruchu Narodowo-Radykalnego. Wokół niego formuje się latem 1945 r. zespół tygodnika „Dziś i Jutro”. Choć „genetycznie” formacja ta wywodzi się z obozu narodowego, to jej ideologia daleko odeszła od myśli endeckiej – tworząc nowy program rezygnuje ona z nacjonalizmu na rzecz wyeksponowania katolicyzmu. Ideologia grupy „Dziś i Jutro” została zdefiniowana jako „potrójne zaangażowanie”: światopoglądowe (tj. katolickie), socjalistyczne i patriotyczne. Konsekwencją odchodzenia od społecznej nauki Kościoła było potępienie formacji Piaseckiego (od kwietnia 1952 r. zorganizowanej w Stowarzyszeniu PAX) przez kardynała Wyszyńskiego, a później przez Kongregację św. Officium. Piasecki przyjął komunizm w dziedzinie politycznej i ekonomicznej, głosił, że różni się od niego tylko filozoficznie (ba! uznał marksizm jako konsekwencję prawd objawionych zawartych w Biblii). Ideologia PAX coraz bardziej przypominała późniejszą latynoamerykańską „teologię wyzwolenia”, choć czkawka po falangistowskiej przeszłości towarzyszyć będzie jej do końca.
 
Jarosław Tomasiewicz
 
Tekst ukazał sie w piśmie "Robotnik Śląski" nr 7/1999

Portret użytkownika Ewangelia Ubogich
 #

Wybaczcie czepianie się szczegółów, ale umieszczanie flagi ZSRR za Chrystusem jest pewnym nieporozumieniem. Nawet w tekście nie ma nic na temat związków chrześcijan (tych lewicowych) z komunistami (leninowskimi), więc po cóż taka symbolika? Owszem, były przykłady kolaboracji, nazwijmy to tak, chrześcijańskich lewicowców z komunistami, ale każdy zachowywał swoją autonomię (sporadyczne przypadki odbijające się od tej reguły zdarzały się we Włoszech i Francji). Nawet sandinistowscy księża nie posuwali się do pełnej identyfikacji z komunizmem leninowskim. Co ciekawe, skrajna lewica lubi wychwalać księży lewicowców, ale już samą wiarę odsyła do lamusa. A pamiętać należy, że oni wiarę traktowali serio.

 
Portret użytkownika uno
 #

Niektórzy redaktorzy portalu, bądź co bądź zapiekli komuniści, są również katolikami. Trochę to pogibane, ale towarzysz Lenin tego nie zabraniał. Zwykł mawiać, że chodzenie do kościoła to nie jest wielki grzech dla komunisty. Dopiero stalinizm postawił sobie za cel zniszczenie kościoła i religii. My dążymy raczej do porozumienia z lewicą chrześcijańską, więc bez obrazy, ale sztandar jest na miejscu, bo przecież każde dziecko wie, że Chrystus był pierwszym komunistą.

 
Portret użytkownika Ewangelia Ubogich
 #

Mam pytanie w związku z tym: czy akceptujecie obecność księży w strukturach władzy radzieckiej (odwołajmy się do rewolucji sandinistowskiej i do obecności Cardenala w rządzie - oczywiście nie jestem nowy na lewicy i zdaję sob ie sprawę jak daleko była Nikaragua sandinistowska od ideału trockistowskiego, ale przykład jest pomocny)?
Odpowiem za siebie: jako osoba wierząca, a jednocześnie osadzona na lewicy, zdecydowanie - mimo wszystko - jestem przeciwnikiem udziału tychże w sferach rządowych, nawet, gdyby to byli najbardziej zatwardziali lewicowcy. To chyba uczciwe, nie sądzicie?

 
Portret użytkownika uno
 #

Po pierwsze nie ma żadnego "ideału trockistowskiego". Są dziesiątki grup politycznych, czasem przypominających sekty religijne, które odwołując się do pism Lwa Trockiego, zajmują się głównie wzajemnym zwalczaniem. To smutne, ale jakże podobne do chrześcijaństwa - jedno pismo, a ile interpretacji.

My nie mamy nic przeciwko udziałowi księży w czerwonych rządach, ale szanujemy Twoje podejście.

