Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 32 gości.

List zatrzymanego przez policję

Policja

Przedruk z: http://wolnemedia.net/reportaz/relacje-z-zamieszek-w-katowicach/

---------------

Droga redakcjo portalu Wolne Media,

Jesteśmy grupą zatrzymanych przez policję podczas sobotnich zajść na ul. Stawowej w Katowicach podczas zorganizowanej tam manifestacji, na której anarchiści, Antifa i inne grupy „starły się” wraz z przechodzącą ulicą Mickiewicza manifestacją ONR. Wspólnie ze współzatrzymanymi i ukaranymi mandatami chcemy nagłośnić sprawę nadużyć jakie zostały uczynione ze strony policji na nas, czyli demonstrantów z ulicy Stawowej, ponieważ większość z nas nie zakłócała przebiegu przeciwnej nam demonstracji i czujemy się pokrzywdzeni całym tym zajściem oraz chcemy złożyć zażalenie oraz skargę na policję, a także do Rzecznika Praw Obywatelskich. Prosimy zatem redakcję o opublikowane tego listu i pośredniczenie w korespondencji oraz prosimy czytelników o pomoc prawną, jeśli taką będą mogli udzielić. Osoby, które będą chętne nam pomóc prosimy o kontakt z nami.

Całość zajścia miała bardzo burzliwy przebieg, wiele osób niewinnych, które stały na tyłach i obrzeżach demonstracji oraz osoby, które wybiegły ze środka demonstracji uciekając przed petardami i butelkami było bitych przez stojących tam policjantów. Nie liczył się wiek oraz płeć. Po całym zajściu i przejściu manifestantów ONR nikt nie atakował policjantów oraz spokojnie mogliśmy opuścić manifestację, która była legalna! Część z nas rzeczywiście odeszła, dlatego tym bardziej zdziwił nas fakt, że po jakimś czasie po zajściu policja na nas zaczęła napierać i przestała wypuszczać manifestantów z ulicy Stawowej. Nasi towarzysze z manifestacji widząc, co się dzieje wewnątrz kręgu, ponieważ wielu z nas się przewracało i deptaliśmy po tych osobach, zaczęło zatrzymywać nacieranie policji. Osoby, które zaczęły zatrzymywać to natarcie były bite kolbami karabinów po kolanach. Po zaciśnięciu nas w ścisku podjechały radiowozy i autobus i zaczęto nas przeszukiwać i wsadzać po kolei do tych pojazdów. Nie przedstawiono żadnych powodów zatrzymania spokojnych osób na legalnej manifestacji, po prostu nas stamtąd zabrano. Przetrzymywano nas około 3 godzin najpierw w kręgu, potem w radiowozach i autobusie. Wiele osób nie mogło załatwić swoich podstawowych potrzeb fizjologicznych oraz nie miało nic do picia. Dopiero gdy jeden z przetrzymywanych w desperacji chciał oddać mocz do butelki, dopiero wtedy policjanci pozwolili się mu załatwić. Wcześniej ignorowano wszelkie prośby.

Po tych 3 godzinach wprowadzono wszystkich na komendę. Powsadzano nas do trzyosobowych cel w kilkanaście osób i pojedynczo prowadzono do łazienek, gdzie mogliśmy załatwić swoje potrzeby. Dopiero po jakimś czasie otwierano cele i przedstawiano nam powody zatrzymania. Powiedziano nam „Podpisujecie mandaty, czy nie? Jeśli nie to będziecie tutaj siedzieć do rana aż przyjedzie sędzia i grozi Wam kara grzywny do 5000 zł”. Gdy poprosiliśmy o czas do zastanowienia się w odpowiedzi dostaliśmy „To nie są negocjacje, podpisujecie albo nie”. Po czym udało nam się wynegocjować 5 minut zastanowienia. Niektóre osoby zgodziły się na mandaty dość szybko, ale potem okazało się, że zostały te mandaty z tego co słyszeliśmy wypisane na artykuł związany z uczestniczeniem w nielegalnej demonstracji (albo nielegalnym zgromadzeniu), po czym mandaty zmieniono na „zakłócenie przebiegu legalnej manifestacji”. Pomimo, że zostawiono nas w celach z telefonami komórkowymi większość nie miała zasięgu, a gdy poproszono o to by móc zadzwonić i poinformować rodzinę, gdzie się znajdujemy zatrzaśnięto drzwi. Nie mówiąc już o tym, że wśród nas były osoby nieletnie i rodzice bez telefonu od tych osób nie dowiedziałoby się, gdzie znajdują się ich dzieci. Na szczęście niektóre osoby zdołały dodzwonić się z telefonów komórkowych do rodzin i nieletnich po przyjeździe rodziców wypuszczono. W celach bardzo szybko zrobiło się gorąco i duszno ze względu na ilość osób znajdujących się w nich. Pomimo wielu próśb o wodę nie otrzymaliśmy jej. W końcu zdecydowana większość z nas pękła i podpisała mandaty, bo nie chcieliśmy siedzieć do rana w takich warunkach bez wody oraz czekać na wyroki jakie ponoć nam groziły z rana, gdy miał przyjechać sędzia. Woleliśmy 200 zł i wyjść już do domu. Pomimo, że obiecano nam wypuszczenie zaraz po podpisaniu mandatów, przetrzymano nas jeszcze około 2 godzin, gdyż musieliśmy zaczekać na wydanie protokołów zatrzymania. Później okazało się, że osoby, które nie zgodziły się na mandaty wypuszczono przed lub razem z nami. Dopiero podczas wydawania protokołów i podpisanych już mandatach (!) zostaliśmy zapytani o prawnika i o lekarza.

Większość z nas zatrzymana po godzinie piętnastej wyszła z komendy z mandatami między godzinami 23.00 i 1.00 w nocy, a osoby bez mandatów około 23.00.

Uważamy, że poważnie naruszono nasze prawa, dlatego chcemy walczyć o nie drogą prawną.

Za wszelką pomoc z strony redakcji jak i czytelników serdecznie dziękujemy! Proszę też o kontakt osoby, które ucierpiały w wyniku działań policji.

Społeczność

Ernst Thälmann - Sohn seiner Klasse