Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 11 gości.

trockizm

Florian Nowicki: Biurokracja - klasa czy warstwa?

Biurokracja

Florian Nowicki
 
Trockizm - główne idee myśli politycznej Lwa Trockiego -

Dariusz Zalega: Trockizm w PRL - zapomniana opozycja (cz. V)

Solidarność

 
Rozdz. 5

 
5.3 Ruch samorządowy – próba odpowiedzi na kwestię władzy
Latem 1981 r. nabrał rozpędu ruch samorządowy, w którym niebagatelną rolę odgrywali działacze lewicowi. Już wcześniej, na początku roku ważnym ośrodkiem
walki o samorząd robotniczy stał się region łódzki “Solidarności”. Członek tamtejszych władz związku, Zbigniew Kowalewski, opierając się na polskiej tradycji rad
robotniczych oraz doświadczeniach zachodnioeuropejskich w tym względzie, przygotował broszurę “Solidarność i walka o samorząd załóg”. Przeciwstawił się w
niej koncepcji współzarządzania, partycypacji robotników w kierowaniu przedsiębiorstwem lansowanej przez część biurokracji, jak i propozycjom wprowadzenia
mechanizmów rynkowych jako regulatora stosunków między samorządowymi przedsiębiorstwami.
Na zupełnie innych podstawach oparta była koncepcja “sieci wiodących zakładów pracy”, 17 wielkich przedsiębiorstw, ukonstytuowanej wiosną tego roku. Projekt
“Sieci”, w którego opracowaniu ogromną rolę odgrywali Leszek Balcerowicz i Jacek Merkel, faktycznie zakładał zniesienie planu centralnego oraz stawiał
rentowność zakładu jako podstawowy cel dla samorządu przedsiębiorstwa. Projekt skrytykował m.in. Karol Modzelewski, którego zdaniem promował on
przedsiębiorstwa silne, nowoczesne kosztem słabszych. Trudno też przypuszczać, by ta wizja wiążąca się ze zwolnieniami przypadła do gustu w bezpośredniej
realizacji związkowcom. “Kiedy rady robotnicze nie mogą kontrolować władzy biurokratów, niech to zrobi rynek” – tak ocenił logikę projektów “Sieci”
Kowalewski 25.
W dniach 12-13 lipca w Lublinie odbyła się konferencja “Solidarność i samorząd robotniczy”, zorganizowana z inicjatywy władz regionalnych “Solidarności” z Łodzi
i Lublina, na której powołano do życia “Grupę Pracy na rzecz międzyregionalnej koordynacji rad robotniczych”, tzw. Grupę Lubelską. Nową strukturę od “Sieci”
dzieliła przede wszystkim kwestia władzy. “Sieć” miała zacięcie legalistyczne, próbowała tworzyć samorząd niejako obok władzy biurokratycznej, gdy tymczasem
dla Grupy Lubelskiej zorganizowany pionowo samorząd miał przejąć w ogóle władzę gospodarczą w kraju, likwidując tym samym podstawę władzy biurokracji 26.
Dobrze pozycje tego środowiska oddał Henryk Szlajfer, jeden z jego liderów, pisząc: “Samorząd robotniczy, o który warto walczyć, to samorząd mający aspiracje
ukonstytuowania się w ogólnokrajową strukturę przejmującą w swoje ręce władzę gospodarczą. Nie warto walczyć o samorząd adresowany wyłącznie do
poszczególnych załóg i przedsiębiorstw”, gdyż będzie on “instrumentem w rękach władzy centralnej, podporządkowanym polityce “dziel i rządź” 27.
IV Międzynarodówka duże nadzieje wiązała z pojawieniem się tego radykalnego nurtu samorządowego. Październikowa rezolucja SU “Rady robotnicze i
samorząd” wprost oceniała go jako “robotniczą lewicę “Solidarności”. Zwracała też uwagę, że kwestia samorządu pracowniczego jest kluczowa w walce z
odradzającą się prawicą.
Do popularyzacji idei samorządu przyczynił się pierwszy zjazd  “Solidarności”, na którym odjęto uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie kompetencji
samorządów pracowniczych. Zjazd był też oznaką radykalizacji dołów związkowych: samorząd, wolne wybory, “Posłanie do Ludzi Pracy Europy Wschodniej”.
Uchwała programowa przyjęta na zjeździe dobitnie świadczyła o egalitarnym charakterze związku (np. teza 6 o wprowadzeniu dodatku drożyźnianego, 8 – o
przeciwstawieniu się narastającym różnicom socjalnym między zakładami pracy, 9 – o powszechnym prawie do pracy, 18 – domagająca się 5-dniowego tygodnia
pracy), jak również o szerokim i nowoczesnym postrzeganiu rzeczywistości społecznej przez związek (teza 16 o ochronie środowiska, czy 25 o zastępczej służbie
wojskowej). Program zbyt radykalny, aby jego źródeł szukać jedynie w społecznej nauce Kościoła, na którą najczęściej się powoływano.
Tymczasem wobec nadchodzącej zimy zaczął się uwidaczniać kompletny paraliż władzy. Rząd z jednej strony wysyłał w teren wojskowe grupy operacyjne mające
wspierać administrację lokalną, z drugiej proponował “Solidarności” i Kościołowi “sojusz narodowy”. Przykład dwuwładzy niczym z rewolucyjnych podręczników.
Przy czym wobec ówczesnych, wówczas wydawało się chaotycznych, posunięć władzy strona związkowa zaczęła brać górę. Daniel Passent krótko ocenił sytuację:
“Władza nie jest już zdolna rządzić jakby chciała, ani jak chciałoby społeczeństwo, ale z drugiej strony nie został też obalona” 28.
Najbardziej radykalna koncepcja zerwania z tą patową sytuacją wyszła od Kowalewskiego, który zaproponował przejście od powszechnego strajku biernego –
głównej broni “Solidarności”, nieefektywnej jednak w sytuacji kryzysu – do czynnego strajku okupacyjnego, kiedy to “komitety strajkowe nakazują wznowienie
produkcji, zachowując nad nią kontrolę i w ogóle nad całą działalnością gospodarczą przedsiębiorstwa” 29.
Efektem strajku miało być przekształcenie zakładów w “samorządowe przedsiębiorstwa społeczne”. 23 października strajk czynny został uznany przez Komisję
Krajową “Solidarności” za instrument walki związkowej, jeżeli rząd nie będzie w stanie doprowadzić do poprawy zaopatrzenia 30.
W początkach października ukazał się pierwszy numer polskiej edycji Inprecora. Pismo trafiło w nastroje działaczy Grupy Lubelskiej. Skupiła się wokół niego
niewielka grupa osób, niekoniecznie uważających się za trockistów, od Szlajfera i Kowalewskiego po przewodniczącego Regionu Środkowo-Wschodniego
Bartczaka. Ocena, a równocześnie propozycje wyjścia z kryzysu przedstawione w artykule “Samorząd, Solidarność, biurokracja” Cyryla Smugi współgrały z
propozycjami tego środowiska. Artykuł wstępny kolejnego numeru (listopad) zwracał uwagę, że “rozbita przez walki wewnętrzne i próbująca wszelkimi siłami
utrzymać swoje zagrożone przywileje, biurokracja w znacznej mierze przestała spełniać funkcję koordynatora gospodarki i życia społecznego. Jedynie funkcja
represyjna jest nadal spełniana” 31. Artykuł Smugi z grudniowego “Rouge’a” 32 nosił tytuł: “Biurokraci przechodzą do ofensywy”.
 
4.4 “Walka Klas” w okresie polskiej rewolucji
Po strajkach lipcowych w 1980 r. ukazał się 17 numer “Walki Klas”. Vargiści wzywali w nim do budowy komitetów robotniczych w strajkujących zakładach i ich
centralizacji na różnych szczeblach oraz do walki o “wolny zjazd związków zawodowych” 33. Przekonani byli, że biurokracja “wyczerpała możliwości gry na
zwłokę w odwlekaniu konfrontacji z klasą robotniczą”, a “Kreml przygotowuje już zbrojną interwencję”. Ten numer WK był rozprowadzany podczas strajku w
stoczni gdańskiej przez hiszpańskich trockistów, którzy w tym czasie przebywali akurat na wakacjach w Polsce. Również vargiści zorganizowali pierwszą delegację
zagraniczną szwedzkich związkowców, która przybyła do stoczni. Po podpisaniu porozumienia z 30 sierpnia RLRP rzuciło hasło: “zerwać układy gdańskie”, jako
barierę dla rozwoju wolnych związków zawodowych 34. Dochodzi do tego apel o utworzenie “Frontu Jedności o Rząd Odpowiedzialny przed Radami
Robotniczymi”, jako wyzwanie chwili, gdyż “ponownie na porządku dnia stoi strajk powszechny – strajk o wiele głębszy w swej wymowie niż sierpniowe walki
wokół 21 żądań (...). Dziś gra toczy się o władzę. Problem władzy politycznej przejawia się we wszystkich dyskusjach i strajkach. Trzeba go więc postawić z całą
świadomością (...).”
Po odsłonięciu pomnika ofiar wydarzeń grudniowych WK ostro zaatakowała “prawdziwe Przymierze Narodowe wokół kierowniczej roli PZPR między biurokracją
stalinowską, Episkopatem, a frakcją Wałęsy w Solidarności oraz pewnymi sektorami opozycji. Wszystko się odbyło tak, jak gdyby podstawowym problemem była
wspólnota wszystkich Polaków wokół tzw. odbudowy kraju, nie zaś walka o prawdziwą władzę klasy robotniczej, która toczy się już od sześciu miesięcy” 35.
W tym czasie krąg oddziaływania WK był jeszcze bardzo ograniczony. Redakcja pisma – Stefan Bekier, Józef Goldberg i Henryk Paszt – pozostawała za granicą,
ale – głównie za pośrednictwem Ludwika Hassa, który zaczął współpracować z Ligą – nawiązano kontakty w Warszawie i Ursusie. Pismo zaczęło się ukazywać
regularnie jako dwumiesięcznik, nakład przekroczył tysiąc egzemplarzy (miał dochodzić do 5 tysięcy), rozpoczęto kolportaż w lokalach związkowych. Wkrótce Liga
weszła na Śląsk, gdzie powstała kilkuosobowa grupa RLRP, w skład której wchodzili m.in. Stefan Pałka, wiceprzewodniczący jastrzębskiego MKS oraz
członkowie kierownictwa związku transportu samochodowego. W Gliwicach zawiązało się młodzieżowe koło im. Leona Sedova, które nawiązało kontakt z
vargistowską Rewolucyjną Międzynarodówką Młodzieży (po polsku zaczęło wychodzić pismo RMM “Międzynarodowa Młoda Gwardia”) 36. Kontakty
nawiązano także w Ciechanowie i Lublinie. Liga stała się bardziej znana dzięki publikacjom w prasie oficjalnym, gdzie była w ogóle symbolem “trockistowskiego
awanturnictwa”. Zamieszczenie w piśmie jedynie adresów zagranicznych Ligi, uniemożliwiało jednak łatwe nawiązanie kontaktu z jej działaczami. Brakowało też
kadr, a nie mogli ich zastąpić trockistowscy “spadochroniarze” z Europy Zachodniej. Retoryka pisma, mimo pewnego schematyzmu języka, trafiała w nastroje
części zradykalizowanych robotników, zwłaszcza po wydarzeniach bydgoskich, ale głównie w łonie kierownictw związkowych średniego szczebla. By jakoś dotrzeć
do dołów związkowych rozpoczęto w “Walce Klas” dyskusję o dostosowaniu nazewnictwa do stosowanego przez radykalne, klasowe nurty “Solidarności”.
Pojawiła się propozycja czasowej rezygnacji z zamieszczania na winiecie pisma sierpa i młota. Jeden z działaczy RLRP wspominał: “Problem polega na tym, że
myśmy mówili to, co tysiące robotniczych aktywistów, była tylko kwestia spójni, żeby złapać z nimi kontakt, wspólny język i nawzajem przekazać sobie
doświadczenia. Na to zwyczajnie nie starczyło sił i czasu” 37.
Na zjeździe “Solidarności” rozprowadzono kilkaset egzemplarzy wydania zjazdowego WK (nr 26). RLRP wzywała delegatów do “przejęcia inicjatywy”, gdyż
“długi całoroczny etap względnie pokojowego rozwoju rewolucji dobiega końca. Starcie jest nieuchronne”. Wobec tego konieczne staje się przyjęcie programu
minimalnego, który Liga przedstawiła w trzech punktach: zagwarantowanie niepodległości Polski, wywalczenie wszystkich swobód oraz robotnicza kontrola nad
produkcją. Pozytywnie przyjęto “Posłanie do Ludzi Pracy Europy Wschodniej”, jako “jedyną istniejącą drogę, by przeciwstawić się polityczno-militarnej
kontrrewolucji biurokratycznego aparatu Kremla” – artykuł poświęcony posłaniu nosił znamienny tytuł: “Przerwane okrążenie”. Poparto projekt wykreślenia z
preambuły statutu związku ustępu o przewodniej roli partii, wskazując na konsekwencje tego kroku: “Równa się to wypowiedzeniu wojny “Solidarności” przez
PZPR i natychmiastowe przygotowanie do obrony jest nieodzowne.(...) Zapewne najbliższe lata będą bardzo trudnym okresem dla Polski. Można się spodziewać
wszystkiego: inwazji wojsk radzieckich, sprowokowanej wojny domowej, dogłębnie ciężkiego kryzysu gospodarczego. (...) Dlatego dzisiaj musimy być mądrzejsi i
nie dopuścić do sabotażu i prowokacji. Podzieleni politycznie, łączymy się we wspólnej walce pod sztandarem “Solidarności”.
Jeszcze w czerwcu 1981 r. Bekier zwrócił się do Rady Państwa z prośbą o wydanie zgody na jego powrót do kraju. Mimo, że wniosek poparł NZS Politechniki
Warszawskiej, został on odrzucony przez władze. 13 września przyjechał więc do Polski z hiszpańskim paszportem na nazwisko Sanchez Vizar-Miguel.
Jesienią 1981 r. odbyła się pierwsza krajowa konferencja RLRP. W przyjętej uchwale czytamy: “Nie jest możliwe jakiekolwiek współżycie “Solidarności” z władzą
PZPR. “Solidność” musi zmienić program walki i kierownictwo, przeciwstawić się polityce “jedności” z władzami, zakrawającej coraz bardziej na zdradę, przejąć w
pełni inicjatywę polityczną i doprowadzić do końca zapoczątkowany na zjeździe gdańskim zwrot. Tak, aby przygotować się do obalenia PZPR i przejęcia władzy
państwowej przez ludzi pracy, przez Rady Robotnicze. (...) Rewolucyjna Liga Robotnicza Polski wzywa wszystkich ludzi pracy, wszystkie radykalne prądy,
działaczy KPN, którzy od zjazdu “Solidarności” usiłują przeciwstawić się próbom wmontowania związku do “porozumienia narodowego” z PZPR: przygotujmy
razem, w otwartej, braterskiej walce politycznej, wspólnie z IV Międzynarodówka, Otwarty Kongres Założycielski Rewolucyjnej Robotniczej Partii Polski” 38.
O nadchodzącym starciu świadczyło też zaostrzenie działań Służby Bezpieczeństwa przeciwko trockistom. 11 listopada zatrzymano w Katowicach Bekiera i
odstawiono go do granicy niemieckiej. Znaleziony przy nim dokument “Tezy do dyskusji działaczy ZSRR i krajów Europy Wschodniej o powrót do Lenina” –
kolejny apel o przygotowanie “proletariatu Europy Wschodniej do nowego etapu starć rewolucyjnych”, rządowa propaganda wykorzystała jako dowód
trockistowskich wpływów w “Posłaniu do Ludzi Pracy”. 3 grudnia zatrzymano kolejnego trockistę, Hiszpana Franco Rabella.
 
