Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 190 gości.

Ekonomia

Andrzej Żebrowski: Idzie kryzys, idą cięcia CZAS NA OPÓR

no-cuts.jpg

W swoim listopadowym expose Donald Tusk dał jasno do zrozumienia, że postanowił dokręcić śrubę.

Znaczenie potrzeb człowieka w ustroju własności prywatnej i w ustroju socjalistycznym. Różnica między bogactwem rozrzutnym a bogactwem przemysłowym. Podział pracy

Karol Marks

Znaczenie potrzeb człowieka w ustroju własności prywatnej i w ustroju socjalistycznym. Różnica między bogactwem rozrzutnym a bogactwem przemysłowym. Podział pracy.


 Społeczeństwo widziane oczyma ekonomisty jest społeczeństwem obywatelskim, w którym każda jednostka stanowi pewien całokształt potrzeb, i jednostki istnieją dla siebie nawzajem tylko o tyle, o ile stają się dla siebie nawzajem środkiem. Ekonomista - tak samo jak politycy w ich prawach człowieka - sprowadza wszystko do człowieka, tzn. do jednostki, którą pozbawia wszelkiej konkretności, by traktować ją jako kapitalistę czy robotnika.
 
 
Podział pracy jest ekonomicznym wyrazem społecznego charakteru pracy w ramach alienacji. Innymi słowy, ponieważ praca jest tylko wyrazem działalności ludzkiej w ramach alienacji, przejawianiem się życia jako alienowaniem życia, to i podział pracy jest niczym innym, jak tylko wyobcowanym, wyalienowanym stanowieniem działalności ludzkiej jako realnej działalności gatunkowej, czyli jako działalności człowieka jako istoty gatunkowej.
 
 
Na temat istoty podziału pracy - który od chwili, gdy pracę uznano za istotę własności prywatnej, musiał być, rzecz jasna, uważany za jeden z głównych motorów wytwarzania bogactw -tzn. na temat wyobcowanej, wyalienowanej postaci działalności ludzkiej jako działalności gatunkowej - ekonomiści wypowiadają się nader niejasno i przeczą sobie nawzajem.
 
