Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 11 gości.

Jak Tymoteusz Kochan poglądy "Władzy Rad" poprawiał

Stalin

Poniższy wywiad miał być pierwotnie opublikowany przez Tymoteusza Kochana w związku z pierwszomajowym zamieszaniem wokół naszego portalu. Wywiad się nie ukazał, ponieważ osobie przeprowadzającej wywiad nie podobał się zaznaczony niżej akapit dotyczący charakteru PRL-u i tzw. realnego socjalizmu. Wg tejże osoby przedstawia on komunizm w negatywnym świetle. Osoba ta chciała dokonać - nazwijmy rzeczy po imieniu - aktu politycznej cenzury, na co nasza redakcja przystać nie mogła.
Poszło o ten fragment, który Kochan koniecznie chciał usunąć, twierdząc że wywiad jest za długi:

"W Europie wschodniej natomiast rzeczą, która szczególnie boleśnie ciąży na odbudowie ruchu komunistycznego jest spuścizna stalinizmu i przerwania ciągłości  ruchu robotniczego do jakiej doprowadził stalinizm. Pierwszym znaczącym ciosem była likwidacja Komunistycznej Partii Polski i jej liderów przez stalinistów pod fałszywymi zarzutami szpiegostwa na rzecz państwa polskiego. Osłabiło to ruch komunistyczny w Polsce. .Następnie w okresie PRLu partie dwóch głównych nurtów lewicy - rewolucyjnego i reformistycznego, posiadające odmienne tradycje polityczne - PPR i PPS zostały przekształcone w jedną zbiurokratyzowaną partię władzy, która podobnie jak partia rządząca w Związku Radzieckim realizowała jedynie dyrektywy rządzącej biurokracji a nie wolę klasy robotniczej. PZPR wbrew nazwie nie reprezentowała robotników czego szczególnym dowodem są np. wydarzenia poznańskie w 1956 czy Sierpień 1980 roku kiedy robotnicy musieli w nominalnie socjalistycznym państwie walczyć o swoje prawa siłą przeciwko rzekomo komunistycznej biurokracji. Kolejnym powodem jest postawa samej post-PZPR-owskiej nomenklatury już w III RP kiedy to brała ona udział, wespół z liderami "demokratycznej" opozycji w rozkradaniu polskiego majątku narodowego i złodziejskiej prywatyzacji. W przeciwieństwie do Czech w Polsce te siły wchodzące w skład PZPR które utożsamiały się z komunizmem były niezwykle słabe i po 1989 nigdy nie zdołały ani zdobyć jakiegokolwiek poparcia klasy robotniczej ani też samodzielnie wystartować w wyborach."
 
Wywiad publikujemy, nie po to, żeby reklamować WR, ale żeby przeciwstawić się cenzurowaniu lewicowych treści, przez niby to lewicowych publicystów. Robimy to wyjątkowo, ale postawa tego pana jest na tyle bulwersująca, że uznaliśmy iż trzeba to zrobić, w obronie pewnych podstawowych zasad na lewicy. Nasz portal publikując teksty, z którymi nie do końca się zgadza, nie wycina niewygodnych treści, ale dystansuje się od nich w komentarzu odredakcyjnym. Taki powinien być standard zachowań na lewicy i taki właśnie standard wywalczymy.

Chcemy podkreślić, że jako komuniści używamy marksizmu do objaśniania rzeczywistości, procesów historycznych niezależnie od tego czy się nam one podobają czy nie. Przemilczanie niewygodnych faktów stanowi przykład chowania głowy w piasek przed burżuazyjnymi ideologami. Unikanie odpowiedzi na niewygodne pytania związane z historią ruchu komunistycznego w istocie działa na korzyść jedynie antykomunistom wszelkiej maści. Wszelkie fakty należy podawać krytycznej ocenie, ponieważ ich ignorowanie tych doświadczeń ruchu komunistycznego zubaża polityczny, emancypacyjny potencjał marksizmu.

Kolektyw redakcyjny portalu "Władza Rad"
*******

Na manifestacji pierwszomajowej w Warszawie skutecznie przykuwał uwagę. O kim mowa? O transparencie z sierpem i młotem, oraz Karolem Marksem, Fryderykiem Engelsem, Włodzimierzem Leninem i Lwem Trockim. Transparent, niesiony przez redaktorów portalu Władza Rad doczekał się nawet doniesienia do prokuratury. O transparencie, o sierpie i młocie, o komunizmie w Polsce i o działaniach prawicy z Krzysztofem Wójcickim, redaktorem portalu Władza Rad (www.1917.net.pl) rozmawia Tymoteusz Kochan.
 