 
Portret użytkownika MARCIN
 #

Działaja lewicowi księża, lewicowi pastorzy lecz oni związani są przeważnie z teologią wyzwolenia i za to są potępiani przez Watykan.Głównie potępiani są za to,że pozbyli sie szat,pierścieni i pracują wśród biednych,pracują sami na swoje utrzymanie.Innym przykładem może być kolumbijska organizacja ELN w szeregach,której walczyli i walczą księżą lub byli księżą i pastorzy.Należy również wspomnieć duchownych zamordowanych przez skrajnie prawicowe dyktatury wojskowe w Ameryce Południowej również za to,że wsparli robotników,bezrobotnych i biedote o nie burżuazje.

 
Portret użytkownika CHErwony1994
 #

Osobiście uważam że Marksizm powinien się z dala trzymać od religii jakiej kolwiek. Religii chrześcijańska mimo swojej "kolektywnej/lewicowo ekonomicznej natury" nigdy nie będzie na równi z komunizmem trockistowskim. Aby to zrozumieć trzeba przeczytać stary testament ... pamiętacie jak "bóg" stworzył w ogóle prace dla człowieka... była to jedna wielka kara za grzech ...wygnanie z raju ... rozumiecie ?! " i od tej pory człowiek cierpiał i pracował blalalala". Religia[idologia] która traktuje prace jako karę i upadla wszystkich jej wykonawców nie jest godna nazwania "lewicową marksistowską czy jak kolwiek inaczej" religia to brak samodzielnego myślenia i z którym trzeba walczyć . na sam koniec rzucą cytatem George Shaw "To że człowiek wierzący bywa szczęśliwszy niż sceptyk, nie znaczy więcej niż to że ktoś pijany jest szczęśliwszy niż ktoś trzeźwy. Zadowolenie wynikające z utraty czujności przez umysł jest niewiele warte i niebezpieczne"

 
Portret użytkownika tres
 #

Marksizm z samych swoich założeń (materializm dialektyczny) odległy jest od jakiejkolwiek formy transcendencji czy wiary w rzeczy nadprzyrodzone.

Nie oznacza to jednak, że chrześcijanie nie mogą uczestniczyć w walce o socjalizm i komunizm. Nie da się i wcale nie jest potrzebne do osiągnięcia ustroju socjalistycznego przekonanie KAŻDEGO do poglądów ateistycznych.

Robił to dotąd znany z dogmatyzmu stalinista Enver Hodża i niewiele mu przyszło z "budowy socjalizmu" w malutkiej zacofanej Albanii w całkowitej izolacji od zewnętrznego świata mimo że jako jedyny władca w historii zakazał praktyk religijnych.

Reakcyjny charakter religii takiej jaką dzisiaj uczy się w szkołach wynika z tego że obecny Kościół Katolicki związany jest materialnie z systemem kapitalistycznym i występuje jako obrońca jego interesów. Księża są więc agentami kapitału, choć nie wszyscy zobowiązań wobec Watykanu postrzymują, zdarzają się też tacy, którzy głoszą treści postępowe, rewolucyjne i antykapitalistyczne zarazem.

np. ks. Piotr Ściegienny http://1917.net.pl/?q=node/786
ks. Camilo Torres http://1917.net.pl/?q=node/2129

i wielu innych choć to nadal kropla w morzu.

Religia nigdy nie będzie na równi z komunizmem (komunizm jest jeden - bez przymiotnika dlatego że komunizm to docelowy ustrój społeczny a religia to tylko religia.

A sama chrześcijańska idea miłości bliźniego wyjąwszy wiarę w istoty nadprzyrodzone, niepokalane poczęcia itp. nie kłóci się w żadnym z dążeniem do komunizmu, wręcz przeciwnie jest tysiąckroć lepsza niż ateizm połączony z burżuazyjnym hedonizmem, konsumpcjonizmem, indywidualizmem i egoizmem.

Ideolodzy partii komunistycznych powinni propagować marksizm i materializm dialektyczny aby poprowadzić proletariat do zwycięstwa.

Zwykli ludzie powinni mieć swobodę wyboru wyznania i odbywania praktyk religijnych.

Tak uważał Lenin i my też tak uważamy

 
Portret użytkownika uno
 #

Zachowujemy życzliwą neutralność wobec chrześcijaństwa. Nie dlatego, że uważamy tę religię, za lepszą od innych, czy też dostrzegamy w niej jakiś szczególny lewicowo-rewolucyjny potencjał, ale dlatego, że jest to religia większości robotników w naszym kraju.

