Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 8 gości.

Mieczysław Gajewski, Krystyna Poznańska: Grecja - rządy czarnych pułkowników (1967-1974)

Czarni pułkownicy

21 kwietnia 1967 roku faszystowska junta wojskowa, pod kierownictwem wyszkolonego w USA wielolet­niego szefa wywiadu wojskowego, pł-ka Jeoriosa Papadopulasa, dokonała zamachu stanu i wprowadziła reżim jawnej dyktatury wojskowej. Konstytucja zo­stała zlikwidowana, parlament — rozwiązany, wszel­kie organizacje demokratyczne, przede wszystkim Komunistyczna Partia Grecji i EDA — zdelegalizo­wane, postępowa prasa — 'zakazana. W kraju znów zapanował krwawy terror. Zapełniły się więzienia i obozy koncentracyjne. O masowości podjętych wó­wczas represji świadczy fakt, ujawniony w czasie procesu przeciwko przywódcom junty w 1975 r., że już w pierwszych dniach jej władzy, od 21 do 30 kwietnia 1967 r., aresztowano 8270 osób, zaś 6 188 osób zesłano do obozów.

W wyniku kompromisu między królem a juntą Papadopulos mianował początkowo premierem przewo­dniczącego Najwyższego Sądu Kasacyjnego, Konstantinosa Kolliasa. Mimo to junta nie posiadała żadnego zaplecza społecznego — nie zdołała przeciągnąć na swoją stronę nawet prawicowych partii politycz­nych. Szerokim echem odbiła się wydana w grudniu 1967 r. proklamacja przebywającego w Paryżu by­łego premiera Karamanlisa, nawołująca do likwidacji dyktatury.
Część oligarchii greckiej z królem Konstantynem na czele usiłowała w drodze „kontrzamachu" z 13 grud­nia 1967 r. przekazać władzę prawicowym partiom politycznym. Próba ta poniosła jednak fiasko, a król wraz z premierem zmuszeni byli udać się na emi­grację.

Nowym premierem i ministrem spraw wewnętrznych został przywódca junty Papadopulos, a marionetko­wym „regentem królestwa" — Jeorjos Zoitakis.

W warunkach terroru i przemocy przeprowadzono 29 września 1968 r. referendum nad projektem nowej konstytucji, opracowanym przez juntę. Na mocy te­go projektu prezydentowi (którym wkrótce później został Papadopulos) przyznano władzę absolutną w dziedzinie polityki zagranicznej, obrony narodowej i bezpieczeństwa wewnętrznego, z wyłączeniem tych spraw spod kontroli parlamentu; przyznano mu rów­nież prawo proklamowania —- gdy tylko uzna to za stosowne — stanu wyjątkowego. Projekt ten został zatwierdzony, lecz należy podkreślić, że 23% wybor­ców zbojkotowało jednak referendum, a 8% głosowa­ło przeciwko projektowi.
Siły antydyktatorskie nie zaprzestały walki. Wkrótce po przewrocie, już w maju 1967 r., powstała lewicowa organizacja Ruchu Oporu — Anty dyktatorski Front Patriotyczny (PAM). 3 listopada następnego roku po­grzeb byłego premiera Papandreu stał się okazją do masowej demonstracji antyrządowej. W grudniu dyktator Papadopulos objął również tekę ministra obrony. Zaostrzyły się represje, mnożyły się procesy przeciwników dyktatury. Tortury były na porządku dziennym. Na całym świecie rozlegały się głosy protestu przeciwko panującemu w Grecji bezprawiu.

