Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 15 gości.

Karol Marks

Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski: Miejsce przyłożenia

Róża Luksemburg
See video

 
Refleksja nad teorią ekonomiczną Marksa prowadzi do wniosku, że mamy tam do czynienia z jednoczesnym przedstawieniem dwóch poziomów analizy. Wszelkie kategorie, których Marks używa do analizy kapitalistycznego sposobu produkcji, mają jakiś rodowód, nie istnieją wyłącznie w kręgu synchronicznie (równolegle) ujętego procesu społecznego. Kapitał (zwłaszcza tom I) przedstawia ujęcie diachroniczne, czyli uogólniony system reprodukcji prostej, na tle którego dopiero można zrozumieć sens funkcjonowania współczesnego kapitalizmu oraz tylko z tej perspektywy historycznej, ale uogólnionej, ujętej w abstrakcję, można przewidywać przyszłe trajektorie tego systemu włączając w to przewidywanie aktywne oddziaływanie ludzkiej racjonalności i opartego na niej planowania przyszłości.
 

Interpretacja teorii ekonomicznej Marksa przez następne pokolenia poszła torem entuzjazmu dla części „synchronicznej” – pozytywistycznego wykładu rzeczywistych mechanizmów rynkowych. Jako całkowicie nieprzystającą do rzeczywistości odrzucono kategorię wartości – pod pretekstem, że dubluje ona całkiem wygodne pojęcia ekonomii burżuazyjnej, jak cena czy zysk. Tymczasem kategoria wartości jest niezbędna dla płynnego przejścia między analizą synchroniczną a diachroniczną. Kapitalizm jest tylko węzłem na sznurze procesu historycznego. Niestety (dla niektórych antydialektycznych deterministów), sznur ten za węzłem jest jeszcze rozpleciony i składa się z mniejszych sznureczków, które można zapleść na różne sposoby. Niemniej, nie można od sznureczków przejść do lodów waniliowych.
 
 
Sprzeczność systemu kapitalistycznego ma szczególny i specyficzny charakter, a dzięki dynamice tego systemu, sprzeczności owe mają gwałtowny przebieg, w przeciwieństwie do powolnych procesów dostosowawczych znanych z systemów cechujących się ociężałością. Co nie znaczy, że w innych systemach nie istnieją sprzeczności. Sprzeczności są zasadą ruchu, bez którego nie ma zmian, a ruch jest podstawową, konstytutywną cechą materialnej rzeczywistości. Charakter elementów składowych konkretnej sprzeczności wyznacza (determinuje) przyszły rozwój wypadków, ale determinuje tylko w ogólnych zarysach.
 
 
Wedle Marksa, dynamika systemu kapitalistycznego jest czynnikiem sprzyjającym dla dzieła racjonalnego wpłynięcia na proces wyznaczający mechanizm gospodarczy. Proces nie przebiega jako niezauważalny dla kolejnych pokoleń, statyczny, wręcz cykliczny do końca świata bieg rzeczy, na który ludzie nie mają wpływu, ale w jednym historycznym momencie mamy do czynienia z nagromadzeniem wyborów, które wpływają na siebie, ale ponieważ z braku czasu nie mogą się ustabilizować, skutki mogą być w dostępnym stopniu potęgowane lub hamowane świadomym działaniem. Dzieje się tak dlatego, że skutki są widoczne niemal natychmiastowo – można więc je ocenić i próbować korygować.
 
 
Róża Luksemburg „bardzo wysoko ceni też dokonany przez Marksa – po długim okresie pomieszania idei oraz błędów wykluczających naukową analizę reprodukcji kapitału w makroskali – podział wartości produktu globalnego na trzy części. Całkowicie także aprobuje rozbicie tego produktu na dwa główne działy produkcji społecznej i ideę proporcji rzeczowych i wartościowych koniecznych do tego, by reprodukcja – prosta czy rozszerzona – mogła mieć miejsce (…)
 
 
Z tych wszystkich względów wysoko ceni marksowskie schematy reprodukcji, będące liczbowym ujęciem tych założeń i idei. Pierwsza też chyba wśród marksistów nie tylko rozpoznaje, ale i szeroko uzasadnia ponadustrojowe znaczenie tych założeń, idei i konstrukcji” (tamże, s. 307).
 
 
Ogólna formuła produktu: C + V + M, przedstawia najogólniejszy podział w społeczeństwie, czyli ten, który determinuje podział wtórny. Dla analizy realnego, kapitalistycznego sposobu produkcji, okazała się ona jednak niewystarczająca. Doszły więc, jako krok przybliżający do rzeczywistego życia gospodarczego, schematy reprodukcji. Na papierze, jak zauważa Róża Luksemburg, można wszystko uzgodnić. Jest to podobny zabieg do tego, który wydawał się uzasadniać możliwość rachunku ekonomicznego w socjalistycznej gospodarce, przy założeniu, że chodzi o równowagę. Rzeczywistość pokazała jednak, że kryzysy nie są do przezwyciężenia, a gospodarka planowa to nie sprawa techniczna.
 