Nasz stosunek do religii odzwierciedla leninowską tezę o prymacie celów klasowych nad podziałami światopoglądowymi. Jeśli znajdzie się ksiądz, który zechce poświęcić czerwone sztandary i uznamy, że taki akt może zbliżyć nas do klasy robotniczej, to pomaszerujemy święcić sztandary.

 
Portret użytkownika CHErwony1994
 #

Lenin mówił także : "Forma naszego komunistycznego społeczeństwa została przez nas stworzona tylko dlatego, aby walczyć przeciw wpływom jakiejkolwiek religii na świadomość klasy robotniczej. Marksizm powinien być materialistyczny. Mówiąc inaczej, powinien być wrogiem religii. Komuniści – to nieprzejednani wrogowie fanatyzmu religijnego i ceremonii religijnych. Komunizm został stworzony po to, aby wypowiedzieć religii walkę"

Obawiam się że "religijni socjaliści/komuniści" są na straconej pozycji w walce z kapitalizmem w ich ideologii jest poważny błąd logiczny. Komunizm to nie tylko pojęcie dotyczące "ekonomi" ale także społeczeństwa i kilku innych bardzo ważnych rzeczy:) . Aby to co nazywamy komunizmem mogło zatryumfować należy pozbyć się podziałów religijnych, narodowościowych, klasowych. Religia zawsze dzieliła ludzi więc uniemożliwia budowę egalitarnego społeczeństwa. I należy sprostować mylny pogląd że celem walki z religią jest walka z jej wyznawcami... błąd z religią dzisiaj należy walczyć za pomocą nauki jak to robił Marks ;) propagowanie racjonalizmu w mediach zwiększanie wydatków na naukę (to najlepsza szczepionka na tą zarazę). Jestem anty-teistą ale nie jestem stalinowcem ... i jestem pewien że anty-teizm jest jednym z niezbędnych składników do budowy komunizmu.

 
Portret użytkownika uno
 #

U Lenina każdy znajdzie to co mu pasuje
Mi pasuje to:

"Nie powinniśmy jednak w żadnym wypadku schodzić przy tym na manowce abstrakcyjnego, idealistycznego ujmowania zagadnienia religii tylko "na rozum", w oderwaniu od walki klasowej ujęcia dość często stosowanego przez radykalnych demokratów spośród burżuazji. Byłoby niedorzecznością sądzić, że w społeczeństwie opartym na bezgranicznym ucisku i otępianiu mas robotniczych można samym tylko słowem rozwiać przesądy religijne.

Zapominanie o tym, że ucisk ludzkości przez religię jest jedynie wytworem i odbiciem ucisku ekonomicznego wewnątrz społeczeństwa byłoby burżuazyjną ograniczonością. Żadne książki ani żadne słowa nie zdołają oświecić proletariatu, jeśli nie oświeci go jego własna walka przeciwko ciemnym siłom kapitalizmu. Jedność w tej rzeczywiście rewolucyjnej walce klasy uciemiężonej o stworzenie raju na ziemi jest dla nas ważniejsza niż jedność poglądów proletariuszy na sprawę raju w niebie.

Oto dlaczego nie deklarujemy i nie powinniśmy deklarować w naszym programie naszego ateizmu; oto dlaczego nie zabraniamy i nie powinniśmy zabraniać proletariuszom, którzy zachowali te czy inne pozostałości dawnych przesądów, zbliżenia się do naszej partii. Szerzyć naukowy pogląd na świat będziemy zawsze, walka z brakiem konsekwencji tych czy owych "chrześcijan" jest dla nas rzeczą konieczną, nie oznacza to jednak wcale, że należy wysuwać sprawę religii na bynajmniej nie przysługujące jej pierwsze miejsce, że należy dopuszczać do rozproszenia sił prawdziwie rewolucyjnej, ekonomicznej i politycznej walki gwoli trzeciorzędnych poglądów lub bredni, które szybko tracą wszelkie znaczenie polityczne, szybko wyrzucane są do lamusa w wyniku samego procesu ekonomicznego rozwoju.

W.I. Lenin
"Socjalizm a religia" 1905 r.
http://www.marxists.org/polski/lenin/1905/12/soc_a_rel.htm

 

Społeczność

Niech żyje rewolucjca socjalisyczna