Grecja występuje z Rady Europejskiej

Zarzuty w sprawie naruszania przez Grecję Kon­wencji Praw Człowieka wpływają do sekretariatu Ra­dy Europejskiej, która kieruję tam specjalną komisję. W grudniu 1970 r. Rada Europejska rozpatrzyła ra­port, przedstawiający wyniki dwuletniego śledztwa w tej sprawie. Po przestudiowaniu raportu i przesłu­chaniu kilkudziesięciu świadków, komisja stwierdziła, że torturowanie więźniów politycznych w Grecji sta­nowi „administracyjną praktykę". Stwierdzono sze­rokie stosowanie takich tortur, jak np. poddawanie ofiar wstrząsom elektrycznym i bicie stalowym prę­tem po gołych stopach, czyli tzw. „falanga", która uzyskała smutne miano „greckiej specjalności". Ko­misja odrzuciła argument rządu ateńskiego, że stoso­wanie tych tortur było rzekomo konieczne ze wzglę­du na groźbę „komunistycznego powstania". Członkowie Rady Europejskiej długo wahali się odno­śnie wniosków, jakie należy wyciągnąć z ustalenia tak bezprzykładnego łamania praworządności w Gre­cji. Grecki przedstawiciel w Radzie, Panajotacos, nie ośmielił się zdementować stwierdzonych faktów, oś­wiadczając tylko, że „wrogowie jego kraju pragną zdyskredytować go w oczach opinii światowej". Rów­nież Stany Zjednoczone wywierały nacisk na państwa członkowskie Rady Europejskiej, by nie dopuścić do wykluczenia Grecji. Sekretarz Stanu Rogers usiłował udowodnić, że krok taki przyniósłby więcej szkody niż pożytku, doprowadziłby bowiem do osłabienia Paktu Atlantyckiego w jego tak ważnym rejonie ja­kim jest Grecja.
Grecki minister spraw zagranicznych, Pipinelis, obecny na posiedzeniu Rady, na którym rozpatrywa­na była sprawa, świadomy tego, że co najmniej dwu­nastu członków Rady na ogólną liczbę osiemnastu głosować będzie za zastosowaniem tej sankcji, złożył oświadczenie o wystąpieniu Grecji z Rady Europej­skiej i o wypowiedzeniu przez nią konwencji Praw Człowieka.

W styczniu 1971 r. rządząca junta powołała do życia marionetkowy organ, tzw. Radę Ustawodawczą, zło­żoną z oddanych jej ludzi. W czerwcu tegoż roku Papadopulos włączył do rządu dziesięciu nowych członków spośród wiernych juncie „technokratów" w nadziei, że potrafią uporać się z rosnącymi trudno­ściami gospodarczymi. Sytuacja jednak nie uległa po­prawie. W marcu 1972 roku dyktator zdecydował się rozwiązać rząd Zoitakisa i sam obwołał się regentem.

Walka z dyktatura

Bezprzykładne rządy terroru „czarnych pułkowni­ków" zaktywizowały siły wrogie dyktaturze. W paź­dzierniku 1971 r. powstała Krajowa Rada Oporu, w skład której — oprócz wspomnianego „Frontu Patriotycznego" — weszła centrolewicowa „Obrona Demokracji", konserwatywna organizacja „Obrońcy Wolności" i monarchistyczna organizacja „Wolni Gre­cy.

W końcu 1972 r. i w początkach roku następnego stu­denci Uniwersytetu Ateńskiego rzucili otwarte wy­zwanie dyktaturze. W marcu 1973 r. przeprowadzili oni ośmiotygodniowy strajk w obronie swobód aka­demickich. Doszło do starć, w wyniku których prze­szło stu studentów odniosło rany. W związku z tym w kwietniu 1973 r. zamknięto Uniwersytet Ateński. W maju tegoż roku junta udaremniła spisek oficerów marynarki inspirowany przez promonarchistycznych polityków.

Znamiennym dla coraz bardziej nie­chętnych wobec junty nastrojów w Europie Zachod­niej był fakt, że opanowany przez spiskowców grecki okręt wojenny opuścił manewry NATO i załoga jego uzyskała azyl polityczny we Włoszech — w kraju, który brał udział w tych samych manewrach, i na którego terenie znajduje się dowództwo NATO na cały okręg śródziemnomorski. Nieudany spisek grupy oficerów zaostrzył jeszcze bardziej terror junty, przy­spieszył proces umacniania dyktatury. 1 czerwca 1973 r. „czarni pułkownicy" proklamowali Republikę z prezydenckim systemem rządów. Odpowiednio spreparowane referendum z 29 lipca zatwierdziło oba­lenie monarchii. Wprowadzono w związku z tym po­prawkę do konstytucji z 1968 r. Pierwszym prezyden­tem o dyktatorskich pełnomocnictwach został Papa- dopulos.