 
 
Schematy reprodukcji ujmują działy produkcji i konsumpcji, i można tak ustawić arytmetycznie proporcje, aby przyrosty równoważyły się w obu działach. Nie tu więc leży problem.
 
 
Sytuacja była trochę inna, niż to ujmowano dotychczas. Ale po kolei.
 
 
Formuła C + V + M kryje w swoich agregatach nieco więcej, niż się zazwyczaj podejrzewa. W przedkapitalistycznych społeczeństwach V oznacza nie tylko bezpośredniego producenta, ale i jego szeroko pojętą rodzinę, której członkowie mają tytuł do uczestnictwa w podziale ze względu na swą przynależność do rodziny. Podobnie M kryje w sobie nie tylko samego właściciela środków produkcji, ale także jego rodzinę oraz – co już nieoczywiste – dostarczycieli usług „luksusowych”. Wydatki na te usługi nie wchodzą w mechanizm rynku, ale są tożsame z wydatkami na rodzinę (są pokrywane z tej samej części przywłaszczanego dochodu, bogactwa czy wartości dodatkowej).
 
 
Kapitalizm uwalnia wieś od nadwyżki zbędnej siły roboczej, której większość zasila proletariat. Z drugiej strony, usługodawcy, którzy wchodzą na rynek, włączają się w jego mechanizm. Kiedy wyczerpują się rezerwy osiągnięte w poprzednim systemie, a które zasilają wewnętrzną akumulację pierwotną kapitału, grupy te ulegają proletaryzacji. Czyli wydaje się, że zasilą one szeregi klasy robotniczej, co nie zmieni wyżej przytoczonej, ogólnej formuły. Całe społeczeństwo ulegnie proletaryzacji poza garstką kapitalistów.
 
 
Schematy reprodukcji z kolei uspokajały, że proporcje – na wyższym pułapie – ale zostaną zachowane.
 
 
Prosty wniosek, jaki wyciągają stąd zwolennicy dogmatycznie (bo XIX-wiecznej) ujętej teorii Marksa, jest taki, że cały problem kapitalizmu polega na zachłanności kapitalistów. Gdyby zabrać im wartość dodatkową (zysk), to starczyłoby dla wszystkich pracowników najemnych, ponieważ wszyscy są zatrudnieni przez kapitał na równych zasadach. Schematy reprodukcji wprowadzają jednak nieco wątpliwości, ponieważ zarysowują latentną sprzeczność między produkcją a konsumpcją, odsuwając ją jednak szybko, ponieważ „papier jest cierpliwy” i teoretycznie problem jest rozwiązywalny. Schematy wskazują jednak kierunek wątpliwości. Gdyby wydzielić działy „produkcyjny” i „konsumpcyjny”, a nie zawęzić produkcyjnego do produkcji środków produkcji, otrzymalibyśmy właściwie postawione pytanie czy problem. Zgodnie z dialektyczną metodą Marksa (diachroniczną), zadalibyśmy sobie pytanie o fundamenty dla utrzymania nadbudowy cywilizacyjnej (reprezentowanej przez warstwy społeczne nie biorące udziału w produkcji środków reprodukcji społeczeństwa – jak to lubią stawiać feministki, mając jednak coś nieco innego na myśli), której utrzymanie przestaje być problemem właścicieli środków produkcji (czyli bogactwa społecznego). Mówiąc wprost – przestaje się zaliczać do M.
 
 
Rzecz nawet nie w samym zjawisku, tylko w jego masowości. Tu mamy ilustrację tego, jak nieproporcjonalnie duże znaczenie mogą mieć w dynamicznej, a więc mało stabilnej z założenia gospodarce, drobne z pozoru czynniki, które w poprzednich systemach społeczno-ekonomicznych rozkładały się na powolne procesy dostosowawcze.
 
 
Z drugiej strony, uwolnienie ludzi od pracy produkcyjnej i upowszechnienie dóbr cywilizacyjnych pozostaje celem społeczeństwa bezklasowego. A więc problem nie jest marginalny, tylko ma zasadnicze znaczenie dla owego przyszłego społeczeństwa. Stawiając problem klasy robotniczej jako motoru czy osi procesu prowadzącego do komunizmu, Marks właśnie ten problem miał przed oczami.
 
 
Rozwiązanie tego problemu przez Marksa (nie w formułach, ale w rozważaniach) polegało na wyłączeniu wolnej kreatywności z mechanizmu rynkowego poprzez upowszechnienie uczestnictwa w tej twórczości. W ten sposób wracamy do sytuacji przedkapitalistycznej – braku oddzielenia twórczości od klas bezpośrednio zaangażowanych w produkcję – robotników i kapitalistów. A ponieważ w społeczeństwie bezklasowym obie te klasy znikną, „klasa kreatywna” tym bardziej nie będzie stanowiła osobnego czynnika popytu lub podaży. Wówczas będą działały schematy reprodukcji i proporcje, tak jak to przewidziano w modelu teoretycznym, w którym pozostanie „naturalna” proporcja między produkcją społeczną a opartą na niej konsumpcją społeczną.
 