 
Podział pracy nie zawdzięcza swego powstania mądrości ludzkiej. Jest on koniecznym następstwem powolnego i stopniowego rozwoju skłonności do wymiany i wzajemnego handlu produktami. Ta skłonność do handlu jest prawdopodobnie koniecznym następstwem zdolności myślenia i mówienia. Skłonność ta jest wspólna wszystkim ludziom i nie spotykamy jej u żadnego zwierzęcia. Zwierzę, gdy tylko dorośnie, żyje na własną rękę. Człowiekowi stale potrzebna jest pomoc innych ludzi i daremnie czekałby na nią licząc na ich dobrą wolę. O wiele pewniej będzie odwołać się do ich interesu osobistego i przekonać ich, że ich własna korzyść wymaga, aby czynili to, czego sobie od nich życzymy. W stosunkach z innymi ludźmi zwracamy się nie do ich humanitarności, lecz do egoizmu, nie mówimy im nigdy o naszych potrzebach, lecz zawsze o ich korzyściach. - Ponieważ więc większość usług, które są nam nawzajem potrzebne, otrzymujemy przez wymianę, handel, targ, to właśnie ta skłonność do handlu zrodziła podział pracy. Na przykład w jakimś plemieniu myśliwych czy pasterzy ktoś wyrabia łuki i cięciwy szybciej i zręczniej niż inni. Często wymienia on ze swymi towarzyszami te produkty swojej pracy na bydło i zwierzynę i wkrótce spostrzega, że tym sposobem może zdobyć łatwiej zwierzynę, niż gdyby sam chodził na łowy. Na podstawie kalkulacji czyni przeto z wyrobu łuków etc. swoje główne zajęcie. Zróżnicowanie przyrodzonych uzdolnień poszczególnych jednostek jest więc nie tyle przyczyną, ile skutkiem podziału pracy... Gdyby człowiek nie miał skłonności do handlu i wymiany, każdy musiałby sam wytwarzać wszystkie rzeczy niezbędne do życia i służące jego wygodzie. Wszyscy musieliby wykonywać jednakową pracę i nie byłoby tej wielkiej różnorodności zajęć, a tylko ona może zrodzić tak wielką różnorodność uzdolnień. - I jak ta skłonność do wymiany stwarza wśród ludzi różnorodność uzdolnień, tak też ta sama skłonność sprawia, że ta różnorodność jest użyteczna. Wiele ras zwierząt, choć należy do tego samego gatunku, obdarzyła natura odmiennymi cechami i predyspozycjami, bardziej rzucającymi się w oczy niż te, które spotykamy wśród niewykształconych ludzi. Z natury różnica między filozofem a tragarzem - jeśli chodzi o talent i inteligencję - nie jest nawet w połowie tak wielka, jak między kundlem a chartem, chartem a wyżłem, wyżłem a owczarkiem. Niemniej jednak te różne rasy zwierząt, chociaż należą do tego samego gatunku, nie przynoszą sobie nawzajem prawie żadnej korzyści. Kundel nie może wesprzeć walorów swojej siły szybkością charta itd. Owoce tych różnych uzdolnień czy poziomów inteligencji z braku zdolności czy popędu do handlu i wymiany nie mogą łączyć się, sumować i nie mogą w żaden sposób przynieść korzyści czy udogodnień życia całemu gatunkowi. Każde zwierzę musi utrzymać się, obronić samo, niezależnie od innych, nie może czerpać nawet najmniejszych korzyści z różnorodności uzdolnień, jakimi obdarzyła natura jego pobratymców. Wśród ludzi natomiast najbardziej odmienne uzdolnienia są sobie nawzajem użyteczne, albowiem dzięki ogólnej skłonności do handlu i wymiany różne produkty poszczególnych uzdolnień składane są jak gdyby na jedną wspólną gromadę, z której każdy człowiek może nabyć tę część produktu uzdolnień innych ludzi, jakiej potrzebuje. - Skoro skłonność do wymiany jest źródłem podziału pracy, to wskutek tego wzrost tego podziału jest zawsze ograniczony przez zakres zdolności do wymiany, czyli, innymi słowy, przez zakres rynku. Gdy rynek jest bardzo mały, nikt nie znajduje zachęty do tego, by oddać się wyłącznie jednemu zajęciu, a to dlatego, że nie może wymienić całej nadwyżki produktu własnej pracy, przekraczającej jego własną konsumpcję, na odpowiednią ilość produktu pracy innych..." Na wyższym szczeblu rozwoju „każdy człowiek żyje dzięki wymianie, staje się w pewnej mierze kupcem, a samo społeczeństwo staje się właściwie społecznością prowadzącą handel" [135]. (Por. Destutt de Tracy: Społeczeństwo stanowi łańcuch wzajemnej wymiany, na commerce polega cała istota społeczeństwa [136]). „...Akumulacja kapitałów wzrasta wraz z rozwojem podziału pracy i na odwrót". Tyle Adam Smith.
 
 
„Gdyby każda rodzina wytwarzała wszystkie przedmioty swojej konsumpcji, społeczeństwo mogłoby funkcjonować, choćby nie było tam żadnej formy wymiany. - Aczkolwiek wymiana nie jest podstawą społeczeństwa, jest jednak nieodzowna na wyższym szczeblu rozwoju naszego społeczeństwa. - Podział pracy jest umiejętnym zastosowaniem sił człowieka; pomnaża produkty społeczeństwa, jego potęgę i jego wygody, ale ogranicza, pomniejsza zdolności każdego człowieka wziętego z osobna. - Produkcja nie może istnieć bez wymiany". Tak mówi J. B. Say [137].
 
 
„Siły tkwiące w samym człowieku to: jego władze umysłowe i fizyczna zdolność do pracy. Te siły, które wypływają ze stanu towarzyskiego, zależą na możności rozdzielania między ludzi różnych zatrudnień... oraz na możności zobopólnej zamiany usług i rzeczy, środkami utrzymania będących. Pobudką, która nakłania ludzi do wzajemnego świadczenia sobie usług, jest korzyść własna. - Człowiek żąda wynagrodzenia za usługi obcym świadczone. - Prawo wyłącznej własności jest niezbędne, by mogła istnieć zamiana między ludźmi". „Zamiana i podział przemysłu wpływają na siebie wzajemnie".
 
 
Tak mówi Skarbek [138].
 
 
Mill przedstawia rozwiniętą wymianę, handel, jako następstwo podziału pracy.
 