5.5 Próba utworzenia Polskiej Socjalistycznej Partii Pracy
Latem 1980 r. “Szerszeń” przestał się ukazywać za granicą. 26 sierpnia Bałuka wraz z Aleksandrem Smolarem wziął udział w konferencji prasowej poświęconej
sytuacji w Polsce. Bez szans na legalny powrót do kraju – pisał w tej sprawie do Rady Państwa, kontaktował się ze stoczniową “Solidarnością”, Bałuka przybywa
nielegalnie do Polski i 21 kwietnia 1981 chroni się w Stoczni Szczecińskiej. Tam czeka aż do momentu zagwarantowania mu możliwości odpowiadania z wolnej
stopy przed prokuratorem w związku z jego działalnością za granicą. Bałuka odnawia kontakty z dawnymi przyjaciółmi ze strajku w 1971 r., działa w związku.
Wreszcie 16 września zakłada w Szczecinie wraz z grupą związkowców Polską Socjalistyczną Partię Pracy. Deklarację założycielską partii wysyłają do
przewodniczącego Rady Państwa i Marszałka Sejmu, gdyż “opierając się na Konstytucji PRL uważamy tym samym naszą działalność za całkowicie legalną” 39.
Zostaje wydany numer “Szerszenia” zawierający 13 punktów, jako tymczasową platformę działania, przy czym same punkty zostają rozbudowie: i tak punkt drugi
dotyczący monopolu PZPR poszerzono o żądanie pluralizmu politycznego, do pkt. 10 dodano żądanie wolnych wyborów do Konstytuanty Narodowej, słabo
rozwinięto jednak punkt 9 dotyczący rad robotniczych, wskazując jedynie na rolę “Sieci”. Bałuka jeździł po kraju, m.in. miał wystąpienie na Uniwersytecie
Warszawskim, jednakże przed stanem wojennym liczebność PSPP nie przekroczyła kilkunastu osób.
Kierownictwo PSPP zostało natychmiast internowane, gdy wprowadzono stan wojenny. Bałuka przebywał w obozach w Goleniowie, Wierzchowie Pomorskim, a
gdy odrzucił w lutym 1983 “ofertę” wyjazdu z Polski złożoną przez SB, wytoczono mu proces przed sądem wojskowym w Bydgoszczy. Oskarżono go o
“działalność godzącą w ustrój PRL” i skazano na 5 lat więzienia. Sąd za okoliczność obciążającą uznał “duży stopień niebezpieczeństwa działań podejmowanych
przez Edmunda Bałukę, długi okres jego przestępczej działalności mającej związek z wrogimi PRL organizacjami, a także jego postawę podczas procesu nie
rokującą perspektywy poprawy” 40.
Na Zachodzie aktywną kampanię w obronie Bałuki prowadzili lambertyści, równocześnie zastrzegając że on sam nie jest trockistą i PSPP nie jest organizacją
trockistowską. 6 stycznia 1982 w Paryżu powołano “tymczasową ekspozyturę PSPP za granicą”, która wezwała do tworzenia komitetów poparcia PSPP. Główną
rolę odgrywała w nim żona Bałuki – Francoise. W lipcu 1983 postanowiono wznowić wydawanie “Szerszenia” za granicą, a w październiku tego roku
zorganizowano w paryskiej Mutualite “dni Polskiej Socjalistycznej Partii Pracy”.
Bałuka został zwolniony z więzienia po półtora roku ze względu na stan zdrowia i w kwietniu 1985 ponownie znalazł się we Francji. Ograniczył jednak działalność
polityczną. W kwietniu 1988 r. z jego inicjatywy w Paryżu ukazał się francuskojęzyczny biuletyn “Robotnik”, z wyborem dokumentów nowo powstałej w kraju
PPS.
 
Przypisy:
1. “Le plus grand mouvement de greve depuis 1945”, Inprecor, nr 82/83, 31.07.80 
2.“Les promesses ne suffisent plus”, “Rouge”, 22-28.08.80 
3. “Pologne: organiser la solidarite”, “Rouge”, 29.08-4.09.80
4. “Rouge”, 5-11.09.80
5. “Le syndicat libre...”, “Rouge”, 29.08-4.09.80
6. “L’accord signe...”, “Rouge” 5-11.09.80
7. “Inprecor”, nr. 84, 11.09.80 – w tym numerze ukazało się całe dossier poświęcone Polsce. Znalazł się w nim artykuł Cyryla Smugi o strajkach w 1980,
fragmenty tekstu Mandla o wydarzeniach poznańskich z 1956, fragment uchwały “Wzrost, schyłek i upadek stalinizmu”, artykuły Petera Greena o sytuacji w Polsce
w latach 1970-76 oraz poświęcony propozycjom różnych środowisk dotyczących rozwiązania kryzysu społecznego w Polsce jeszcze w okresie przed Sierpniem.
8. “Critique Communiste”, pismo teoretyczne LCR, nr. 33, październik 1980
9. “Inprecor”, nr 87/88, 30.10.80
10. “Walka z religią i klerem środkami administracyjnymi i represjami jest zupełnie bezproduktywna i wzmacnia tylko ich znaczenie w łonie mas. Jedyną skuteczną
walkę przeciwko tym reakcyjnym ideologiom jest otwarta debata ideologiczna i polityczna, zmuszająca kler do wypowiedzenia się w ważnych bieżących sprawach
politycznych – jak sierpniowy apel o spokój i podjęcie pracy kardynała Wyszyńskiego, czy stosunek hierarchii do aborcji, które ostatecznie zmniejszą ich znaczenie
w łonie proletariatu i młodzieży, jeśli tylko będą istniały jakieś inne alternatywy dla stalinizmu”. tamże
11. Relacja Hansa-Jurgena Schulza, w posiadaniu autora
12. “Dans l’acerie Huta Warszawa...”, “Rouge”, 19.12.80-2.01.81
13. “Rouge”, 17.07-28.08.81
14. “Trybuna Ludu”, 4.11.80
15. “La chronique d’octobre des evenements ouvriers”, Inprecor nr 83, 17.11.80
16. “Inprecor”, nr 91, 15.12.80
17. Szlajfer cytował ciekawe stanowisko międzyzakładowej komisji robotniczej i komitetu koordynacji szkolnictwa w Szczecinie opublikowana  w październiku
1980: “opowiadamy się, jak cały ruch niezależnych, samorządnych związków “Solidarność” za postępowym socjalizmem, robotniczym, za wyrównanym i
harmonijnym rozwojem Polski, określonym kolektywnie przez cały świat pracy... Nie chcemy zmieniać systemu, ale zmierzamy w kierunku realizacji ładu
społecznego, który byłby autentycznie robotniczy i socjalistyczny”.
18.  “Rouge”, 16.02.81
19. “Inprecor”, 2.03.81, nr 96
20. “Inprecor”, 16.03.81, nr 97
21. “Inprecor”, 13.04.81, nr 99
22. Rezolucja SU z 3.04.81 w: “Inprecor”, 27.04, nr 100
23. “Inprecor”, 6.07.81, nr 106
24. “Kościół wykorzystuje swój prestiż, swój aparat, swoich ekspertów w związkach zawodowych, by zintegrować “Solidarność” ze strukturami państwowymi.
Chce skończyć ze stanem dwuwładzy. W tym sensie hierarchia katolicka i Watykan, dla swych własnych powodów, popierała i popierają rząd w Warszawie. (...)
Toczące się w Polsce starcie dalekie jest od walki między “siłami Kościoła” i “siłami socjalizmu”, ale między proletariatem, z pewnością znajdującym się pod
wpływem ideologii katolickiej, z jednej strony, a władzą państwową, wspieraną przez hierarchię katolicką z drugiej”. tamże
25 Kowalewski Z., “Rendez-nous nos usines”, La Breche, Paryż 1984, str. 156. Przyznawali to sami zwolennicy reformy. T. Stankiewicz pisał w “Robotniku”: “Nie
można pozwolić na to, aby program tych wyrzeczeń i cierpień wprowadzała w życie władza, bo ona nałoży na nas haracz bezduszny i bez miary, czym doprowadzi
jedynie do wybuchu społecznej nienawiści (...). Robić to powinny owe instytucje reformy: samorządy (...) Tylko one będą wiedziały, ilu robotników trzeba zwolnić,
o ile i które ceny podnieść, jakie wyroby produkować itd.” (“Sami zróbmy reformę”, “Robotnik” nr 76, 1981). Patrz też: “Tezy w sprawie reformy gospodarczej”
Leszka Balcerowicza zamieszczone m.in. w nr 7/19 NTO.
26. Teza IV przedstawiona na lubelskiej konferencji “Praca ludzka” głosiła: “Ruch uspołecznienia pracy jest ruchem rewolucyjnym i jednocześnie pokojowym. Nie
prowadzi on do bezpośredniego starcia z aparatem władzy gospodarczej i politycznej, lecz do odebrania mu przedmiotu jego władzy – prowadzenia działalności
gospodarczej. Jest to wyeliminowanie całej biurokratycznej machiny zarządzającej gospodarką, która nie chce i, co więcej, nie jest w stanie wprowadzić
rzeczywistej reformy gospodarczej (...).” (w: “Bitwa o samorząd”, Szymon Jakubowicz, ANEKS, Londyn 1986, str. 81)
27. “Samorząd o który warto walczyć”, NTO, nr 4/16
28. “Polityka”, 31.10.81
29. Z. Kowalewski, “O taktyce strajku czynnego”, Łódź 1981
30. Idei strajku czynnego zdecydowanie przeciwstawiła się większość związkowych ekspertów. Szymon Jakubowicz, doradca “Sieci” pisał, że “rewolucyjna
retoryka Kowalewskiego nie przystawała ani do wewnętrznych stosunków społecznych Polski, ani do jej uwarunkowań geopolitycznych” (“Bitwa o samorząd”, str.
85). Bronisław Geremek na spotkaniu w Łodzi 4 grudnia, uznał, że strajk czynny jest “ideą rzuconą przez lewaków i trockistów, słowo, które dobrze brzmi, ale
którego nikt nie zna dokładnie treści”. (“Rendez-nous nos usines”, str 187). Józef Pinior (wg relacji) zwrócił jednak uwagę, że wobec prawdopodobnego
kompletnego paraliżu władzy podczas zimy nie byłoby po prostu innego wyjścia. Dokładne plany strajku były już zresztą opracowane w wielu zakładach.
31. “Inprekor”, nr 2, listopad 1981
32. “Rouge”, 11-17.12.81
33. “Sytuacja wymaga nowej robotniczej alternatywy”, WK, nr 17, sierpień 1980
34. WK, 19.10.80
35. WK, nr 21
36. WK 22.02.81
37. Rozmowa z Borysem Hassem, w posiadaniu autora
38. “Uchwała Programowa III Konferencji Rewolucyjnej Ligi Robotniczej Polski, sekcji IV Międzynarodówki – I konferencji w kraju”
39. “Bulletin des comites de soutien au PSPP”, nr 1, maj 1982
40. Szejnert M., Zalewski T., “Szczecin. Grudzień – Sierpień – Grudzień”, Aneks, Londyn 1986, str. 375
 