 
Antagonizm między klasą bezpośrednio produkcyjną a warstwami i grupami społecznymi oderwanymi od procesu produkcji (czy to od strony robotnika, czy to od strony właściciela środków produkcji) bierze się stąd, że utrzymanie „cywilizacyjnej nadbudowy” wymaga środków, które można czerpać wyłącznie z produkcji, a więc z zysku kapitalisty. Zwiększenie zysku oznacza (w czystym modelu) zwiększenie wyzysku bezpośredniego producenta, czyli robotnika produkcyjnego. Rola państwa w tym procederze polega na opodatkowaniu po raz kolejny robotnika, który dorzuca się znowu do kosztów utrzymania cywilizacji, z której korzysta niewiele, a jeśli, to i tak odpłatnie (czyli jest opodatkowywany po raz trzeci – przez kapitalistę, przez państwo i przez usługodawcę).
 
 
Komercjalizacja kreatywnego potencjału człowieka jest realnym przejawem alienacji. Jeżeli przez tysiąclecia klasy ludowe nie korzystały z dobrodziejstw cywilizacyjnych, to rozwijały własne, ludowe formy twórczości. Komercjalizacja kreatywnego potencjału człowieka ma praktyczny skutek, jakim jest skansenizacja niekomercyjnych form ludowej twórczości i, w efekcie, ich ostateczna komercjalizacja. Albowiem rynek zagarnia wszystko, gdyż każdy nie zawłaszczony skrawek terenu grozi rozsadzeniem systemu.
 
 
Jeżeli więc weźmiemy koncepcje Marksa w ich dialektyce diachronicznej i synchronicznej, w jednoczesnej perspektywie przeszłości i przyszłości, to możemy uporządkować świat realnych zjawisk wedle pewnej struktury, która jest logiczna w tej właśnie perspektywie.
 
 
W odniesieniu do problemu „nadbudowy cywilizacyjnej”, czyli do sproletaryzowanych „mas kreatywnych”, problem polega na wymianie zewnętrznej między środkami utrzymania a dobrami dostarczanymi spoza systemu. Dlatego system jako taki nie może się domknąć. Schematy reprodukcji opierały się na równoważeniu składowych, które były częściami jednej całości. Wcześniej domykał się, ponieważ „twórczość” czy „cywilizacja” była zawarta wewnątrz dwóch klas antagonistycznych, ale działających w sferze produkcji materialnej, reprodukującej społeczeństwo w jego postaci materialnej.
 
 
Wzrost wydajności pracy i produkcyjności sił wytwórczych w ogóle spowodował zaistnienie warunku możliwości społeczeństwa bezklasowego, czyli takiej nadwyżki wartości dodatkowej, która jest do tego potrzebna. Jednocześnie, system kapitalistyczny nie ma mechanizmów, które włączałyby wyalienowaną stronę człowieka nie będącego producentem dóbr materialnych, do tego systemu. „Klasa kreatywna” nie reprezentuje popytu efektywnego na poziomie najogólniejszych, abstrakcyjnych rozważań Marksa. W takim rozumieniu, popyt taki jest związany wyłącznie z wymianą z przyrodą. Rozwiązywanie tego problemu tu i teraz, konkretnie i czysto schematycznie, prowadzi do obserwacji, że jedna z dwóch klas antagonistycznych musi zapłacić końcowy rachunek. A ponieważ możliwość zapłacenia rachunku przez kapitalistę opiera się na wyzysku siły roboczej robotnika produkcyjnego, to ostatecznie wszystko sprowadza się do wzmożenia wyzysku owego robotnika. Tak, jak to miało miejsce w poprzednich systemach społeczno-ekonomicznych, gdzie cywilizacja opierała się jawnie na wyzysku podstawowej klasy produkcyjnej – chłopach bezpośrednio wymieniających z przyrodą (praca na roli).
 
 
Rzecz nie w tym, żeby zahamować rozwój cywilizacyjny, ale w tym, żeby zlikwidować alienację, która towarzyszy klasowym formom owej cywilizacji.
 
 
Zamiast zastanawiać się nad najlepszymi (dla kogo?) formami podziału bogactwa (dochodu wartości dodatkowej), należy zastanowić się nad zniesieniem alienacji płynącej z komercjalizacji kreatywnego potencjału społeczeństwa. Zamiast zastanawiać się nad jak najszerszym ujęciem konfliktowości w łonie społeczeństwa, należy wymierzyć precyzyjny cios w chore miejsce klasowego społeczeństwa. Jest to bardzo wąski cel, ale właśnie dlatego jest osiągalny. Łatwiej przewrócić górę, kiedy opiera się swoim czubku, niż kiedy stoi na szerokiej podstawie.
 
Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski
31 marca 2019 r.

14 III 2018 - 135. rocznica śmierci KAROLA MARKSA

14 III 2016 - 133. rocznica śmierci Karola Marksa

List Marksa do Engelsa (2 sierpnia 1862)

marx_engels00000.jpg

Źródło: https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1862/letters/62_08_02.htm
 
------------------------------
 
 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

rot front