 
„Działalność człowieka można sprowadzić do bardzo prostych elementów. W istocie może on robić tylko jedno: wytwarzać ruch; może poruszać rzeczy, by je oddalać od siebie lub do siebie przybliżać; reszty dokonują właściwości materii. Mając do czynienia z pracą i maszynami ludzie często spostrzegają, że można zwiększyć wyniki przez umiejętny podział, przez rozdzielenie operacji, które się ze sobą kłócą, i przez połączenie wszystkich tych operacji, które w jakikolwiek sposób mogą się nawzajem wspomagać. Ponieważ na ogół człowiek nie potrafi wykonywać wielu różnych operacji z szybkością i sprawnością równą tej, z jaką wykonuje dzięki nawykom pewną małą ich ilość, przeto zawsze korzystne jest maksymalne ograniczenie ilości operacji powierzonych każdej jednostce. - W celu jak najkorzystniejszego podzielenia pracy i rozmieszczenia sił ludzi i maszyn konieczne jest w licznych wypadkach przeprowadzanie operacji na wielką skalę, czyli, innymi słowy, produkowanie bogactw w ogromnych ilościach. Ta korzyść jest przyczyną powstania wielkich manufaktur. Niekiedy mała ilość takich manufaktur, założonych w sprzyjających warunkach, zaopatruje częstokroć w żądaną ilość produkowanych przez nie przedmiotów nie tylko jeden kraj, lecz wiele krajów". Tak mówi Mill [139].
 
 
Cała współczesna ekonomia polityczna zgodna jest jednak co do tego, że podział pracy i bogactwo produkcji, podział pracy i akumulacja kapitału wzajemnie się warunkują, jak również co do tego, że tylko nieskrępowana, pozostawiona samej sobie własność prywatna może stworzyć najkorzystniejszy i możliwie najszerszy podział pracy.
 
 
Wywody Adama Smitha można zreasumować, jak następuje:
 
 
Podział pracy daje pracy nieograniczoną wydajność. Podstawą jego jest skłonność do wymiany i handlu, skłonność specyficznie ludzka, która zapewne nie jest przypadkowa, lecz uwarunkowana zdolnością myślenia i mówienia. Motywem wymiany nie jest humanitarność, lecz egoizm. Różnorodność ludzkich uzdolnień jest raczej skutkiem niż przyczyną podziału pracy, tj. wymiany. I dopiero wymiana czyni tę różnorodność użyteczną. Szczególne cechy różnych ras jednego gatunku zwierzęcego są z natury bardziej zróżnicowane niż uzdolnienia i działania ludzi. Ponieważ jednak zwierzęta nie potrafią wymieniać, żadnemu z nich nie przynosi korzyści odmienna cecha zwierzęcia tego samego gatunku a innej rasy. Zwierzęta nie potrafią łączyć różnych cech swej species; nie potrafią w niczym przyczynić się do jej ogólnego dobra i wygody. Inaczej ludzie: ich najróżnorodniejsze zdolności i sposoby działania wzajemnie się wspomagają, gdyż potrafią oni zbierać różne swe produkty na jedną wspólną gromadę, z której każdy może nabywać. Jak podział pracy wyrasta ze skłonności do wymiany, tak też rozmiary wymiany, rynku określają wzrost podziału pracy i jego granice. Na wyższym szczeblu rozwoju każdy człowiek jest kupcem, a społeczeństwo - towarzystwem handlowym.
 
 
Say uważa wymianę za rzecz przypadkową, a nie podstawową. Społeczeństwo mogłoby istnieć i bez niej. Staje się ona niezbędna na wyższym szczeblu rozwoju społeczeństwa. Jednakże produkcja nie może bez niej istnieć. Podział pracy jest wygodnym, korzystnym środkiem, umiejętnym zastosowaniem sił ludzkich do wytwarzania bogactwa społecznego, ale pomniejsza zdolności każdego człowieka z osobna. Ta ostatnia uwaga jest u Saya krokiem naprzód.

 
 
Skarbek odróżnia siły indywidualne, tkwiące w samym człowieku, jego władze umysłowe i fizyczną zdolność do pracy, od sił wywodzących się ze społeczeństwa, wymiany i podziału pracy, które się nawzajem warunkują. Ale konieczną przesłanką wymiany jest własność prywatna. Skarbek wyraża tutaj w formie obiektywnej to, co mówią Smith, Say, Ricardo i in., gdy przedstawiają egoizm, interes prywatny jako podstawę wymiany albo gdy nazywają handel odpowiadającą istocie rzeczy i adekwatną formą wymiany.
 
 
Mill przedstawia handel jako następstwo podziału pracy. Działalność ludzka sprowadza się według niego do ruchu mechanicznego. Podział pracy i zastosowanie maszyn sprzyja bogactwu produkcji. Poszczególnym ludziom należy powierzać możliwie mały zakres operacji. Ze swej strony podział pracy i zastosowanie maszyn warunkują masowe wytwarzanie bogactwa, tzn. produktów. To jest przyczyną wielkich manufaktur.
 