 
Tekst ukazał się w 2003 roku na portalu Lewica Bez Cenzury

Dariusz Zalega: Trockizm od "Lewicy Październikowej" do Listu Otwartego

Kuroń i Modzelewski

Biurokracja, jako właścicielka środków produkcji, nie dysponuje jedynie siłą roboczą. Kupuje ją na warunkach monopolistycznych, a płaci jej ilością środków utrzymania, czyli wytworami sektora produkcji środków spożycia. Produkcja dla konsumpcji jawi się więc biurokracji złem koniecznym, dla akumulacji – celem.
 
Proponowana w tych czasach reforma zarządzania gospodarką polegająca na jej większej decentralizacji, przyznaniu autonomii przedsiębiorstwom, zdaniem autorów “Listu...”, mogła doprowadzić do rządów jednej z zasadniczych grup obecnych w przedsiębiorstwie: robotników bądź technokracji. Demokracja robotnicza nie może ograniczyć się tylko do szczebla przedsiębiorstw – decydująca jest ogólnopaństwowa kwestia podziału produktu dodatkowego. Rządy klasy robotniczej postawiły by na swój własny interes klasowy, czyli wzrost spożycia mas, co oznaczałoby obalenie klasowego panowania biurokracji. Możliwy byłby jednak wariant jugosłowiański – monopol decyzji w przedsiębiorstwie należący do technokracji, nawet za fasadą formalnego samorządu robotniczego, przy zachowaniu monopolu partii rządzącej i polityczno-militarnego aparatu przemocy.
 
Oddzielenie technokracji od biurokracji politycznej, również kłóci się z trockistowską wizją biurokracji. Pierre Frank porównał to z rozróżnieniem  między menadżerami i akcjonariuszami, dokonywanym w analizie społeczeństwa kapitalistycznego przez część socjologów marksistowskich. Tymczasem zarządzanie jest oddzielone od własności, ale jej nie znosi. I zarządzający, i akcjonariusze są więc kapitalistami 18.
 
Badając korzenie PRL autorzy “Listu...” doszli do wniosku, że główną rolę w obaleniu kapitalizmu w Polsce odegrały warunki zewnętrzne. Słabość elementów samodzielnej rewolucji, rozstrzygająca rola Armii Czerwonej, sytuacja w międzynarodowym ruchu komunistycznym przyśpieszyły proces biurokratyzacji, który był jednak obiektywnie uwarunkowany poziomem rozwoju gospodarczego i strukturą ekonomiczno-społeczną większości państw bloku wschodniego. Biurokracja powstała w wyniku procesu uprzemysłowienia kraju, który wymagał tak blokowania konsumpcji, jak i terroru. Proces ten oznaczał jednak szeroki awans społeczny, co gwarantowało biurokracji poparcie. Klasowy cel biurokracji – produkcja dla produkcji – odpowiadał interesom rozwoju gospodarczego w okresie “pierwotnej industralizacji kraju zacofanego”. W Polsce ten okres miał się zakończyć w drugiej połowie lat 50 19.
 
Również ta “obiektywna” przydatność biurokracji w pewnym okresie spotkała z trockistowską krytyką, przyznającą biurokracji charakter zdecydowanie pasożytniczy.
 
Utrzymywanie produkcji, jako niemalże celu samego w sobie po zbudowaniu podstaw przemysłu, powoduje jednak sprzeczność między rozbudowanym potencjałem wytwórczym, a niskim poziomem społecznej konsumpcji. Rodzi kryzys: mniejszy wzrost gospodarczy mimo zwiększonych nakładów na akumulację.
 
Pojawia się sprzeczność między celami panującej biurokracji (produkcja dla produkcji), a grupami realizującymi zadania produkcyjne (dążenie do maksymalizacji spożycia, np. poprzez fuchy).
 
Sprzeczności te leżały u podstaw pierwszej rewolucji antybiurokratycznej w okresie 1956-57. W latach 50. kryzys objął uprzemysłowione kraje bloku wschodniego (ZSRR, Czechosłowację, NRD, Polskę i Węgry). “Stalinowski system totalnej dyktatury policyjnej przestał być skutecznym narzędziem klasowego panowania biurokracji”. Trzeba było znaleźć rezerwy na zapewnienie wzrostu spożycia (ich źródłem było zakończenie pierwszych wielkich inwestycji oraz wzrost wydajności w rolnictwie spowodowany rozładowaniem przeludnienia wsi). Przy czym uruchomienie rezerw wymagało czasu i musiano wykorzystać polityczne środki do rozładowania kryzysu. Na Węgrzech tę rolę odegrała radziecka interwencja, w Polsce załagodzono sytuację metodami pokojowymi 20.
 
Autorzy dokumentu piszą, że o losach rewolucji w krajach biurokratycznych rozstrzygnie walka dwóch podstawowych klas społecznych: klasy robotniczej i biurokracji, przy czym klasa robotnicza musi mieć świadomość swego odrębnego interesu, programu politycznego i organizacji. Namiastką politycznej awangardy mogła być tzw. lewica październikowa, która jednak nie sprostała zadaniom 21. Dlatego też po uczynieniu pewnych koncesji w latach 1957-58 biurokracja przeszła do kontrofensywy.
 
Autorzy kreślili rewolucyjne perspektywy rozwoju sytuacji w krajach bloku wschodniego. Kryzys uderzający w niskoopłacanych pracowników najemnych, większość chłopstwa i młodzież “zmusza klasę robotniczą do wystąpienia przeciwko biurokracji i systemowi w obronie swej egzystencji materialnej i duchowej na obecnym poziomie” 22. Biurokracja w takiej sytuacji, pozbawiona oparcia społecznego  musi pokazać klasową, represyjną istotę swej dyktatury. Próbuje też kanalizować protesty przedstawiając “swój interes klasowy, jako ogólnonarodowy”. “Rewolucja jest koniecznością rozwoju i jest nieunikniony” – przewidywali Modzelewski i Kuroń.
 
Najbliższy ruchowi trockistowskiemu, ale także antyimperialistycznemu, lewicowemu klimatowi lat 60. był rozdział “Międzynarodowe problemy rewolucji”. Autorzy wystąpili przeciwko szantażowi atomowemu i zasadzie równowagi strategicznej obu bloków, uważając je za slogany rządzących, mające przeszkodzić w próbach rewolucyjnego zachwiania status quo.
 
Rewolucje nie są jednak efektem spisków, ale nieuchronnym następstwem kryzysów społecznych. Na zastrzeżenie dotyczące groźby radzieckiej interwencji ripostują, że rewolucja antybiurokratyczna nie dokonywałaby się tylko w jednym kraju bloku wschodniego, że nie można tego zagadnienia ograniczyć do sfery jedynie wojskowej. Autorzy przypominają, że rewolucja rosyjska mogła zwyciężyć tylko dzięki internacjonalizmowi 23.
 
Jednak gdy władzę w Rosji Radzieckiej przejęła biurokracja, ruchy rewolucyjne przestały być jej sojusznikiem. Co więcej, każda samodzielna zwycięska rewolucja była dla niej groźna (np. Jugosławia, Chiny). Tu wyraźnie widać ślady argumentacji trockistowskiej: “Biurokracja radziecka kieruje się zasadą: tak daleko sięgnie “socjalizm”, jak daleko zajdzie jej armia. W imię tej zasady najpierw próbowała podporządkować kierownictwu swej policji i swych urzędników, a następnie zdradziła rewolucję w Hiszpanii; zabroniła komunistom francuskim i włoskim prowadzenia rewolucyjnej walki o władzę w rewolucyjnej sytuacji 1945-46 r.; zdradziła rewolucję w Grecji; starała się wywrzeć nacisk na komunistów chińskich, aby zaniechali rewolucyjnej walki z armią Czang-Kai szeka.
 
Wyrwanie dużej grupy krajów spod dominacji kapitalizmu było i jest czynnikiem sprzyjającym rewolucyjnej walce z imperializmem. Ale biurokratyzacja tych państw jest czynnikiem hamującym rozwój rewolucji kolonialnej i walkę klasy robotniczej wysoko rozwiniętych krajów kapitalistycznych. Poprzez swą politykę zagraniczną, opartą o podział stref wpływów z imperializmem i dążenie do utrzymania istniejącego stanu rzeczy; poprzez swą ideologię sankcjonującą tę politykę, wreszcie poprzez swój wpływ na oficjalne partie komunistyczne, międzynarodowa biurokracja przeciwstawia się rewolucji antykapitalistycznej. (...)
 
Kontrola biurokracji nad światowym ruchem komunistycznym przeżywa pogłębiający się kryzys. Początki jego nie przypadkowo zbiegły się z początkami kryzysu wewnątrz naszego obozu i pierwszymi rewolucjami antybiurokratycznymi w Polsce i na Węgrzech. Walka z dyktaturą biurokracji sprzyja wyzwoleniu światowego ruchu robotniczego i rewolucyjnego pod jej kontroli. Zwycięska rewolucja antybiurokratyczna położy tej kontroli kres; jest ona naturalnym sojusznikiem ruchu rewolucyjnego na świeci” 24.
 
Program prezentowany przez autorów “Listu...” sytuuje się na płaszczyźnie samorządności robotniczej. Podstawą państwa miał być system Rad Delegatów Robotniczych, na czele z Centralną Radą Delegatów. Władzę w przedsiębiorstwach sprawowały by Rady Robotnicze, którym podporządkowany byłby dyrektor.
 
W gospodarce dominującą rolę miało odgrywać planowanie, co wymaga jednak istnienia systemu wielopartyjnego, by można prezentować różne plany gospodarcze akceptowane później przez RR. Autorzy zastrzegli jednak, że byłaby to “wielopartyjność robotnicza”, tzn. partia chcąc mieć wpływ na władzę polityczną, musiałaby zdobyć poparcie przede wszystkim dominującego środowiska robotniczego. Podjęto starą lewicową krytykę parlamentaryzmu: “Doświadczenie obydwu dziesięcioleci wykazuje, że parlamentaryzm nie stanowi zabezpieczenia przed dyktaturą, a jednocześnie nawet w najdoskonalszej postaci nie jest formą ludowładztwa”, a ponadto w warunkach parlamentaryzmu – gdy parlament jest tylko władzą ustawodawczą, “tzw. aparat władzy wykonawczej staje się jedyną władzą rzeczywistą, kontrolowaną przez tych, którzy dysponują siłą materialną, tj. produktem dodatkowym.” 25.
 