By stworzyć pozory legalności, w październiku powo­łano rząd cywilny ze Spyrosem Markezinisem na cze­le. Zapowiedział on przeprowadzenie wyborów do parlamentu w 1974 r. i możliwość złagodzenia repre­sji wobec opozycji.
Tymczasem już w listopadzie 1973 r. sytuacja poli­tyczna uległa dalszemu zaostrzeniu. W czasie uroczy­stości żałobnych w Atenach, związanych z rocznicą śmierci Papandreu, 3 listopada 1973 r. doszło do starć z policją. Aresztowano kilku studentów, którzy wzięli udział w tych uroczystościach. Stało się to syg­nałem do szerokiego studenckiego ruchu solidarno­ściowego, który przerodził się w potężną demonstra­cję przeciwko dyktaturze. Objął on prócz Aten dwa pozostałe ośrodki uniwersyteckie: Saloniki i Patras.

„Grecy! Jak możecie spać?"

Przez trzy dni — od 16 do 18 listopada 1973 r. — centrum Aten przeksiztałciło się w pole bitwy. Pięć tysięcy studentów dysponujących radiostacją zaba­rykadowało się na Politechnice. Ludność stolicy z za­partym tchem słuchała ich bojowych komunikatów, nawołujących do walki z tyranią. Studencka radio­stacja wezwała robotników do strajku powszechnego. Apel ten wywołał szeroki rezonans. Liczni robotnicy (głównie budowlani i pracownicy komunikacji miej­skiej) w demonstracjach i strajkach dali wyraz swej solidarności z walczącymi studentami.

17 listopada dyktator Papadopulos podpisał dekret o stanie wyjątkowym. Wojskowe oddziały szturmowe, wsparte przez czołgi, przystąpiły do ataku na Poli­technikę. Radiostacja studencka nadawała rozpaczli­we apele: „Grecy, jak możecie spać, gdy z czołgów strzela się do studentów?"
Bohaterski opór studentów przeciwko czołgom trwał do następnego rana. Zakończył się masakrą. Dziesiąt­ki studentów i młodych robotników zostało zabitych. Kilkuset odniosło rany. Jak stwierdził brytyjski dziennik „The Guardian" (19.XI.1973.), „więcej krwi przelano w Atenach w ciągu ubiegłych kilku dni, niż kiedykolwiek przedtem po wojskowym zamachu sta­nu z 1967 r." Nastąpiły masowe aresztowania. Aresz­towano wówczas 2.453 młodych ludzi — co zostało ujawnione w dwa lata później w czasie procesu od­powiedzialnych za zajścia na Politechnice. Niektórzy komentatorzy prasy zachodniej (m. in. „Le Monde" z 18—19.XI.1973 r.) ocenili te wydarzenia jako zaczą­tek antyfaszystowskiego powstania ludowego. Zajścia te przypieczętowały losy rządu Papadopulosa. Decydujące elementy w dowództwie armii przypisały je jego uprzednim manewrom w kierunku rzekomej liberalizacji i postanowiły zmienić ekipę rządzącą, twierdząc, że ma on „za słabą rękę". Tak skończyły się rządy Papadopulosa, który wykazał całkowitą in­dolencję w niesłychanie napiętej sytuacji, nie tylko politycznej, lecz i gospodarczej. Nasilająca się infla­cja, zastój w budownictwie i przemyśle, spadek do­chodów z turystyki, spowodowany w znacznym stop­niu apelami do bojkotu faszystowskiej Grecji ze stro­ny organizacji postępowych — wszystko to spowodo­wało, że kraj znalazł się na skraju przepaści.

Pałacowa rewolucja

W nocy z 23 na 24 listopada 1973 r. dokonano „za­machu stanu" w łonie junty. Papadopulos wraz z nie­dawno powołanym premierem Markezinisem znaleźli się w areszcie domowym. Silne oddziały wojska ob­stawiły gmachy publiczne oraz newralgiczne punkty wielkich miast.

Nowym prezydentem mianowany został konserwa­tywny generał Fedon Gizikis, uchodzący za przyja­ciela zdetronizowanego króla Konstantyna, premie­rem zaś — Adamantios Andrucopulos, który więk­szość życia spędził, w USA, prowadząc tam kancelarię adwokacką. Faktycznie rządził triumwirat, w skład którego prócz generała Gizikisa wchodził dowódca sił zbrojnych gen. Grigorios Bonanos oraz generał bry­gady Demetris Ioannides. Tak więc rządy pułkowni­ków przekształciły się w rządy generałów! Było przy tym tajemnicą poliszynela, że rzeczywistą wła­dzę w nowym rządzie sprawuje 52-letni despotyczny i bezwzględny gen. Ioannides — szef wszechwładnej żandarmerii wojskowej (ESA), która siała postrach zarówno wśród wojskowych, jak i wśród cywilów, dokonując bezprawnych masowych aresztowań.