 
Analiza podziału pracy i wymiany ma wielkie znaczenie, gdyż są to postrzegalnie dla zmysłów wyalienowane wyrazy działalności człowieka jako działalności gatunkowej oraz siły istoty człowieka jako gatunkowej siły istoty.
 
 
Teza, że podział pracy i wymiana opierają się na własności prywatnej, jest równoznaczna z twierdzeniem, że praca stanowi istotę własności prywatnej, z twierdzeniem, którego ekonomista nie może udowodnić i które udowodnimy za niego. Właśnie to, że podział pracy i wymiana są formami własności prywatnej, właśnie to stanowi dowód zarówno tego, że życie ludzkie potrzebowało do swego urzeczywistnienia własności prywatnej, jak i z drugiej strony dowód tego, że obecnie potrzebne mu jest zniesienie własności prywatnej.
 
 
Podział pracy i wymiana to dwa zjawiska, przy analizie których ekonomia chełpi się społecznym charakterem swej nauki i jednym tchem, nieświadomie wypowiada zawartą w niej sprzeczność, a mianowicie uzasadnienie społeczeństwa za pomocą niespołecznego interesu prywatnego.
 
 
Mamy rozpatrzyć następujące momenty: po pierwsze skłonność do wymiany - której podstawę widzi się w egoizmie -traktuje się jako podstawę podziału pracy bądź stwierdza się, że zachodzi między nimi oddziaływanie wzajemne. Say uważa, że wymiana nie jest sprawą podstawową dla istoty społeczeństwa. Bogactwo, produkcję tłumaczy się podziałem pracy i wymianą. Przyznaje się, że podział pracy powoduje zubożenie i degradację działalności indywidualnej. Wymianę i podział pracy uznaje się za przyczynę wielkiego zróżnicowania uzdolnień ludzkich, zróżnicowania, które z kolei staje się pożyteczne dzięki wymianie. Skarbek dzieli siły wytwórcze, czyli produkcyjne siły istoty ludzkiej, na dwie części: 1. tkwiące w niej samej siły indywidualne, jej władze umysłowe i szczególne usposobienie, czyli zdolność do określonej pracy, 2. siły wywodzące się ze społeczeństwa, a nie z konkretnej jednostki, którymi są podział pracy i wymiana. - Dalej: podział pracy jest ograniczony przez rynek. - Praca ludzka jest prostym ruchem mechanicznym; najważniejszą rolę odgrywają materialne właściwości przedmiotów. - Poszczególnej jednostce należy przydzielać możliwie najmniej operacji. - Podział pracy i koncentracja kapitału, nieefektywność produkcji indywidualnej i masowa produkcja bogactwa. - Sens wolnej własności prywatnej w podziale pracy [139a].
 
 
Przypisy:
  
 
[134i] W rękopisie udarty lewy dolny róg stronicy, wskutek czego zachowały się tylko końcowe słowa sześciu wierszy (podane w następnym przypisie). Można z nich wywnioskować, że Marks krytykuje tu heglowskie przezwyciężenie alienacji. - Red.
 
 
[134j]Przy ,,przezwyciężeniu" alienacji ,,na modłę staroniemiecką - na sposób heglowskiej fenomenologii", to znaczy przy przezwyciężeniu jej tylko w „świadomości" podmiotu. - Red.
 
 
[134k]Urwana dolna część stronicy rękopisu; brak trzech lub czterech wierszy. - Red.
 
 
[135]Por. cyt. wyd. polskie, t. I, str. 31. - 604.
 
 
[136]Antoine Destutt de Tracy, „Éléments d'idéologie. IV-e et V-e parties. Traité de la volonté et de ses effets", Paryż 1826, str. 68, 78. -604.
 
 
[137]Por. cyt. wyd. polskie, t. I, str. 323, 77. - 605.
 
 
[138]Frédéric Skarbek, „Théorie des richesses sociales", Paryż 1839. Por. Fryderyk Skarbek, „Ogólne zasady nauki gospodarstwa narodowego, czyli czysta teoria ekonomii politycznej". Warszawa 1955, t. I, str. 27-28, 61, 89-96. - 605.
 
 
[139]Por. James Mill, „Éléments d'économie politique" (przełożył z angielskiego J. T. Parisot), Paryż 1823, str. 7, II-12. - 605.
 
 
[139a]Na tym urywa się ta czcić trzeciego rękopisu, która stanowi uzupełnienie do XXXIX stronicy rękopisu drugiego. - Red.