By zabezpieczyć się przed przejęciem władzy przez biurokrację stwierdzono konieczność istnienia związków zawodowych niezależnych od państwa. By podnieść poziom kulturalny środowisk robotniczych postulowano wydzielenie w ramach czasu pracy godzin na naukę i dyskusje polityczne. Zakładano wreszcie utworzenie milicji robotniczej w miejsce zlikwidowanej policji politycznej i regularnej armii.
 
Na ostatnich stronach “Listu...” jego autorzy oceniają też szanse realizacji zaproponowanego programu. “Czy program zostanie zrealizowany? To zależy już od tego, jak będzie przygotowana klasa robotnicza pod względem ideowym i organizacyjnym w momencie kryzysu rewolucyjnego. A więc także od tego, co już dziś będą robić ludzie, którzy program demokracji robotniczej uznają za własny” 26.
 
Tłumaczą też motywy swej działalności: “Motywem naszych działań (...) jest zaangażowanie w walkę o wyzwolenie klasy robotniczej i społeczeństwa. Skoro jednak zarzuca się nam postępowanie sprzeczne z prawem, musieliśmy wykazać, że prawo rozumiane jest przez władzę i jej obrońców w sposób dowolny: za obowiązujące uznaje się to, co wygodne. (...) Wbrew zakazom władzy burżuazyjnej działała zepchnięta w podziemie nielegalna KPP, wbrew zakazom biurokratycznej władzy działała lewicowa opozycja komunistyczna w ZSRR, walcząc z kształtującą się totalną dyktaturą stalinowską” 27.
 
Mimo wszystkich poczynionych zastrzeżeń Pierre Frank w swej przedmowie zwracał uwagę na podstawowy fakt, że Modzelewski i Kuroń w przeciwieństwie do większości teoretyków nowej klasy społecznej w ZSRR nie zerwali z marksizmem i “mają zaufanie w zdolności historyczne proletariatu do wypełnienia jego historycznej misji” (co jednak już wkrótce okazało się nieprawdą). Dlatego też “różnica między nimi a ruchem trockistowskim jest raczej natury terminologicznej niż politycznej” 28.
 
Pierwsze informacje o “Liście...” w “Quatrieme Internationale” można znaleźć w numerze z lipca 1965 – był to krótki przedruk notatki Michela Tatu z “Le Monde”. Na Zachód “List...” miał dotrzeć za pośrednictwem Barbary Toruńczyk, uczestniczki Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności, która w czerwcu 1966 przebywała w Paryżu, gdzie spotkała się m.in. z Dobbelerem 29. Latem 1966 r. wydał go paryski Instytut Literacki, a już wkrótce – bo w listopadzie 1966 ukazał się on jako dodatek do “Quatrieme Internationale”. Drugie wydanie trockistowskie wyszło w marcu 1968, a ponadto w styczniu 1969 “List...” został wydany w serii dokumentów szkoleniowych francuskiej trockistowskiej Ligi Komunistycznej, co wymownie świadczy o zainteresowaniu z jakim spotkał się na Zachodzie. W niedługim czasie przetłumaczono go m.in. na niemiecki, włoski, hiszpański, czeski i japoński.
 
“List...” powstał, gdy “rewizjoniści” zaczęli już odchodzić od marksizmu, co później przypieczętowały wydarzenia marcowe 1968 (kampania antysemicka wzniecona przez ludzi określających się marksistami!) i zdławienie Praskiej Wiosny (próba szukania “socjalizmu z ludzką twarzą”). Trudno byłoby jednak znaleźć polskiego trockistę w późniejszym okresie, który nie zetknąłby się z tym dokumentem.
 
Tymczasem w kręgach polskiej rodzącej się opozycji większe emocje wywołał sam proces Modzelewskiego i Kuronia, niż ich dokument. Bodajże najpełniejszą krytykę “Listu...” z pozycji nie-marksistowskich przedstawił Janusz Karpiński w 1968 r. zarzucając jego autorom m.in. niedocenienie roli sektora usług w tworzeniu dochodu narodowego oraz – podobnie jak Frank – rozdzielanie technokracji od biurokracji. Z zarzutami utopizmu spotkały się hasła o demokracji robotniczej, rewolucji proletariackiej, internacjonaliźmie. Docenił jednak niektóre tezy dokumentu, w tym tą dotyczącą narastającego konfliktu robotników z biurokracją 30.
 
Krytyka ze strony władz i rządowych publicystów zazwyczaj przeradzała w stek oszczerstw. Przykładem może być ocena “Listu...” pióra sekretarza Gomułki - Walerego Namiotkiewicza: “Programowy manifest Modzelewskiego i Kuronia można byłoby traktować jako płód niedojrzałości lub oczywistej głupoty politycznej, gdyby nie okoliczność, że jego rozwydrzeni autorzy przekroczyli sferę działania norm prawa karnego” 31.
 
Aby właściwie ocenić list trzeba podkreślić, że był on jedynym całościowym opozycyjnym programem politycznym jaki powstał w latach 60. Zarzuty Karpińskiego dotyczące np. nieuwzględnienia roli sektora usług w analizie Modzelewskiego i Kuronia były słuszne, ale nie dotyczyły jeszcze Polski w tym okresie, gdzie zdecydowanie przeważał sektor przemysłowy i związana z nim wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. Klasa robotnicza – zgodnie z oceną autorów “Listu...” – okazała się najbardziej bojową siłą społeczną, najlepiej też zdolną do samoorganizacji.
 
Utopijne – według Karpińskiego – hasła o demokracji robotniczej, milicji robotniczej czy internacjonaliźmie okazały się jeżeli nie bliskie realizacji, to jednak żywe w ruchu “Solidarności” lat 1980-81, podobnie jak sama idea rewolucji rozumianej nie jako efekt spisku “wrogich sił”, ale jako cykliczne zjawisko życia społecznego.
 

 
Przypisy:

1. Mandel E., “XX Congres PC de l’URSS ouvre la phase finale de la crise de stalinisme”, “Quatrieme Internationale” nr 4-6/1956
2. Mandel E., “La revolte de Poznan, nouvelle etape de la montee revolutionnaire dans le glas sovietique”, “Quatrieme Internationale” nr 7-9/1956 
3. “Po prostu” nr 40, 30.09.56 w: “Na czołówce...”, Wiesław Władyka, PWN, Łódź 1989, str. 352-353
4. “Quatrieme Internationale” nr 10-11/1956
5. Friszke A., “Opozycja polityczna w PRL 1945-80”, Aneks, Warszawa 1993, str. 77
6. “Quatrieme Internationale”, nr specjalny, grudzień 1957
7. relacje C. Smugi i L. Hassa (w posiadaniu autora), potwierdza to też “policyjna” broszura M. Hillebrandta “Marzec 68” (str. 46-47)
8. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
9. Relacja L. Hassa, w posiadaniu autora
10. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
11. ibidem
12. Relacja L. Hassa, w posiadaniu autora
13. Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr. 17
14. Kuroń wspominał, że rezolucja była przełożona na “nieprawdopodobnie złą polszczyznę”, co go “nieźle ubawiło” (“Wiara i wina”, str. 208) – choć tą ostatnią
uwagę można traktować jako formę egzorcyzmu nad własną przeszłością.
15. pełny tekst listu w: Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr 17
16. “Mój krok był prostą konsekwencją listu Deutschera do Władysława Gomułki i innych protestów zachodnich. Uważałem, że w sytuacji, gdy prawo jest
narzędziem walki politycznej, zadaniem działacza politycznego jest wyjść na wolność (oczywiście bez szkody dla kogokolwiek) i walczyć. Należy zeznawać w
śledztwie w taki sposób, żeby nie obciążać innych osób i druga zasad – nie można opluwać własnych przekonań i poglądów. I ja w ten sposób postąpiłem” –
wspominał Hass (w: Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr 17).
17. Przedmowa do: Kuroń J., Modzelewski K., “Lettre au parti ouvrier polonais”, Cahiers rouges, Paryż 1969
18. “Od Stalina, najbardziej wszechwładnego z ‚biurokratów politycznych’ do technokraty Kosygina jest jednak zachowana ciągłość” – pisał Pierre Frank we
wstępie do pierwszego francuskiego wydania “Listu Otwartego” (tamże, str. X)
19. “Elita monopolizując w swym ręku władzę polityczną, społeczną oraz władzę nad procesem produkcji i podziałem produktu, czyli własność, uczyniła interes
uprzemysłowienia swym klasowym, niejako prywatnym interesem, uczyniła produkcję dla produkcji swym klasowym celem, źródłem umocnienia i rozszerzenia
swego panowania. Przekształciła się więc w nową klasę panującą – centralną polityczną biurokrację, zaś  państwo, którym kierowała przekształciło się w ten
sposób w państwo klasowej dyktatury biurokracji. Można więc powiedzieć, że charakter zadań, uprzemysłowienia kraju zacofanego powołał do życia biurokrację
jako klasę panującą, która zadania te mogła zrealizować, gdyż tylko ona swym klasowym interesem reprezentowała interes industrializacji w takich warunkach –
produkcję dla produkcji”. (Kuroń Jacek, Modzelewski Karol, “List otwarty do Partii”, Instytut Literacki, Paryż 1966, str. 38)
20. Do wydarzeń okresu 1956-57 autorzy “Listu...” przywiązywali dużą wagę: “Tekst [pierwotny – przyp. DZ] miał zawierać rozdział poświęcony analizie walk
klasowych w latach 1956-57. Wskutek wkroczenia organów MSW rozdziału tego nie zdążyliśmy napisać. Ponieważ jednak ma on istotne znaczenie dla zrozumienia
naszego stanowiska politycznego, a także dlatego, że próba oceny wydarzeń październikowych i przyczyn porażki nurtu lewicowego oraz fiasko rewolucji 1956 r.
stały się punktem wyjścia ewolucji naszych poglądów uważamy za wskazane podać w skrócie zasadnicze tezy nie napisanego rozdziału”. (tamże, str. 57)
21. “Namiastką politycznej awangardy ruchu mas robotniczych mogła być tzw. lewica październikowa – prąd polityczny, złożony w znacznej mierze z naturalnych
przywódców opinii środowisk robotniczych, młodzieżowych i inteligenckich. Lewica odróżniała się od nurtu liberalnego przede wszystkim  swym stosunkiem do
Rad Robotniczych, w których widziała podstawę nowych stosunków produkcji i kościec nowej władzy politycznej. Był to jednak prąd bardzo niejednolity. Lewica
nie oddzieliła się od nurtu technokratycznego w ruchu Rad Robotniczych (sam postulat zarządzania fabrykami przez Rady nie wykraczał zresztą poza program
technokracji), ani od liberalnej biurokracji w rozgrywce politycznej na skalę ogólnokrajową. Nie wyodrębniła się z ogólnospołecznego frontu antystalinowskiego
jako ruch specyficznie proletariacki. W tej sytuacji nie była oczywiście zdolna do sformułowania własnego programu politycznego, do zorganizowanego
propagowania go w masach, do tworzenia partii. Bez tego wszystkiego nie mogła stać się siłą politycznie samodzielną, a więc musiała się przekształcić w lewicowy
dodatek do rządzącej liberalnej biurokracji.”  (tamże, str. 59)
22. tamże, str. 65
23. “Lenin i Trocki i inni przywódcy bolszewiccy doskonale zdawali sobie sprawę z tego: wiedzieli, że tylko inna rewolucja może być rzeczywistym sojusznikiem
państwa dyktatury proletariatu”. (tamże, str. 75)
24. tamże, str. 76
25. tamże, str. 80
26. tamże, str. 89
27. tamże, str. 95
28. Przedmowa do: Kuroń J., Modzelewski K., “Lettre au parti ouvrier polonais”, Cahiers rouges, Paryż 1969, str. VIII
29. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
30. “Jeśli wskazywaliśmy tezy lub propozycje “Listu Otwartego”, które wydają się wątpliwe, to nie znaczy, by treść “Listu” do tego się sprowadzała. Szereg
twierdzeń zawartych w tej pracy jest prawdziwych, wiele przewidywań uległo potwierdzeniu. Zwłaszcza prawdziwa jest teza o konflikcie pojawiającym się między
klasą robotniczą, a tymi,, którzy twierdzą, że w jej imieniu sprawują władzę. Ale to co wątpliwe, może również być pożyteczne. Rozmaite rozważania często
zaczyna się w sposób ekstremistyczny. Można od nich i należy przejść dalej”. (Karpiński J. (Marek Tarniewski) “Krótkie spięcie (marzec 68)”, Biblioteczka
Wolnego Głosu Ursusa MYŚL, Warszawa 1989, str. 107)
31. Namiotkiewicz Walery, “Myśl polityczna marksizmu a rewizjonizm”, KiW, Warszawa 1969, str. 280
 

Tekst ukazał się na portalu Lewica Bez Cenzury w 2003 roku

Dariusz Zalega: Trockistowskie analizy radzieckiej strefy wpływów.