Ioan­nides był osobnikiem o sadystycznych skłonnościach, który osobiście lubował się w przesłuchiwaniu i tor­turowaniu więźniów politycznych. Wiele krążyło po­głosek o jego zbrodniczych zapędach

Na przykład by­ły poseł do Izby Gmin z ramienia partii konserwa­tywnej C. M. Woodhouse pisał w tygodniku „The Observer" (z 21.X.1974 r.), że Ioannides zapropono­wał pewnego razu Makariosowi eksterminację całej tureckiej ludności Cypru!

Tak więc rozwiały się wysuwane przez poprzednią ekipę obietnice złagodzenia represji. Rozwiały się również złudzenia pewnych kół na Zachodzie, przy­pisujących intencje liberalne rządowi, który obalił Papadopulosa. W rzeczywistości represje wzmogły się jeszcze bardziej i to w znacznie brutalniejszej postaci. Nadal trwał stan wyjątkowy. Zakazano wydawania prawicowej gazety „Wradyni" za „krytykowanie rzą­du". Ingerencja w życie prywatne obywateli posu­nęła się tak daleko, że np. zabroniono popularnej gry w karty, tzw. „kumkana", jako gry rzekomo „zdegenerowanej". Ponownie — po krótkiej „odwilży" w ostatnim okresie rządów Papadopulosa — zakazano wykonywania utworów muzycznych znanego z lewi­cowych przekonań kompozytora Mikisa Teodorakisa. Coraz więcej nazwisk wybitnych artystów, twórców, pisarzy, naukowców znalazło się na indeksie.

Wyspa śmierci

Nowa junta uruchomiła znów obóz koncentracyjny na wyspie Jaros na Morzu Egejskim, która jeszcze za czasów rzymskich była kolonią karną. Ta niewielka skalista wyspa, pozbawiona wody i roślinności, o za­bójczym klimacie, zyskała miano „wyspy śmierci". Nawet hitlerowskie władze okupacyjne nie zdecydo­wały się zorganizować tam obozu koncentracyjnego.

Uczyniła to dopiero reakcja grecka po wojnie domo­wej — tysiące anty faszystów straciło tam wówczas życie. Obóz Koncentracyjny na Jaros został ponow­nie uruchomiony po przewrocie faszystowskich „czar­nych pułkowników". Jednak pod presją światowej opinii pubiicznej i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża Papadopulos zmuszony został w 1969 r. do jego likwidacji.

Wskrzesił go dopiero w początkach 1974 r. loannides i szybko zapełnił nowymi mieszkańcami. Byli wsrod nich przede wszystkim czołowi działacze antyfaszy­stowscy — komuniści, lecz nie tylko oni. Znajdowali się tam ludzie rożnego autoramentu, z tych czy in­nych względów niewygodni w danym momencie dla kiiki rządzącej.

16 marca aresztowany został i zesłany na Jaros były przywódca Unii Centrum, 64-letni Jeorios Mawros. Wina jego polegała na tym, że publicznie wyraził radość z powodu odwołania zapowiadanej kurtuazyj­nej wizyty w Grecji brytyjskich okrętów wojennych. Wizytę tę odwołał wkrótce po wyborach, które wy­niosły go do władzy, labourzystowski premier Wil­son, nie chcąc się solidaryzować z greckimi faszysta­mi. Mawros zaapelował do światowej opinii publicz­nej (apel zamieszczony m.in. w „Timesie" z 13.V. 1974 r.), by przyczyniła się do jego zwolnienia, w przeciwnym bowiem razie grozi mu śmierć ze względu na nieludzkie warunki panujące na Jaros. Apel jego odniósł skutek; w wyniku nacisku opinii pubiicznej został on w końcu maja zwolniony. Prasa światowa podawała w związku z tym, że wyspa pełna jest olbrzymich szczurów i żmij oraz słynie ze szcze­gólnego rodzaju wyrafinowanych tortur, takich jak np. wrzucanie nagiego więźnia, zaszytego w worku wraz ze specjalnie wystraszonym kotem, do chłod­nych wód Morza Egejskiego. Eksperymenty te pozo­stawiały straszliwe rany na ciele tych więźniów, któ­rzy zdołali przeżyć (tygodnik nowojorski „Time" z29.IV.1974).