Cztery scenariusze dla eurolandu

indeks.jpg

Ekspansja monetarna EBC, kontrolowane bankructwa najbardziej zadłużonych krajów, opuszczenie strefy euro przez Grecję oraz utworzenie nowego bloku walutowego - to cztery możliwe scenariusze dla strefy

Dwóm trzecim Polaków starcza tylko na bieżące wydatki

images.jpg

Dwóm trzecim (64%) respondentów TNS OBOP pieniędzy wystarcza jedynie na bieżące wydatki, co piąta osoba (20%) przyznaje, że czasami lub od dłuższego czasu nie jest w stanie opłacić podstawowych świadc

Własność prywatna a praca. Poglądy merkantylistów, fizjokratów, Adama Smitha, Ricarda i jego szkoły

Karol Marks

Własność prywatna a praca. Poglądy merkantylistów, fizjokratów, Adama Smitha, Ricarda i jego szkoły

Źródło: http://marxists.org/polski/marks-engels/1844/rekopisy/rekopisy.htm#R06

Karol Marks: Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 r - Płaca robocza

Karol Marks

Płaca robocza 
Płacę roboczą określa wroga walka między kapitalistą i robotnikiem. Niechybnym zwycięzcą kapitalista. Kapitalista może dłużej żyć bez robotnika niż robotnik bez kapitalisty. Zrzeszanie się kapitalistów ogólnie przyjęte i skuteczne; zrzeszanie się robotników zakazane i przynosi im złe skutki. Prócz tego właściciel ziemski i kapitalista mogą do swoich dochodów dodać zyski przemysłowe, robotnik nie może dodać do swego dochodu przemysłowego ani renty gruntowej, ani procentów od kapitału. Stąd tak wielka konkurencja wśród robotników. A zatem jedynie dla robotnika oddzielenie od siebie kapitału, własności ziemskiej i pracy jest oddzieleniem nieuchronnym, istotnym i szkodliwym. Kapitał i własność ziemska nie muszą pozostawać w ramach tej abstrakcji, praca robotnika musi.
 
Tak więc dla robotnika oddzielenie od siebie kapitału, renty gruntowej i pracy - zabójcze.
 
Najniższą - i taka jedynie jest niezbędna - stawkę płacy stanowi utrzymanie robotnika w czasie pracy i tyle ponadto, żeby mógł wyżywić rodzinę i żeby rasa robotników nie wymarła. Zwykłą płacą jest według Smitha najniższa, jaką można pogodzić z simple humanité [ze zwykłą humanitarnością] [122], mianowicie z bydlęcą egzystencją.
 
Popyt na ludzi reguluje w sposób konieczny produkcję ludzi, jak każdego innego towaru. Jeżeli podaż znacznie przewyższa popyt, część robotników stacza się do stanu żebraczego albo ginie śmiercią głodową. Egzystencja robotnika została więc sprowadzona do warunków egzystencji każdego innego towaru. Robotnik stał się towarem i jest dla niego szczęściem, jeśli uda mu się znaleźć nabywcę. A popyt, od którego zależy życie robotnika, zależy od kaprysu bogaczy i kapitalistów. Jeżeli podaż przewyższa popyt, to jedna z części konstytuujących cenę (zysk, renta gruntowa, płaca robocza) jest opłacana poniżej ceny, następuje więc wstrzymanie zastosowania [części z tych] czynników i w ten sposób cena rynkowa ciąży ku cenie naturalnej jako punktowi centralnemu. Ale i przy wysoce rozwiniętym podziale pracy robotnikowi najtrudniej znaleźć dla swej pracy inne zastosowanie, 2. będąc zależny od kapitalisty on pierwszy ponosi stratę.
 
Wskutek ciążenia ceny rynkowej ku cenie naturalnej robotnik traci więc najwięcej i bezwarunkowo. Właśnie zdolność kapitalisty do nadania swemu kapitałowi innego zastosowania albo pozbawia chleba robotnika, który jest ograniczony ramami określonej gałęzi pracy, albo zmusza go do podporządkowania się wszystkim żądaniom kapitalisty.
 
Przypadkowe i nagłe wahania ceny rynkowej godzą mniej w rentę gruntową niż w tę część ceny, która rozpada się na zysk i płacę, przy czym godzą mniej w zysk niż w płacę. Wypadki wzrostu płacy znajdują zazwyczaj przeciwwagę w innych wypadkach jej stagnacji i spadku.
 