Blok_wschodni_pl.png

 
2.4 Państwa bloku wschodniego jako “zdegenerowane państwa robotnicze”.
 
 

 Początek lat 50. wystawia na ciężką próbę IV Międzynarodówkę. Kierownictwo jugosłowiańskie zmierzało w kierunku porozumienia z Zachodem, co zburzyło
nadzieje związane z ewolucją titowskiej Jugosławii. Zaostrzenie kursu zimnej wojny postawiło na porządku dziennym – zdaniem trockistów – wybuch III wojny
światowej. Wojny, którą miał wywołać imperializm w obronie swego stanu posiadania przeciw ZSRR i jego satelitom, Chinom i rozwijającym się rewolucjom
kolonialnym. Konflikt nieuchronnie miał przeradzać się w “wojnę - rewolucję” i aby nadążyć za radykalizacją proletariatu należało stosować entryzm w tradycyjnych
partiach robotniczych, w tym w komunistycznych. Rzecznikiem tej drogi był Pablo (Michel Raptis), sekretarz międzynarodówki, ówczesny jej główny teoretyk.
Oznaczałoby to jednak – przed czym przestrzegali inni przywódcy międzynarodówki (m.in. Pierre Frank) – rezygnację z fundamentalnej koncepcji o
kontrrewolucyjnej roli biurokracji stalinowskiej na rzecz postrzegania jej jako grupy wprawdzie biurokratycznej, zdeformowanej, ale jednak będącej efektywnym
kierownictwem “wojny–rewolucji”.
 
 
 

 W styczniu 1951 ukazuje się “Dziesięć Tez” Germaine’a (Ernesta Mandla), poświęcone głównie krytyce Pablo, weryfikujące jednak też wcześniejsze oceny bloku
wschodniego. Mandel zwraca uwagę na podwójną naturę partii stalinowskich w krajach przedmurza: partie robotnicze z racji swej bazy społecznej i równocześnie
instrumenty w międzynarodowej polityce Kremla. Konieczność zachowania szerokiej bazy społecznej wymaga jednak od ich kierownictw spełnienia choćby części
aspiracji mas. W przypadku prawdziwego masowego przypływu rewolucyjnego może to powodować wykraczanie poza cele wyznaczane przez ZSRR – jak to
miało miejsce w Jugosławii i Chinach. Tam, gdzie jednak partie komunistyczne zainstalowane zostały u władzy bezpośrednio przez Armię Czerwoną, “opozycja
między potrzebami autonomicznego rozwoju rewolucji w ich krajach i wymaganiami Kremla prowadzi tylko do bezsilnego chciejstwa niezależności ze strony
komunistycznych przywódców (Rajk, Kostow,Gomułka, Patrascanu itd.)” [21]
 Mandel krytykuje niektóre aspekty wcześniejszych rezolucji międzynarodówki dotyczących przedmurza. “Błędna była teza, według której biurokracja opierając się
na masach podczas eliminacji resztek burżuazji w krajach przedmurza, ryzykowała wymknięciem się akcji mas spod jej kontroli” 22. Potwierdziło się to tylko w
przypadku Jugosławii, ale z powodu rosnącej apatii robotników w reszcie bloku wschodniego Kreml mógł likwidować ostatki burżuazji utrzymując masy w ryzach.
Potwierdziło to zresztą fundamentalną tezę trockistowską głoszącą, że stalinizm jest zjawiskiem powstałym na gruncie odwrotu ruchu robotniczego i może istnieć
tylko w takich specyficznych warunkach – Mandel powołuje się tu na przykład zdławienia Powstania Warszawskiego. “Lekcja Komuny Warszawskiej musi być
przyswojona przez rewolucjonistów wszystkich państw. Rozwój powstańczych ruchów antyimperialistycznych za linią frontu, które uzasadnione są istniejącymi
stosunkami sił między klasami a nie potrzebami wojskowymi Armii Czerwonej, nie może w żadnym wypadku prowadzić do ich koordynacji ze zbiurokratyzowanymi
sztabami wojsk radzieckich, lub podporządkowania się im. Tragiczne doświadczenie ostatniej wojny pokazało, że biurokracja woli odpływ czy czasowe osłabienie
od wzmocnienia autonomicznych sił zbrojnych rewolucji proletariackiej. Nie wahałaby się ona, w razie potrzeby, próbować zgnieść podobne siły podczas wojny
światowej. Wojskowe wiązanie się ze sztabami biurokracji w imię obrony ZSRR oznaczałoby wykopanie grobu masowemu ruchowi rewolucyjnemu” 23. Ostatnie
zdanie jest zresztą najwidoczniejszą krytyką propozycji Pablo.
 W sierpniu 1951 r. odbył się III Kongres IV Międzynarodówki. Na kongresie ściśle przestrzegano reguł konspiracji: oficjalny komunikat głosił, że kongres odbywa
się w Szwajcarii, a delegaci w dyskusjach posługiwali się pseudonimami – to była cena zabezpieczenia się przed groźbami prowokacji ze strony francuskiej policji,
jak i radzieckich służb specjalnych. Obrady zdominowała kwestia entryzmu, co już wkrótce miało doprowadzić do rozłamu w międzynarodówce [24] Dla naszej
pracy najważniejsza jest jednak kongresowa rezolucja dotycząca “klasowego charakteru europejskich państw radzieckiego przedmurza”.
 Rezolucja głosi, że postępujące znaczenie planowania gospodarczego i wzrost zależności od ZSRR, oznaczało w tych krajach znaczne poluzowanie więzi z
międzynarodowym rynkiem kapitalistycznym. Aparat państw sowietyzuje się imitując formy radzieckiego aparatu władzy. Z drugiej strony następuje jego rusyfikacja
poprzez bezpośrednie umieszczanie na kluczowych stanowiskach funkcjonariuszy radzieckich. Kończy to dyskusje nad charakterem klasowym bloku: “Biorąc pod
uwagę wszystkie zmiany, które zaszły po 1949 tak w gospodarce, jak w aparacie władzy państw przedmurza trzeba stwierdzić że asymilacja strukturalna tych
państw z ZSRR jest obecnie zasadniczo zakończona i że przestały one być państwami kapitalistycznymi.” 25. Zmiany te są już tak zaawansowane, że reintegracja
państw w orbitę kapitalizmu mogłaby się dokonać jedynie w wyniku “prawdziwej kontrrewolucji kapitalistycznej”.
 Rezolucja ocenia, że w pierwszym okresie od 1945 do około 1948 biurokracja utrzymywała w tych państwach różne pośrednie formy władzy – z pozostawieniem
kapitalistycznej struktury ekonomicznej. “To od 1949 reżimy te stabilizują swoje struktury zasadniczo charakteryzujące się stosunkami produkcji i własności
podobnymi do tych istniejących w ZSRR (...). Równolegle do tego procesu, władza polityczna, długo utrzymywana przez różne kombinacje między przywódcami
stalinowskimi i przedstawicielami dawnych partii burżuazyjnych i drobnomieszczańskich, przeszła w ręce wyłącznie stalinowców przekształcając się tym samym tak
w swej formie, jak i swym składzie społecznym. Forma władzy politycznej jest jeszcze naznaczona sporymi różnicami między krajami bloku i między nimi a ZSRR,
podobnie jak to ma miejsce z różnymi formami władzy politycznej w kapitalizmie. Jednak to przede wszystkim z racji ich podobnych baz ekonomicznych,
cechujących się nowymi stosunkami produkcji i własności charakterystycznymi dla gospodarki upaństwowionej i planowanej – podobnej do ekonomii radzieckiej,
musimy obecnie te państwa uważać za zdeformowane państwa robotnicze. Państwa te pojawiły się nie w wyniku rewolucyjnej akcji mas, ale
wojskowo-biurokratycznej działalności biurokracji radzieckiej korzystającej z nadzwyczajnych okoliczności stworzonych przez ostatnią wojnę i są one kierowane
nie bezpośrednio przez proletariat, ale przez biurokrację. Biurokratyczna deformacja tych państw ma takie samo znaczenie jak w ZSRR – proletariat jest w nich,
podobnie jak w ZSRR, zupełnie odsunięty od władzy politycznej” 26.
 Warto zwrócić uwagę, że przyjęto tu nazwę nieco inną w porównaniu do “radzieckiej matrycy” – “zdeformowane państwa robotnicze”. Przymiotnik
“zdegenerowane” zarezerwowano dla ZSRR, jako “państwa robotniczego zrodzonego z masowej walki robotniczej”. Rozróżniono też te państwa od Rosji
Radzieckiej w czasach Lenina, którą określano również podobnym terminem (“państwo robotnicze dotknięte deformacją biurokratyczną”). “Zdeformowane
oznacza w przypadku przedmurza, że te państwa mają przede wszystkim tą samą wadę fundamentalną co ZSRR – zupełną eliminację proletariatu z kierownictwa
kraju, tak na planie ekonomicznym, jak politycznym” 27.
 Powstanie tych nowych reżimów przejściowych było efektem specyficznych warunków określonej epoki historycznej, charakteryzującej się – według dokumentu:
“a/ coraz bardziej posuniętą dekompozycją kapitalizmu, b/ warunkami przedłużającego się opóźniania rewolucji światowej, przede wszystkim z winy
kontrrewolucyjnego kierownictwa stalinowskiego ruchu robotniczego, c/ istnieniem ZSRR nie tylko jako ośrodka, który wciąż polaryzuje aspiracje rewolucyjne
sporej części proletariatu światowego, ale także jako potęgi państwowej kierującej się własną logiką polityczno-wojskową.” 28.
 Przyjęcie koncepcji asymilacji strukturalnej i określenie państw bloku wschodniego jako zdeformowanych państw robotniczych warunkowało całą politykę
trockistowską wobec nich. Nie było teraz na porządku dziennym obalenie kapitalizmu, lecz zniszczenie politycznej władzy biurokracji – tym bardziej, że
społeczeństwa tych państw, coraz bardziej sproletaryzowane, zaczęły czynnie występować przeciwko biurokratycznej dominacji. Po rewolcie berlińskich
robotników w 1953 r. przyjdzie kolej na Rewolucję Węgierską i Polski Październik.
 
 
 

Przypisy:
[1] Sama RPPS była oskarżana przez PPR o “trockizm”. Łatwość przyczepiania etykietek “trockiści” w celu dyskwalifikacji – a często nawet fizycznej likwidacji –
lewicowego przeciwnika była ówcześnie powszechna wśród działaczy stalinowskiej, więc trudno brać te “zarzuty” na poważnie. Mocniejsze nastawienie
internacjonalistyczne RPPS (szukanie kontaktów z zachodnią lewicą, w tym z niemiecką), nadzieje na rewolucję europejską – zwłaszcza po upadku Mussoliniego,
przypominało postawę ówczesnych grup trockistowskich, zwłaszcza w porównaniu z ocierającą się o nacjonalizm polityką partii stalinowskich (słynne hasło
francuskiej PCF: “Une balle – un Boche”) – trudno jednak tam szukać specyficznie trockistowskiej tematyki (np. rewolucja permanetna, ZSRR jako
zdegenerowane państwo robotnicze). Przedwojenny trockista działający w RPPS, Witold Wudel, nie odgrywał w partii większej roli (Mulak Jan, “Polska lewica
socjalistyczna 1939-44”, KiW, Warszawa 1990, str. 487).