A oto co pisał na temat więźniów wyspy Jaros David Tonge w londyńskim tygodniku „The Observer" (19.V.1974 r.): „Na Jaros znajduje się obecnie między innymi : pułkownik Raptis, oficer należący do kół zbli­żonych do byłego prezydenta Papadopulosa; Pawlos Georghiu, profesor uniwersytetu; Nikolaos Psarouda- kis, redaktor miesięcznika Christianiki; Chriistos Ka- ranassis, wydawca; prawnik z Pireusu, który podpiwej przeciwko marynarce III Rzeszy, który po woj­nie był nieugiętym bojownikiem o sprawę demokra­cji w Grecji.

A oto zaczerpnięty z nie mogącego być podejrzanym o stronniczość brytyjskiego dziennika „The Guar­dian" (27.V.1974 r.) list, potwierdzający stosowanie podobnych tortur. Napisała go Luisa Gondikas, której mąż, 27-letni Dimi trias Gondikas, uznany został przez władze za członka Komunistycznej Partii Grecji. Jego żona pisze:
„Przez 3 miesiące mąż mój więziony był w głównej siedzibie władz bezpieczeństwa w Atenach. W tym czasie wielokrotnie dawano mi do prania jego ubra­nie zbroczone krwią. (W Grecji krewni więźniów przed ogłoszeniem wyroku piorą ich rzeczy i dostar­czają im pożywienie). Podczas trzech ostatnich od­wiedzin męża sama widziałam jego okropny stan. Paznokcie obu rąk były odbite i niektóre z nich scho­dziły z opuchniętych palców. Nie mógł chodzić. Nie mógł nawet włożyć butów, tak obolałe były stopy po stosowaniu falangi. Stan jego zdrowia (wrzód żołąd­ka) znacznie się pogorszył (...)

Organizacja pod nazwą „Komitet Solidarności z Więź­niami" ogłosiła nazwiska 37 osób, które były podczas śledztwa bite, przypalane papierosami lub maltreto­wane w inny jeszcze sposób. Większość z tej grupy to studenci, niektórzy nie przekroczyli jeszcze 18 ro­ku życia." __
Wśród wielu głosów oburzenia na te akty łamania praworządności warto zacytować jeszcze na zakończe­nie wspomnianego już konserwatywnego posła do Izby Gmin, C. M. Woodhouse'a, w tygodniku „The Observer" (21.X.1974 r.):
„Jak do tego doszło, że ludzie tak godni pogardy ob­jęli władzę w cywilizowanym, demokratycznym kra­ju? Pytanie to ma doniosłe znaczenie dla wszystkich krajów zachodnich, szczególnie dla tych, które wcho­dzą w skład NATO. Sojusznicy zachodni bowiem, szczególnie Stany Zjednoczone, a w mniejszym stop­niu Wielka Brytania, ponoszą ciężar odpowiedzialno­ści za odpowiedź na to pytanie, która to odpowiedź nie przynosi im chwały (...)

Ludzie sprawujący władzę w Grecji — od pierwszego do ostatniego — nie byli zdolni do niczego innego, Poza kierowaniem w miarę skutecznie działającym Gestapo."
Gestapowski terror nie zdołał jednak rozwiązać żadnego z piętrzących się przed Grecją problemów. Galo­pująca inflacja, którą pogłębiały jeszcze rosnące wy­datki na wojsko i policję, powodowała — mimo re­presji — wzrost napięć socjalnych. Pomimo przywi­lejów, udzielanych obcemu kapitałowi, sytuacja go­spodarcza pogarszała się gwałtownie. Szerzyły się przekupstwo i korupcja.
Zwiększała się też izolacja junty na arenie między­narodowej. Coraz liczniejsze głosy na Zachodzie pro­testowały przeciwko stosunkom panującym w kraju greckiego „sojusznika" wręcz żenującym dla tzw. „demokracji zachodnich". Obawiano się przy tym, że jeszcze jeden zryw ludowego gniewu może znieść juntę z areny życia politycznego. Nikt nie przypusz­czał jednak ani w Grecji, ani poza jej granicami, że do upadku greckiego faszyzmu przyczyni się konflikt wokół Cypru z tradycyjnym wrogiem Grecji — Tur­cją.