Gdy kapitalista osiąga zysk, robotnik niekoniecznie musi zyskiwać, natomiast straty dzieli on z kapitalistą nieuchronnie. Tak np. robotnik nie zyskuje, gdy kapitalista dzięki tajemnicy fabrycznej lub handlowej, dzięki monopolowi lub korzystnemu położeniu swej ziemi utrzymuje cenę rynkową powyżej ceny naturalnej.
 
Dalej: ceny pracy są znacznie bardziej stałe niż ceny środków utrzymania. Często pozostają one wobec siebie w stosunku odwrotnym. W roku drogim płaca maleje wskutek zmniejszenia się popytu, rośnie zaś wskutek wzrostu cen środków utrzymania. A więc jedno równoważy drugie. W każdym razie pewna ilość robotników zostaje bez chleba. W latach taniości płaca wzrasta wskutek wzrostu popytu, maleje zaś pod wpływem cen środków utrzymania. A więc jedno równoważy drugie.
 
Inne upośledzenie robotnika:
 
Ceny pracy różnych kategorii robotników są o wiele bardziej zróżnicowane niż zyski w różnych dziedzinach zastosowania kapitału. Co się tyczy pracy, występuje w pełni naturalne, duchowe i społeczne zróżnicowanie indywidualnej działalności i różnie się ją wynagradza, gdy tymczasem martwy kapitał chadza stale tą samą drogą i rzeczywista indywidualna działalność jest mu obojętna.
 
W ogóle należy zauważyć, że tam, gdzie robotnik traci równo z kapitalistą, strata robotnika godzi w jego egzystencję, a strata kapitalisty - w zysk z jego martwej mamony.
 
Robotnik musi walczyć nie tylko o fizyczne środki do życia, ale i o uzyskanie pracy, tzn. o możliwości, o środki urzeczywistniania swej działalności.
 
Rozpatrzmy trzy podstawowe sytuacje, w których może się znaleźć społeczeństwo, i zważmy, jakie będzie w nich położenie robotnika.
 
1. Jeżeli bogactwo społeczeństwa upada, robotnik traci najwięcej, choć bowiem w okresie pomyślności społeczeństwa klasa robotnicza nie może tyle zyskać, co klasa właścicieli, „żadna nie cierpi tak okrutnie przy jego upadku, jak klasa robotnicza" [123].
 
2. Weźmy teraz pod uwagę społeczeństwo, w którym bogactwo wzrasta. Jest to jedyna sytuacja pomyślna dla robotnika. Pojawia się wówczas konkurencja wśród kapitalistów. Popyt na robotników przewyższa ich podaż. Ale:
 
Po pierwsze: Wzrost płacy powoduje przepracowywanie się robotników. Im więcej chcą zarobić, tym więcej swojego czasu muszą poświęcać i wykonywać w służbie chciwości pracę niewolniczą, wyrzekając się całkowicie wszelkiej wolności. Zarazem skracają sobie wskutek tego życie. To skracanie życia jest okolicznością pomyślną dla klasy robotniczej wziętej jako całość, gdyż stwarza konieczność coraz to nowego dopływu. Klasa ta musi stale składać w ofierze część samej siebie, aby nie zginąć całkowicie.
 
Po wtóre: Kiedy społeczeństwo przeżywa proces bogacenia się? Wraz ze wzrostem kapitałów i dochodów kraju. Ale to jest możliwe jedynie dzięki temu, że
 
a) gromadzi się wiele pracy, gdyż kapitał jest nagromadzoną pracą; a więc dzięki temu, że robotnikowi zabiera się coraz więcej jego produktów, że jego własna praca w coraz większym stopniu przeciwstawia mu się jako cudza własność, a środki jego egzystencji i jego działalności coraz bardziej koncentrują się w ręku kapitalisty.
 
b) Nagromadzenie kapitału zwiększa podział pracy, podział pracy zwiększa ilość robotników; odwrotnie - zwiększenie ilości robotników zwiększa podział pracy, a podział pracy zwiększa nagromadzenie kapitałów. Wraz z rozwojem podziału pracy - z jednej strony - i gromadzeniem się kapitałów -z drugiej, robotnik staje się coraz bardziej zależny wyłącznie od pracy, i to od określonej, bardzo jednostronnej, zmechanizowanej pracy. W miarę jak robotnik jest duchowo i fizycznie degradowany do roli maszyny, przekształcany z człowieka w abstrakcyjną działalność i żołądek, popada on w coraz większą zależność od wszelkich wahań ceny rynkowej, zastosowania kapitałów i kaprysu bogaczy. Zarazem wskutek przyrostu klasy ludzi żyjących tylko z pracy zwiększa się konkurencja wśród robotników, a więc cena ich spada. W systemie fabrycznym ta pozycja robotnika osiąga swój punkt szczytowy.
 