Tymoteusz Kochan: Transparent portalu Władza Rad z podobiznami Marksa, Engelsa, Lenina i Trockiego oraz sierpem i młotem niesiony podczas pochodu pierwszomajowego w Warszawie wzbudził kontrowersje. Stefan Niesiołowski oświadczył: "Lenin był zbrodniarzem. Nieść wizerunek tego zbrodniarza, to to samo, co nieść wizerunek Hitlera”, a poseł PiS Marcin Mastalerek złożył nawet doniesienie do prokuratury. Spodziewaliście się takiej reakcji?
 
Krzysztof Wójciki, redaktor portalu Władza Rad: Po pośle Niesiołowskim, który w młodości próbował wysadzić pomnik Lenina ciężko było się spodziewać życzliwych, czy nawet jakikolwiek obiektywnych i popartych faktami opinii o przywódcy bolszewików.
 
Natomiast poseł Mastalerek to młody parlamentarzysta, który ewidentnie pragnie zabłysnąć w mediach i zapisać się w historii. Jest to osoba, o której dotąd nikt nie słyszał i jeśli ktoś nie zajmuje się szczególnie problematyką polskiego parlamentu, czy sprawami polityki wewnętrznej partii Prawo i Sprawiedliwość to o panu Mastalerku przy okazji  1 maja usłyszał najprawdopodobniej pierwszy raz. Mastalerek i Niesiołowski reprezentują prawicowy margines. 
 
Tymczasem przyjęcie obecności transparentów przez samych uczestników pochodu  było bardzo życzliwe, wśród ludzi biorących udział w pochodzie nie spotkałem się z negatywną opinią na temat symboli sierpa i młota oraz portretów klasyków marksizmu jakie umieszczone zostały na transparencie.
 
TK: Poseł Mastalerek stwierdził nawet, że sierp i młot są symbolami równoważnymi ze swastyką. Jak twierdzi strona internetowa TVP "za propagowanie symboli komunistycznych grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności". No właśnie, czy komunizm jest w ogóle w Polsce legalny?
 
KW: Zgodnie z konstytucyjnym prawem do wolności przekonań wyrażanie poglądów politycznych - także komunistycznych jest w Polsce legalne. Legalne są także, zgodnie z zeszłorocznym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego - same symbole komunistyczne.  Od kiedy prowadzimy nasz portal wielokrotnie  otrzymywaliśmy na nasz adres e-mail pogróżki ludzi grożących nam prokuraturą.
 
Polska przystępując do UE uznała prymat prawa wspólnotowego nad krajowym. Oznacza to, że musi również respektować wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu nawet jeśli nie były stronami w sprawie. ETPCS uznał skazanie węgierskiego komunisty Vajnai za to, że w trakcie demonstracji przemawiał z czerwoną gwiazdą przypiętą do kurtki za złamanie art. 10 Konwencji o Prawach Człowieka.
 
Sąd Najwyższy  uznał dodatkowo, że żeby skazać za art. 256 należy udowodnić nie tylko "propagowanie", ale też pochwalanie publiczne, przekonywanie, uprawianie propagandy. Znamiona art. 256 muszą określać akcentowanie zalet, gloryfikowanie i przemilczanie wypaczeń. Orzecznictwo nie odniosło się czym jest totalitaryzm i totalitarne metody działania biorąc pod uwagę wykładnię językową, to musi się wiązać z narzucaniem czegoś za pomocą jakichś środków przymusu.
 
Działalność komunistyczna poprzez organizacje demonstracji, strajków, krytykę władzy itp. itd. nie jest „metodą totalitarną”. Nikt nie delegalizuje krzyża ani nie zakazuje wiary chrześcijańskiej mimo, że wyznawcy tej religii winni są ogromnych zbrodni m.in. na rdzennej ludności Ameryki, ponieważ samo w sobie chrześcijaństwo podobnie jak komunizm nie wzywa do nienawiści.
 
Dodatkowo, samo wzywanie do delegalizacji organizacji komunistycznych, czy penalizacji komunizmu nosi znamiona właśnie "propagowania totalitaryzmu", bo oznacza prześladowanie ludzi za ich poglądy polityczne. Warto przypomnieć także, że Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepis zakazujący "symboliki komunistycznej i innej totalitarnej", ponieważ nie zawiera zamkniętej listy symboli totalitarnych. Art. 256 nie zawiera definicji działalności totalitarnej oraz zamkniętej listy systemów uznawanych za totalitarne, więc cały art. 256 może być z tego punktu widzenia nieważny, bo jest nieprecyzyjny.
 