Junta ustępuje

To, co w Portugalii wyzwoliła wojna kolonialna, w Grecji spowodował Cypr — wyspa, która od lat była kością niezgody między Grecją a Turcją. Zamie­szkała w 80% przez Greków, w 18% zaś przez Tur­ków, proklamowana została w 1960 r. niepodległą republiką, z zachowaniem istniejących tam brytyj­skich baz wojskowych. Rząd Cypru, na czele którego stał arcybiskup Makarios, prowadził politykę nieza- angażowania. Stosunki między obiema społecznościa­mi narodowymi wyspy nie układały się dobrze — niejednokrotnie dochodziło do krwawych konfliktów zbrojnych. Popierany przez nacjonalistów greckich ruch na rzecz „enosis" — przyłączenia wyspy do Gre­cji — cieszył się szerokim poparciem we wrogiej Makariosowi organizacji Greków cypryjskich EOKA. Rządzący Grecją faszystowscy generałowie, niezdolni do rozwiązania kryzysowej sytuacji wewnętrznej, pragnęli „skanalizować" niezadowolenie szerokich mas narodu w drodze awanturniczej polityki zagra­nicznej. Tak zrodził się plan przeprowadzenia „Ope­racji Prezydent" (kryptonim zamachu stanu przeciw­ko Makariosowi na Cyprze).

19 lipca 1974 r. przywódca EOKA, Nikos Sampson, w spisku z wojskową juntą Grecji podjął próbę zama­chu stanu przeciwko Makariosowi. Plan działania okazał się jednak prymitywny i nie przemyślany: za­machowcy zaatakowali Makariosa, szturmując arcy- biskupstwo przy użyciu czołgów i armat i byli prze­konani, że go zabili. Tymczasem Makarios uciekł, wy­korzystując porzucony w ogrodzie samochód, dotarł do swej kwatery głównej w Paphos i stamtąd odle­ciał do Londynu, a następnie do USA. Tak więc greccy faszyści, którzy przy pomocy awan­tury cypryjskiej pragnęli umocnić swą kruchą wła­dzę, wpadli we własne sidła. Nie tylko bowiem ich nieudolna interwencja na Cyprze zakończyła się cał­kowitą klęską, lecz skłoniła ona Turków do tego, czym często grozili, a czego jednak nigdy dotąd nie zreali­zowali — do desantu na wyspę.

Rankiem 20 lipca nad Cyprem pojawiły się parasole tureckich skoczków spadochronowych. Zanosiło się na początek wojny między państwami Zachodu — pierwszej od 1944 r. I to wojny między sojusznikami z NATO, co więcej — między dwoma filarami połud­niowo-wschodniego ugrupowania NATO, którego kwatera główna znajduje się w tureckim Izmirze! Do tego nie mogli dopuścić amerykańscy mocodawcy greckiej junty wojskowej, za których cichym błogo­sławieństwem dokonany został zamach stanu prze­ciwko Makariosowi. „Operacja Prezydent" była zna­na i zaaprobowana przez Pentagon, przez CIA, a prze­de wszystkim przez samego Henry Kissingera" — stwierdza J. Alia w dobrze poinformowanym tygod­niku francuskim „Le Nouvel Observateur" (20.VII. 1974 r.). Obalenie rządu Makariosa, który realizował niezależną, niezaangażowaną politykę i zaprowadze­nie na tej wyspie o kluczowym strategicznie znacze­niu rządów na wzór greckich, skłonnych do tolero­wania również bazy amerykańskiej — było jak naj­bardziej po myśli USA.
Okazało się jednak, że tym razem Kissinger postawił na niewłaściwą kartę. Nie zdawał sobie sprawy, do jakiego stopnia jego greccy podopieczni są nieodpo­wiedzialni i niekompetentni nawet w sprawach woj­skowych. Nie potrafili oni w swych rachubach uw­zględnić takiego choćby podstawowego faktu, że szan­se działania ich lotnictwa nad oddalonym od Grecji o blisko tysiąc kilometrów Cyprem w porównaniu, z lotnictwem Turcji, oddalonym od Cypru zaledwie o 80 km — są niesłychanie słabe. A przede wszy­stkim —< w swej szaleńczej wielkomocarstwowej manii wielkości pominęli całkowicie taki element, jak przewaga najsilniejszej na całym Bliskim Wschodzie półmilionowej armii tureckiej nad armią grecką! Ogłoszona przez nich w odpowiedzi na turecką inwa­zję na Cypr powszechna mobilizacja zawiodła na ca­łej linii. Dla powołanych pod broń brak było mundu­rów, butów, karabinów. Błądzili oni całymi dniami, odsyłani z jednych koszar do drugich, sypiając na dworcach i żywiąc się własnym sumptem.