c) W społeczeństwie, którego dobrobyt wzrasta, już tylko co najbogatsi mogą żyć z procentu. Wszyscy inni muszą prowadzić przy pomocy swego kapitału jakieś przedsiębiorstwo albo ulokować go w handlu. Wskutek tego konkurencja kapitałów zwiększa się, koncentracja kapitałów rośnie, wielcy kapitaliści rujnują małych i część dawnych kapitalistów spada do klasy robotników, której powiększenie się powoduje po części znowu obniżkę płacy i pociąga za sobą jeszcze większą zależność tej klasy od nielicznych wielkich kapitalistów; wraz ze zmniejszeniem się liczby kapitalistów nieomal znika ich walka konkurencyjna o robotników, natomiast wraz ze wzrostem liczby robotników konkurencja między robotnikami staje się tym większa, bardziej zwyrodniała i gwałtowna. Część klasy robotniczej stacza się wskutek tego równie nieuchronnie do stanu żebraków bądź mrących z głodu nędzarzy, jak część średnich kapitalistów spada do stanu robotniczego.
 
A zatem nawet wtedy, gdy sytuacja społeczeństwa jest dla robotników najkorzystniejsza, nieuchronnie czeka ich przepracowanie i wczesna śmierć, stoczenie się do roli maszyny, do roli niewolników kapitału, którego nagromadzenie groźnie im się przeciwstawia, czeka ich nowa konkurencja, śmierć głodowa albo żebractwo części robotników.
 
Wzrost płacy budzi w robotniku kapitalistyczną żądzę bogacenia się, którą jednakże może zaspokoić jedynie przez złożenie w ofierze swego ducha i ciała. Przesłanką i wynikiem wzrostu płacy jest gromadzenie kapitału; wzrost płacy przeciwstawia więc robotnikowi wytwór jego pracy jako coś coraz bardziej mu obcego. Podobnie podział pracy czyni go coraz bardziej jednostronnym i zależnym, a także prowadzi do konkurencji nie tylko ludzi, lecz i maszyn. Ponieważ robotnik stoczył się do roli maszyny, maszyna może mu się przeciwstawić jako konkurent. Wreszcie, gdy gromadzenie kapitału zwiększa ilość pracy [Industrie], a więc i robotników, to ta sama ilość pracy daje wskutek owej akumulacji większą ilość produktu; następuje nadprodukcja, która prowadzi do tego, że albo wielka część robotników traci pracę, albo płaca ich spada do najnędzniejszego minimum.
 
Oto skutki takiej sytuacji społeczeństwa, która jest najkorzystniejsza dla robotnika, mianowicie sytuacji, kiedy bogactwo rośnie, rozwija się.
 
Ostatecznie jednak ten okres wzrostu musi wreszcie kiedyś osiągnąć swój punkt szczytowy. Jakież jest teraz położenie robotnika?
 
3. „W kraju, który by osiągnął możliwie najwyższy poziom bogactw, zarówno płace robocze, jak i zyski z kapitału byłyby bardzo niskie. Konkurencja wśród robotników o uzyskanie pracy byłaby tak wielka, że zredukowałaby płace do poziomu wystarczającego ledwie na to, by utrzymać dotychczasową liczbę robotników, a że kraj byłby już dostatecznie zaludniony, liczba ta nie mogłaby wzrastać" [124]. Wszystko, co ponadto, musiałoby umrzeć.
 
A więc w okresie pogarszającego się położenia społeczeństwa nędza robotnika rośnie, w okresie poprawy - obraz nędzy się komplikuje, w okresie pełnego rozkwitu - nędza się stabilizuje.
 
Skoro jednak według Smitha nie jest szczęśliwe takie społeczeństwo, w którym większość cierpi, i skoro stan najwyższego bogactwa społeczeństwa prowadzi do tego cierpienia większości, a ekonomia polityczna (w ogóle społeczeństwo interesu prywatnego) prowadzi do tego stanu najwyższego bogactwa, to celem ekonomii politycznej jest nieszczęście społeczeństwa.
 
Co do stosunku pomiędzy robotnikiem a kapitalistą należy jeszcze zauważyć, że wzrost płacy wyrównuje się kapitaliście z nadwyżką przez zmniejszenie się wydatkowanego czasu pracy i że wzrost płacy wpływa na cenę towaru jak procent prosty, a wzrost zysku z kapitału jak procent składany.
 