TK: Kandydat Partii Lewicy i Francuskiej Partii Komunistycznej Jean Luc-Melenchon w pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji zdobył 11,1 % poparcia. Komunistyczna Partia Czech i Moraw posiada w czeskim parlamencie ponad 10% miejsc. Skrajnie lewicowe, odwołujące się do komunizmu partie w Grecji w ostatnich wyborach osiągnęły wynik ponad 25%. Można w związku z tym powiedzieć, że w Europie komunizm jest czymś normalnym, jest stałym elementem demokratycznego świata polityki. Sierp i młot stale przewija się na plakatach, ulotkach, pojawia się podczas demonstracji, jest symbolem sojuszu robotniczo-chłopskiego i walki o prawa pracownicze... W Polsce sytuacja komunizmu wygląda zupełnie inaczej... dlaczego?
 
KW: To jest przede wszystkim sprawa uwarunkowań historycznych i geograficznych. W Europie Zachodniej partie komunistyczne  tradycyjnie walczyły o interes robotników, organizowały związki zawodowe i funkcjonowały jako stały element i gwarant demokratycznego ładu politycznego, broniąc ludzi pracy przed atakami  kapitalistów. Delegalizacja partii komunistycznych była charakterystyczna dla państw które odchodziły od norm demokracji burżuazyjnej i stawały się reżimami autorytarnymi bądź faszystowskimi, jak na przykład Portugalia za czasów Salazara, Grecja czarnych pułkowników czy Hiszpania Franco nie wspominając o podobnych rządach jakie panowały przed wojną w znacznej części Europy.
 
W Europie wschodniej natomiast rzeczą, która szczególnie boleśnie ciąży na odbudowie ruchu komunistycznego jest spuścizna stalinizmu i przerwania ciągłości  ruchu robotniczego do jakiej doprowadził stalinizm. Pierwszym znaczącym ciosem była likwidacja Komunistycznej Partii Polski i jej liderów przez stalinistów pod fałszywymi zarzutami szpiegostwa na rzecz państwa polskiego. Osłabiło to ruch komunistyczny w Polsce. .Następnie w okresie PRLu partie dwóch głównych nurtów lewicy - rewolucyjnego i reformistycznego, posiadające odmienne tradycje polityczne - PPR i PPS zostały przekształcone w jedną zbiurokratyzowaną partię władzy, która podobnie jak partia rządząca w Związku Radzieckim realizowała jedynie dyrektywy rządzącej biurokracji a nie wolę klasy robotniczej. PZPR wbrew nazwie nie reprezentowała robotników czego szczególnym dowodem są np. wydarzenia poznańskie w 1956 czy Sierpień 1980 roku kiedy robotnicy musieli w nominalnie socjalistycznym państwie walczyć o swoje prawa siłą przeciwko rzekomo komunistycznej biurokracji. Kolejnym powodem jest postawa samej post-PZPR-owskiej nomenklatury już w III RP kiedy to brała ona udział, wespół z liderami "demokratycznej" opozycji w rozkradaniu polskiego majątku narodowego i złodziejskiej prywatyzacji. W przeciwieństwie do Czech w Polsce te siły wchodzące w skład PZPR które utożsamiały się z komunizmem były niezwykle słabe i po 1989 nigdy nie zdołały ani zdobyć jakiegokolwiek poparcia klasy robotniczej ani też samodzielnie wystartować w wyborach.
 
TK: Walka ze stalinizmem jest w Polsce tożsama z walką z komunizmem, a nawet z walką antyfaszyzmem. Niedawno obchodzony był 67 Dzień Zwycięstwa, święto upamiętniające zakończenie drugiej wojny światowej. W wielu państwach był to dzień obchodzony wyjątkowo hucznie. Tymczasem w Polsce, w której podczas wojny zamordowanych zostało ponad 6 milionów ludności święto to w zasadzie przemilczano. Dzień Zwycięstwa traktowany jest przez prawicowe media jako obce święto i data rozpoczęcia radzieckiej okupacji, jest to też okazja do straszenia Rosją. Jak wiele musiało się zmienić, żeby taka interpretacja historii zagnieździła się w przestrzeni publicznej?
 