[2] Aleksander Wat wspominał, że na wygnaniu w ZSRR spotkał polskiego trockistę, z którego uwag wynikało, że “wśród polskich uchodźców trockistowskich,
istaniała tajna łączność i porozumiewali się oni z Deutscherem” (Wat Aleksander, “Mój wiek”, t.2, Aneks, Warszawa 1992, str. 326).
[3] Represje przeciwko trockistom francuskim rozpoczęły się jeszcze w 1939, pod rządami Daladiera, gdy na ciężkie kary więzienia skazano kilkunastu działaczy
trockistowskich. Podczas okupacji hitlerowskiej ponad 150 trockistów zostało uwięzionych lub deportowanych. Zginęło 40 z nich, w tym tacy przywódcy
francuskiego trockizmu jak Marcel Hinc, czy Henri Molinier. Czterech trockistów, w tym jeden z przywódców włoskich komunistów Pietro Tresso zostało
zlikwidowanych przez komando stalinowskie w partyzantce w Masywie Centralnym (w 1997 przeprosił za ten mord przywódca PCF Robert Hue). W obozach w
Neuengamme i Auschwitz zginęli przywódcy belgijskich trockistów, m.in. Leon Lesoil oraz Abraham Leon-Wajnsztok. W kwietniu 1942 rozstrzelano w Holandii
ośmiu działaczy lewicowej opozycji, w tym Henrikusa Sneevlieta, b. członka kierownictwa Kominternu. Sekcja niemiecka została rozbita w wyniuku serii procesów
już w 1936-37. W trakcie wojny straciła swych głównych przywódców: Waltera Helda, zamordowanego przez GPU, Widelina-Monata, zabitego przez Gestapo i
Wernera Scholema, który zginął w 1940 w Buchenwaldzie. W 1944 rozstrzelano przywódców sekcji austriackiej Josefa Jakobovitsa i Franza Kascha. Większość
strat greckiej sekcji należy przypisać stalinowcom (z ich rąk zginęło ok. 50 trockistów), natomiast ofiarami niemieckich i włoskich okupantów byli m.in. dwaj
przywódcy greckiego trockizmu Patelis Pouliopoulos i Yannis Xypolitos. Również staliniści są odpowiedzialni za śmierć popularnego przywódcy indochińskich
trockistów Ta Thu-Thau. Represje ze strony kolonialistów brytyjskich dotknęły trockistów w Palestynie, Indiach i na Cejlonie.  W samej Wielkiej Brytanii działacze
trockistowscy byli internowani, natomiast w Minneapolis w październiku 1941 wytoczono proces 28 związkowcom – działaczom SWP. Na kilkunastomiesięczną
karę więzienia skazano m.in. twórcę amerykańskiej sekcji Jamesa P. Cannona. Siedmiu działaczy SWP, marynarzy utrzymujących kontakt z europejskimi
trockistami, zginęło na amerykańskich statkach handlowych zatopionych przez U-booty.
[4] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.1, La Breche; Paryż 1981, str. 376
[5] Zdecydowane stanowisko wobec aneksyjnej polityki stalinowskiej zajęli polscy trockiści. W konspiracyjnym “Przeglądzie Marksistowskim” pisali: “nie
oczekujemy zbawienia ze Wschodu”. W odezwie z 1 Maja 1941 czytamy: “Nie chcemy stalinowskiej wolności, nie chcemy wcielenia do dzisiejszego ZSRR,
będącego więzieniem wszystkich jego narodów i obozem konetracjnym dla rewolucjonistów. Walczymy o niepodległą Polskę radziecką, która z własnej
nieprzymuszonej woli zajmie należne jej miejsce w wielkiej rodzinie zjednoczonych europejskich republik socjalistycznych” (Hass Ludwik, “Trockizm w Polsce (do
1945 r.)” w: “Oblicza lewicy”, Towarzystwo Naukowe im. A. Próchnika, Warszawa  1992, str. 230-231).
[6] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.1, La Breche, Paryż 1981, str. 353
[7] Stosunek trockistów do wojny mocno różni się od pozycji zajętych przez inne siły polityczne w tym okresie. IV Międzynarodówka nie wybrała początkowo
żadnego z wojennych obozów stawiając na wybuch rewolucji. Nie było to rozumowanie pozbawione pewnych podstaw. Groźbę przekształcenia się konfliktu w
“europejską wojnę domową” widziały przywódcze kręgi kontynentu, pomne doświadczeń fali rewolucyjnej po I wojnie światowej. W rozmowie z Hitlerem jeden z
francuskich dyplomatów miał się wyrazić, że zwycięzcą w przyszłym konflikcie będzie Trocki (przytaczane przez Kołakowskiego). Późniejszy przebieg wojny
wskazywał na możliwy rozwój sytuacji w tym kierunku – rewolucja jugosłowiańska, radykalizacja społeczna w Grecji, Francji i we Włoszech, rewolucje kolonialne.
Czy takie traktowanie wojny nie było “zbrodnią neutralności” choćby wobec dokonującego się Endlösung. Nie wiemy jednak, jak zachowałyby się np. Stany
Zjednoczone gdyby nie Pearl Harbour – czy zareagowałoby nie tylko słownie przeciwko dokonującemu się ludobójstwu? O stanowisku trockistów zadecydowały
na pewno też lżejsze warunki okupacji w Europie Zachodniej, gdzie działały jeszcze ich organizacje – w Europie Wschodniej zostały one niemal zupełnie
zlikwidowane. Traktowanie wojny jako zwykłego starcia między blokami imperialistycznymi zmieniło się po wejściu do wojny ZSRR, gdy trockiści rzucili hasło
“obrony pierwszego państwa robotniczego”.
Nie można jednak trockistom odmówić politycznej konsekwencji. Zachodnie demokracje czy stalinowska Rosja przechodziły chwile zbliżenia z III Rzeszą,
pobłażania wobec polityki Hitlera, a wchodziły do wojny dopiero wtedy, gdy nie miały już odwrotu. Ruch trockistowski przeciwstawiał się hitleryzmowi od
początku, wzywając do tworzenia antyfaszystowskiego frontu robotniczego w Niemczech przed 1933. Była to jednak walka toczona z klasowego punktu widzenia,
bez kompromisu  z siłami uznawanymi za burżuazyjne, które w opinii trockistów same przyczyniły się do powstania faszyzmu.
Jasną kartą trockizmu było – straszliwie trudne – szukanie kontaktów z “niemieckimi robotnikami w mundurach Wehrmachtu”. Opcja totalnie różna od
stalinowskiej, gdy w partiach komunistycznych po 1941 dominował prymitywny szowinizm antyniemiecki (choć wcześniej w wielu krajach okupowanych przez
hitlerowców komuniści próbowali nawet wydawać legalną prasę). Trockiści występowali przeciwko aktom terroru indywidualnego skierowanym w żołnierzy
niemieckich – w imię ich późniejszej fraternizacji ze społeczeństwami okupowanych państw.
Znaczący i tragiczny jest tu los kilkunastoosobowej komórki trockistowskiej powstałej wśród żołnierzy niemieckich w Breście z inicjatywy działaczy francuskich. W
wyniku zdrady jednego z żołnierzy grupa została jednak rozbita w październiku 1943. Aresztowania objęły działaczy trockistowskich w Bretanii, natomiast Niemcy
– wg niepotwierdzonych informacji – mieli zostać rozstrzelani.



[8] Inną wizję wojny przedstawił też dokument niemieckich Komunistów-Internacjonalistów z października 1941: “Trzy tezy o sytuacji w Europie i zadania
polityczne”. Podając przykład Polski i Czechosłowacji, zwrócono uwagę na powstanie międzyklasowego bloku antyhitlerowskiego, u którego podstaw leżała sama
kwestia przetrwania biologicznego społeczeństw tych państw. Uznano konieczność wsparcia żądań demokratycznych i antyhitlerowskich – biorąc pod uwagę
słabość sił rewolucyjnych stwierdzono konieczność pośredniego etapu między faszyzmem a socjalizmem – etapu rewolucji demokratycznej. Spotkało się to z
krytyką kierownictwa IV oraz sekcji amerykańskiej, które uznały, że ocena niemieckich trockistów zbyt oddaliła się od oceny klasowej.
[9] Kendziorek Piotr, “Trockistowskie wydawnictwa prasowe w Polsce w latach 1932 – 1941”, UW, nr alb. 138991, str. 41
[10] Hass Ludwik, “Trockizm w Polsce (do 1945 r.)” w: “Oblicza lewicy”, Towarzystwo Naukowe im. A. Próchnika, Warszawa  1992, str. 231
[11] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.2, La Breche, Paryż 1981, str. 210
[12] Tamże, str. 316-317
[13] Obszerniej o stosunku trockistów do Armii Czerwonej traktuje rezolucja dotycząca odbudowy partii IV Międzynarodówki: “We wszystkich przypadkach, gdy
Armia Czerwona, podporządkowując się reakcyjnym rozkazom biurokracji radzieckiej, przeciwstawia się masowym ruchom powstańczym i ich walce o obalenie
kapitalizmu, nasze sekcje opowiadają się za porażką Armii Czerwonej i zwycięstwem robotników. Będą pracowały na rzecz tej  porażki uciekając się równolegle
do środków wojskowych i propagandy pod adresem żołnierzy Armii Czerwonej, zachęcając ich do rewolty przeciwko rozkazom biurokracji i przyłączenia się do
mas walczących o rewolucję proletariacką”. Tamże, str. 424
[14] Wspominał o tym sam Deutscher, który w latach 60. spotkał we Włoszech byłego prokuratora z czasów stalinowskich od którego dowiedział się o skazanych.
[15] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.3, La Breche, Paryż 1988, str. 121
[16] Tamże, str. 174
[17] Tamże, str. 177-178
[18] Tamże, str. 183
[19] Już 13 lipca 1948, w przedzień kongresu jugosłowiańskich komunistów IV Międzynarodówka wystosowała do nich list, proponując poparcie w konflikcie ze
Stalinem. Wywołało to zresztą sprzeciw m.in. sekcji angielskiej, traktującej bunt Tito jako element walki międzybiurokratycznej, w którą międzynarodówka nie
powinna się angażować. Kontakty z titowską Jugosławią były pełne sprzeczności – z jednej strony w 1949 Veljko Vlahovicz, ambasador Jugosławii w USA, potępił
IV jako “zgrupowanie ludzi podejrzanych o szpiegostwo na rzecz imperializmu”, z drugiej – Tito i jego prawa ręka Mosha Pijade oceniali, że Trocki nie miał racji
“tylko z punktu widzenia ideologicznego”, a seria ukazujących się publikacji jugosłowiańskich marksistów była zbliżona w swej antystalinowskiej wymowie do
wydawnictw trockistowskich. Zmieniło się to w 1950 r., gdy Tito wystąpił przeciwko Phenianowi w wojnie koreańskiej, co trockiści uznali za ustąpienie presji
Zachodu.
[20] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.3, La Breche, Paryż 1988, str. 432
[21] “Wyprzedzanie partii komunistycznych przez masy, w ramach prawdziwego i potężnego przypływu rewolucyjnego, nigdy nie zaczyna się przez zerwanie mas z
tymi partiami. Oznacza to wyprzedzenie w działalności oportunistycznej polityki stalinowskiej tych partii przez najbardziej świadome warstwy proletariatu (...). Partie
muszą się wtedy dostosować, przynajmniej częściowo do nowej sytuacji, tak by nie stracić kontroli nad masami” (“Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.4,
La Breche, Paryż 1989, str. 55).
[22] Tamże, str. 58
[23] Tamże, str. 64
[24] Jesienią 1953 r. amerykańska SWP ogłosiła “List Otwarty” krytykujący Pablo za “rewizjonizm” i “ustępliwość wobec radzieckiej biurokracji”. Wtedy też
oficjalnie przywódcy angielskiej sekcji Gerald Healy oraz części sekcji francuskiej Pierre Lambert tworzą konkurencyjny wobec Międzynarodowego Sekretariatu
Międzynarodowy Komitet IV Międzynarodówki. Na całą dekadę międzynarodowy ruch trockistowski został sprowadzony do poziomu niewielkich grup
prowadzących między sobą zażarte walki. Część ówczesnych przywódców trockistowskich (m.in. Livio Maitan i Michel Lequenne) uważa, że scysje te były
możliwe do uniknięcia, gdyby działacze międzynarodówki wykazali więcej dobrej woli oraz gdyby struktura organizacji międzynarodowej była mniej
scentralizowana. Nie bez znaczenia była presja trudnej sytuacji globalnej, która jednak zaczęła się zmieniać już niedługo po śmierci Stalina. Był to też groźny
precedens prowadzący do powstania dużej ilości międzynarodowych organizacji odwołujących się do dziedzictwa Trockiego, co też później np. nie pozwoliło
wypracować wspólnej polityki trockistowskiej wobec Polski.
[25] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.4, La Breche, Paryż 1989, str. 227
[26] Tamże, str. 228
[27] Tamże, str. 239
[28] Tamże, str. 230
 
 

Tekst ukazał się na portalu Lewica Bez Cenzury

Dariusz Zalega: Narodziny trockizmu w Polsce

Lewicowa Opozycja 1927 przywódcy

Prawdziwym detonatorem polskiego trockizmu stały się jednak lata 30. Sprzyjała temu tak stosunkowo szerokie kontakty z komunistami radzieckimi, a co za tym
idzie możliwość usytuowania się wobec konfliktu w kierownictwie WKP(b) 17, a z drugiej strony chaotyczne manewry kierownictwa KPP. Wobec stalinizacji
partii, po V Zjeździe KPP (lato 1930) w jej łonie narasta ferment, z którego w końcu 1931 wyłania się opozycyjna frakcja łącząca trockistów i prawicową
opozycję KPP, na której czele stają Hersz Sztokfisz i Paweł Pinkus-Minc. W jej programie znalazły się postulaty walki o front jednolity organizacji robotniczychp rzeciw dyktaturze Piłsudskiego, przywrócenia jedności polskiego ruchu związkowego oraz demokratyzacji życia politycznego wewnątrz KPP. Niewątpliwiewykrystalizowaniu się opozycji sprzyjało też wydanie wiosną 1930 “Mojego życia” Lwa Trockiego, wyjaśniającej kulisy sporów w kierownictwie radzieckim.
 Wiosną 1932 Kazimierz Badowski – funkcjonariusz KPP w Zagłębiu Dąbrowskim i Poznaniu, który podczas studiów w Belgii został trockistą – opracował wraz z Międzynarodowym Sekretariatem Lewicowej Opozycji pierwszy numer trockistowskiego pisma “Proletariat”. Jego matryce przewieziono do Polski, a pismo kolportowano m.in. w Bielsku-Białej i Krakowie. Do Polski skierowano też Szlome Erlicha 18, który przyłączył się do trockizmu w 1931 w Szwajcarii.
 