Przyjmijmy teraz w zupełności punkt widzenia ekonomisty i zestawmy, idąc za nim, teoretyczne i praktyczne roszczenia robotników.
 
Ekonomista mówi nam, że pierwotnie i zgodnie z pojęciem cały produkt pracy należy do robotnika. Równocześnie jednak mówi nam, że w rzeczywistości robotnikowi przypada najmniejsza i najniezbędniejsza część produktu; tylko tyle, ile potrzeba, żeby istniał nie jako człowiek, lecz jako robotnik, żeby rozmnażał nie ród ludzki, lecz niewolniczą klasę robotników.
 
Ekonomista mówi nam, że wszystko kupuje się za pracę i że kapitał to nic innego jak nagromadzona praca, ale równocześnie mówi nam, że robotnikowi nie tylko daleko do tego, żeby mógł wszystko kupować, lecz nawet musi sprzedawać samego siebie i swoje człowieczeństwo.
 
Podczas gdy renta gruntowa gnuśnego właściciela ziemskiego stanowi najczęściej trzecią część produktu ziemi, a zysk skrzętnego kapitalisty nawet dwakroć przewyższa procent, zarobek robotnika w najlepszym razie wynosi tyle, że na czworo dzieci dwoje musi mu umrzeć z głodu.
 
Według ekonomistów praca jest jedynym czynnikiem, dzięki któremu człowiek powiększa wartość wytworów przyrody, jest jego czynną własnością; zarazem według tejże ekonomii politycznej właściciel ziemski i kapitalista, którzy jako właściciel ziemski i kapitalista są przecież niczym więcej, jak uprzywilejowanymi i próżniaczymi bogami, wszędzie mają przewagę nad robotnikiem i dyktują mu prawa.
 
Według ekonomistów praca jest jedyną niezmienną ceną rzeczy, zarazem jednak nie ma nic bardziej przypadkowego, narażonego na większe wahania niż cena pracy.
 
Podział pracy podnosi produkcyjną siłę pracy, bogactwo i cywilizację społeczeństwa; zarazem zubaża on robotnika, spychając go do poziomu maszyny. Praca powoduje gromadzenie kapitałów, a tym samym wzrost dobrobytu społeczeństwa, ale robotnika uzależnia ona coraz bardziej od kapitalisty, wciąga go do coraz ostrzejszej konkurencji, pcha w wir nadprodukcji, po której następuje równie wielki zastój.
 
Według ekonomistów interes robotnika nigdy nie przeciwstawia się interesowi społeczeństwa, ale społeczeństwo zawsze i nieodzownie przeciwstawia się interesowi robotnika.
 
Według ekonomistów interes robotnika nigdy nie przeciwstawia się interesowi społeczeństwa, 1. gdyż wzrost płacy wyrównuje się z nadwyżką przez zmniejszenie się wydatkowanego czasu pracy oraz inne omówione wyżej następstwa, i 2. gdyż w odniesieniu do społeczeństwa cały produkt brutto jest produktem netto, produkt netto ma sens tylko w odniesieniu do osób prywatnych.
 
To zaś, że sama praca - nie tylko w obecnych warunkach, lecz w ogóle zawsze, gdy celem jej jest jedynie powiększenie bogactwa - to, że sama praca jest szkodliwa, zgubna, wynika z wywodów ekonomisty, choć on sam nie zdaje sobie z tego sprawy.
 
Przypisy:
 
 
 
[122] Marks posługiwał się przekładem francuskim: „Recherches sur la nature et les causes de la richesse des nations"; par Adam Smith. Traduction nouvelle avec les notes et observations; par Germain Garnier. Paryż 1802. - Stąd wszystkie podawane później przez Marksa strony pracy Smitha odnoszą się do wydania francuskiego. (Por. Adam Smith, „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów", Warszawa 1954, t. I, str. 88, 92). - 503.
 
[123] Por. tamże, str. 74-75. - 505.
 
[124] Por. tamże, str. 76-77. - 507.
 
 
 
Źródło: marxists.org

Czyżby kapitaliści przestali wyzyskiwać pracę najemną?

kapo.jpg

Tytułem uzupełnienia do moich poprzednich rozważań warto ponownie odwołać się do elementarza. Marks w "Teoriach wartości dodatkowej" przeanalizował te kwestie w sposób jednoznaczny.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

dzierżyński