KW: Klasa panująca - burżuazja musi tworzyć jakieś uzasadnienie swojego panowania, ideologiczną nadbudowę, stara się po prostu przekonać że obecny system -kapitalizm - jest najlepszy na świecie. Dopuszczenie do publicznego poddania w wątpliwość tego faktu mogłoby bowiem stać się iskrą zapalną rewolucji socjalistycznej która pozbawiłaby kapitalistów ich zysków. Stąd też demonizacja wszelkich możliwych socjalistycznych alternatyw ustrojowych, stąd pisanie od nowa własnej wersji historii w której wyzwolenie od niemieckiego nazizmu nazywane jest "rozpoczęciem sowieckiej okupacji", a żołnierzom, którzy oddali życie za wolność naszego kraju nie okazuje się należnego im szacunku.
 
TK: Czy w związku z tym w Polsce możemy zaobserwować większe przyzwolenie na działania skrajnej, faszyzującej prawicy?
 
KW: Na działalność faszystów i skrajnej prawicy życzliwym okiem walczą przede wszystkim przedstawiciele wielkiego kapitału i finansjery, aby w wypadku zagrożenia swoich interesów -intensywnych strajków, rewolucji -  skończyć z "demokracją" i wypuścić swojego łańcuchowego psa - wspierając go hojnymi dotacjami-  aby rozprawił się z ruchem robotniczym, delegalizując partie robotnicze i zakazując działalności związkom zawodowym. Tak było m.in. podczas dojścia do władzy hitlerowców czy też włoskich faszystów.
 
Obecnie nie ma w Polsce większego zagrożenia faszyzmem. Do rasistowskich incydentów owszem, dochodzi ale nie istnieje żaden zorganizowany ruch jak np. grecki Złoty Świt, węgierski Jobbik, niemiecka NPD czy brytyjska BNP. Polska skrajna prawica, podobnie jak i skrajna lewica jest daleko w tle oficjalnej polityki i nic nie wskazuje aby ten stan mógł ulec zmianie. Marsz niepodległości 11 listopada na który zjechali do Warszawy nie żądni mordowania fani Hitlera i Mussoliniego ale zwyczajni  pseudokibice szukający burdy tylko to potwierdził.
 
TK: Mam jednak wrażenie, że liberalna prawica, taka jak PO i PiS, zaadoptowała jednomyślnie prawicową wersję historii. W Polsce od lat działa Instytut Pamięci Narodowej, wyznający skrajnie prawicowe poglądy. Antysocjalistyczna indoktrynacja widoczna jest już w podstawówkach. Czy w Polsce całe społeczeństwo dzieli poglądy ze Stefanem Niesiołowskim, Polska zaściankiem Europy?
 
KW: To na pewno nieprawda. Do zwykłych ludzi nie przemawia za bardzo to co mówi IPN. Antykomunistyczne i prawicowe postawy wynikają najczęściej z osobistych bądź rodzinnych urazów w postaci - ojciec był więziony przez SB więc komunizm musi być zły. Bądź też z tradycyjnego przywiązania do "rodzinnego biznesu" który "komuna"  by pewnie zniszczyła. To że PO wygrywa wybory nie znaczy że Niesiołowski się ludziom podoba, bo na czele PO stoi premier Tusk który żadnej szczególnie radykalnej polityki historycznej nie forsuje, raczej płynie z prądem, skupiając się bardziej na pijarze i utrzymaniu poparcia do następnych wyborów i jednoczesnym forsowaniu wbrew poparciu społeczeństwa skrajnie liberalnych ustaw jak ta o podniesieniu wieku emerytalnego.
 
TK: Podczas wywiadu posługujecie się pojęciami takimi jak: burżuazja, proletariat, rewolucja, klasa, kapitalizm... Na chwilę obecną określenia te zostały całkowicie wyparte z obiegu w potransformacyjnej Polsce. Odnoszę wrażenie, że prawicowa ofensywa odebrała nie tylko Dzień Zwycięstwa nad hitleryzmem. Podobnie rzecz wygląda nawet w... świecie nauki. Karol Marks został obwołany zbrodniarzem, a o teorii walki klas mówi się w polskich uczelniach niewiele, lub wcale. Obwołany w ankiecie BBC największym myślicielem tysiąclecia Karol Marks, wielki filozof i socjolog, traktowany jest u nas jak zbrodniarz. W teorii atakowany jest tezą o "śmierci klas", w praktyce praktycznie zlikwidowane zostało wykładanie jego myśli. Jeśli już pojawia się Marks, to albo w wydaniu IPN-u, albo jako nieszkodliwa błyskotka pośród teorii o wolności roślin.
 