„Towarzysze broni! Nadeszło, historyczna chwila!"
Do zdesperowanych żołnierzy, wśród których szerzyć się poczęły nastroje buntu, dotarł nadawany po grec­ku przez bawarską rozgłośnię radiową manifest 250 greckich oficerów, domagający się położenia kresu istnieniu wojskowo-policyjnego rządu. Dokument ten świadczy o dokładnym przestudiowaniu apelu, w któ­rym trzy miesiące wcześniej oficerowie portugalscy uzasadnili swe wystąpienie przeciwko dyktaturze. Po­dobnie jak i tamci, również i oficerowie greccy wzy­wali do utworzenia „rządu ocalenia narodowego", po­stulując „przystąpienie doń Karamanlisa oraz przed­stawicieli dwóch wielkich partii i nowych sił politycz­nych". Na wypadek oporu grozili obaleniem tych, „którzy dziś w imieniu sił zbrojnych sprawują rzą­dy i w wyniku swych zbrodniczych poczynań dopro­wadzili Grecję na skraj katastrofy narodowej". „Towarzysze broni, nadeszła historyczna chwila! — brzmiały końcowe słowa apelu — naród grecki, po tylu ofiarach ma prawo domagać się znowu swoich politycznych praw i swobód (...) Spełnimy nasz obo­wiązek wobec ojczyzny i wobec narodu." Gmach faszystowskiej junty chwiał się w posadach. Napięcie wśród społeczeństwa rosło z godziny na go­dzinę. Rosło też zdenerwowanie w Departamencie Stanu USA, gdy dotarła tam wiadomość, że zamach greckich generałów na Cyprze poniósł fiasko.

Machiavelliczna gra Kissingera

Milczenie Departamentu Stanu USA oznaczało tylko jedno: faktyczną aprobatę zamachu stanu na Cyprze. Pomimo swej osławionej zręczności, tym razem sek­retarz stanu USA najwyraźniej się przeliczył. Rachu­by jego oparte były bowiem na jednym założeniu: na bierności Turków. Założenie to okazało się fałszywe. Turecki desant na Cyprze przekreślił całą konstrukcję strategiczną Kissingera.

Zarysowujące się widmo wojny między dwoma członkami NATO — to cios dla dyplomacji amerykańskiej. By uniknąć tego cio­su, który godziłby przede wszystkim w jego własny prestiż Kissinger dokonuje błyskawicznej wolty poli­tycznej. W myśl zasady „biada zwyciężonym" poświę­ca z lekkim sercem swych ateńskich protegowanych i skłania ich, by przekazali władzę koalicji konserwatywnych polityków. W poniedziałek 22 lipca — jak podaje prasa zachodnia — Kissinger odbył dwie roz­mowy telefoniczne z premierem Grecji Andrucopu- losem, nalegając na to, by przekazanie władzy od­było się w spokoju i w możliwie najkrótszym czasie. Nazajutrz prezydent Grecji Gizikis wezwał do siebie szefa ESA — gen. Ioannidęsa i oświadczył mu, że beznadziejny kryzys, wywołany sprawą cypryjską, wymaga przekazania władzy cywilnemu rządowi jed­ności narodowej. Ioannides wniósł sprzeciw. Wów­czas prezydent wezwał do swego biura naczelnego dowódcę sił zbrojnych gen. Bonanosa oraz dowódców wszystkich rodzajów broni. Dopiero pod tą presją Io­annides ustąpił.

W kilka godzin później odbyła się konferencja Gizi- kisa z pośpiesznie wezwanymi dziewięcioma najwy­bitniejszymi cywilnymi politykami prawicy i cen­trum, prześladowanymi przez juntę, z których wielu poznało smak więzień, obozów koncentracyjnych i tortur. Był wśród nich były minister Jeorjos Maw- ros, niedawno zwolniony z obozu na Jaros. Gizikis zwrócił się do nich z apelem o utworzenie nowego rządu „ze względu na ogólnonarodowe niebezpieczeń­stwo" i z ich inicjatywy zaapelował telefonicznie do przebywającego od jedenastu lat w Paryżu Karaman- lisa, by powrócił z dobrowolnej emigracji i stanął na czele rządu w Grecji.
Karamanlis wyraził zgodę — pod warunkiem znie­sienia zakazu publikowania sympatyzującej z nim ga­zety „Wradyni" oraz zwolnienia jednego z jego aresz­towanych przyjaciół. Żądania te zostały natychmiast spełnione.
W rozwiązaniu trudności technicznych, związanych z szybkim powrotem Karamanlisa do Grecji, pomógł prezydent Francji Giscard d'Estaing, dając mu do dy­spozycji
najnowocześniejszy samolot „Mystere-20".