Trockistowskie wydawnictwo “Nowa Era” – właśnie co założone – publikuje “Historię Rewolucji Rosyjskiej” Trockiego. W połowie 1932 opozycja uzyskuje już zdecydowanie trockistowski charakter. W jej skład wchodzi pięć grup: dwie w Warszawie, po jednej w okręgu warszawskim, Łodzi i Zagłębiu Dąbrowskim. Przyłączyli się do opozycji dwaj znani publicyści KPP Artur Redler i Izaak Deutscher, którego za artykuł “Godzina12-a” wyrzucono z partii. Frakcja radykalizuje się i nawiązuje oficjalne kontakty z Międzynarodowym Sekretariatem Lewicowej Opozycji. Popiera Centrolew iP PS przeciw hurrarewolucyjnemu kursowi KPP. Rodzi to gwałtowną reakcję władz partii, pojawiają się ulotki antytrockistowskie, członkowie frakcji usuwani są z szeregów KPP, a ich spotkania rozbijane przez bojówki “kapepowców”. Jesienią 1932 powstaje samodzielna Opozycja KPP, która oparła się na 11 punktach Lewicowej Opozycji .
 Opozycja KPP od wiosny 1933 wydaje po polsku i żydowsku pismo “Nasza Myśl”, a potem “Sztern” (Gwiazda) oraz broszury Trockiego. Jednorazowe nakładypism sięgają 5 tys. egzemplarzy, jednakże często podlegają one konfiskacie ze strony policji. Trockizm powoli zaczyna też docierać do polskich robotników, m.in.w Zagłębiu Dąbrowskim, a także studentów i licealistów w Warszawie (m.in. trockiści mieli pozyskać Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Jerzego Wędrychowskiego, Stefana Lameda) 2
 
Opozycja nawiązuje kontakty z Bundem, lewicowym skrzydłem PPS (zwłaszcza skupionym wokół OM TUR oraz grupy “Płomienie"). W końcu 1933 trockiści mają już grupy w ośmiu miastach, a w Warszawie ich liczba ma sięgać 300 osób (KPP posiada wówczas w stolicy ok. 1000 członków).  W 1933 r., po zwycięstwie Hitlera w Niemczech będącym bezpośrednim efektem sekciarskiej polityki stalinowskich komunistów  i socjaldemokratów, Trockistwierdzając porażkę III Międzynarodówki przyjmuje kurs na tworzenie nowej międzynarodówki. W lipcu 1933 treść 10 punktu z 11 punktów  Lewicowej Opozycji Międzynarodowej  zmieniono na “konieczność tworzenia nowej międzynarodówki”. Wywołuje to gwałtowne dyskusje w łonie polskiej Opozycji.
 
Erlich popiera stanowisko Trockiego, natomiast Sztokfisz i Deutscher są przeciwni tworzeniu nowej międzynarodówki. Na przełomie 1933 i 1934 Opozycja przekształca się w Związek Komunistów-Internacjonalistów Polskich. W czerwcu 1934 pierwsza konferencja ZKIP popiera utworzenie nowej międzynarodówki. Oficjalnym pismem ZKIP miał być wydawany w Katowicach dwutygodnikiem “Kuźnica”, jednakże już jego pierwszy numer został skonfiskowany przez władze. Późniejukazywały się nielegalne pisma “Nowa Droga”, “Bolszewik”, “Co dalej?”. W Łodzi trockiści uzyskują pewne wpływy w związku zawodowym chemików, a wLwowie nawiązują kontakt z resztkami opozycji KPZU (“szumskiści”).

 W tymże 1934 trockiści dokonują zwrotu w stronę entryzmu w lewicowych, niestalinowskich organizacjach robotniczych w celu wspierania jednolitego frontu tychpartii. W wyniku porozumienia z kierownictwami Bundu i PPS znalazły się w nich oficjalne frakcje trockistowskie (do Bundu przeszedł m.in. Sztokfisz i Erlich, a do PPS Deutscher i Redlich). Poza partiami pozostała mała grupa koordynacyjna. Kres entryzmu trockistów wyznaczył zwrot w polityce Kominternu w stronę frontów ludowych – łączących w sobie także “burżuazyjne partie demokratyczne”, bez wyraźnego programu klasowego. Trocki mówił wówczas o przejściu stalinowskiej polityki od awanturniczego hurrarewolucjonizmu do oportunistycznego reformizmu. W latach 1935-36 trockistów wyrzucano z zachodnioeuropejskich partiisocjaldemokratycznych, zmierzających w kierunku porozumienia z promoskiewskimi komunistami. W Polsce nie dochodzi do zbliżenia socjaldemokratów zkomunistami, jednakże – mimo braku nacisków ze strony władz PPS i Bundu – trockiści odchodzą z tych partii, by reaktywować w drugiej połowie 1936 organizację, która przyjmuje nazwę Bolszewicy-Leniniści. Grupy BL istnieją w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Kielcach, Zagłębiu Dąbrowskim, Częstochowie,L ublinie, Wilnie i Lwowie.
 Znaczący jest rok 1938. Komintern rozwiązuje wówczas KPP, a jej kierownictwo zostaje aresztowane w Moskwie, przeciwko czemu zdecydowanie występują Bolszewicy-Leniniści 21. We wrześniu 1938 r. na konferencji w Perigny odbywa się konferencja założycielska IV Międzynarodówki. Polska organizacja trockistowska jest jedną z największych sekcji IV Międzynarodówki, ale jej przedstawiciele na konferencji Hersch Mendel Stockfish (“Karl”) 23 i Stefan Lamed przeciwstawili się utworzeniu nowej międzynarodówki. Podporządkowują się jednak decyzji konferencji , a Lamed w 1939 zostaje nawet członkiem Międzynarodowego Sekretariatu IV Międzynarodówki. Na znak protestu  z organizacji występuje jednak Deutscher (w kwietniu 1939 wyjeżdża on do Londynu jako korespondent “Naszego Przeglądu”).

 W lutym 1939 – tuż po konferencji krajowej BL – policja rozbija grupę warszawską, a potem m.in. lubelską polskich trockistów. W więzieniu znalazło się ok. 200trockistów. Wojna zastała polską sekcję trockistowską mocno osłabioną  
 

Przypisy:
 
 

1. Korzenie tej teorii sięgają samego Marksa oraz Pavrusa. Jej trzy aspekty: 1/ proces rewolucji robotniczej zaczyna się na szczeblu krajowym, rozwija się w skali
międzynarodowej i może zostać uwieńczony sukcesem jedynie wraz ze zwycięstwem w skali ogólnoświatowej (socjalizm jest niemożliwy, gdy działa jeszcze prawo
wartości) - może on trwać długo, 2/ zwycięstwo rewolucji robotniczej w danym kraju nie jest końcem, ale dopiero początkiem rewolucji społecznej - wstępnym
warunkiem budowy społeczeństwa bezklasowego, 3/ rewolucja narodowa, demokratyczna i agrarna może osiągnąć swe cele jedynie w trakcie jej przerastania w
rewolucję socjalistyczną i gdy jest kierowana przez proletariat - nie istnieje już  “postępowa burżuazja narodowa” (wiara w takową doprowadziła do porażek
komunistów promoskiewskich np. w Indonezji w 1965, w Chile w 1973). Z teorią rewolucji permamentnej wiąże się koncepcja nierównomiernego i
kombinowanego rozwoju - poszczególne społeczeństwa w gospodarce światowej rozwijają się nierównomiernie, w różnym rytmie, nie podążając automatycznie
“śladem” zachodnich państw przemysłowych - i tak np. w państwie o zacofanej strukturze rolnej może istnieć dobrze rozwinięty przemysł powiązany ze światowym
rynkiem (np. Rosja w 1917, dzisiejsza Brazylia) (za Hass Ludwik, “Trockizm”, Biblioteczka bis, Warszawa 1989). Patrz też Löwy Michael “Sur la revolution  
permanente”, IIRF, Amsterdam 1988



2. W październiku 1917, Jacques Sadoul, członek francuskiej misji wojskowej, pisał w listach do przyjaciela o rosyjskich klasach posiadających:  “chcą one
stworzyć reżim absolutystyczny, który utopi rewolucję we krwi, zmasakruje i deportuje bez różnicy Żydów, bolszewików, socjalistów i kadetów”. Daniel Mandel,
badacz rosyjskiej klasy robotniczej w 1917,  pisał:  “coraz bardziej społeczny charakter rewolucji  październikowej nie był rezultatem jakiejś skłonności  robotników
do przystępowania do 'doświadczeń  socjalistycznych', ale wyrazem ich chęci obrony rewolucji  demokratycznej przeciwko temu, co oni postrzegali jako
kontrewolucyjne zagrożenie wychodzące od burżuazji”.
3.  “Nazywamy to powstanie 'legalnym' w tym sensie, że wyrosło ono z 'normalnych' warunków dwuwładzy” – pisał Trocki w “Naukach Października” (KRET,
Warszawa 1990, str. 41)



4. Trocki Lew, “Moje życie”, Dom Księgarski i Wydawniczy, Warszawa 1990, str. 217



5. Stosowanie kary śmierci za dezercję było domeną wszystkich armii w tym okresie, np. w czerwcu 1917 po  “mutineries” w armii francuskiej sądy wojskowe
orzekły 150 wyroków śmierci. Istnienie kary śmierci nie zapobiegło jednak rozpadowi armii carskiej.



6. “Rzeczywiście trudno zrozumieć, jak bolszewicy otoczeni ze wszystkich stron mogli sami zwyciężyć cały świat. Dlaczego tak duża materialna pomoc mocarstw
zachodnich nie zapewniła zwycięstwa białym generałom, którzy dysponowali przeszkoloną kadrą oficerską, mającą za przeciwników cywilnych analfabetów
wojskowych lub w najlepszym razie byłych podoficerów czy poruczników(...). Okazało się jednak, że nikt nie liczył się z nadludzką siłą i bohaterską żarliwością
narodu, który po upadku tyranii zrozumiał, że może utracić dopiero co zdobytą, jeszcze nie całkowicie przyswojoną wolność. W takich wyjątkowych sytuacjach nie
wiadomo, skąd się bierze siła ludu” – pisał słoweński historyk Milos Mikeln (Mikeln Milos, “Stalin”, Wyd. MON, Warszawa 1990).



7.  “(...) wojna domowa zmieniła wszelkie priorytety.  Odsunęła na daleki plan budowę nowego, demokratycznego  społeczeństwa, problemy demokracji
socjalistycznej i  wewnątrzpartyjnej, a zamiast tego wyeksponowała przemoc,  bezwzględną dyscyplinę i posłuszeństwo, żelazny porządek,  krańcową centralizację
(a wraz z nią biurokratyzację) jako  wartości, od których zależy los socjalizmu. Z dzisiejszej  dostatecznej już historycznej perspektywy możemy stwierdzić,  że
interwencja i wojna domowa sprawiły, że pierwszoplanowe  cele, sposób myślenia, metody rewolucji i partii  bolszewickiej zostały zamazane, otwierając tym
samym wrota  stalinizmowi” (Janez Stanic cytowany przez M. Mikelna w “Stalinie”).
8. Ernest Mandel pisał o tej dyskusji: “Jeśli spojrzymy na tę debatę w świetle doświadczeń późniejszych, natychmiast zauważymy, że tezy Lenina i Trockiego były
obydwie częściowo prawdziwe i częściowo fałszywe. Lenin z pewnością miał rację kładąc nacisk na konieczność zachowania niezależności związków zawodowych
wobec państwa robotniczego biurokratycznie zdeformowanego (formuła Lenina). Ale Trocki miał nie mniej racji precyzując, że walka przeciwko biurokracji byłaby
utopijna tak długo, jak ta nie byłaby uderzona w rdzeń swej władzy: administrację wielkiego przemysłu” (Mandel Ernest, “De la Commune a Mai 68”, La Breche,
Paryż 1978, str. 75).