KW: Karol Marks był nie tylko filozofem i socjologiem, ale także - ekonomistą. Owszem znaczenie niektórych pojęć jakich używamy jak np. "klasa społeczna" zostało przez rządową propagandę wypaczone - jeśliby wierzyć mediom - w Polsce istnieją dwie klasy społeczne - klasa średnia i klasa polityczna. Ale już np. "rewolucja" za sprawią między innymi arabskiej wiosny była na czołówkach wszystkich mediów. Terminy takie jak nazwy klas społecznych czy formacji społeczno-gospodarczych można by zastąpić innymi, tylko najprawdopodobniej byłyby one jeszcze mniej znane niż tradycyjne marksistowskie pojęcia.
 
Nagonka na marksizm w środowisku akademickim ma długą tradycję ale i krótkie nogi bo nie idą za nią żadne twórcze myśli tylko same stare odgrzewane kotlety i podejściewszechstronne, ujmujące świat w całej jego złożoności zastępuje się spojrzeniem wąskim, jednostronnym, co oczywiście wyjaławia teorie naukowe. Tak jak jałowe jest obiegowe stwierdzenie że kapitalizm jest najlepszy, wieczny, niezmienny i stworzony przez Boga. Marksiści mówią - że kapitalizm jest efektem działania określonych procesów historycznych, nie istniał wiecznie i nie będzie istniał wiecznie.
 
TK: Pomimo tak wielkiego naporu prawicowej propagandy wasza grupa twardo stoi przy swoich komunistycznych poglądach. Czy potrzebna była do tego odwaga? Czy komunistom w Polsce żyje się lepiej/gorzej niż innym? Czy spotykacie się z prześladowaniami?
 
KW: Nie przesadzałbym z tą odwagą. Nie walczymy na wojnie. Nie jesteśmy zwolennikami budowania własnej mitomanii bądź hagiografii w momencie gdy stanowimy raptem kilkunastoosobową grupę, jak robiło wiele organizacji i organizacyjek na radykalnej lewicy. Odwagę to musieli mieć robotnicy z Huty Batory kiedy na początku kwietnia tego roku rozpoczynali strajk który według obowiązującego prawa pracy był nielegalny, jednak konieczność walki o swoje miejsca pracy, o to żeby mieli co włożyć do garnka zmusiła ich do tego. Rzeczami które są potrzebne w naszej działalności jest myślenie i umiejętność analizy i kojarzenia faktów w ich wzajemnych powiązaniach w czym najpełniej wyjaśnia się naukowa istota materialistycznej dialektyki. Uważamy rzucanie na wiatr radykalnych i pustych frazesów nie jest przejawem odwagi ale bezmyślności, natomiast rzeczowa polemika z burżuazyjnymi koncepcjami ekonomicznymi, filozoficznymi i społecznymi wymaga czasu, determinacji, znajomości literatury jak każda działalność naukowa.
 
TK: Polska młodzież podczas protestów w sprawie ACTA wykrzykiwała m.in. hasło "precz z komuną". Czy jest szansa, że w przyszłości komuniści w Polsce wypłyną na szersze wody, wejdą do parlamentu, że sierp i młot upowszechni się na transparentach?
 
KW: W demonstracjach w sprawie ACTA uczestniczyły różne siły polityczne, także takie które w tym przepisie dopatrywały się "komunistycznego zniewolenia" - mimo że dotyczy on ochrony własności prywatnej. Na wprowadzenie transparentów z sierpami i młotami na pochód pierwszomajowy nie potrzeba wielkich środków, funduszy ani kadr. Natomiast żeby partia pozaparlamentarna lewicy, konsekwentnie walcząca o ludzi pracy weszła do parlamentu to musi się jeszcze wiele zmienić w świadomości społeczeństwa. Na dziś dzień ludzie o poglądach komunistycznych zbliżonych do nich startują z list wyborczych Polskiej Partii Pracy i z tym ugrupowaniem się utożsamiają, jednak mimo wsparcia związku zawodowego i kilku lat działalności nadal jest to partia niszowa, otrzymująca między 0,5 a 1 % głosów. Na pytanie czy jest szansa  na sukces wyborczy dla tego typu partii odpowiem - że jest, wystarczy spojrzeć na ostatnie wybory w Grecji gdzie trwający od 30 lat z okładem system dwupartyjny został złamany a lewicowa koalicja SYRIZA którą współtworzyli także komuniści była bliska zwycięstwa, poprawiając wynik z 2009 roku aż czterokrotnie.
 
Sam Lenin na początku 1917 twierdził że nie dożyje rewolucji proletariackiej, która jeszcze w tym samym roku stała się rzeczywistością

Społeczność

dzierżyński