załamała się krwawa dyktatura, która przez przeszło siedem lat trzymała Grecję w swych klesz­czach. „Frustrację w Grecji budziła świadomość — stwierdza J. A. El ten w tygodniku „Stern" z 1.VIII. 1974 r. — że to nie grecki Ruch Oporu doprowadził do upadku dyktatury wojskowej, lecz że Grecja zaw­dzięcza swą wolność interwencji odwiecznego turec­kiego wroga." Według I austriackiej „Die Presse" (24.VIII.1975) „był to rzadki, a może jedyny wypadek w światowej historii, kiedy dyktatura sama ogłosili swe bankructwo".
Triumfalny powrót Karamanlisa

24 lipca Karamanlis po jedenastu latach dobrowolnej emigracji znalazł się znów na ziemi ojczystej. Setki tysięcy rozentuzjazmowanych Ateńczyków zgotowa­ło mu przyjęcie, o jakim mógł tylko marzyć przez te długie lata. Tłumy skandowały jego imię, klaksony trąbiły triumfalnie, ludzie całowali się, płakali z ra­dości, tańczyli, witali powracającego znakiem „V". Było to święto ludowe, jakiego nie znała Grecja od czasu zakończenia okupacji niemieckiej. Ludzie śpie­wali hymn do wolności, powstańczą pieśń Kreteńczyków „Kiedy znów zabłysną gwiazdy" i wiwatowali: „Dziś umiera faszyzm".

Natychmiast po przybyciu Karamanlis zaprzysiężo­ny został przez arcybiskupa Serafina jako premier nowego rządu. W swym pierwszym przemówieniu telewizyjnym do narodu Karamanlis oświadczył m. in.: „Podejmuję odpowiedzialność rządzenia kra­jem w krytycznych okolicznościach (...) Ożywia mnie głębokie przekonanie, że nawet największe trudności mogą być przezwyciężone przez mobilizację wszy­stkich sił i zalet narodu (...) Najpilniejszym zadaniem mego rządu będzie opracowanie metod, prowadzą­cych do prawdziwej i postępowej demokracji, w któ­rej będzie miejsce dla wszystkich Greków (...) Rząd mój nie ma charakteru partyjnego ani politycznego: jest rządem ogólnonarodowym". W dniu 26 lipca Karamanlis powołał 31-osobowy tym­czasowy „rząd jedności narodowej" o charakterze centrowo-prawicowym, w którym większość stanowi­li członkowie byłej partii Karamanlisa, „Narodowej Unii Radykalnej" oraz „Unii Centrum". Do rządu nie wszedł żaden przedstawiciel lewicy. Jego najliberalniejszym członkiem był polityk centrum, wi­cepremier i minister spraw zagranicznych Jeorjos Mawros.

Wkrótce potem wybitni greccy uchodźcy zaczęli pow­racać do ojczyzny, przyciągnięci obietnicą wolności. Pierwszy przybył z Paryża Mikis Teodorakis, kompo­zytor (m. in. autor muzyki do filmu „Grek Zorba"), którego tłumy witały owacyjnie na lotnisku. Aktorka Melina Mercouri, także gorąca przeciwniczka rządu wojskowego, również opuściła Paryż, wyjaśniając, że wraca do domu, aby „słuchać, uczyć się i cierpieć". Wrócili także: wydawca Helena Wlachos, aktorka Irena Papas, Lady Fleming, wdowa po Aleksandrze Flemingu, odkrywcy penicyliny i wielu innych. Kara- manlis bowiem przywrócił obywatelstwo greckie wszystkim, którym je odebrano z powodu opozycji wobec junty.

Źródło:  Republika Grecji M.Gajewski, K.Poznańska Krajowa Agencja Wydawnicza, W-wa 1976 str 33-48

Społeczność

future2