9. Trocki Lew, “Zdradzona rewolucja”, WIBET, Warszawa 1991, str. 85



10. Trocki wiedział i o tym, że wśród czołowych przywódców rewolty są osoby powiązane z Białymi, jak i o tym, że powstanie to odzwierciedlało głębokie
niezadowolenie mas chłopskich. Dlaczego jednak nie ograniczył się np. do blokady bazy, co proponował Stalin? Można przypuszczać, że obawiał się tragicznego
“fatalizmu klimatycznego” – stopnienia lodów otaczających Kronsztad, co uczyniłoby z niego twierdzę nie do zdobycia dla bolszewików pozbawionych floty.
Amerykański historyk Avrich pisał:  “(...) trzeba było działać szybko - bolszewicy to zrozumieli. Jaki rząd mógłby sobie pozwolić na luksus przedłużającego się
buntu marynarzy w swej głównej bazie strategicznej, gdy wciąż groźni wrogowie pragnęli uczynić z niej odskocznię dla nowej interwencji?”



11. Tymczasem już w 1926 liczebność robotników  przemysłowych osiągnęła poziom przedwojenny - inna rzecz, że  był to robotnik dopiero co wyrwany ze wsi,
bierny, ale też skłonny do radykalizmu.



12. Mandel następująco określił program Trockiego: “Przyśpieszenie industrializacji tworzące bazę rolnictwa stopniowo mechanizowanego; stosowanie miar
rozróżniających w łonie chłopstwa nie na korzyść bogatych chłopów, ale ich kosztem; przyśpieszony dostęp ubogich do aktywności politycznej tak w miastach, jak
na wsi dzięki konsekwentnej demokratyzacji” (Mandel Ernest, “De la Commune a Mai 68”, La Breche, Paryż 1978).



13. “Izolowane państwo robotnicze  nie może sobie postawić za cel kompletną   “niezależność” od ekonomii światowej, a jeszcze mniej  budowę narodowego
społeczeństwa socjalistycznego  “w jak  najkrótszym czasie”. Celem nie jest osiągnięcie szybkości  maksymalnej, ale szybkości optymalnej, czyli takiej, która, 
biorąc pod uwagę warunki ekonomiczne wewnętrzne i  zewnętrzne, wzmacnia pozycję proletariatu, przygotowuje na  szczeblu narodowym przyszłe
międzynarodowe społeczeczeństwo  socjalistyczne, ale w tym samym czasie i przede wszystkim,  poprawia systematycznie poziom życia proletariatu i wzmacnia 
jego związek z wiejskimi masami nie posiadającymi. Te cele  muszą dominować podczas całego okresu przygotowawczego,  czyli aż do momentu triumfu rewolucji
w krajach  rozwiniętych, co uwolni ZSRR z dzisiejszej izolacji.”  (wprowadzenie Trockiego do  “Rewolucji permanentnej” cyt. w: “De la Commune a Mai 68”).



14. Cyt. w: Mandel Ernest, “De la Commune a Mai 68”, La Breche, Paryż 1978



15. Pierre Broue w nr specjalnym “Quatrieme Internationale”, nr. 36/1990.



16. O autorach odezwy “Słowo o Wewnętrznych Wrogach Komunizmu” prof. Hass pisze: “sądząc ze stylistyki i języka dokumentu byli oni raczej oczytanymi
aktywistami robotniczymi, aniżeli partyjnymi inteligentami czy funkcjonariuszami. (...) Trockistami stali się żywiołowo, nie mieli powiązań ze zorganizowanymi
grupami zagranicznych opozycjonistów”. Świadczyło o tym też wysunięte hasło “Niech żyje komunistyczna IV Międzynarodówka”, obce ówczesnej Lewicowej
Opozycji. (Hass Ludwik, “Trockizm w Polsce (do 1945 r.)” w: “Oblicza lewicy”, Towarzystwo Naukowe im. A. Próchnika, Warszawa  1992, str. 193-194)



17. “(...) dla mnie to były nie walki personalne, ale walki o prawidłowe rozumienie, walki od których zależy los ludzkości” – pisał o konflikcie na najwyższych
szczeblach władzy radzieckiej Aleksander Wat (Wat Aleksander, “Mój wiek”, t. 1-2, Aneks, Warszawa 1992, str. 115/I)
18. Erlich był później jednym z czołowych organizatorów trockistowskich komórek w Zagłębiu Dąbrowskim (Ławnik Józef, “KPP w województwie kieleckim
1918-38”, Wyd. Szumacher, Kielce 1994, str. 123, 133)



19. 11 punktów Lewicowej Opozycji Międzynarodowej: 1/ niezależność partii proletariackiej, 2/ uznanie charakteru międzynarodowego i przez to permanentnego
rewolucji proletariackiej, 3/ uznanie ZSRR za państwo robotnicze i konieczności jego obrony, 4/ potępienie ekonomicznej polityki stalinowskiej tak w fazie
“oportunizmu ekonomicznego” (1923-28), jak i “awanturyzmu ekonomicznego” (1928-32), 5/ konieczność pracy w robotniczych, nawet w reformistycznych,
organizacjach masowych, 6/ odrzucenie teorii “pokojowego przerastania dyktatury demokratycznej w dyktaturę socjalistyczną”, 7/ konieczność mobilizacji mas pod
hasłami przejściowymi charakterystycznymi dla każdego kraju i zwłaszcza hasłami demokratycznymi w walce przeciwko feudalizmowi, uciskowi narodowemu i
faszyzmowi, 8/ polityka zjednoczonego frontu masowych organizacji robotniczych, w tym socjaldemokratycznych, przy potępieniu jej formy “oportunistycznej”, 9/
odrzucenie teorii “socjalfaszyzmu”, 10/ odróżnienie wśród komunistów lewicy, centrum, prawicy, 11/ uznanie demokracji wewnątrzpartyjnej  (“Les congres de la
IVeme Internationale” t.1 (1930-40), La Breche, Paryż 1978, str. 61). 
W tym czasie nabiera też kształtów trockistowska koncepcja “zdegenerowanego państwa robotniczego”. Trocki pisał: “ZSRR jest społeczeństwem wewnętrznie
sprzeczynym, pośrednim między kapitalizmem a socjalizmem, w którym: a/ siły wytwórcze są jeszcze bardzo niewystarczające, żeby własności państwowej nadać
charakter socjalistyczny, (...) c/ zasady dystrybucji zachowują charakter burżuazyjny, leżą u podstaw nowego rozwarstwienia społecznego, (...) e/ wykorzystując
antagonizmy społeczne biurokracja przeobraziła się w uwolnioną spod kontroli i obcą socjalizmowi kastę, f/ zdradzony przez partię rządzącą przewrót społeczny
utrzymuje się jeszcze w stosunkach własności i w świadomości ludzi pracy, g/ dalszy rozwój skumulowanych sprzeczności może doprowadzić zarówno do
socjalizmu, jak i odrzucić wstecz do kapitalizmu, h/ na drodze do kapitalizmu kontrrewolucja musiałaby złamać opór robotników, i/ na drodze do socjalizmu
robotnicy musieliby obalić biurokrację” (Trocki Lew, “Zdradzona rewolucja”, WIBET, W-wa 1991, str. 190)



20. Hass Ludwik, “Trockizm w Polsce (do 1945 r.)” w: “Oblicza lewicy”, Towarzystwo Naukowe im. A. Próchnika, Warszawa  1992, str. 208



21. Odezwa “Do członków i sympatyków KPP i KZMP” z sierpnia 1938 poświęcona rozwiązaniu KPP, jako jedyny ślad polskiego trockizmu “zasłużyła sobie” na
znalezienie się w “Historii polskiego ruchu robotniczego (1918-39)” prof. Czubińskiego (Czubiński Antoni (red.), “Historia polskiego ruchu robotniczego
(1918-39)”, KiW, Warszawa 1988, str. 320)



22. Największą sekcją – według przybliżonych liczb podanych na konferencji – miała być amerykańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (2.500 członków), potem
trockiści belgijscy (800), francuscy (600) i polscy (ok. 350). Większe sekcje istniały jeszcze w Wielkiej Brytanii (170), Niemczech (200), Czechosłowacji
(150-200), Grecji, Chile, Afryce Południowej, Indochinach i na Kubie (po ok. 100 członków).



23. Niestety autobiografia Hersza Stockfisza, która ukazała się w jiddisz w Argentynie, a później została przetłumaczona na kilka języków europejskich nie jest
dostępna w Polsce.



24. Deklaracja delegacji polskiej: “Choć zdecydowanie i jednomyślnie jesteśmy przekonani, że proklamowanie IV Międzynarodówki w obecnej koniunkturze jest
poważnym błędem politycznym, jednakże sekcja polska, przegłosowana w tym punkcie na kongresie światowym, zobowiązuje się do lojalnego respektowania
dyscypliny IV Międzynarodówki i jak najszybszego wdrażania w życie decyzji kongresu światowego”. (“Les congres de la IVeme Internationale” t.1 (1930-40), La
Breche, Paryż 1978, str. 251)



25. Przypominając historię przedwojennego trockizmu polskiego trzeba też wspomnieć o jednym z bardziej znanych opozycjonistów Stalina w latach trzydziestych –
Ignacym Poreckim, znanym także jako Ignacy Reiss. Urodzony w 1899 w polskiej rodzinie na Ukrainie Porecki bierze udział w Rewolucji Październikowej, działa
w KPP, by w końcu zostać agentem radzieckiego wywiadu, gdzie występował pod pseudonimami Ignacy Reiss bądź Ludwik. W 1922 wyjechał z tajną misją do
Niemiec – do Polski już nigdy nie wrócił. Berlin, Wiedeń, Praga, Amsterdam – kolejne zadania do wykonania. Po procesach moskiewskich oficjalnym listem z 17
lipca 1937 skierowanym do ambasady radzieckiej w Paryżu zrywa z Kremlem. Nawiązuje kontakt z Lewicową Opozycją i chroni się w Szwajcarii. 3 września
dopadają go jednak w Lozannie najemnicy Stalina.
W 1969 r. we Francji ukazały się wspomnienia Elżbiety Poreckiej – żony Reissa (“Les notres. Vie et mort d’un agent sovietique”), a w 1995 r. godzinny film



dokumentalny poświęcił Reissowi młody szwajcarski reżyser Daniel Kunzi (“Ignaz Reiss, vie et mort d’un revolutionnaire”).



Fragment ksiązki Trockizm w PRL - zapomniana opozycja
Tekst ukazał się na stronie Lewica Bez Cenzury

Chris Harman: Wenezuela, Hugo Chavez i permanentna rewolucja

Chavez100.jpg

Wenezuelski prezydent Hugo Chavez ostatnio obwieścił zwrot swojego rządu w lewo. - Trocki mówił, że rewolucja jest permanentna, nigdy się nie kończy. Idźmy drogą Trockiego – powiedział.

Warszawa: Druga rocznica śmierci prof. Ludwika Hassa

ROCZNICA M.JPG

W drugą rocznicę śmierci prof.

Ernest Mandel: Socjalizm w przededniu XXI wieku

Ernest Mandel D.jpg

Zgodnie z tradycyjnym określeniem Marksa i Engelsa socjalizm oznacza społeczeństwo zjednoczonych wytwórców - pierwszą, niższą fazę społeczeństwa komunistycznego.

Ernest Mandel

Belgia: Odbył się XVI kongres IV Międzynarodówki

21117.jpg

Dnia 28 lutego w mieście Ostend w Belgii odbył się XVI kongres IV Międzynarodówki, jednej z największych grup trockistowskich na Świecie.

Francja: Zmarł Daniel Bensaïd (1946-2010)

bensaid.jpg

12 stycznia, po kilkumiesięcznej poważnej chorobie, zmarł Daniel Bensaïd, francuski filozof i działacz trockistowski.

Społeczność

BLOOD