Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 10 gości.

Mateusz Birkut: Krzesło dla Tuska, czyli żarty się skończyły

Donald i Michał Tusk

Proszę, proszę, naszego dzielnego i charyzmatycznego premiera nagrodzono. Przyznam się, że w mej naiwności myślałem dotąd, że jest on ostatnią osobą, którą można nagrodzić – w kraju bezrobocie, zasuwamy na umowach śmieciowych, na wizytę u lekarza specjalisty trzeba czekać miesiącami, leki kosztują majątek, pracy nie ma nie tylko dla roboli, ale i dla wykształciuchów, a jeśli jest, to za grosze, mamy harować do 70-tki, „pracodawcy” robią, co im się żywnie podoba, likwidując umowy o pracę i zastępując je śmieciowymi, płacimy horrendalne czynsze, banki łupią nas zbójeckim oprocentowaniem kredytów, a dla premiera – nagroda. Krzesło. „Za danie Polakom poczucia spokoju i bezpieczeństwa.” Na dodatek to druga nagroda – po statuetce od TVP.

Złośliwi internauci skwapliwie ten fakt komentują, stwierdzając m.in., że krzesło chwilowo jest niekompletne, bo nie zdążono z instalacją elektryczną i zauważając, że następną nagrodą dla premiera może być tylko prycza. Złośliwcy wypominają też Tuskowi, że w swej uczonej laudacji powiedział, iż „żarty się skończyły”, co mogłoby znaczyć, że całe jego dotychczasowe rządy były żartem. „Żarty się skończyły – obwieścił uroczyście premier. - Głównym zadaniem polskiego rządu będzie zapewnienie takiego poczucia bezpieczeństwa wszystkim Polakom, nie tylko wobec kryzysu, ale także wobec kryzysu politycznego, którego jesteśmy świadkami.” Strach się bać – skoro premier mówi o końcu żartów i o zwiększaniu poczucia bezpieczeństwa, to następnym jego krokiem na tej drodze mogą już być tylko druty kolczaste. Dla społeczeństwa oczywiście, by poczuło się jeszcze bardziej „bezpiecznie”. O tę ostatnią kwestię z pewnością zatroszczy się też syn premiera, którego zatrudniono na gdańskim lotnisku, zapewne ku wielkiej uciesze Macierewicza, któremu nazwisko „Tusk” w zestawieniu ze słowem „samolot” zgoła jednoznacznie się kojarzą – wiadomo, eksplozje, spisek z Ruskimi, trumna w błocie itd.

Swoją drogą Tusk Junior poczucie humoru odziedziczył po tacie, co udowodnił obwieszczając skromnie, że przedstawiciele portu sami się do niego zgłosili i nie zabiegał o tę pracę - „Od półtora roku kuszono mnie tą propozycją. W końcu się zgodziłem” – rzekł, zapewne z rezygnacją. Cóż biedak mógł zrobić, skoro wciąż go kusili i kusili, namawiali i truli dupę – trzeba było ustąpić. Co prawda ciekaw jestem, czy Junior „ustąpiłby” też, gdyby kuszono go ofertą pracy w Tesco za 1200 zł, albo proponowano mu staż za 800 zł.?

Krzesełkowy Tusk i Tusk Junior-Lotnik udowadniają wszystkim, że w kraju jest świetnie. Wzrasta poczucie bezpieczeństwa, lotniska kuszą intratnymi posadami, ba! Nie tylko kuszą, namawiają i zabiegają o pracowników – nawet przez półtora roku! A żarty się skończyły.

Choć jeszcze chyba niezupełnie. Oto pożyczamy MFW 8 mld dolarów. Po co? By zrobić świetny interes i zarobić na tym całe 0,11 proc. To dopiero żart! Nota bene dziwna zbieżność w czasie – Tusk pożycza lekką łapą 8 mld baksów i zaraz się sypią dlań nagrody... Przyznam się, że pojęcia nie miałem, że istnieje coś takiego, jak Warsaw Voice – w wyjaśniającej wszystko Wikipedii czytam, że to pismo skierowane do biznesmenów i „instytucji międzynarodowych” , a te z pewnością doceniają świetną robotę Tuska.

O tym, że żarty chyba jednak niezupełnie się skończyły, świadczą też sekrety słynnych rozmów z Putinem, które nasz krzesełkowy premier beztrosko zdradza, nie bacząc na znaną mściwość szefa słynnej ruskiej Partii Żulików i Złodziei. Odpowiadając na pytanie o to, o czym rozmawiał podczas słynnego spaceru po sopockim molo 1 września 2009 r. oświadcza, że o joggingu i o trasie, którą jako dzielny jogger pokonuje. Słowo daję, że rozpiera mnie duma: nasz premier nie tylko potrafi się dumnie rozpierać na podarowanym mu krześle, nie tylko stać go na to, by frajerom z MFW rzucić nonszalancko 8 mld baksów, nie tylko ustawia synalka na ciepłej posadce, ale i samego Putina potrafi zgasić i zawstydzić: „Tędy biegam – pokazuje dumnie molo. - A chamstwo za moje cotygodniowe przeloty do Trójmiasta ze stolicy buli, jak za zboże. Bezpieczeństwo u nas takie, że czapki z głów, nikt wyżej dupy nie podskoczy! Będą zasuwać do 70-tki, harować na umowy o dzieło, a ja ich będę straszył Kaczyńskim, żeby się nie stawiali. I kto jest debeściak?”

W takiej sytuacji Putin nie mógłby odpowiedzieć nic innego poza słowami: „Tusk i jego mafia”.

A Kaczyński, owszem, straszy coraz bardziej kuriozalnymi pomysłami. Ostatnio stwierdził, że trzeba wszystkie cmentarze ze Wschodu przenieść do Polski – najwyraźniej on też potrafi żartować, przy czym są to żarty w stylu „Żywotu Briana” i Monty Pythona – dość specyficzne...

Portret użytkownika Wróg Kapitalizmu
 #

Humor Monty Pythona jest, owszem, specyficzny, ale przy tym bardzo inteligentny, czego o humorze Jarosława Kaczyńskiego - a zwłaszcza o przytoczonym żarcie - powiedzieć nie można. Co do reszty - pełna zgoda. Pan Tusk powinien otrzymać nagrodę w kategorii najgorszy premier III RP. Choć to miałby godną konkurencję w osobach chociażby Bieleckiego, Suchockiej, Olszewskiego czy Buzka.

 

Społeczność

Chcemy waszych minerałów